Sto lat dla Angeli!

Pasty, przemyślenia, humorystyczne sentencje

Wątek o profilu humorystyczno-abstrakcyjnym.
Zadnych kawałów typu, przychodzi baba do lekarza, czy cuś.
Wstawiamy PASTY, ewentualnie jakieś nacechowane humorystyczne anegdoty, czy inne takie. Ooo
nuncjusz 8 m.
8:00 - Ulepiłem bałwana.

8:40 - Przechodząca feministka spytała, czemu nie bałwankę.

8:43 - Ulepiłem też bałwankę.

8:50 - Inna feministka poskarżyła się na fakt, że bałwanka ma piersi - w końcu to uprzedmiotowienie kobiet.

8:54 - Para gejów z naprzeciwka przyszła ponarzekać, czemu nie ulepiłem dwóch bałwanów jednak.

9:02 - Transseksualista/tka/"osoba" spytała, czemu nie zrobiłem po prostu bałwosoby z doczepianymi i odczepianymi częściami.

9:15 - Weganie z sąsiedztwa wpadli z awanturą, iż marchewka to jest ich żywność a nie nos dla bałwosób.

9:22 - Nazwano mnie rasistą, gdyż śnieżne postaci są ZBYT BIAŁE.

9: 31 - Mój bliskowschodni sąsiad przyszedł z żądaniem, bym natychmiast ubrał bałwankę.

9:40 - Przyjechało czternaście radiowozów policji, gdyż studenci z pobliskiego uniwersytetu poczuli się urażeni całą sytuacją.

9:42 - Feministka z sąsiedztwa złożyła drugą już skargę - tym razem na miotłę u bałwanki, gdyż przypisuje ona stereotypowe role płciowe.

9:48 - Przewodniczący miejskiej komisji ds. równości przyszedł i grozi mi eksmisją.

9:55 - Pokazała się ekipa z telewizji, zadawali mi pytania czy jestem w stanie wskazać różnice między bałwanem a bałwanką. Odpowiedziałem, iż śnieżne "kule" co chyba się im nie spodobało. Następnie o godzinie

10:00 - pokazali mnie w TV oraz nazwali seksistą.

10:10 - Przyjechała opieka społeczna. Spytali, czy mam jakiś wspólników, po czym odebrali mi dzieci.

10:19 - Skrajnie lewicowi demonstranci, urażeni wszystkim, urządzili marsz po mojej ulicy, domagając się natychmiastowego aresztowania i skazania mojej skromnej osoby.

11:00 - Pojawiłem się w największych mediach na całym świecie jako rasista, seksista, homofob, człowiek podejrzewany o terroryzm, który wykorzystuje pogodę do rozsiewania nienawiści i niepokojów.

W południe śnieg stopniał.

Morału w sumie brak. Tak własnie wygląda świat wśród "płatków śniegu".
nuncjusz 8 m.
Zenek Martyniuk pracował wtedy nad monumentalnym tłumaczeniem "Summa theologiae" św. Tomasza z Akwinu. Przyznam, że w tamtym czasie nie znałem tego uczonego pustelnika; dowiedziałem się o nim dopiero od profesora Krąpca, który umówił nas na spotkanie. Byłem wówczas studentem poszukującym naukowych podstaw do wiary w Boga, szukałem nauczycieli.
- A po co ci dowody? - zapytał Zenek, zanim zdążyłem się przywitać.
Odniosłem wrażenie, że samym tylko spojrzeniem prześwietlił najgłębsze zakamarki mojej duszy.
- Po co ci "naukowe" podstawy? - dopytywał Zenek z wyraźną drwiną.
Rozejrzałem się po jego bibliotece, po surowym wnętrzu domostwa, misce, w której musiał się obmywać, macie, na której musiał spać.
- Nie szukaj na zewnątrz Tego, Którego Nosisz w Swoim Sercu - powiedział.
Wtedy jakby zapaliło się coś w mojej głowie i pali do tej pory.
Działo się to lata temu, właśnie 6 stycznia.

To może trochę irracjonalne, ale od tamtego dnia, gdy myślę o Kacprze, Melchiorze i Baltazarze, zawsze wyobrażam sobie, że pod swoimi tajemniczymi kapturami musieli ukrywać twarz Zenka.
berkas 8 m.
Zarząd pewnego Parku Narodowego, w którym ataki niedźwiedzi zdarzały się częściej niż sporadycznie opracował instrukcję objaśniającą jak uniknąć spotkania z grizzlym. Czytamy w niej m.in., że turyści powinni nosić ze sobą coś brzęczącego np. małe dzwoneczki, które można przypiąć do ubrania albo plecaka, a które sprawią, że nie zaskoczymy śpiącego niedźwiedzia. Zalecane jest także zaopatrzenie się w gaz pieprzowy w sprayu. Według instrukcji dobrze jest także nauczyć się rozpoznawać oznaki obecności niedźwiedzi w okolicy. Ludzie powinni umieć rozróżnić odchody czarnego niedźwiedzia od odchodów grizzly. Odchody niedźwiedzia czarnego są mniejsze i zawierają jagody, a czasami także kawałki futra wiewiórki. Odchody niedźwiedzia grizzly są znacznie większe, zawierają małe dzwoneczki, a ich zapach przypomina gaz pieprzowy.
Canulas 8 m.
Iran < Tomasz Hajto

Trump to musi mieć niezły kocioł we łbie. Chciał trochę postraszyć Iran, a tu się okazało, że:

— Irakijczycy sami zaczęli się zabijać i ze strachu przed samymi sobą, deptać jak pety na pogrzebie.
— Wystrzelili kilkanaście chujowych rakiet, nie zranili nawet żula, pana mietka, który przechadzał się po bazie, zbierając złom.
— Coś tam poklikali w komputerach i spierdolili z nieba ukraiński samolot, przez co grozi im batalion uberów, jak tylko minister ukrainy wróci z roboty z żabki.
— Tera siedą w jakimś zapyziałym kozim namiocie, zastanawiając się co powiedzieć ukraińcom, ale na wszelki wypadek zajebali im czarną skrzynkę i palą Abdul-Jana.

Z tego wszystkiego wynika, że statystyczny Amerykanin ma większą szansę na śmierć po potrąceniu na pasach przez Tomasza Hajto, niż z rąk Irakijczyka.

nuncjusz 8 m.
- Co to?
- Szynka z wiejskiego dworku.
- Pewnie droga?
- Nie, 19 zł za kilogram.
- A to dziękuję. A to co?
- Schab czeremchą wędzony.
- Jaki schab?
- Czeremchą wędzony.
- Czym wędzony?
- Czeremchą.
- Dziwny jakiś. A to co?
- Szynka jak za Gierka.
- A to nie chcę. A to?
- Pasztet z pieca.
- Z jakiego pieca?
- Nie wiem. Z pieca jakiegoś.
- Nie wie pani z jakiego?
- Nie.
- To sprzedajecie i nie wiecie z jakiego. A to co?
- Szynka Bohuna.
- Kogo?
- Bohuna.
- Nie znam. A dobra ona jest?
- Dobra.
- No nie wiem...
- Niech pani spróbuje.
[dwie minuty mielenia w gębie i skrzywienie ryja]
- A to?
- Parówki z szynki.
- Z szynki parówki? A po ile?
- 16 zł za kilogram.
- Kto to słyszał! Taka cena za parówki? A jakie ma pani paróweczki dla dziecka dobre?
- Parówki cielęce. 7,99 za kilogram.
- Ale to dla dziecka mają być!
- Parówki "jak od MOMy", 3,99 zł za kilo.
- O, to pani da pięć paróweczek takich dobrych, dla dziecka. I tego bokuna dziesięć deka.
Canulas 8 m.
Co to?
A to?
A to co?
Co to?
Co to?
A to?
Co to?
A to co?
A to?

Myślicie, że to dziecko poznaje świat, a to jakaś stara kurwa przy stoisku mięsnym, szuka wędliny życia.
nuncjusz 8 m.

KIEDYŚ, KILKA LAT TEMU NA PEWNYCH ZAJĘCIACH Z ANATOMII GRZEBIĘ SOBIE W BEBESZKACH TRUPA. PRZY ODKRYWANIU SIECI UNACZYNIENIA TRZUSTKI SŁYSZĘ JAK JEDNA STUDENTKA MÓWI DO DRUGIEJ "A WIDZIAŁAŚ TEN OBRAZEK NA KWEJKU WCZORAJ? NIE? TO PATRZ'' PO CZYM SŁYSZE TAKIE ODGŁOSY JAKBY HEHE I HIHI.

NAGLE DOCHODZI DO MOICH USZU TAKIE SYCZĄCE "DO DIASKA" A NASTĘPNIE WIDZĘ JAK TRUP ZACZYNA SIĘ RUSZAĆ. ZDJĄŁ SZMATKĘ Z TWARZY I PODNIÓSŁ SIĘ DO POZYCJI SIEDZĄCEJ NA STOLE SEKCYJNYM. POPATRZYŁ MI W OCZY I POWIEDZIAŁ "PAN WYBACZY NA MINUTKĘ" PO CZYM WSTAŁ I ZACZĄŁ IŚĆ W STRONĘ NIC NIE SPODZIEWAJĄCYCH SIĘ DZIEWCZYN. JA ZAMUROWANY TYLKO PATRZĘ CO TU SIĘ WYPRAWIA. KADAWER STANĄŁ ZA NIMI, POPATRZYŁ PRZEZ RAMIĘ W TELEFON, ODSUNĄŁ SIĘ PO CZYM ZAJEBAŁ Z PÓŁOBOROTU W POTYLICE JEDNEJ Z NICH TAK MOCNO ŻE WYLĄDOWAŁA TWARZĄ W TACCE Z NERKAMI NA DRUGIM KOŃCU SALI. NASTĘPNIE SPOJRZAŁ PROSTO W TWARZ DRUGIEJ I POWIEDZIAŁ "TYM CHUJOWYM CONTENTEM SPROFANOWAŁYŚCIE ZWŁOKI" PO CZYM PIERDOLNĄŁ JEJ PIĘŚCIĄ MIĘDZY OCZY.

PO CAŁEJ AKCJI DENAT CHŁODNYM KROKIEM WRÓCIŁ DO MNIE, USIADŁ NA STOLE SEKCYJNYM I POWIEDZIAŁ "W RAMACH REKOMPENSATY ZA NIEDOGODNOŚCI POKAŻĘ PANU JAK IDZIE U MNIE ŻYŁA WROTNA GDYŻ JEST TO EWENEMENT ANATOMICZNY". TYDZIEŃ PÓŹNIEJ ZDAŁEM KOLOKWIUM PRAKTYCZNE WŁAŚNIE DZIĘKI WSKAZANIU TEGO EWENEMENTU. DZIĘKUJE PAN TRUP ZA TO I ZA DBANIE O QUALITY CONTENT WŚRÓD MŁODYCH ADEPTÓW SZTUKI LEKARSKIEJ
berkas 8 m.
Dobre xd
nuncjusz 8 m.
Niedawno przyszedł do naszego urzędu taki fajny chłopak, z 18 czy 19 lat miał. Zanim się odezwał, już wiedziałem po co przyszedł. Nachylił się do mnie, prawie przytulił się do szybki, położył na blacie pięć dyszek i szepce:
- P...poproszę dostęp do s...stron p...p...pornograficznych
Ja na to uśmiechnąłem się konspiracyjnie, puszczam oczko i odszeptuję:
- Hehe, co tam młody, seks będziesz ogądałł? Penis do waginy w te i nazad, co nie?
I krzyczę na całą kolejkę:
- HEJ LUDZIE, ten chłopak kupuje DOSTĘP DO PORNO! Będzie oglądać SEKS!

W kolejce podniósł się rwetes. Starsze panie z wesołością pokazywały sobie chłopaka palcami:
- Seks?
- Prokreacja?
- Właśnie nie, seks, ale bez prokreacji, grzech!
- Uuu! Będziesz oglądać seks, góra-dół, tył-do przodu i te sprawy?
- No młody, fajnie będzie!

Chłopak na to się skurczył w sobie, zaczerwienił się cały jak burak, wyjąkał pod nosem:
- Yyy... nie, nie, to nie dla mnie, to eee... dla kolegi...
Tego nie mogłem sobie odpuścić:
- Czyli mamy tu ho-mo-seks-u-a-lis-tę, dzielnego harcerza, kiełbas amatora? Wolisz być z przodu czy z tyłu, hm? Nie wiesz, że dostęp jest imienny? Będziecie oglądać razem i naśladować, hm?

Dalsze wywody przerwał mi stojący w kolejce ksiądz proboszcz. Wyszedł przed szereg i powiedział do chłopaka:
- Kupujesz dostęp do porno i będziesz oglądał seks. Z kim? To już nieważne. Młodzieńcze, idziesz do piekła, wyklinam cię, nakładam klątwę i wypisuję ci akt apostazji. Nie trzeba nam tu takich, którzy seks oglądają i się masturbują. Po tym splunął pod nogi chłopaka i sypnął mu w oczy egzorcyzmowaną solą. Do linczu zaczęli przyłączać się pozostali członkowie kolejki.

- Czekajcie, czekajcie! – zawołałem – Musimy jeszcze koniecznie zadzwonić do jego matki!

Chłopak próbował uciec, ale kolejkowicze solidarnie przytrzymali go za ręce i nogi. Ktoś wyrwał mu z kieszeni telefon, znalazł z kontaktach numer "Mama" i podał mi słuchawkę.
- Halo? Nie, to nie synek. Nie, spokojnie, pani syn żyje, ale i tak nie mam dobrych wiadomości. Proszę pani, tu urzędnik, pani syn właśnie kupuje w dostęp do porno Tak, por-no, seks będzie oglądał, penis do pochwy, albo i w anus. Będzie oglądał na własnym komputerze i to z kolegą, rozumie pani? No, dokładnie, seksualny stosunek, dokładnie o to chodziło. Dobrze. Dobrze. Rozumiem. Oczywiście, przekażę. Dziękuję, do widzenia.

Zakończyłem połączenie, oddałem telefon chłopaczkowi.
- Twoja matka kazała ci powiedzieć, że masz szlaban na wszystko, nie wychodzisz z domu przez rok. Zawiodła się na tobie, jesteś porażką wychowawczą. Na koniec powiedziała, że żałuje, że się urodziłeś.

Zaraz potem wyjąłem spod lady pozwolenie na pornografię, uśmiechnąłem się lubieżnie i razem z resztą i paragonem wydałem chłopaczkowi. W przezroczystej torebce, rzecz jasna, niech ludzie na ulicy też mają ubaw. Klient chwycił szybko foliówkę pod pachę i wybiegł z urzędu. Kolejka pożegnała go salwą śmiechów, gwizdów i rytmicznie posuwistych gestów.

Pięknie. Dokładnie tak, jak nas uczyli na studiach. Myślał gówniarz że co, że wystarczy przyjść do urzędu, powiedzieć: "poproszę pozwolenie na pornografię", ja zaś tak po prostu dam mu świstek, poproszę o pieniądze i tyle? Idiota.

Następna w kolejce była jakaś babcia. Nachyliła się do mnie i powiedziała cicho:
- poproszę o anulację pozwolenia na oglądanie porno. Uśmiechnąłem się szeroko. To będzie ciekawy dzień.

via Fiksacje Seksualne Prawicy
Tutaj znajdują się ukryte posty 15
nuncjusz 7 m.
+18

Dowiedziawszy się, że moje jajka wyglądają jak podstarzały rastafarianin zdecydowałem się podjąć wyzwanie i kupić żel do depilacji. Wcześniejsze próby golenia nie były zbyt skuteczne i prawie nadwyrężyłem sobie plecy starając się dotrzeć do mniej dostępnych zakamarków. Będąc nieco romantycznym człowiekiem pomyślałem, że nadchodzące urodziny ukochanej możemy uczcić oddając się cielesnym uciechom. Zawczasu złożyłem zamówienie i jako facet pracujący na Morzu Północnym z poczuciem wyższości czytałem opinie o produkcie wszystkich tych, którzy uskarżali się na jego zbyt silne działanie, uznając ich tym samym za zwykłych, biurowych mięczaków... och towarzysze mej niedoli, w jakim ja byłem błędzie! Poczekałem, aż moja druga połówka wygodnie położy się w łóżku i dając jej subtelnie do zrozumienia, że mam dla niej niespodziankę poszedłem na dół do łazienki. Z początku wszystko szło nieźle, nałożyłem żel i stałem oczekując na rozwój wydarzeń.

Nie musiałem długo czekać. Najpierw poczułem delikatne ciepło, które w ciągu kilku sekund przerodziło się w intensywne pieczenie i takie uczucie, jakby dwóch facetów podnosiło cię do góry za stringi zrobione z drutu kolczastego. Dotychczas religia nie stanowiła istotnej części mojego życia, ale nagle gotów byłem przyjąć każdą wiarę, żeby tylko powstrzymać brutalne palenie wokół odbytu i tego, co zaczęło przypominać zmielonego kotleta i dwa suszone daktyle. Chciałem zmyć żel z krocza nad zlewem starając się jednocześnie nie przegryźć sobie z bólu wargi, ale niestety zdołałem jedynie zapchać odpływ kłębkiem kłaków. Z załzawionymi oczami postanowiłem opuścić łazienkę i korytarzem dostać się do kuchni. Tradycyjne poruszanie się wkrótce przestało być możliwe, więc ostatnie metry w kierunku lodówki pokonałem na czworakach. Miałem tam nadzieje znaleźć coś, co da mi zimne ukojenie. Szarpnąłem za drzwiczki zamrażalnika i odkryłem kubełek lodów. Zdjąłem pokrywkę i umieściłem go pod sobą. Ulga była niesamowita, ale tylko tymczasowa, bo lód na wierzchu roztopił się dość szybko i ogniste kłucie powróciło. Kształt kubełka uniemożliwiał mi potraktowanie odbytu lodowym przysmakiem a wzrok powoli odmawiał posłuszeństwa, więc zacząłem nerwowo macać ręką wnętrze zamrażalnika w poszukiwaniu czegoś innego. Złapałem za jakąś paczkę, w której jak się później okazało była mrożona brukselka i starając się być jak najciszej rozerwałem folię. Wziąłem pełną garść i bezskutecznie próbowałem zaklinować kilka między pośladkami. To nie pomagało a na dodatek część żelu znalazła drogę do mojego kakaowego tunelu.

Czułem się jakby prom kosmiczny odpalił swoje silniki tuż za mną. To był prawdopodobnie pierwszy i mam nadzieję ostatni raz w moim życiu kiedy marzyłem, żeby w kuchni pojawił się bałwan gej, co powinno wam uzmysłowić do czego byłem zdolny się posunąć, żeby złagodzić cierpienie. Jedyny pomysł na jaki mój oszalały z bólu mózg mógł wpaść, to delikatne wciśnięcie brukselki tam, gdzie żadne warzywo wcześniej nie było. Niestety, moja druga połówka zaniepokojona odgłosami dochodzącymi z kuchni wybrała akurat ten moment, żeby sprawdzić co się dzieje na dole. Powitał ją widok mnie z tyłkiem w górze i truskawkowym lodem kapiącym z brzucha gdy wciskałem brukselkę w dupę mamrocząc pod nosem... "ooo jak dobrze". Oczywiście taki szok musiał wyrwać krzyk z jej ust, a zaskoczenie, że nie słyszałem jak schodzi na dół spowodowało u mnie nagły, mimowolny skurcz, przez który wystrzeliłem w jej kierunku brukselkową salwę. To zrozumiałe, że pierdnięcie brukselką w jej nogę o 11 w nocy prawdopodobnie nie było tą niespodzianką, na która liczyła, a tłumaczenie dzieciom nazajutrz skąd na lodach wzięło się to dziwne wgłębienie nie poprawiło mojego wizerunku.
Podsumowując: Veet usuwa włosy, godność i szacunek dla samego siebie...
nuncjusz 7 m.
Wezwano mnie na komisję wojskową. Ucieszyłem się bo zawsze chciałem plądrować, gwałcić i zabijać. Dlatego bezzwłocznie rozpocząłem przygotowania. Pierwszym krokiem było zasięgnięcie porady u mojego sąsiada, który był zawodowym żołnierzem na rencie. Dostał odłamkiem granatu w pęcherz. Dlatego szczał przez rurkę do worka, który był przymocowany do kostki. Sąsiad bardzo ucieszył się z mojej wizyty bo w przeciwieństwie to tych ciot z PTSD bardzo lubił wspominać czasy wojny. Opowiadał mi o tym jak z kałacha zestrzelił lecącą rakietę talibów i tym samym uratował całą bazę. Opowiedział mi jak gwałty w wojsku budują więzi i relacje wśród żołnierzy. Doradził jak rozpoznać dobrej jakości haszysz. Niestety moja wizyta nie skończyła się pomyślnie. Po tym jak sąsiad chciał pokazać blizny i porozlewał zawartość worka, pospiesznie opuściłem jego mieszkanie. Mimo wszystko warto było.

Następnego dnia po wizycie u sąsiada rozpocząłem mordercze treningi. Zostało mi tylko kilka dni, żeby nauczyć się palić, klnąć i lać w mordę wódę. To ostatnie nie wyszło mi na dobre. Obudziłem się po kilku dniach na intensywnej terapii. Cały obsrany, bo pielęgniarki brzydziły się mnie umyć. Pomyślałem wtedy, że nici z moich marzeń o wojsku, ale jakimś cudem dzień przed komisją wojskową wypisali mnie. Pobiegłem do domu, walnąłem klina, umyłem dupsko. O kurwa zapomniałem o najważniejszym! Nie mam munduru. Bazar już zamknięty, znajomych nie mam. Nagle mnie olśniło. Zajebałem staremu (który jest fanatykiem wędkarstwa) wodery, kamizelke i kapelusz moro. Pomyślałem, że wyglądam zajebiście. Na zewnątrz zaczynało już świtać. Postanowiłem wyjść wcześniej.

O 5;00 rano stałem przed WKU. Otworzyli o 7;50. „Leniwy tempy chuj”.. powiedziałem do jakiegoś szeregowego z czterema gwiazdami na pagonie. Wszedłem i usiadłem. Powoli zaczynali się zbierać poborowi. Frajerzy poprzychodzili w jeansach i dresach. Pomyślałem, że tylko ja przyszedłem godnie ubrany. Wodery starego cisły w jajca, ale wiedziałem, że warto się przemęczyć bo jest szansa, że z miejsca wyślą mnie do Afganu. Zacząłem się martwić o bagaże, bo spakowałem tylko paczkę kondonów, srajtaśme i wszystkie części Rockego na DVD. Cóż najwyżej stary wyśle mi brakujące rzeczy pocztexem.

Po chwili wyczekiwania dostałem się do gabinetu, po tym jak z automatu, bez pytania przywitałem komisje wzorowym meldunkiem i okazaniem odbytu wyproszono mnie. Nie miałem wątpliwości, jakiekolwiek słowa były zbędne. Zrobiłem na komisji maksymalnie pozytywne wrażenie. Nie myliłem się. Wszyscy dostali A. Co w normach NATO oznacza Amateour. Z wyjątkiem mnie. Oszołomiona moją prezencją komisja wojskowa przyznała mi kategorie E co oznacza Expert. Dopytywałem ciecia, który rano otwierał WKU jakie są procedury. Kiedy odbierze mnie śmigłowiec. Kazał póki co wrócić do domu i czekać na telefon. Wróciwszy nie chciałem tracić czasu. Rozpocząłem szkolenie samodzielnie. Na początek stwierdziłem, iż warto okiełznać sztukę skoku ze spadochronem. Zdawałem sobie sprawę, ze śmigłowiec w Afganie nie będzie zbliżał się do ziemi ze względu na niebezpieczeństwo strącenia go bazooką wrogich wojsk. Napisałem, krótki list gdyby coś poszło nie tak. Wszak wojenko cóżesz ty za pani znałem, aż nad to. Wiedziałem, że to Pan Bóg strzela i człowiek tylko te kule nosi…

Znaleziono mnie martwego nad ranem. Śmierć spowodowana była tym, że spadochron się nie otworzył. To z kolei wynikło z tego, że go nie miałem. Nazywam się Piotr Łuszcz. To moja prawdziwa historia.
nuncjusz 7 m.
Eee tam
nuncjusz 7 m.
Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego kurwa polackiego pączka? xD
o kurwa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala je pączka xD bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały rozpierdoli xD
a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD
HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO
nuncjusz 7 m.
Idę z psem na wystawę do galerii sztuki nowoczesnej.
- Tu nie wolno z psami - mówi ochroniarz.
- To nie jest pies - odpowiadam. - To jest performance.
- A, to przepraszam.
Idziemy z psem dalej. Oglądamy rzeźbę Smefra centaura. Pół koń, pół Smerf.
- Zawsze się zastanawiałem - mówię do psa - komu kibicują centaury w czasie rodeo.
- Srać mi się chce - odpowiada pies.
- Trzeba było srać przed wejściem.
- Wtedy mi się nie chciało.
Idziemy dalej. Oglądam jakąś kobietę, która stoi po kolana w basenie z moczem i wykrzykuje alfabet od tyłu.
- Z, Y, X - krzyczy. - U, V, W.
Mój pies kręci się w kółko i węszy nosem po ziemi.
- Fajfus - mówię do niego. - Fajfus, nie sraj tutaj.
- Kiedy mnie ciśnie - odpowiada i zaczyna srać na podłogę.
Jakiś człowiek podchodzi i przygląda się temu, co wychodzi mojemu psu z dupy.
- To jest interesująca propozycja - mówi.
Ktoś inny też podchodzi i patrzy.
- To jest świeże - mówi.
Podchodzi jakaś kobieta z kieliszkiem wina w ręku, cała na czarno.
- Odważne - mówi.
- Ja państwa bardzo przepraszam - mówię do nich.
- Jak się nazywa ta instalacja? - pyta kobieta. - Gówno - odpowiadam, zatykając palcami nos.
- Mocne.
Ktoś z galerii podchodzi i wtyka w psią srakę tabliczkę z napisem "Gówno, 2015". Podchodzi fotograf i robi zdjęcie. Pojawia się ktoś z kamerą i mikrofonem. Prosi mojego psa o wywiad.
- Coż, zawsze kontestowałem opresyjne dla mojego gatunku rozwiązania przestrzenne w środowisku miejskim - mówi mój pies.
- A pan jest kuratorem - pyta reporter. - Co pan sądzi o pracy swojego podopiecznego.
- Sądzę, że to gówno - odpowiadam.
- Brutalnie prawdziwe - mówi kobieta z winem.
- Ostentacyjnie szczere - mówi fotograf.
- U, T, S - krzyczy kobieta w basenie z moczem.
Canulas 7 m.
hahahah, jakoś tam mi się z Terriblem skojarzyło. W sensie, że mógłby taką pastę napisać.
nuncjusz 6 m.
28 lutego 2020, Janusz Kowalski szef Januszex Ochrona wraca z last minyt w Tajlandii, na które było go stać ze względu na jakieś wirusowe obniżki i niewypłacenie należnej kilku pracownikom pensji.
Po powrocie, mimo lekkiej gorączki, jedzie opieprzyć swoich współpracowników, że za mało pracują na sukces. Jako mały i średni przedsiębiorca, psioczy na podatkowe jarzmo. Prycha i kicha na wszystkich wokół.
Liczba zakażonych: 15 osób

Syn Janusza, menadżer w Januszexie spotyka się z ochroniarzami mającymi pretensje o zaległe wypłaty. Krzyczy na nich, że mają pracować na sukces, a nie opierdzielać się, a w ogóle, jak się nie podoba, to ma już na ich miejsce Ukraińców.
Ochroniarze idą na zmianę do centrum handlowego. Pomimo, że zaczynają czuć się przeziębieni, trwają na posterunku. I tak mają umowy cywilnoprawne, a zmiana jest tak długa, ze nie zostaje czasu na pójście do lekarza. Kichają więc oraz kaszlą przy klientach centrum handlowego.
Liczba zakażonych: 150 osób

Jeden z ochroniarzy, kolejnego dnia, czując się coraz gorzej, idzie do supermarketu i kupuje apap. Przy okazji kicha na kasjerkę. Kasjerka zaczyna się czuć coraz gorzej. Ma wprawdzie umowę o pracę, ale lekarz pierwszego kontaktu jest niedostępny poza jej godzinami pracy. Poza tym trzeba odebrać dzieci z przedszkola i zająć się domem, zanim wróci mąż. Kasjerka, chcąc nie chcąc stoi za kasą.
Liczba zakażonych: 1500

Media zaczynają przebąkiwać o możliwej epidemii, a kasjerka czuje się tak źle, że mimo narzekań menadżera bierze urlop na żądanie i idzie do lekarza. Po kilku godzinach oczekiwania w przychodni dostaje się do lekarza, który pyta czy była w którymś z krajów zagrożonych epidemią. Zgodnie z prawdą mówi, że nie. Dostaje więc receptę na aspirynę, tydzień L4 i poradę aby się nie przemęczać.
Liczba zarażonych: 15 000

Publiczna telewizja mówi, ze ciągłe wyjazdy przedstawicieli opozycji oraz wakacje „fałszywych elit” w egzotycznych krajach spowodowały epidemię. Przedstawiciele rządu twierdzą, że wszystko jest pod kontrolą, a maseczki antywirusowe, jeśli nie będzie ich w sklepach, można zrobić domowym sposobem ze starych szmatek.
„Doktor” Zięba występuje w programie medycznym TVP Info tłumacząc, że nie ma się czego obawiać, ponieważ jego cudowne preparaty na bazie witaminy C wyleczą wszystkich chorych.
Liczba zarażonych 150 000

Odbywają się demonstracje zwolenników rządu pod hasłem „Kasta sprowadziła na nas wirusa” oraz opozycji „Obrońmy demokrację przed wirusem bolszewickiej władzy”. Dochodzi do incydentów z opluwaniem się przez demonstrantów.
Minister zdrowia tłumaczy w TV, że nie ma się czego obawiać, po czym zaczyna pluć krwią i mdleje.
Arcybiskup Jędraszewski w kazaniu zrzuca winę za epidemię na rozwiązłość i ideologię gender, po czym podąża śladami ministra.
Liczba zakażonych: 1 500 000

Dominika Kulczyk ucieka z Polski prywatnym samolotem do swojej londyńskiej rezydencji. Nie wie, że na lotnisku zaraził ją pracujący na śmieciówce, kaszlący, ochroniarz z Januszexu.
Czas oczekiwania w kolejkach do lekarzy pierwszego kontaktu wydłuża się do kilku miesięcy.
Unia rozważa zamknięcie granicy, na co premier Morawiecki oświadcza, że to zemsta za powstanie Polski z kolan, a epidemia stanowi tylko pretekst.
Miasteczko Wilanów staje się jednym z ognisk epidemii rozniesionej przez ochroniarzy na śmieciówkach, pełniących wartę mimo choroby.
Liczba zarażonych 15 000 000

Szwecja oświadcza, że nie będzie przyjmowała emigrantów z Polski, bo upadnie. Premier wzywa rodaków aby nie wyjeżdżali. Chwali postawę zmarłego arcybiskupa, który do ostatka walczył z wrogimi ideologiami. IPN wydaje apel do rodaków aby trwali na posterunku jak „żołnierze wyklęci”, po czym szefostwo IPN udaje się do bunkra ukrytego w Bieszczadach.

Do pilnowania centrów epidemii zostaje skierowane wojsko, jednak z powodu braku środków nikt nie wyposażył żołnierzy w odpowiednią ilość środków ochronnych. Wojska Obrony Terytorialnej korzystają z okazji aby na opuszczonych terenach prowadzić weekendowe ćwiczenia.

Kilka miesięcy później w jednej z warszawskich melin z ciągu alkoholowego trzeźwieje grupa kolegów. Orientują się, że miasto jest puste. Rozkręcają bocznicę kolejową i niosą szyny do skupu metali aby mieć kasę na dalszy melanż. Okazuje się, że skup jest pusty. Pusty okazuje się też sklep monopolowy, który w szale radości plądrują, podpalają i wracają do imprezowania.
Tjereszkowa 6 m.
Kurna, to jest całkiem realne.
alka666 6 m.
Ciekawam, po tym całym medialnym biciu piany koronkowym wirusem w jakim kraju się obudzimy? Co w tym czasie nabroją politycy? Co przegłosują pod przykrywką epidemii? Co roku jest wysyp nowych wirusów, koronawirusów, szczepów mutujących i pochodnych. Kiedyś o tym nie wiedzieliśmy, ludzie umierali. Dzisiaj też będziemy umierać, bez względu na posiadaną wiedzę w tej kwestii. Świat mikrobów jest bardzo bogaty i... piękny. To zupełnie inny, od naszego, świat. Gdyby z tej perspektywy patrzeć na ludzi, to ziemia jest guzem większego organizmu, a ludzie swoją szkodliwą działalnością zamieniają go w nowotwór.
Popłynęłam...
Canulas 6 m.
Ciekawa pasta
berkas 6 m.
Nie przy jedzeniu


Drogie mirki. Piszę tę historię ku przestrodze wszystkim tym, którzy nie rozgryzają mentosów od razu po włożeniu do ust.

Otóż ja i moja dziewczyna poszliśmy na studia do różny miast. Po miesiącu rozłąki zdecydowaliśmy się wreszcie spotkać, a jako że byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, postanowiłem zrobić jej minetę.

Zawsze mi się to podobało, ale tym razem z jakiegos powodu jej cipka śmierdziała jak martwy papież, a smakowała jeszcze gorzej. Nie chciałem ją urazić, więc wziąłem mentosa. W trakcie lizania, przez przypadek wepchnąłem go w nią, ale na całe szczęście mam zręczne palce i szybko go wygrzebałem, włożyłem z powrotem do ust i rozgryzłem. Niestety to co znalazło się w moich ustach nie było mentosem. Był to guzek rzeżączki.

(Należy tutaj zauważyć, że ów guzek był wielkości pierdolonego mentosa)

Zamiast lodowej świeżości moje usta wypełniły się ropą. Zacząłem krzyczeć, rzygać i rzucać się po całym pokoju. Kiedy juz nie miałem czym już bełtać i przepłukałem usta, zażądałem żeby powiedziała mi o co tu kurwa chodzi. Okazało się że głupia suka zdradziła mnie z jakimś kolesiem w tydzień po wyjeździe i nawet nie miała pojęcia, że coś z nią nie tak.

Od tamtego czasu siedzę w mojej piwnicy, lecząc rzeżączkę w ustach i edukuję ludzi na temat prawidłowej konsumpcji mentosów.



Co by inni zobaczyli i nie mogli odzobaczyć jak ja. xd
nuncjusz 6 m.
Czytałem poodobną pastę, z tym że tam nie był to guzek rzeżączki, tylko płodek,
i nie został wypluty a połknięty przez pewnego obywatela
nuncjusz 6 m.
Żul wbił do żabki i poleciał na zaplecze/do magazynu czy co oni tam mają D zamknął drzwi, nie chciał otworzyć i krzyczał coś o Putinie. W końcu otworzył i wyleciał ze sklepu jak Harry Potter na Nimbusie 2000. Ewidentnie miał coś w kieszeniach bo były wypchane D
Kiedy doszedłem do kasy kupić moje picie, inny pracownik wydarł z zaplecza mordę do kasjerki która mnie obsługiwała KURWA BAŚKA ON ZNOWU SIĘ ZESRAŁ JAPIERDOLE
Praca w żabce to jednak musi być mocny wpis w CV
Canulas 6 m.
Berkasowe znam, Nuncjuszowe wydaje się być ubogaceniem słownego mema.
nuncjusz 6 m.
Ja pobieram pasty prosto ze źródła, że się tak wyrażę.
Mam do dyspozycji najświeższy content
nuncjusz 6 m.
Pasta o coronavirusie i dziesięciu złotych

Jednego dnia zgubiłeś piątkę i jesteś w dupie, bo nie będziesz miał za co wrócić do szkoły. Boisz się, powiedzieć matce co się stało, więc przy kolacji milczysz, a krople potu postanowiły zrobić z twojego czoła Niagarę. Po jedzonko żegnasz się i idziesz spać. • Następnego dnia • wysiadasz sobie z busa, z torbą na ramieniu, myślisz jak okraść bank, żeby mieć piątkę na powrót. Na drodze nikogo nie ma, ale twój wzrok przykuło coś na chodniku. Patrzysz z niedowierzaniem na leżące tam dziesięć złotych. Pierwsza myśl czy aby komuś nie wypadła, chcesz przejść dalej ale rozglądasz się za potencjalnym, możliwie starszym właścicielem, którego życie może zależeć od tej dychy. Nikogo nie ma tak jak wcześniej. Zatrzymujesz się i schylasz po kasę, w myślach dziękując Bogu, w którego nie wierzysz, lecz właśnie sam stwarzasz litanie na jego cześć. Bierzesz kasę i wstajesz, podnosząc wzrok, a tuż przed tobą idą dwie stare dewoty. Patrzą na ciebie jakbyś, nie podnosił ich z ziemi, tylko wyciągał ja z portfela dopiero co pobitego przez ciebie człowieka. Mieszasz się, ale szybko odchodzisz w akompaniamencie ciszy, jaka zapanowała,w gdy wasz wzrok się spotkał. Zdajesz sobie sprawę, że masz dwa razy więcej, niż zgubiłeś. Już planujesz wyjazd na Ibizę, gdy twój wzrok przyciąga szyld ogólnie znanego sklepu. Twój żołądek w tym samym czasie na cały regulator wyje symfonie Beethovena. Wchodzisz do spożywczaka i zamawiasz wypasionego hot doga s kabanosem. Zadowolony wychodzisz ze sklepu i kierujesz się do szkoły. Dochodzisz do przejścia dla pieszych i rozglądasz się, droga wolna. Przechodzisz, gdy nagle zza zakrętu wyjeżdża rozpędzony golf. Momentalnie obesrałeś zbroję, smród jak cholera. Ostatnie co widzisz, nim samochód w ciebie uderza, to przerażone spojrzenie Seby za kierownicą. Zapada ciemność. Po bliżej nieokreślonym czasie wraca ci świadomość, jesteś w szpitalu. Nie możesz się ruszać, a mi mówić. Musieli umyć ci dupę bo nie czujesz smrodu. Do sali wchodzi lekarz, już z twarzy widać, że to sqrwiel niecierpiący swojej roboty. Wita się, ty grzecznie odpowiadasz. Po chwili patrzenia w kartki odzywa się.
- Mam dla pana dwie wiadomości. Pierwsza — nie będzie pan chodził. Druga — chyba zaraziliśmy pana gronkowcem podczas zabiegu, ale musimy wykonać dodatkowe badania.
Ty w szoku lekarz jak gdyby nigdy nic wychodzi. Przychodzi pielęgniara i pobiera ci krew. Po paru godzinach wraca lekarz sqrwiel.
- mam dla pana dobrą i złą wiadomość. Dobra to nie zaraziliśmy pana gronkowcem. Zła — był to coronavirus. Wyleczymy pana, jeżeli zgodzi się pan na eksperymentalne leki — twoje milczenie bierze za zgodę.
Momentalnie obesrałeś zbroję po raz kolejny. Smród aż w oczy szczypie i zapiera dech. Zdegustowany lekarz wychodzi, prosząc kogoś, by posprzątał ten burdel. Wchodzi ta sama pielęgniara co wcześniej i sprząta. Ty dalej nie możesz się ruszyć, masz ochotę zapaść się pod ziemię i jesteś przerażony tym, czego się dowiedziałeś. Pielęgniara kończy robotę i spryskuje pokój jakimś dziadostwem o zapachu ziela. Podchodzi do ciebie, a ty oddychasz jak stary regulator. Dostajesz kilka dawek eksperymentalnego leku. Mija kilka dni, ty dalej nie możesz się ruszyć. Pielęgniara przyszła czyścić ci łóżko. Czując smród z twojej paszczy, wkłada do musującego mentosa. Nie możesz przełykać, piana wylatuje ci z ust, wpada też do gardła. Krztusisz się i próbujesz się jej pozbyć, lecz na marne. Wchodzi lekarz, widząc twój stan, sam obsrał zbroję.
- Qrwa wiedziałem, że ta wścieklizna to był zły pomysł.
Wypada z sali, ty przerażony nie wiesz, co się dzieje. Zaraz wpada do sali kilku lekarzy w tym dobrze znany ci sqrwiel w nowych spodniach i pielęgniara. Jeden wyjmuje strzykawkę z żółtą substancją.
- Panowie nikt nie może się dowiedzieć i tym, co się tu stało.
Wstrzykują ci żółte gówno, a po chwili sqrwiel wyciąga Glocka i strzela do wszystkich. Ty już odpływasz, czujesz się jak na haju, tańczysz breakdance ze słoniami. Po chwili widzisz, jak sqrwiel strzela sobie w łeb. Ty też odpływasz. Ostanie, co czujesz, to smród gówna z dupy każdego na sali. A to wszystko przez jebaną dychę.
Canulas 6 m.
Ale czemu przez dychę?
Czy jakby nie miał dychy, nie wyszedłby na jezdnię?
Czy chodzi o linie czasu, że tak, to wyszedłby dużo wczesniej przed Golfem, a tak, to wizyta w sklepie na hot-dogu go opóźniła?
Chyba tak?
Takie se.
nuncjusz 6 m.
Żeby jeszcze lepiej uzmysłowić ile to jest 2 miliardy PLN wykonałem następujące obliczenia:
Ostatnio w promocji piwo Harnaś widziałem w biedrze za 1,87 zł w puszce.

- 2 mld/1,87 = okolo 1 mld 70 tys. puszek ze złocistym trunkiem.
- Polaków jest 37,98 milionów, co daje 28 puszek na głowę, czyli 14 litrów na łebka. Na parę dni starczy
- jedna puszka ma 16,8 cm. Gdybyśmy je wszystkie ustawili jedna na drugiej na rynku w Gliwicach to wieża miałaby 179 760 kilometrów, szczyt byłby w połowie drogi do księżyca
- ślimak ma prędkość 0,047 km/h jakbyśmy go przekonali do wyprawy na szczyt tej wieży to zajęloby mu to - przy założeniu, że będzie utrzymywał cały czas tą predkość - 436 lat - myslę, że jednak dla widoków warto
- średnica puszki to 6,6 cm. Gdybyśmy ustawili w rządku zaczynając od miejsca gdzie równik przecina południk zero to mielibyśmy 70 720 kilometrową harnasiową linię obiegającą świat. Do drugiego okrążenia świata brakłoby jedynie około 10 tys. km
- przy zalożeniu, że prędkość maksymalna Poloneza FSO to 135 km/h podróż do końca harnasiowej wstęgi wyniosłaby 21 dni i 20 godzin
- basen o kształcie sześcianu foremnego wypełniony piwem mógłby mieć 812 metrów szerokości, glębokości i długości. Zawierałby 535 mln litrów płynu
- puszki ważyłyby 17 120 ton, w skupie gdzie płacą 3 zł za kilo otrzymalibyśmy za nie 51 mln 360 tys. złotych
- można by było za to kupić po 2,60 zl za sztukę 19 753 846 butelek piwa Perła Chmielowa. Po jednej dla kazdej pani z okazji dnia kobiet, bo Perełka jak wiadomo - najlepsza.

( ͡° ͜ʖ ͡°
nuncjusz 6 m.
Niektórzy naukowcy twierdzą, że wodór, ponieważ jest go takie mnóstwo, jest głównym budulcem wszechświata. Nie zgadzam się z tym. Twierdzę, że głupoty jest więcej niż wodoru, i że ona jest głównym budulcem wszechświata. (Frank Zappa)

nuncjusz 6 m.
Mieszkam sam i pracuję z domu całe dorosłe życie, więc postanowiłem stworzyć poradnik dla osób, dla których jest to sytuacja nowa. Jeśli udało ci się zbudować związek i/lub rodzinę - ten tekst nie jest dla ciebie.

Budzisz się. Nie wstawaj z łóżka. Nie masz się dokąd spieszyć. Cały dzień jest z plasteliny, uformujesz go wedle własnego uznania. Pośpij jeszcze. Pooglądaj jutuba w telefonie. Nie czytaj Internetu - tam tylko wirus.

Po wstaniu nie ubieraj się od razu. To będzie istotna cezura, nie marnuj jej bez sensu. Zrób sobie śniadanie. Zjedz je oglądając serial. Nie graj raczej jeszcze na komputerze, bo zasyfisz klawiaturę jedzeniem.

Po śniadaniu ogarnij drobne obowiązki pracowe (maile) albo zajmij się rozrywką - książka, komputer, puzzle, co ci w duszy gra. Daj sobie na to ze dwie godziny.

Pora stawić czoła światu. Umyj się i ubierz, żebyś mógł wyjść do społeczeństwa. Nie wychodź do społeczeństwa, pandemia. Wyjdź na balkon. Otwórz okno. Pokaż światu: jestem ubrany i produktywny. Zamknij okno. Powiedz sobie: oszukałem cię, społeczeństwo. Zobaczyłeś czystego człowieka w spodniach, nie masz pojęcia, co tu się odpierdala za kulisami.

Pora obiadowa. Jeśli gotujesz - nie mogę ci pomóc. Jeśli zamawiasz - zamów. Czas oczekiwania na jedzenie poświęć na pracę. Dzięki świadomości, że przed tobą z góry określony czas roboty, na koniec którego dostaniesz w nagrodę papu, będzie to najbardziej produktywny okres twojego dnia.

Zjedz oglądając odcinek krótkiego serialu albo czatując ze znajomymi. Tu ponownie jutub jest twoim przyjacielem.

Po obiedzie jest dobry moment na masturbację, bo i tak zaraz trzeba będzie zrobić drzemkę (to wersja dla początkujących; zaawansowani wiedzą już, że masturbacja to alternatywna pisownia prokrastynacji, wobec czego nie ma na nią złego momentu).

Drzemka poobiednia. Możliwe, że najmilszy punkt dnia. Daj sobie 45-60 minut. Przeważnie wyjdzie ci zamknięcie się w tym limicie. Przeważnie.

Po drzemce pora na Rzetelną Pracę. Zasiądź do komputera z tą myślą. To kłamstwo jest bardzo istotne, porządkuje twoją rzeczywistość. Trzy godziny chuj wie czego później zrób kolację. I herbatę.

Późny wieczór. Ciemno, spokój, ludzie niczego nie chcą. To teraz wykonasz większość pracy zaplanowanej na dziś. Zaświta ci myśl, że totalnie mogłeś to zrobić rano i mieć cały dzień dla siebie. To jedna z mniej wartych prawd tego świata. Prychnij na nią.

I skończyłeś. Nie idź spać bezpośrednio po pracy - na sam koniec dnia ważna jest drobna przyjemność. Jeśli jest po 2 w nocy, nie odpalaj gry, bo wylądujesz w łóżku nad ranem z sieczką w mózgu. Poczytaj. Obejrzyj coś. Odpręż się. Jutro kolejny kawałek plasteliny.
nuncjusz 6 m.
Niech mnie chuj strzeli. Kojarzycie zapewne miliardy postów w stylu "oznacz osobę która ma ci kupić czekoladę" pod którymi oznaczają się jakieś normiki? Jak ja tego kurwa nienawidzę. Wchodzi człowiek w dobrych intencjach, znaleźć memy albo d00peczki, pomarnować trochę czasu jak każda stulejka. Zgadnijcie kurwa na co trafiam. Tak kurwa. Niestety. Pierdolone posty z oznaczaniem turbozjebów do wykonania spierdolonej czynności albo określenia jacy to oni nie są. Na przykład to "oznacz osobę którą kochasz", potem "oznacz osobę która lajkuje sobie posty". Myślisz sobie ile kurwa można, ciągle to samo jebane gówno, ten sam szablon i coraz to więcej jebanych gniotów komentujących ten syf. Ale koło kręci się dalej. "Oznacz osobę która produkuje kremówczan papieżanu, osobę z którą się pierdolisz, osobę która jebie gównem i się nie myje". Wkurwiasz się i usuwasz wszystkie strony i osoby które udostępniają tą rozjebundę. Wreszcie masz spokój, oglądasz sobie memy, walisz konia do zdjęć d00peczek. Aż nastaje dzień, ten dzień w którym odpalasz rano fejsbuka, bo beniz domaga się cipi ripi, szukasz jakiejś l00szki żeby zakapturzyć mnicha, znajdujesz, odpalasz profil a tu nagle twym oczom ukazuje się post "wyzwanie przyjętę". Zastanawiasz się o co kurwa chodzi, zjeżdżasz niżej i zauważasz że wstawiła jakieś zdjęcie z dzieciństwa. Chuj ci mięknie, nie umęczyłeś mesjasza tego poranka i humor popsuty. Nagle pojawia się tego więcej, #wyzwanieprzyjęte, wyzwanie wypełnione. Znowu doznajesz wewnętrznego wkurwienia, wybuchasz w środku jak World Trade Center. Co druga osoba na swojej tablicy wstawia swoje ujebane od lodów mordy, zdjęcia na placu zabaw z gównem w ręku, czy nawet jak siedzą w wannie ze swoim najebanym starym. Nie jesteś w stanie znieść tego spierdolonego stanu umysłowego, a granica zostaje przekroczona przez twoich starych którzy też biorą udział w kąpieli w tym gównie. Tego już za wiele. Postanawiasz usunąć fejsbuka i nigdy więcej tam nie zajrzeć. Po kilku dniach nawet czujesz dobrze człowiek bo masz urodziny i spokój od tego internetowego pierdolnika. Okazało się że dostałeś list od dobrego znajomego. Myślisz sobie że napisał ci życzenia urodzinowe. Nie zgadniecie kurwa co. Niestety kurwa tak. "Dostajesz wyzwanie w dniu twoich urodzin, wyślij swoje zdjęcie z dzieciństwa a wstawie je na fejsbuka".Strać nadzieje w rozwój ludzkości. Spal list w kominku. Popełnij samobójstwo. Ludzie to kurwy.
nuncjusz 6 m.
Wolny Kurdystan, wolna cipa. Dawaj.
Ja nie wiem, pierwszy raz w życiu pizdę widzieliście? JA PIERDOLE! Bo mi pare osób mówi, że to zgłosi gdzieś - pojebało was?! A skąd się kurwa wydostaliście? Frajery… Słuchajcie, chcąc nie chcąc wyszliście właśnie z pizdy, ogólnie i żyjey[yyy]żyjecie na tym świecie. Także wypierdalać kurwa mać!
Słuchajta, śmiechy śmiechami, ale każdy powstał z grzechu… Każdego starego dziwkę zruchał kurwa na boku na dyskotece i nagle żeśta ŻE ŻEŚTA POWSTALI KURWA jego jebana wasza mać. Słuchajcie, każdy z was jest dzieciem grzechu ogólnie i to jest paradoks w ogóle egzystencji nie? Że niby tutaj jakieś cnotliwe kurwa jazdy popierdolone, które ja też wdrażam ogólnie w życie staram się, no ale ogólnie powstaliśmy wszyscy kurwa na raz, naprawdę kurwa zepsucia dziwnego wystawienia dupy i zruchania kurwa no przykro mi ale tak… Słuchajcie nie wiem jak jest możliwym to, że ktokolwiek chciałby w ogóle cenzurować najpiękniejszą rzecz we wszechświecie, czyli mokrą cipę. Jak to jest możliwe ja je jak to się może dziać? Mokra cipka nadała mi sens, nadała mi szlachetność w działaniach, nadała mi kierunek, nadała mi człowieczeństwo, nie wiem kto to jest w stanie banować, jakim trzeba być kurwa nieczłowiekiem.
nuncjusz 6 m.
Polska w 2025 AD

-> rząd nie wiedząc już na co nakładać nowe podatki opodatkowuje nielegalnie wytwarzany bimber
-> podlasie w odpowiedzi ogłasza niepodległość
-> rząd wysyła wojsko, żeby ich uspokoić
-> po dwóch dniach wojny polsko-podlaskiej stronie polskiej zaczyna się kończyć amunicja
-> organizowana jest zbiórka na amunicję dla wojska na zrzutka.pl
-> nie cieszy się jednak przesadnym zainteresowaniem
-> ponadto akcję sabotuje nowopowstała podlaska komórka wojskowa do walki w cyberprzestrzeni
-> pierwszym dekretem nowych władz podlasia jest legalizacja bimbrownictwa
-> drugim anulowanie programów 4000+, mieszkanie+, emerytura+ i inne zasiłki+
-> podlaska telewizja narodowa 24/7 ciśnie bekę z polskiej
-> wojsku polskiemu skończyła się amunicja, próbują się pojedynkować z podlasianinami w przepijaniu, ale przegrywają na wszystkich frontach
-> mon publikuje instrukcję wytwarzania pocisków w domach, żeby polskie gospodynie mogły wspomóc wojaków
-> w międzyczasie podlasie powiększyło swoje terytorium dwukrotnie
-> pierwszy transport z amunicją od polskich gospodyń rusza z katowic na północ
-> wszystkie trasy kolejowe są w tak złym stanie, że poruszanie się po nich szybciej niż 20km/h grozi eksplozją i torów, i pociągu
-> podlaskie bimbrownicze laboratoria polowe odkryły miksturę nieśmiertelności
-> polska kapituluje. traci na rzecz podlasia gdańsk
-> łódź też zostaje profilaktycznie wyjebana poza obszar kraju, bo nikt nie lubi łodzi
-> polska telewizja narodowa ogłasza to sukcesem i mówi, że nam ten gdańsk to i tak same straty przynosił w budżecie
nuncjusz 5 m.

USA. Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia:

- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.

Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:

- Dobrze zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa:

- "Dajcie mi wolność albo śmierć"?

W klasie cisza. Suzuki podnosi rękę:

- Patrich Henery, 1775, Filadelfia.

- Bardzo dobrze, Suzuki. A kto powiedział:

- "Państwo to ludzie. ludzie nie powinni więc ginąć"?

Znowu Suzuki:

- Abraham Lilcoln, 1863, Waszyngton.

Nauczycielka do uczniów z wyrzutem:

- Wstydźcie się. Suzuki to Japończyk, a zna amerykańską historię lepiej niż wy!

W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept.

- Pocałuj mnie w dupę, Japończyku...

- Kto to powiedział? - krzyczy nauczycielka, na to Suzuki podnosi rękę i mówi:

- Generał McArthur w 1942 na Grandalcanal i Lee lacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu Chryslera.

W klasie jeszcze ciszej...Ktoś szepcze:

- Rzygać mi się chce.

- Kto to ? - Wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada:

- George Bush senior do premiera Tasaki w 1991 podczas obiadu.

Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno:

- Suzuki to kupa gówna!

A Suzuki:

- Valentino Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku!

Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, do klasy wchodzi dyrektor:

- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem!

Suzuki:

- Janusz Korwin-Mikke na obradach Europarlamentu. Strasbourg 2014.
Canulas 5 m.
Zajebiste, choć jakby znajome
alka666 5 m.
Upłakane ze śmiechu całe biuro (w sumie trzy osoby - nielegalne zgromadzenie czytelnicze )
berkas 5 m.
Piękne
nuncjusz 4 m.
Nie wychodzi Ci z kobietami? Zabierz niewiastę do zoo, najlepszego miejsca na randkę. Zabierałem do zoo dziesiątki kobiet i żadna z nich nie odmówiła. Wybierając zoo od razu masz u kobiety dwa plusy - to, że jesteś oryginalny oraz to, że jesteś wrażliwy. Myślisz, że kobiety lubią 127. sztampową randkę w restauracji dla snobów, w kinie lub w kawiarni? Kobiety lubią nowości, lubią przygody, lubią dawkę świeżości, która sprawia, że ich cipki delikatnie wibrują.. 'Zoo? Wow, super pomysł, nie byłam od lat a uwielbiam zwierzęta, jasne, zgoda'. Nie dość, że od razu ma Cię za oryginalnego mężczyznę to jeszcze podoba jej się to, że jesteś wrażliwy, skoro lubisz zwierzęta. Przyjdzie w umówione miejsce podekscytowana, ale to dopiero połowa sukcesu. Zoo jakkolwiek pełne ciekawych artefaktów jest tylko tłem dla pejzażu, który musisz misternie namalować, aby zdobyć jej serce. Gibon, okapi oraz aligator nie odbębnią za Ciebie roboty i to Ty musisz przykuwać uwagę niewiasty. Wielu stulejarzy wpada w sidła tzw. pułapki otoczenia - myślą, że jeśli zaprosili dziewczynę do prestiżowej restauracji to już nie muszą się starać, bo i tak im się odda. Bzdura. Zapraszasz kobietę do zoo po to aby odbyć z nią trzygodzinny spacer pełen rozmów na tematy wszelakie, jedynie wplatając w to anegdoty dotyczące zwierząt, które obserwujecie zza hebanowej balustrady.


Przed randką przeczytaj ciekawostki dotyczące fauny, wcielając się w rolę zoologa. Na pewno nie uświadczysz na twarzy kobiety subtelnego uśmiechu, jeśli na widok rozwrzeszczanych pawianów powiesz 'hehe, ale mają dupy xD'. Nie tędy droga. Rzucaj niby od niechcenia ciekawe historie dotyczące danego gatunku. Kiedy niewiasta zacznie fotografować stado słoni, opowiedz jej krótką historyjkę o słoniach, które długi czas poszukiwały małego słoniątka, a gdy wreszcie je odnalazły to co prawda ucieszyły się, lecz nie skakały z radości. 'Jak to?' - spyta zafrasowana kobieta. 'Otóż słonie to jedyne ssaki, które nie potrafią skakać.' Obserwując pingwiny powiedz, że samiec pingwina oświadcza się swojej wybrance dając kamyczek - jeśli go przyjmie to zostają parą. Kobiety lubią takie urocze historie. Nie podawaj jej suchych liczb typu pojemność płuc mandryla lub prędkość antylopy. Opowiadaj raczej historie z życia, to, że motyl odczuwa smak nogami, że delfiny nadają sobie imiona, nazwij mrówkojada oszustem, bo zajada również pszczoły, na widok renifera wspomnij o tym, że widziałeś go kiedyś z Mikołajem, opowiedz o tym, że wydry morskie w czasie snu trzymają się za łapki, żeby się nie rozdzielić. Co bardziej wrażliwe kobiety wzruszą się słysząc te anegdoty lub widząc małego nosorożca. To dobry znak, otwierają się przed Tobą, więc czas przystąpić do działania.

Po pasjonującym spacerze podczas którego brylowałeś intelektem, wiedzą, humorem i czułością, usiądź z niewiastą na pobliskiej ławce w parku, ewentualnie odczuwając głód kupcie sobie po hot-dogu i kontynuujcie rozmowę. Kobieta raz po raz będzie powtarzała, że 'świetnie się bawiłam, naprawdę, dziękuję', a Ty spokojnie zagryzaj hot-doga niczym alpaka kosodrzewinę, bo teraz piłka leży po stronie niewiasty. Będzie Tobą zauroczona. Będziesz jawił się jej jako atrakcyjny samiec - inteligentny, wrażliwy, oryginalny, zabawny. Będzie zerkała na Ciebie niczym jelonek bambi. Nie atakuj. Nie naciskaj. Nie mów, że chcesz ją zerżnąć niczym lew, król dżungli, który tak naprawdę jest królem sawanny. Pozwól jej samej zaproponować dalszą część dnia. Jeśli nic nie powie rzuć żartobliwie 'zapewniłem nam kapitalne popołudnie, a Ty co zaproponujesz na wieczór?'. Jeśli nie będzie miała czasu/nie jest łatwa to powie, że niestety musi już zmykać. Zaakceptuj to, pożegnaj się czule i wróć do domu - nim obrócisz się na pięcie to już dostaniesz od niej sms o treści 'naprawdę było super, mam nadzieję, że jutro też się spotkamy'. Jeśli w jej oczach dostrzeżesz tygrysi zew pożądania to zaproś ją do domu pod pretekstem pokazania albumu zwierząt parzystokopytnych, a w domu pokazujesz jej penisa i pieprzysz ją niczym zwierzynę. Reasumując, następnym razem zaproś kobietę do zoo a będzie Ci dane. Polecam.
alka666 4 m.
pysznie to wymyślone
Ale to tak działa na wszystkie kobiety?
nuncjusz 4 m.
W mojej rodzinie panowała jakaś mania nadawania dzieciom dziwacznych imion. I to nie zwyczajnie dziwacznych. Nie.

Wiecie, co oni robili? Nadawali imiona dziecku w zależności od okoliczności, w jakich zostało poczęte!

Tak, kurwa, mój kuzyn to Przedślubin. Rozumiecie: najpierw się bzykali, potem wpadli i się pobrali. Dziecko ma, kurwa, metkę.

Albo inna kuzynka: Pękajguma. No dajcie spokój!

Co mówicie? Że to już są szczyty? O, nie, kochani! To co powiecie na jej brata: Analiusz?

Całe szczęście, że jakimś zrządzeniem losu mnie to ominęło. Ja mam normalne imię, niezwiązane z tym, kto i co robił w łóżku, żebym się na tym świecie, kurwa, znalazł.

Jestem Kazio.

Ej…

Zaraz, zaraz…
OrchidSolma 3 m.

Śpij, jak się obudzisz obiecuję, że zniknę.
Ciesz się, pozbędziesz się balastu.
nuncjusz 3 m.

Jeśli chcesz jakoś podważyć twierdzenia adwersarza i sprawić na obserwatorach wrażenie, że jesteś górą w dyskusji, a nie masz żadnych argumentów, możesz ograniczyć się do któregoś z poniższych chwytów erystycznych i napisać tylko:
1. Twoje wywody jak zwykle niczego nowego nie wnoszą – niepotrzebnie się wysilałeś
2. Proponuję ci przeczytaj powoli i ze ZROZUMIENIEM, to co napisałem
3. Widzę, że kompletnie nie masz pojęcia, o czym piszesz – aż szkoda czasu na komentarz
4. Proponuję udać się do najbliższej biblioteki i trochę dokształcić w temacie
5. Dzieciaku, widzę, że nie rozumiesz podstawowych pojęć. Nie chce mi się na ciebie tracić czasu
6. Twoja wypowiedź jest kompletnie pozbawiona logiki – z czymś takim trudno podjąć sensowną dyskusję
7. Proponuję przestudiuj jakiś podręcznik logiki, zanim popełnisz następnego posta;
8. Słyszałeś kiedykolwiek o heurystyce dostępności?
9. Twoje rozumowanie opiera się na fałszywych przesłankach i jest pełne błędnych wniosków
10. Wszystko co napisałeś, to takie poplątanie z pomieszaniem, że nawet nie ma co próbować z tym dyskutować
11. Co za rzadko spotykana ignorancja – trzeba najpierw coś wiedzieć, żeby się wypowiadać
12. Co za bzdury! – ilekroć czytam twojego posta, mam ochotę wypisać się z tej grupy
13. Z ludźmi poniżej pewnego poziomu się nie dyskutuje
14. Wydaje mi się, że powinieneś sobie zrobić przerwę od internetu, pójść na spacer, spotkać się z przyjaciółmi
15. Wyraźnie masz jakąś obsesję, bo w każdym twoim poście pobrzmiewają te same wątki – wszyscy już jesteśmy tym zmęczeni
16. Człowieku, masz jakieś potężne problemy psychiczne - powinieneś się zgłosić na psychoterapię
17. Ciebie wyraźnie ktoś skrzywdził w dzieciństwie i teraz odreagowujesz
18. Człowieku, to nie grupa psychoterapeutyczna – zgłoś się do specjalisty
19. Zajrzałem na twój profil – to wszystko wyjaśnia
20. Człowieku, zmień leki na mocniejsze, bo te wyraźnie nie działają
21. Daj mi kontakt do swojego dilera, bo widzę, że ma zajebisty towar
22. Czy leci z nami psychiatra? Przydałaby się kozetka
23. Halo admin, czy do tej grupy nie powinna być jakaś ostrzejsza selekcja?
24. Jesteś zwykłym trollem – ile ci płacą za wypisywanie tych bredni?
25. Jest podstawowa zasada – nie karmić trolli! Panu/Pani już dziękujemy

alka666 3 m.
20. - jak dla mnie

Proponuję jeszcze:
"Odsyłam Panią/ Pana do źródeł"
(w sensie kulturalnego "spier..aj")
berkas 3 m.
bądź mno
anon, lvl 19
matura
przychodzisz odjebany jak multipla do rejestracji
koszula, garniak, krawat
wziąłeś ze sobą 3 długopisy
w razie gdyby się któryś wypisał
wchodzisz na salę
stres lvl over 999999
nogi się trzęsą
brzuch zaczyna boleć
ręce dygoczą
zajmujesz miejsce
komisja rozdaje arkusze
wpisujesz pesel
z przyzwyczajenia wpisałeś 09112137
gurwa.exe
podnosisz rękę i pytasz czy możesz dostać nowy arkusz
typiarka się krzywo patrzy ale podchodzi i wymienia kartki
tym razem wpisałeś wszystko dobrze
przewodniczący komisji pyta czy wszyscy gotowi, czy każdy się dobrze czuje
ta kurwa, dobrze czuje
brzuch napierdala tak, że zaraz Cię rozkurwi, ale chuj nie zgłaszasz tego, bo nikt tego nie robi a sam nie będziesz nic mówił, bo wezmą Cię za zjeba
"MAMY GODZINĘ 9:11, WIĘC ZACZYNAMY, CZAS START"
otwierasz na pierwszej stronie:
"ZADANIE 1. Pan Kurwigrzyb kupił 1939 arbuzów i 1945 butelek oleju. Arbuz jest droższy od banana o 0,7 zł, a olej jest z pierwszego tłoczenia pod naciskiem 997 Newtonów. Ile lat ma sprzedawca?"
piszesz odpowiedź
na drugim słowie twój długopis się wypisuje
bierzesz drugi
chuj kurwa niebieski
musi być czarny, bo tylko taki dozwolony
bierzesz trzeci
pisze
uff
nagle jeb kurwa
ożeszkurwajapierdole.bmp
wylał się
cały arkusz w atramencie
twoje ręce i koszula też
zajekurwabiście
do tego brzuch znów się odzywa
zachciało Ci się srać
niemiłosiernie
czujesz, że możesz nie wytrzymać tej fali
podnosisz rękę, że musisz do toalety
bierzesz że sobą przy okazji wszystkie długopisy
podchodzi członek komisji, wfista
taki śmieszek z niego
po wyjściu z sali zaczyna pytać czy trudne pytania
mówisz, że tak
w powietrzu już czuć zapach twojego gówna
tak jest blisko
nauczyciel wpada na genialny pomysł
daje Ci symbolicznego kopa na szczęście
procesniekontrolowaneoddawaniekału.exe uruchomiono
czujesz że obsrałeś majty
wchodzisz do kibla
ściągasz je
wpadasz na genialny pomysł naprawienia wypisanego długopisu
wyciągasz wkład i wpierdalasz do niego gówno
dobrze, że starzy karmią Cię węglem, czarne gówno
wracasz na salę
wiesz, że drugi raz nie wymienią Ci arkusza, którego zalałeś atramentem
podchodzisz do stolika
zaczynasz drzeć mordę do typa, którego nie lubisz, i który siedział obok
"KURWA GRUBY NA CHWILE WYSZEDŁEM Z SALI A TY MI TAKIE NUMERY ODKURWIASZ"
podchodzi komisja:
o co chodzi?"
"podczas gdy ja byłem w toalecie, kolega wylał mi tusz na moją maturę"
wfista łapie zdezorientowanego grubego za szmaty i wypierdala go z sali
inny członek komisji daje Ci maturę grubego i każe kontynuować egzamin
zajebiście, gruby zrobił 3 pierwsze zadania
zaczynasz pisać dalej
długopis z gównowkładem pisze lepiej niż zwykły
trochę jebie ale chuj
nakurwiasz zadania jak wściekły
nagle z twojej kieszeni rozlega się dzwonek telefonu
cypis6dzieńtygodnia.mp3
okurwa.jpg
zapomniałeś zostawić telefon w klasie
podchodzi komisja
"co to ma znaczyć anon?"
wyciągasz komórkę
mame dzwoniła ale Ty zaczynasz krzyczeć:
"TO TEN SKURWYSYN GRUBY DO MNIE DZWONI"
komisja wychodzi i zza drzwi słychać odgłosy ciosów krzesłem w potylicę
za chwilę wraca wfista
"nie wiem anon, dlaczego ten gruby tak się uwziął na Ciebie ale już Ci nie będzie sprawiał przykrości"
piszesz dalej
"ZADANIE 6. Pan Pizdogrzmot pracował przez 365 dni na budowie i zarobił 50 tysięcy złotych. Zarobione pieniądze przeznaczył na zakup Fiata Multipli. Ile chromosomów miał Pan Pizdogrzmot?"
nie wiesz
gruby pewnie by wiedział, bo jego ojciec ma multiplę
chuj, wpisujesz losową liczbę
twój gównowkład zaczyna się kończyć
KUKUKUKUKUKURWAAAAA
myśl anon, myśl
postanwiasz pisać krwią
jak zaschnie będzie czarna
zaczynasz gryźć się w rękę
kurwa boli
ta matura nie jest tego warta
postanawiasz użyć czyjejś krwii
podnosisz rękę
podchodzi matematyczka, lvl over 50
pytasz czy możesz wyjść z nią na chwilę na zewnątrz, przewietrzyć się, bo słabo Ci
idziecie
stajecie przed szkołą
mówisz jej, że jej lekcje zawsze Ci się podobały i dużo Cię nauczyła
rumieni się
bajerujesz dalej
po chwili lecicie w ślinę
gryziesz ją w język
trochę ją zabolało i odskoczyła
w ustach miałeś już trochę jej krwii
wracacie na salę
wypluwasz krew na stolik
maczasz w niej końcówkę długopisu i piszesz
po 30 minutach egzamin się kończy
wracasz do domu zadowolony, bo poszło Ci zajebiście
po miesiącu wyniki
matura całego twojego rocznika unieważniona na jednym z arkuszy znaleziono krew matematyczki i jest podejrzenie, że mogła robić zadania za uczniów
niby brak profitu, bo musisz pisać maturę znów za rok
ale gruby na wózku
więc w sumie profit
SylviaWyka 3 m.
- DOKTORZE, DOWIEDZIAŁEM SIĘ, ŻE BĘDZIE MNIE OPEROWAŁ PRAKTYKANT.
- TO PRAWDA.
- A CO JEŚLI MU SIĘ NIE UDA?
- TO MU PRAKTYK NIE ZALICZYMY.
nuncjusz 3 m.
Jeśli stwierdzisz, że w twoim domu przebywa włamywacz po pierwsze musisz go poinformować głośno i wyraźnie, że nie życzysz sobie jego obecności. Polski sąd może uznać, że zamknięte drzwi antywłamaniowe, okna i alarm nie są wystarczającą informacją dla postronnych ludzi, że nie życzysz sobie nieproszonych wizyt i zaboru swojego mienia.
Po drugie. Musisz stanąć na przeciwko bandyty i fachowym okiem ocenić jaką ma broń.
Nie możesz mieć przewagi bo sąd uzna to za niehonorowe zachowanie i jak go zajebiesz to wpierdolą ci dożywocie za przekroczenie granicy obrony koniecznej.
Trzeba umiejętnie dobrać przedmiot obrony do wyposażenia złodzieja, jego wieku, postury, umiejętności walki, pochodzenia i przynależności partyjnej.
Nie możesz tak po prostu jebnąć w łeb kijem do golfa faceta, który ma przykładowo tylko scyzoryk. Musisz poprosić o wstrzymanie się z aktem agresji, odrzucić kij i poszukać czegoś mniejszego. Tylko uważaj. Agresor nie ma obowiązku czekać aż znajdziesz inny przedmiot.
Pamiętaj, że nie wolno atakować bandziora od tyłu. Sąd uzna coś takiego za nieuzasadnioną przewagę. Skradanie się i atak z zaskoczenia jest najprostszą drogą do więzienia. Jeśli zajdziesz go od pleców to powiedz spokojnym ciepłym głosem pozbawionym zniecierpliwienia i zbędnej agresywnej tonacji, że jesteś za nim. Ostrożnie, żeby się nie przestraszył bo będziesz płacił odszkodowanie za zniszczenie mu zdrowia. Facet nabawi się nerwicy i sprawa przesrana.
Polskie sądy miło widzą i szczerze doceniają również okoliczności w których oddajesz włamywaczowi przewagę. Jeśli masz pistolet a on tylko bagnet to po prostu się wymienicie. Polski sąd uzna takie fair play i jak go zapierdolisz to dożywocie zamienią ci na 25 lat i może nawet pozwolą na widzenia.
Jak wszystko zrobisz wzorowo, zgodnie z polskim prawem, powstrzymasz się od zabicia złodzieja i tylko go pobijesz to masz szansę dostać nawet tylko 8-10 lat więzienia.
Mam nadzieję, że pomogłem.
Pozdrawiam.
TomaszBordo 3 m.
Niby pasta, ale jednak prawdziwe. Dlatego jestem za amerykański modelem ochrony mienia.
nuncjusz 2 m.

>bądź na szwedzkim wycieczkowcu
>idź srać
>nasraj
>spłukuj
>nie działa
>oshit.png
>co robić
>znajdź sprzątaczkę
>nie umiej po szwedzku
>ona nie umie po angielsku
>złap ją za rękę i zaprowadź do męskiego sracza
>już ma cię za świra
>pokaż jej gówno które zrobiłeś
>powiedz "titta" ("patrz" po szwedzku) i spróbuj spłukać
>gówno spłukuje się normalnie
berkas 1 m.
- Palisz?
- Tak.
- Ile paczek dziennie?
- Trzy.
- Ile kosztuje jedna?
- 12 zł
- Od dawna palisz?
- Od 20 lat.
- Uśredniając wydajesz 36 zł dziennie na papierosy, co daje 13140 zł rocznie. W ciągu ostatnich 20 lat wypaliłeś 262 800 zł. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś papierosy były tańsze, nie uwzględniamy przecież kosztów inflacji, itp. Możemy więc założyć, że to faktycznie przybliżone wydatki?
- Zgadza się.
- Czy wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym, to po ponad 5327 latach byłbyś w stanie zrekompensować skarbowi państwa 70 milionów wypierdolonych przez Jacka Sasina na organizację nielegalnych wyborów, które się nie odbyły?
nuncjusz 1 m.
Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Łukaszenki, okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w Białorusi. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować dyktatorów? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miał to władza, kartofle i sowiecka flaga, a nawet to mu zabraliście.
Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w Europie. Dwa lata temu również mój znajomy z Armenii popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w kraju się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo liberalne trolle, tak trzymać.
nuncjusz 1 m.
Dziennikarz:
Panie Szumowski, jak odniesie się pan do doniesień, że krzywa zachorowań na Covid w Polsce wcale się nie wypłaszcza?

Szumowski:
No, ja chciałem się wypowiedzieć, na ten temat, co wy ludzie mówicie ogółem. Ja mogę, czy ja mogę wstanąć, czy mogę usiąść, ale ogółem. Czy jest krzywa płaska? Płaska, jaka pł— no pła. Ja byłem na zebraniu u Morawieckiego, prawie, i po prostu Morawiecki patrzył na Polskę, ale krzywa czy jest płaska? No czy jest stół płaski? Ale krzywa czy jest płaska? Ludzie, ogółem, zastanówcie się. Ja byłem ostatnio u Morawieckiego i spadał czy na krzywą płaską czy na krzywą odporną od płaskiego. Ja nie wiem jeszcze. Ogółem spotkałem człowieka takiego wspaniałego i, o, to nie był człowiek. To był Kaczyński z kotem, i spadałem i spadłem na Kaczyńskiego i on powiedział nie, to nie za bardzo jest płaska krzywa, to jest pół rosnąca. Ale ja mówię co ty pierdolisz, to musi być inaczej, jak inacz—, jak, a on mówi do mnie "inaczej"? O jak inaczej. A ja za ucho go. Mówi: inaczej, mówi "inaczej", jak inaczej. Ktoś wymyślił krzywą. Czy jest płaska. Ja mówię co ty pierdolisz kurwa, głupoty, jak jest pół rosnąca, a z tej strony jest rosnąca. I on mi zaczeliśmy myśleć.
nuncjusz 25 d.
Byłem bardzo słabym uczniem, jednak zdawałem z klasy do klasy. Nauczyciele często ułatwiali mi zdanie, dając mi do zrobienia jakieś zadanie dodatkowe, albo pytając z czegoś po lekcjach (żeby klasa się ze mnie nie śmiała). Nauczycielka od matematyki, pani Jadwiga była dość starą i wymagającą nauczycielką, jeżeli ktoś się nie uczy - nie zdaje. Tego dnia na poprawę czekało sporo osób a ja byłem pierwszy w kolejce. Pani Jadwiga siedziała przy biurku. Patrzyła na mnie swoim mrocznym wzrokiem. Usiadłem po przeciwnej stronie biurka. Ona zadała mi pierwsze pytanie, na które na szczęście znałem odpowiedź. Pani Jadwiga często zakrywała twarz dłońmi, i ciężko wtedy wzdychała. To samo zrobiła i teraz, zdjęła swoje okrągłe okulary, zakryła twarz dłońmi mówiąc "Dobrze.", po czym ciężko westchnęła. Robiła tak bardzo często, jednak teraz lekko się to różniło. Czekam 10 sekund, 15, minutę a ona dalej w bezruchu.
-Co się kurwa dzieje? - pomyślałem z niepokojem.
-Czy pani mnie słyszy? - nie odpowiedziała. Nie wiem co mi odjebało, ale postanowiłem sprawdzić puls. Okazało się że nie żyje. Spanikowałem, złapałem ją i schowałem w szafce z przyborami którą zamknąłem na klucz który następnie połknąłem. Następnie sprawdziłem co takiego trzyma w reklamówce z biedronki. Okazało się że to były jej ubrania, oraz berecik. Często robiła pranie w szkole. Szybko się przebrałem, założyłem okulary które zostawiła na biurku oraz berecik żeby nie zauważyli że jestem łysy i poprosiłem następną osobę na poprawę. Głównie byli to dresiarze i k***y które się ze mnie śmiały. Nie przepuściłem do następnej klasy ani jednej osoby. Od tamtej pory żyję jako pani Jadwiga. Mieszkam u niej w domu, pracuję jako wymagająca nauczycielka matematyki. Boję się przyznać mamie do tego co się wtedy stało.
nuncjusz 11 d.
trzaskowski szacun w huj, dejot na bibie grał jakiś piach, to ten jako prezydent miasta zaryzykował własny autorytet i ratował wiksę osobistą interwencją i nakazem puszczenia soczystego funku, tylko pizdy co na melanżu były jak ich ktoś w zeszłym wieku na osiemnastkę zaprosił, bo całą klasę zapraszał, będą jęczeć, że zachował się niepoważnie i nadużył swojego mandatu, prosta sprawa, jak jest hujnia, to wjeżdżasz na konsolę, rzucasz typowi, że ma być jamiroquai albo niech wypierdala w podskokach, opuszczasz majka na ziemię i zbierasz propsy u ekipy, a jak myślicie, co by inni zrobili, dudeł by pewnie pectusa puścił, a łukaszenka kazał zastrzelić dja hehe
nuncjusz 10 d.
Pewnego dnia wstałem sobie z łóżka i jak zwykle poszedłem do kuchni. Byłaby to całkowicie normalna aktywność, gdyby nie fakt, że przy kuchence wpadłem na jakiegoś typa. W mojej kuchni stał jakiś całkowicie nieznajomy koleś i robił sobie jajecznicę. Był gigantyczny, umięśniony jak jasny chuj i niesamowicie szeroki w barach. Myślę, kurwa, chyba pomyliłem mieszkania, ale po krótkich oględzinach wyeliminowałem tę opcję. Wszystko wyglądało jak moja kawalerka, no chyba że obudziłem się u kogoś, kto miał tak samo chujowy gust jeśli chodzi o wystrój wnętrz jak ja. Zastanowiłem się czy czegoś mu nie powiedzieć, nie zapytać co tu robi, ale facet zachowywał się tak pewnie, że trochę mnie to onieśmielało. No po prostu głupio mi trochę było, że nie wiem co ten człowiek robi w moim mieszkaniu i zjadłem sobie płatki z zimnym mlekiem bo jak już wspomniałem kuchenka była zajęta.
Gdy wychodziłem zastanowiłem się czy jest sens, żebym w ogóle zamykał drzwi na klucz bo gdyby koleś chciał wyjść to nie będzie miał jak. Na wszelki wypadek zamknąłem drzwi tylko na górny zamek bo do niego miałem akurat dorobiony klucz, który położyłem na szafce w przedpokoju. W drodze do pracy zacząłem się trochę zastanawiać nad całą sytuacją, ale mój szef wydarł na mnie pizdę o jakąś głupią pierdołę i sprawa enigmatycznej osoby w moim domu zeszła na dalszy plan.
Przypomniałem sobie o niej dopiero jak wróciłem do domu. Gość siedział sobie na kanapie, z nogami na stole i oglądał telewizję. W łapie ściskał pudełko lodów, które od miesiąca trzymałem w zamrażarce. Pomyślałem, że w sumie chuj, jak miał ochotę to niech sobie je. Otworzyłem lodówkę i ogarnąłem że wpierdolił też cały słoik ogórków kiszonych i pęto kiełbasy, którą miałem sobie podsmażyć na obiad. Musiałem więc zamówić pizzę i jak tylko przyszła to mój nowy współlokator natychmiast odebrał ją dostawcy z rąk, wziął sobie trzy kawałki i bez słowa oddał mi resztę. Głupio było mi cokolwiek powiedzieć bo w sumie miło z jego strony, że nie wziął całej. Pokiwałem więc głową i siadłem do kompa.
Wieczorem zaprosił do mn-siebie paru kolegów i razem oglądali sobie jakiś mecz w telewizji. Bałem się trochę wyjść z pokoju, więc do późna siedziałem na jutubie i oglądałem jakieś głupie filmy. Gdy wstałem następnego dnia miałem małą nadzieję, że może to wszystko był tylko jakiś głupi sen, ale nie. Typ siedział w kuchni i smarował kromki chleba pastą z awokado. Uśmiechnąłem się z aprobatą, że ją docenił, bo nie każdy lubi.
Od tamtego momentu typ nie opuścił mojego mieszkania. Czasem wychodził do sklepu i kupował jakieś pojedyncze produkty. Czasem po sobie zmywał, czasem nie. Żyliśmy w swoistej symbiozie. On brał ode mnie w zasadzie wszystko, a w zamian nie musiałem się tłumaczyć z tego, że nie wiem kim jest i pytać jak znalazł się w moim mieszkaniu, co w nim robi i jak długo zamierza zostać. Idealna równowaga.
Jak raz poszedłem na kluby i wróciłem z jakąś dupą do nas na chatę to nagle dostałem sraczki bo mój nowy ziomek wpierdolił wszystkie produkty z dobrą datą ważności i została dla mnie tylko przeterminowana śmietana osiemnastka. Jak siedziałem w kiblu to usłyszałem jakieś jęki z mojego pokoju i okazało się, że facet rucha sobie radośnie laskę, którą przyprowadziłem. Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do srania. Niech se chłopak pokorzysta, jak i tak nie dałbym dziś rady. Potem mi się to opłaciło bo opowiadała na mieście jak ją dobrze wyruchali i wszystkie zasługi spadły na mnie bo wszyscy widzieli jak wychodzimy razem z klubu. Więc jakby nie patrzeć, typ podniósł mi szacun na mieście i, nie ukrywam, delikatnie ego.
W pewnym momencie zacząłem się poważnie zastanawiać czy nie zapytać kim jest, ale mieszkaliśmy już razem prawie dwa lata i trochę głupio po takim czasie się pytać o takie rzeczy. Co prawda nie odezwaliśmy się do siebie ani razu, ale spędziliśmy razem dwie wigilie, nawet sobie prezenty na Mikołajki kupowaliśmy. Poszedł nawet ze mną poświęcić koszyczek na Wielkanoc. Nasza więź była już zbyt mocna by niszczyć ją teraz tak banalnymi pytaniami jak “kim jesteś”, “jak się nazywasz” itd.. Tak się po prostu nie robi.
Canulas 10 d.
Jezu, przeczytałem o tym "samobójstwie Łukaszenki". To jest tak kurewsko cudne... że

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin