Wyróżnienie dla ~Manta

 Postać: Złośliwe echo

 Zdarzenie: Nocna warta

 Efekt: Korespondencja fikcyjnego świata. Tekst jest mailową wymianą wiadomości pomiędzy Tobą, a osobą, która Cię obdarowała zestawem. Wcielacie się w role, wymieniacie mailami, piszecie po minimum dwa maile i potem osoba obdarowana je zamieszcza. (alka666).

 

 Kochany,

 Czasem zastanawiam się, czy to wszystko... naprawdę się wydarzyło. Daj mi jakiś znak, w przeciwnym razie zwariuję!

 Otwieram okno, słucham śpiewu ptaków. Próbuję zapomnieć. To wszystko na nic. Wspomnienia powracają.

 Odezwij się, błagam!

 Iga

 ---

 Najdroższa,

 Mrok depcze mi po piętach i miesza czasy, miejsca, ludzi. Nadal się ukrywam. Musiałem zejść do podziemia, by ulepić nowego człowieka, niepodobnego do tego, którego znałaś. Przemykałem przez najohydniejsze miejsca, których twoja wyobraźnia nie jest w stanie objąć.

 A.

 ---

 Kochany, 

 Czy mają rację ci, którzy uważają, że... postradałeś rozum? Mam najgorsze przeczucia... Błagam odezwij się raz jeszcze. 

 Nie chciałam im wierzyć, kochałam Cię... Nadal kocham. Nie mogę tego ukrywać. Jakaś niewielka część mnie wierzyła im. Widzisz, że widzisz więcej, widzisz więcej niż to, co dzieje się naprawdę. 

 

 Do tej pory Twoje historie były dla mnie tylko historiami. Myślałam, że masz tendencje do wyolbrzymiania rzeczywiści. Teraz jednak widzę, co się dzieje. Oni chcą przejąć nade mną całkowitą kontrolę. Zakazali wychodzić z domu. Z całą pewnością nie jestem bezpieczna. Coś się dzieje i wiem, że Ty wiesz więcej niż chcesz mi powiedzieć…

 Iga

 ---

 Masz rację, postradałem rozum. Zbyt długo przebywałem pod ziemią, widziałem ludzi tam koczujących, ich strach.

 Kiedyś wszystko wróci do normalności.

 A.

 ---

 

 Iga zgniotła list w kulkę papieru. Lakoniczna odpowiedź Arka wywołała rozczarowanie. Dziś rano pani Dominiak, właścicielka jedynego sklepu w ich malutkiej wsi, przyniosła tygodniową rację żywności dla niej i jej schorowanej matki. Iga otworzyła drzwi. Kobieta zostawiała pakunek przy furtce. Kiedy wyprostowała się, pomachała dziewczynie. Oznaczało to, że oprócz podstawowych produktów spożywczych w zawiniątku znajdował się list. List od Arka. Odczekała aż Dominiakowa oddali się na bezpieczną odległość i wystrzeliła jak z procy, nie mogąc opanować ekscytacji.

 Teraz była na niego wściekła. Narażał zarówno ją, jak i panią Dominiak. Tylko po to, żeby napisać kilka zdań? Od czasu wprowadzenia obowiązkowej i bezwzględnej kwarantanny wszelka korespondencja była zakazana. Nikt nie mógł opuszczać własnego domu. Jedzenie, leki, środki czystości były przekazywane przez właścicielkę sklepu. Ona jedna mogła wychodzić na zewnątrz, zapewniając tym samym przeżycie innym.

 Ludzie MROKu, czyli członkowie Międzywojewódzkej Rady Obrony Kraju, przed którymi uciekał Arek, za wszelką cenę przestrzegali nowego porządku, nawet jeżeli tą ceną miało być ludzkie życie.

 Kiedy to wszystko się zaczęło mało kto zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Nastroje społeczne i obostrzenia rządu przypominały kulę śnieżną, stale zwiększającą swoją objętość, która z każdym dniem nabierała rozpędu. Wreszcie ogłoszono stan wojenny i powołanie MROKu, który miał za zadanie ochronić jak największą liczbę obywateli przed śmiercionośnym wirusem.

 Arek nie wyobrażał sobie, że sytuacja popsuje plany, które mieli. Iga skończyła w kwietniu osiemnaście lat i mogła wreszcie wyrwać się spod skrzydeł matki. Już od dawna snuli plany o podbiciu Europy. Najpierw zamierzali polecieć do Wielkiej Brytanii, znaleźć pracę, a zarobione pieniądze wydać w drodze do Hiszpanii. W jednym z hoteli nad Morzem Śródziemnym zarobiliby na kolejny miesiąc wędrówki.

 Gdyby nie wirus, byłaby już zagranicą. Z pewnością praca na zmywaku dałaby jej w kość, ale byłaby szczęśliwa. Byłaby z nim.

 Usiadła na krześle i wpatrywała się w leżący na stole nierozpakowany pakunek. Zacisnęła pięść, w której trzymała list od Arka. Przypomniała sobie jak jeszcze kilka tygodni temu biegli rozbawieni na pociąg do Warszawy. Nie byli spóźnieni ale rozpierała ich energia. Cieszyli się na przygodę, którą mieli wspominać do końca życia. Iga poddała się tej chwili, chcąc jak najszybciej zapomnieć o pełnym wyrzutu spojrzeniu matki, kiedy pakowała plecak na wyjazd.

 Radość nie trwała jednak długo. Stali już na peronie, kiedy do ich uszu dotarł komunikat z megafonu.

 — Uwaga pasażerowie. W dniu dzisiejszym odwołane są wszystkie połączenia kolejowe.

 — Co? — Arek wyciągnął telefon komórkowy i zaczął szukać informacji w internecie. Dziś musieli znaleźć się w Warszawie. O czternastej odlatywał ich samolot do Londynu. — Premier rządu apeluje: „Zostańcie w domu”. Zamknięte granice, ograniczenia w ruchu kolejowym, samochodowym pomiędzy miastami, wszystko by ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. — Czytał nagłówki serwisu informacyjnego. — To jakiś żart!

 Wszystko się zmieniło. Musieli przełożyć swoje plany podboju Europy. Arek kwestionował zalecenia rządzących o pozostawanie w domach i ograniczanie kontaktów. Nadal spotykali się z Igą i spacerowali po lesie.

 — Iga, czego ty się boisz? Wiesz czemu oni to robią? Nie dla ludzi! Nie, żeby nas chronić. Nie rozumiesz tego? Chcą nas trzymać za mordy, żebyśmy się bali — mówił Arek z przekonaniem. — Łatwiej steruje się ludźmi, którzy żyją w strachu.

 Arek zniknął jeszcze zanim rząd powołał MROK do działania. Wspólne spacery nie podobały się mieszkańcom, którzy w każdym widzieli teraz zagrożenie. Arek odprowadzał Igę do domu, gdzie czekała na nich policja. Funkcjonariusze upomnieli parę i przypomnieli o unikaniu kontaktów bez potrzeby.

 — Pana odwieziemy do domu.

 — Nigdzie z wami nie jadę. Mam nogi pójdę sam.

 Nie słuchał nalegań policjanta. Koniec końców zaczął uciekać. Policja ruszyła w pościg, ale Arkowi udało się uciec. Od tego momentu, ukrywał się. Został też uznany za zakażonego. Jaki mógł być inny powód ucieczki? Iga została objęta dwutygodniową ścisłą kwarantanną. Wkrótce ogłoszono stan wojenny, a nowo powołana organizacja, MROK, wprowadziła kwarantannę dla wszystkich.

 Iga czuła się jak w więzieniu. Całe dnie spędzała z przerażoną, panikującą matką, która najchętniej omawiałaby z nią każdą informację usłyszaną w telewizji. Dziewczyna uciekała do swojego pokoju, otwierała okno, słuchała śpiewu ptaków, szumu drzew, wyciągała twarz do słońca. Natura budziła się do życia po zimie, a ona nie mogła docenić i doświadczyć tego w pełni. Płakała, siedząc na parapecie i zastanawiając się co dzieje się z Arkiem. Na szczęście dość szybko przesłał pierwszy liścik, korzystając z pomocy Dominiakowej. Wiedziała, że żyje, jednak nadal bała się o jego bezpieczeństwo.

 Mogła zaryzykować wyjście w las, ale gdyby ktoś z życzliwych sąsiadów ją zauważył, wtedy najprawdopodobniej spotkałoby ją to, co starego Jacka. Każda wieś ma swojego dziwaka. Jacek mieszkał w rozwalającej się drewnianej chacie, miał psa, który do złudzenia przypominał wilka i którego często zabierał na spacer po polach i lasach. Rzadko kiedy widywany był trzeźwy, a wilczy zew nie pozwalał mu usiedzieć w miejscu. Pewnego dnia do wałówki od pani Dominiak dołączone zostało zdjęcie, wydrukowane w kolorze na kartce papieru A4. Fotografia przedstawiała Jacka powieszonego na drzewie w lesie. MROK z dnia na dzień przywrócił karę śmierci, a wyroki były wydawane i wykonywane tuż po wykryciu naruszenia kwarantanny.

 Ludzie MROKU pełnili wartę także w nocy. W tropieniu domowych uciekinierów pomagały im policyjne owczarki niemieckie, wyczulone na zapach ludzkiego strachu.

 Tej nocy spała bardzo źle, budziła się kilka razy, próbując chwycić się końcówki snu.

 — Iga. Iga. Iga. Iga.

 Otworzyła oczy. Teraz przypomniała sobie wyraźnie swój sen. Byli z Arkiem w lesie, ona chowała się pomiędzy drzewami, a on ją nawoływał. Jej imię niosło się echem pomiędzy drzewami i przypominało głos jakiegoś ptaka. Odwróciła się na bok i podkuliła nogi. Nadal słyszała nawracający głos Arka, który wypowiadał jej imię. Nagle zerwała się z łóżka. Uświadomiła sobie, że to nie sen, ani żadne złośliwe echo w jej głowie. Podeszła bliżej okna i ponownie usłyszała swoje imię, wypowiadane szeptem. Bardzo dobrze znała ten szept.

 — Iga, to ja.

 Słyszała Arka, ale nie widziała go.

 — Arek? Wejdziesz na górę? — Pod oknem Igi znajdował się zadaszony ganek, wychodzący na ogród. Arek przez lata spotkań nabył wprawę wchodzenia na daszek, by po kryjomu spotkać się ze swoją dziewczyną. Usłyszała jak deski skrzypią pod jego ciężarem.

 Przytuliła się do rozgrzanego chłopięcego ciała, poczuła znajomy zapach, usłyszała głośne bicie serca. Całowali się długo, zachłannie. Arek trzymał ją mocno w objęciach, całował w szyję, policzki. Ponownie przywarł wargami do jej ust. Pocałunek przerwał kaszel. Arek schował twarz w zagięcie łokcia, wydawał z siebie zduszone prychnięcia. Iga dotknęła jego twarzy, był rozpalony.

 — Masz gorączkę. Arek, ty jesteś chory.

 — Ciiiii. — Położył jej palec na ustach. — To tylko zwykłe przeziębienie.

 — Przeziębienie? A może… — Urwała. Nagle ogarnął ją strach. Poczuła jak jej ciało sztywnieje. Odsunęła się od Arka. Jego ręce na jej ciele zaczęły ciążyć. — Przychodzisz do mnie chory? Jeżeli złapałeś to gówno, to właśnie mnie zaraziłeś! — Nie szeptała już.

 — Iga, cicho! — syknął.

 — Zamiast do mnie, powinieneś zgłosić się do lekarzy. — Odepchnęła jego ręce. Gdzieś w oddali zaczął ujadać pies.

 — I oddać się na pewną śmierć? Zabiliby mnie, nie rozumiesz tego?

 — Ciągle tylko ty, ty i ty! — Każde słowo demonstrowała uderzeniem w klatkę piersiową Arka. — Przychodząc tutaj naraziłeś na śmierć mnie i moją matkę. Wynoś się! — Z całej siły odepchnęła go od siebie.

 Poleciał do tyłu. Nie utrzymał równowagi na spadzistym dachu i spadł na ziemię. Usłyszała cichy jęk i coraz głośniejsze ujadanie psów. Powoli, poruszając się na czworaka, dotarła na skraj daszku. Zobaczyła Arka, który próbował wstać.

 — Iga, wpuść mnie do środka — powiedział głośnym szeptem. — Słyszysz psy? Idą tutaj. Chyba skręciłem kostkę. — Zaczął kaszleć.

 Wróciła do pokoju. Zamknęła okno. Nie wiedziała co robić. Jeżeli znajdą Arka w domu, wszyscy troje, łącznie z matką, mogą zawisnąć na pobliskich drzewach. A jednak to był jej Arek, ze zwichniętą kostką, nie ucieknie przed nocną wartą. Nie ucieknie przed psami gończymi.

 Zbiegła po schodach na dół, starając się nie hałasować. Nie chciała obudzić matki. Podbiegła do drzwi wychodzących na ogród. Wahała się jeszcze chwilę. Ujadanie psów było coraz głośniejsze. MROK był blisko. Przekręciła zamek i uchyliła drzwi. Nagle poczuła uderzenie w żebra.

 — Co robisz, głupia! — Matka zatrzasnęła otwarte drzwi.

 — Arek jest na zewnątrz. Nie może uciekać. Jeżeli go dopadną, to go zabiją. — Szczekanie psów prawie zagłuszyło jej słowa.

 — Zamknij się i wracaj do łóżka. W tej chwili. — Matka chwyciła ją za rękę i szarpnęła mocno. Zadziwiająco mocno, jak na jej wiek i stan zdrowia.

 Wyrwała się matce, przywarła do ściany. Odgłosy, które słyszała podsuwały obrazy w jej głowie. Zobaczyła, jak na jej podwórko wbiega rozwścieczony pies. Dopada Arka, który krzyczy głośno. Przeraźliwie głośno. Zasłoniła uszy. Zaczęła płakać. Sapanie i warczenie zwierzęcia zagłuszane było przez męski krzyk. W oddali usłyszała silnik pojazdu, potem kroki w wojskowych butach. Coraz bliżej. Dziwne kliknięcie, które słyszała pierwszy raz w życiu i strzał. Huk sprawił, że nabrała głęboko powietrza. Dopiero po chwili doszło do niej, że nie słyszy już krzyku Arka. Tylko powarkiwanie psa.

 — Dobry pies. Zostaw. Już po wszystkim.

 

Praca Wyróżniona TW#5 Kiedyś wszystko wróci do normalności 2020-03-27 12:27:13
Ostatnio na Forum
Komentarze
+
-
~Dave11  3 godz. lamille
+berkas  4 godz. lamille
*Canulas  8 godz. lamille
~Adelajda  8 godz. Ażur
~JamCi  9 godz. lamille
~JamCi  9 godz. lamille
*Ritha  9 godz. Ażur
+berkas  14 godz. The Mist
~JamCi  1 d. Zwis
~JamCi  1 d. Zwis
Odpowiedzi
+
-
~Adelajda  11 godz. dnienie
~Adelajda  11 godz. dnienie
~Adelajda  11 godz. dnienie
~Adelajda  11 godz. dnienie
~alka666  13 godz. Bankiet
*Ritha  16 godz. Trupa cz. 3
~alka666  18 godz. Dla Ali
!Szudracz  19 godz. Ażur
!Szudracz  19 godz. Ażur
!Szudracz  19 godz. Ażur
!Szudracz  19 godz. Ażur
!Szudracz  19 godz. Ażur
~JamCi  1 d. Zwis
+berkas  1 d. Zwis
+berkas  1 d. Zwis
Lista emot
Newsy 2 komentarze
Ostatnio dodane:
1
>>
lamille
rysunek
10 komentarzy
The Mist
fotografia
1 komentarz
Mroźna Czarodziejka
rysunek
4 komentarze
Ażur
fotografia
12 komentarzy
dnienie
fotografia
8 komentarzy
Roboty
rysunek
6 komentarzy
Lustereczko powiedz przecie - komiks
grafika
9 komentarzy
Roboty
rysunek
26 komentarzy
Lustereczko powiedz przecie
fotografia
45 komentarzy
Słup cienia
fotografia
6 komentarzy
Roboty
rysunek
16 komentarzy
okładka
fotografia
25 komentarzy
1
>>

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin