jasno ciemno

PORADY | Homo bimbrovnicus czyli bachanalia

Konrad314
Porady alkoholowe co jak i dlaczego
Konrad314
Konrad314 9 d.
Cześć. Pragnę się przywitać z wszystkimi, szczególnie z tymi którzy są pasjonatami domowych wyrobów. Sam uważam siebie za amatora, choć co nieco już wiem. Kiedyś sądziłem że przykładowe wino da się zrobić jedynie z winogron. Wino można zrobić z każdego surowca który ma w sobie cukier, a jak nie ma w składzie cukru, takowy można dostarczyć. Da się zrobić nawet wino z herbat i wychodzi całkiem niezłe.

Co trzeba pamiętać to, to żeby zawsze mieć na względzie wyliczenia cukru w stosunku do ilości wody. Jeśli jest za dużo cukru to drożdże nie ruszą, będą miały za dużo "jedzenia" I nie będą chciały pracować.

W prostym wyliczeniu 17g cukru odpowiada 1% alkholu w 1 litrze trunku.
Jeśli robimy wino z surowca pozbawionego cukru, to jest wzór którym w przybliżeniu można się posiłkować w domowych wyrobach.
17g cukru na 1% alkholu w 1 litrze x (objętość) przykładowo 20 litrów docelowo trunku x 15 (procent docelowej mocy alkoholu) wychodzi 5100g cukru. W przybliżeniu te wyliczenia działają.

Co do ilości cukru w nastawie ważna jest ilość cukru by drożdże zaczęły pracować. Każdy szczep drożdzy ma inną tolerancje na stężenie cukru w nastawie. Przy winie cukier najlepiej dodawać partiami by drożdże nie miały za mało, lub za dużo pożywienia. Ja sam pracę drożdży porównuje do pieca, jak sypnę za dużo, zgaśnie, gdy dam za mało, zacznie się tlić. Sęk w tym by obserwować trunek i wiedzieć kiedy ma za mało tego cukru. Partie cukru dodaje średnio co tydzień, czy dwa. Jeśli teoretycznie mamy 7kg do dodania, pierwszego tygodnia dodajemy 3kg, drugiego 2kg, trzeciego 2kg.

Ważna jest higiena. Im mniejszy docelowy % alkholu tym bardziej trzeba dbać, przy produkcji alkoholi trzeba stać się trochę pedantem, oczywiście nie do przesady. Alkohol zabija bakterie, więc to walka z czasem, czy szybciej wytworzą drożdże alkohol, czy podatne środowisko bakterie i grzyby. Oczywiście nie dajemy szans przetrwalnikom na rozwinięcie się, dlatego stosujemy środki czystości w czyszczeniu fermentoró i balonów szklanych, stosując pirosiarczyn potasu (jedna łyżeczka (5g) na 3 litry wody niekoniecznie ciepłej) po wlaniu do umytego gąbką (miękką stroną) fermentora , opłukujemy każdy fragment powierzchni i wylewamy. Stosować można również oxi (tlen aktywny) proporcje takie same, choć woda ciepła, nie gorąca. Po umyciu i odkażaniu wszystkiego można śmiało działać.

Co NAJWAŻNIEJSZE! drożdże które "jedzą" cukier, produkują dwutlenek węgla.... Femrnetora, a w szczególności szklanego balona nigdy nie zamykamy na sztywno. Gaz musi się wydostać, inaczej gaz który będzie się gromadził w przykładowym szklanym balonie może wytworzyć ciśnienie które na 100% spowoduje rozsadzenie pojemnika.

By zacząć przygodę z choćby winiarstwem wystarczy nawet 5 zł. Choć przykładowy koszt
-Fermentor 32l z kranikiem ok 35 zł x2
-Rurka do odciągu 5 zł
-Środki czystości nie więcej niż 10 zł (na kilka użyć ok 5
-Korkownica 20-150zl
-Butelki na wino (roznie) warto zapytać w restauracjach (chętnie oddadzą za napiwek dobrej jakości szkło)
Korki 20gr-80gr szt

Póki co na początek tyle, nie mam pomysłów póki co, co dalej wymienić. Ale jestem do dyspozycji. Pozdrowienia
Canulas
Canulas 9 d.
Taa, amator 😏

Ritha
Ritha 9 d.
Hello, witamy na pokładzie, przepisy na mikstury, eliksiry - wow, trza tu przytarabanić Karawana, on nalewki robi.
Halmar
Halmar 9 d.
O kurde.
Witaj na pokładzie don Conrado con Vine.
Ritha
Ritha 9 d.
Wino, z herbat... To by tłumaczyło dlaczego niektórzy kupują 23 herbaty naraz
Manta
Manta 9 d.
Odnośnie domowych wyrobów, może ktoś podpowie. Czy nalewkę można także na bimbrze zrobić? Bo wiem, że na spirytusie albo na wódce można ale może ktoś z bimbrem ma doświadczenia... 😀
Canulas
Canulas 9 d.
Bossa od doświadczeń pokonała na dziś własną sztuka. Jutro, jak wyjdzie z hipnozy, zapędzę go do tablicy
Konrad314
Konrad314 9 d.
Na bimbrze śmiało można. Z racji że bimber sam sobie ma specyficzny smak ( zależy jak robiony) dobrze jest go przepuścić przez węgiel, dobrze by było jakby miał przynajmniej z 70 woltów :P
Ps dzięki Ritha, Halmar za powstanie
Konrad314
Konrad314 9 d.
Powitanie*
Canulas
Canulas 9 d.
Whiskey
Ritha
Ritha 9 d.
Rozmijcie się w zeznaniach, bo jak widać nic go nie pokonao
Z alkoholi to moja wiedza jest znikoma. Desperados dobrze smakuje w połączeniu z netfliksem, a Jack Daniels jest lepszy niż Ballantines. Tyle wiem.
Ale może Yanko skorzysta z przepisów, jak się już odfoszy.
Canulas
Canulas 9 d.
Może tak być
Canulas
Canulas 9 d.
Uważam, że było inaczej. Został przez chwilę pokonany, ale wiedziony syrenim śpiewem łaknących wiedzy dziewcząt, zmartwen-chwystauu. Zwłaszcza że un też zamienia wodę w wino, więc dżizusowy przynajmniej w pewnym procencie
Ritha
Ritha 9 d.
Hahahaha, okej
Manta
Manta 9 d.
co to znaczy przepuścić przez węgiel?
nie wiem ile ma woltów, ale klepie
Konrad314
Konrad314 8 d.
Chodzi o węgiel gorzelniczy. Można go kupić w leroy czy obi nawet na dziale z akcesoriami do produkcji przetworów i alkoholi. Taka paczuszka kosztuje jakieś 20 zł około, i możesz dokupić za ok 50 kolumnę filtracyjna, albo po prostu dosypac do damy czy sloika i zalać alkoholem. Węgiel wyjaławia ze smaku. Na jakiś tydzień jak odstawisz węgiel zalany alkoholem, ten węgiel sobie po tym czasie opadnie na dno i można odlac alkohol. Węgiel można użyć ponownie później.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
E, no miszcz (legenda poprzedza), ale to żeby nowy wątek, o tem, bo w tym kobity o gotowaniach nadają, to pomyśli która ze przepis i przerobi na zupę.

Jak tu szedłem, to błądziłem, nowy wątek tematyczny, nowy z utajona nazwą nie wprost.
YankoWojownik
Agnieszka
Agnieszka 8 d.
Ale się ciekawie zrobiło - w końcu życiowe porady
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Jak ładnie pachni i dobrze smakuje, to ja tam bym odpuścił wungiel. Ale jak się uprzeć, to wystarczy z wunglem w słoiku na parę tygodni zawszeć, nie pocza kolumny (pare tygodni czekać...)
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Ritha, Ja Cie leczę z aspołeczności, ta zarezerwowana, nie poczeba więcej bohaterów, już w Mad Maxie (nie oglądać czwórki, bo początkowy zamysł chyba w niej zdechł) o tem było.

Agnieszka
Agnieszka 8 d.
Bimber z reguły ma fajny smak i aromat - Yanko - też by mi było troszku szkoda... Zwłaszcza, że lubię nalewki na tym degustać. Teraz mam wiśniową na tapecie. W razie przeziębienia malinowa i na szyszkach sosnowych czekają w szafce. I wszystkie mają ten bimberkowy delikatny aromat
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
A, było, ze węgiel w słoiku, czytałem za wysoko....
Agnieszka
Agnieszka 8 d.
Węgiel używałam, jak chciałam wodę z kranu przekierować, gdy nam rury na wsi zmienieniali i woda z kranu leciała rdzawa.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
No właśnie, cukrówki i takie z buroka to można, ale ja daleki od polecania burokowego - taki to daje kac, że aż uwierzyć trudno.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
A większość robionych jest bezkacowa.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Rdzawa może właściwości, np żelazo zawarte, a właśnie czasem po rozcieńczeniu robi się palące i to podobno czasem wina wina wody. Ale innym razem wychodzi znów palące, nie znalazłem kokretnej odpowiedzi dlaczego, są spekulacje, ze woda, że temperatura, ale konkretu żadnego.
YankoWojownik
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Albo nawet i miedź - może śladowo. Od miedzi koty maja niebieskie futra.
nuncjusz
nuncjusz 8 d.
Chyba zadziałało
alka666
alka666 8 d.
Jeeee!
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Pięknie, ale czeba ostrzec, bo alcohol to nie są pikusie!

Alkohol jest trucizną, jest nią zdecydowanie. Przy chałupniczym wytwarzaniu alkoholu, zderzymy się z: kwasem pruskim i niebezpieczeństwem jego spożycia, metylem, siarką, substancjami łatwopalnymi oraz inną niebezpieczną chemią. Stracimy: czas, pieniądze, szacunek w społeczeństwie, trzeźwość, logiczny tok myślenia, kontrolę zachowań i spotka nas wiele innych możliwie, prawdopodobnie bardzo niekorzystnych. Alkohol ponad to, jak wiadomo powoduje wiele bardzo groźnych chorób i uzależnia, wtedy jest powolnym zabójcą.
W zasadzie najsłuszniej nie robić, i nie spożywać.
A od od siebie,jeszcze, że:
Jeśli już robimy, to testujemy na sobie a innych częstujemy tylko dobrym, przetestowanym autorsko w ilości większej niż ta, którą częstujemy. .
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Eksperyment yanka na rum.

Rum drogi jest, poniżej 50 zeta nie za bardzo kupi, często kupi za 70 i wincej, można spróbować taniej na własne ręke za około 15 zeta kosztów,w sezonie na pigwę lub najlepiej pigwowca - taniej..

Sprawa nie opisana nigdzie, pomysł yankowy, nie ma gwarancji, nie róbcie czekajcie na wynik testu, jeszcze około tygodnia+/- jak się nie ppochrzani po drodze.

Rys historyczny z t3

Alchemik był skłonny wychwalać zalety owocu pigwowca, który yanko miał w pobliskich krzokach i nie bardzo go cenił dotychczas. Pod wpływem potoku dobrego słowa na temat wymienionego, zaczął z nim eksperymentować, zesmażony z cukrem owoc pigwowca miał taki znajomy smak - rumu.

Zajęło trochę zanim uczynił kolejny prosty krok, bo procesy myślowe yanka, do szybko przebiegających nie należą.

Pigwowiec nie przechowuje się dobrze, więc zamiennie zaopatrzył się w około kilogram zbliżonej bardzo smakiem i zapachem a także jakoś spokrewnionej z pigwowcem, pigwy pigwy. W dwa kilogramy trzcinowego cukru i drożdże winne, (niekoniecznie dobrze z tym że winne, ale już po fakcie).

Połowa pigwy (bez skórki i nasion) zesmażona z cukrem trzcinowym, połowa tylko pokrojona i fffu do balona, rozcieńczony cukier trzcinowy około półtorej kilo - ffu do balona, dopełnione wodą na 5l (pojemność balona), zalane potrójną porcją drożdży winnych, zatkane korkiem z rurką fermentacyjną, właśnie kończy bulgotać. O efektach bydzie info tu i odłożę (jak będzie spełniające nadzieje pokładane na imitację rumu albo przynajmniej jakoś tam dobre) ciut na degust (przez nielicznych z konieczności, bo dużo po dwóch destylacjach nie wyjdzie (a może zrobić tylko jedną?) dużo a test na sobie mus przeprowadzić wpierw.) w ewentualnej przyszłości popandemicznej.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Z cyklu Achtung!

Nasiona owoców to jak skład broni chemicznej, zawierają kwas pruski, do win i nastawów, nie wrzucajcie owoców z nasionami, takich jak jabłka, gruszki, wiśnie, śliwki itp.
Są wyjątki i różnie bywa, bo jarzębina, bo dzika róża itd, a niektórzy nawet podają przepisy na soki z pestek - truciciele?
Małe ilości niby nie szkodzą, a nawet stymulują organizm do ciekawych zachowań obronnych, ale przy długotrwałym spożywaniu i zwiększaniu dawki, to trudno zgadnąć, wiec może lepiej unikać, jeśli się da.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Kończę monologować pytaniem do miszcza:

Dlaczemu dobre wino z winogron, z wyczuwalną mocą po kilku tygodniach, stało się zwykłym sokiem po kolejnych kilkunastu?

Jak robiłem - na a nuż się uda, ale owoc plus drożdże (piekarskie suche), plus woda.
Konrad314
Konrad314 8 d.
Możliwe że była jakaś nieszczelność w balonie. Alkohol paruje w dużo niższej temperaturze niż woda, przez co jeśli balon stał w ciepłym pomieszczeniu alkohol stopniowo odparowywał, ale mogę się mylić. A co do kwasu pruskiego, przypomniało mi się, jak robiłem kiedyś wino z soku wisniowego podkreśle co ważne TŁOCZONEGO, co było błędem. W procesie tłoczenia tego soku prawdopodobnie wiele pestek popękało uwalniając do soku kwas pruski. Normalnie pijąc ten sok, nic się nie dzieje, ale w jakiś sposób proces fermentacji sprawia że trunek z takiego soku jest bardzo podrażniający. Winko wyszło dobre, ale na drugi dzień dostałem zapalenia gardła przez co o mało nie porzuciłem tego hobby. Jeśli ktoś robi wino z wiśni, można wrzucić rozgniecione wiśnie razem z nieuszkodzonymi pestkami do fermentora, jednakże nie po dłużej niż dwóch tygodniach trzeba oddzielić miazgę wraz z pestkami od nastawu.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Alkohol paruje w dużo niższej temperaturze niż woda, przez co jeśli balon stał w ciepłym pomieszczeniu alkohol stopniowo odparowywał

Zapewne nieszczelność korków, lekko miałem "damy" dokręcone... Wcześniej zakładałem folię aluminiową i recepturki, ale zarzuciłem to - chyba nie należało.

A co z takim sokiem po odparowaniu alko uczynić? Zafermentować jeszcze raz i do destylatora, czy raczej bezsens?

Insze pytania:

# Jak sześć tygodni trzymałem jarzębinę w balonie (owoce), to raczej powinienem wyrzucić?

# Jak owoc długo leży w cukrze to kruszeje, zyskuje ciekawy zapach, po zafermentowaniu wychodzi z tego dobry bimber, po zarzuceniu wiórem dębu z cynamonem i wanilią, smakuje jak tania whisky, ale czy to zdrowo trzymać owoce miesiącami w cukrze?
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Nie samym alkoholem człowiek nie żyje, czasem trzeba popić a żeby nie samą wodę a fikuśniej, to np. sok z jarzębiny, jeden z najlepszych soków.

Jarzębinę zerwać, pobić się z ptactwem o owoce, zwyciężyć i mieć, uczynić to około połowy sierpnia, bo potem ptactwo ściąga posiłki.

Zamrozić na tydzień, zamrożenie jarzębiny jest koniecznością, żeby straciła niefajne trujące itp. niesmaczne właściwości.
Mrozić tydzień.
Rozmrozić, umyć, osuszyć.
Zalać wodą - dwa litry wody na kilogram jarzębiny, plus kilogram cukru.
Gotować 40 - 50 minut (niektóre przepisy podają 20 minut - nie wiem czy 20), zlać sok, ponownie zalać litrem wody i zarzucić pół kilo cukru na kilo jarzębiny i jeszcze zagotować - żeby mieć więcej, ale jeśli wystarczy co uzyskane z pierwszego gotowania, to cieszyć się tylko tamtym, to z pierwszego najlepsze, ale ja mieszam, bo idę w ilość.

Zlać do butelek, zakręcić i trzymać raczej w lodówce, albo w chłodzie suchości i ciemnicy.
Rozcieńczać z wodą w proporcjach na swój gust i pić, np. na kacu.


fanthomas
fanthomas 8 d.
Wtfuck? Co to za wątek?
fanthomas
fanthomas 8 d.
Jako totalny abstynent jestem zbulwersowany
Canulas
Canulas 8 d.
Okej 🤷🏻‍♂️🙄
Halmar
Halmar 8 d.
To jest wątek kolekcjonerski. Ja założę konkurencyjny, o substancjach rozmaitych 😂
Canulas
Canulas 8 d.
Ciekawe, ciekawe
Halmar
Halmar 8 d.

Etanol dostarcza organizmowi niemal dwa razy więcej energii niż glukoza. Ptaki też lubią sobie "chlapnąć". Badania dowiodły, że alkoholem nie gardzi 55 gatunków ptaków, a co ciekawe - należących do najinteligentniejszych: krukowate i papugowate.

https://www.youtube.com/watch?v=rlEdkJUaSRQ&feature=youtu.be
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Jakoś nie dziwi mnie, że te qnkretne gatunki, one mają taki wygląd w sam raz na to i zachowania.
YankoWojownik
YankoWojownik 8 d.
Może z tym przepisem na sok to pochrzaniłem, bo nie sprawdziłem przed zapisem - zaś fakt, że z jarzębiny jest zajebisty sok i trzeba ją przemrozić przed.
Aronię też warto przemrozić i dziką różę.
Konrad314
Konrad314 5 d.
Nie mam pomysłu jak można odratować taki nastaw, szczerze mówiąc. Można w ostateczności cały nastaw zlać znad osadu, przegotować, dodać cukru, i nowych drożdży. Choć skoro była nieszczelność, i dopływ tlenu, to pytanie czy nie zrobił się czasem ocet. Ocet powstaje tak samo jak alkohol, z tym że z udziałem tlenu z zewnątrz. Jest jeszcze ryzyko jakiś mikroorganizmów, i pleśni.

Co do jarzębiny w balonie. Ja osobiście jak robiłem jakieś winka, to odrzucałem owoce po 2-3 tygodniach. Podczas fermentacji "burzliwej" nie ma problemu z owocami które pływają sobie po wierzchu, choć, raz dziennie trzeba zamieszać balonem czy fermentorem. Ale gdy po tych 2-3 tygodniach przechodzi proces na fermentację "cichą", jest ryzyko że mimo dwutlenku węgla w balonie, mogą rozwinąć się jakieś pleśnie. Ja bym już odrzucił tę jarzębine. Przyznam na jarzębinie nie robiłem wina, ale te 3-4 tygodnie zwłoki raczej nie zdobiły różnicy.

A co do owoców w cukrze. Jak najbardziej można nawet i pół roku trzymać owoce w cukrze. Jak cukru jest dużo, i na dodatek się samoistnie rozpuszcza otulając owoce, to nie ma problemu. W ciemności mogą stać nawet dłużej takie owoce nawet bez pasteryzacji, oczywiście zawsze jest ryzyko jakieś, że zacznie fermentowac, czy jakieś miejsce bez cukru zacznie pleśnieć, ale to rzadkość, jak hojnie obsypałeś cukrem to bez problemu.
YankoWojownik
YankoWojownik 2 d.
Ocet zrobił się w jednym, było trzy. One mają ciut mocy, ale tak szczątkowo - przegotować, myślałem po prostu dodać cukru i drożdży, do jednego dodałem - pewnie stracony.
Pleśnie białe na powierzchni są do rozpoznania, nie bardzo wiem jak rozpoznać niewidoczne, a co jeśliby przedestylować pleśń?

Popełniłem kilka typowych błędów, jako początkujący i zmarnowałem co za tym około 20 litrów wina, nadzieja w przyszłym sezonie.

Fajno, że owoce tak można, bo dobre potem z takich wychodzi.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin