TW#1 Widmowe miłostki część 2 trochę +18


 Postać: Medium

 Zdarzenie: tysiąc głów, jeden głos

 Gatunek: romans/ erotyk/ horroł

 

 

 Stasiek upadł na miękki, puchaty i głęboki fotel. Odniósł wrażenie, że tonie. Widział Gertrude przez gęstniejącą chmurę, która uformowała się z wszechobecnego dymu. Przestał cokolwiek słyszeć. Niewyraźnie dostrzegł wolny ruch jej ust.

 — Widmoooo — głuche słowa przypłynęły leniwie, nie mając źródła w namiocie wróżki.

 Wypadł z rzeczywistości, delikatnie lądując w skórzanym siedzeniu. Palce lewej dłoni spoczywały wygodnie na kierownicy. Prawa obejmowała drobne kolano. Intrygujący wewnętrzy spokój i radość. Na pierwszy plan przebijała się jednak zupełnie inna siła, nieznane uczucie. Bulgoczący warkot benzynowego silnika harmonizował myśli w głowie.

 — Stasiek otwórz oczy, bez nich Twoja twarz nie jest kompletna. — miodowe dźwięki zalały uszy.

 — Oczywiście kochanie, kiedy je zamykam, przestaję widzieć ciebie, co jest niedopuszczalne. — odpowiedział automatycznie zupełnie obcymi słowami.

 Jakaś tama w jego umyśle pękła. Świadomość została zalana falą o rozmiarach tsunami. Falą ciepłych uczuć. Na grzbiecie pieniła się czysta miłość, zostawiając słodki osad pragnień na wysuszonych ścianach kanionu, który męczyła wieloletnia susza. W jednej chili całe ciało miał wypełnione galopującym zauroczeniem, które taranowało wszystkie przeszkody na swojej drodze. Było nie do zatrzymania. Unosiło silnymi ramionami dwójkę otumanionych pożądaniem kochanków.

 Poczuł na sobie wzrok masy głów, które zdawały relację z ostatnich tygodni cudownego życia. Były gustownie umalowane. Większość ich uszu zdobiły eleganckie kolczyki. Chłopak naliczył około setkę lewitujących głów. Każda z nich wykrzykiwała inną historię z JEGO związku z Moniką, lecz dysponowały jednym głosem. Dla tego słyszał tyko zmieszany głos przypominający doping kibiców z pobliskiego stadionu. Prędko opuścił ten dziwny skrawek swojego umysłu.

 — Żabko, dokąd my właściwie jedziemy?

 — Nie zgrywaj się Fistaśku! — odpowiedziała figlarnie Monika.

 — Pytam serio, mam pomroczność jasną. — puścił kierownicę i rozłożył ramiona w geście „ i co dalej?”.

 — Mój ty dowcipnisiu skup się na jeździe, a nie na wygłupach. — cmoknął ją szybko wykorzystując krótki czas jaki miał na odwrócenie uwagi od drogi. — Jeśli nas rozbijesz, to zginiemy w miłosnym uścisku!

 — Ha ha ha — zaśmiał się poirytowany.

 — Ocho uraziłam dumę mojego mężczyzny, przecież jesteś najdoskonalszym kierowcą na świecie. Patrz tylko proszę na drogę.

 Na chwilę zamyślił się spoglądając na równą jak stół autostradę. Po obu stronach widział rozległe pola porośnięte kwitnącym na żółto rzepakiem i złotą pszenicą, ależ to było monotonne bogactwo. Może uda im się dotrzeć w jakieś dzikie odległe miejsce. Porośnięte gęstymi lasami, które gdzieniegdzie otulą ciasno upchnięte kwieciste łąki. Maki i chabry, najwięksi wrogowie rolników, będą tam miały swoją ustroń.

 „Kim właściwie była Monika, dokąd zmierzali?” rozmyślał Staś. Rzucił na nią kilka dyskretnych spojrzeń. Miała dość krótkie, równo przystrzyżone blond włosy, sięgające do ramion. Bystre kasztanowe oczy uważnie studiowały gazetę, którą trzymała na kolanach. Nie nałożyła makijażu na twarzy, dlatego zarumieniła się w nagrzanym samochodzie. Jej biust był ciasno opięty pastelowo-niebieską koszulką, która nie osłaniała do końca płaskiego opalonego brzucha, ukazując pępek. Ogólnie była szczupła. Piękna pociągająca kobieta wyciągnięta prosto z marzeń. Biodra miała opięte krótką różową spódniczką ukazującą długie nogi podkulone pod siedzenie.

 Licznik wskazywał, że zostało jeszcze ćwierć baku, Staś znów zaczął się zastanawiać dokąd jadą.

 — Skoro tak bardzo chcesz znać cel naszej podróż, może zapytaj o niego jedną ze stu głów- ta o fioletowych włosach będzie go znała — szepnęła dziewczyna pustym i zimnym głosem.

 Staś na długi czas zamarł sparaliżowany strachem. Zupełnie nie rozumiał co się działo. Dodatkowo setka łbów w głowie zaczęła miotać się i wrzeszczeć.

 Nie wiedział ile czasu upłynęło, ale pod zegarami zapalił się żyd. Umknął mu moment opuszczenia autostrady, jechał teraz dziurawą leśną szosą. Zapadł zmierzch. Nagle szyba po stronie pasażera pękła, jakby przebił ją pocisk. W powietrzu świsnęło błyszczące ostrze i pewnym ruchem urżnęło głowę Monice. Z przekrojonej szyi buchnęła mała erupcja krwi. Coś jak ciężka włochata piłka wylądowało mu między nogami. Spojrzał w dół i zobaczył martwą twarz dopiero co poznanej ukochanej. Ciepła krew zalała mu spodnie. Twarz ochlapała podczas szybkiej dekapitacji. Ostrze kosy jeszcze parę razy opuszczało i wracało do samochodu zbitym oknem, kłując bezwładne ciało. Spokojne ciosy rozchlapały juchę po całym aucie. Oszołomiony Stanisław zapomniał o tym, że musi prowadzić i rozbił się na grubym dębie rosnącym na samym zakręcie. Po uderzeniu klatką piersiową o kieronicę usłyszał dźwięk, który pozwalał przypuszczać, że połamał żebra.

 Jak najszybciej otworzył drzwi, szarpiąc się chaotycznie. Chciał od razu wyskoczyć na trawę, ale nawet nie drgnął, próbując wstać w zapiętych pasach. Gdy tylko wymacał przycisk zapięcia i usłyszał kliknięcie, natychmiast wyturlał się z samochodu. Upadając w błotnistym rowie razem z głową Moniki, która to uparcie nie chciała go opuścić. Staś miał na uwadze obecność operatora kosy o niezwykle zadbanym i zabójczym ostrzu, dlatego od razu zerwał się na nogi odrzucając od siebie upartą makówkę i skierował się w głąb mrocznej puszczy. Lawirował pomiędzy drzewami w całkowitej ciemności, upadając kilka razy. Gdzieś koło starej lipy skręcił kostkę. Kiedy już zupełnie go zemdliło, padł pośród mchu i paproci. Stracił na kilka sekund przytomność, ale wszechobecny ból szybko otrzeźwił biedaka. Ujrzał ciemną zakapturzoną postać, która lewym czarnym szerokim rękawem obejmowała trzonek nieszczęsnej kosy. Ostatkiem sił wstał, a Widmo podszedł bliżej zatrzymując się na wyciagnięcie ręki. Stanisław ujrzał gołą czaszkę o śmiertelnie przerażającej facjacie. Widmo uniósł nieuzbrojoną dłoń, odsłaniając kości palców. Energicznie pchnął Stasia w pierś, wyrzucając go poza krainę snów.

 — To co kolego, lecimy na bagno? — ryknęła fioletowa głowa, kiedy jej koleżanki wyjątkowo zamilkły na moment.

 Leciał sobie chwilę w próżni, niczym sonda kosmiczna, ale prędko znów przebił cienką i ledwo wyczuwalną błonę z międzyświatów do zaświatów.

 Plusnął twarzą prosto w śmierdzące bagno. W powietrzu poza zapachem zgnilizny dominowała jeszcze intensywna woń rezygnacji. Stanisław znów stanął na nogi. Miejscami musiał brodzić w mazistych sadzawkach pośród wybrakowanych sztywnych ciał, ale wreszcie dotarł do czegoś przypominającego ścieżkę. Wgramolił się na nią i spróbował ustalić kierunek dalszej wędrówki. W jedną stronę wiła się w bezkresie bajora pośród ruchomych i nieruchomych zwłok, znikając za horyzontem. W przeciwnym kierunku dochodziła do zrujnowanego dworu otoczonego jedynymi w okolicy drzewami. Zdecydowanie ruszył w kierunku zabudowy. Po drodze nie słyszał, ani nie widział nic poza ciałami i bezgłową postacią Moniki, która jak tonący robak wiła się dookoła dorodnej pałki wodnej. Stasiowi na widok bezgłowej blondynki stanęło serce. Biegiem popędził na przód, szybko dochodząc do zabudowań. Podszedł do dwupiętrowej rezydencji i zatrzymał się u podnóża kamiennych schodków. Kiedy na nie wchodził nagle coś, a raczej ktoś zaczął mu lać na głowę. Poczuł zapach moczu, a ciepłe żółte krople uderzyły w nos. Spojrzał do góry i zobaczył koszmarnego chłopa, który ciągle za nim łaził.

 — Kurwa, gościu schowaj fujarę i powiedz co tu się odpierdala! — Krzyknął Staś, krztusząc się strumieniem moczu.

 — Szczam na ciebie i na twoje marne życie. Ty nic nie czaisz swoją pustą makówką. Musiałem wysłać armię wrzeszczących łbów, żebyś nie pobłądził…

 — Kim ty właściwie jesteś człowieku? — Staś by już mocno poirytowany.

 — Na pewno nie człowiekiem haaatfu — splunął upiorny jegomość — Jestem Wiesiu, Wiesiu Widlarz, witaj chłopczyku w moich skromnych progach.

 To mówiąc staruszek zapiął rozporek w brudnych sfatygowanych spodniach.

 

 

 Poprzednia część

 https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1028

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +berkas
Kategoria: trening-wyobrazni
Liczba wejść: 2
Opis: inspirowane pomysłem z TW 4 p.e.t. postać: siusiający mędrzec zdarzenie: na najwyższym dachu
Dodano: 2019-11-25 15:20:51
Komentarze.
^krajew34 2 m.
Dość specyficzny utwór. Tyle ode mnie, bo nie wiem cóż mogę więcej dodać.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Dzięki za wizytę, te zestawy rodzą w mojej głowie specyficzne pomysły , pisze się przyjemnie, ale nie wiem jak z czytaniem.
Odpowiedz
Witamy kolejną część tekstu!
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
"Wypadł z rzeczywistości, delikatnie lądując w skórzanym siedzeniu. Palce jego lewej dłoni spoczywały wygodnie na kierownicy. Prawa obejmowała drobne kolano. Intrygował go wewnętrzy spokój i radość. Na pierwszy plan przebijała się jednak zupełnie inna siła, zupełnie nieznane uczucie. Bulgoczący warkot benzynowego silnika harmonizował myśli w jego głowie. " - dobra, sorry, ale chcę być uczciwy. Zobacz:
— JEGO lewej dłoni
— Intrygował GO
— w JEGO głowie
trzy dookreślenia typa, który w rozpisanej scenie jest sam.
I nazbyt dokładnie.

Wypadł z rzeczywistości, delikatnie lądując w skórzanym siedzeniu. Palce lewej dłoni wygodnie spoczywały na kierownicy. Prawa obejmowała kolano. Mężczyznę intrygował wewnętrzy spokój, jednak na pierwszy plan przebijała się zupełnie inna siła, zupełnie nieznane uczucie. Bulgoczący warkot benzynowego silnika harmonizował myśli.

" — Stasiek otwórz oczy, bez nich Twoja twarz nie jest kompletna. — miodowe dźwięki zalały jego uszy."

" — Oczywiście kochanie, kiedy je zamykam, przestaję widzieć ciebie, co jest niedopuszczalne. — odpowiedział automatycznie zupełnie mu obcymi słowami. "

"— Pytam serio, mam pomroczność jasną. — puścił kierownicę i rozłożył ramiona w geście „ i co dalej?”."

" — Mój ty dowcipnisiu skup się na jeździe, a nie na wygłupach. — cmoknął ją szybko wykorzystując krótki czas jaki miał na odwrócenie uwagi od drogi. — Jeśli nas rozbijesz, to zginiemy w miłosnym uścisku! " - wszedzie masz po kropkach z małej? Co jest?


" — Stasiek otwórz oczy, bez nich Twoja twarz nie jest kompletna. — miodowe dźwięki zalały jego uszy.

— Oczywiście kochanie, kiedy je zamykam, przestaję widzieć ciebie, co jest niedopuszczalne. — odpowiedział automatycznie zupełnie mu obcymi słowami.

Jakaś tama w jego umyśle pękła. Świadomość została zalana falą o rozmiarach tsunami. " - Jego/jego/. W całym tekście masz dziesiatki nieporzebnych dopowiedzeń. Sorry, wolę i chce być szczery. Treść, sama budowa poszczególnych zdań, bardzo ok, ale technicznie to dałeś troszku dupiszcza. Wrócę jeszcze może, jeśli masz chęć, to sam się przyjrzyj a zobaczysz.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Canu będę czyścił, dzięki za uważne przeczytanie, nie mam nic przeciwko szczerości. Staram się zmierzać w kierunku lepszego.
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
Tego jest sporo, nie wyciągałem wszystkiego. To są głuoty, drobiazgi i sam często takie coś odpalam, ale no, wolę zwrócić uwagę.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Przyznam szczerze nie dostrzegłem zupełnie tego dziadostwa, wiele zdań wymaga gruntownego przeredagowania. Wywaliłem 90% tych dookreśleń.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Berkas pytałeś czy do wszystkich części wrzucać linki - do 2-3 przeważnie wrzucaliśmy, potem już nie ma sensu, no chyba, że kolejne części będą na podstawie następnych zestawów
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Ooo dziękuję za info
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Takie stranger things
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Ciekawe skojarzenie
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
"— Stasiek otwórz oczy, bez nich Twoja twarz nie jest kompletna. — miodowe dźwięki zalały uszy" - bez kropki jesli zaczynasz z małej po pauzie, twoja* z małej
" — Oczywiście kochanie, kiedy je zamykam, przestaję widzieć ciebie, co jest niedopuszczalne. — odpowiedział" - tu taj tez bez kropki
"Dla tego słyszał tyko zmieszany głos przypominający doping kibiców z pobliskiego stadionu" - Dlatego*

— Pytam serio, mam pomroczność jasną. — puścił kierownicę i rozłożył ramiona w geście „ i co dalej?” - Puścił* z dużej, a potem jak otwierasz cudzysłów to masz niepotrzebnie spację

"— Mój ty dowcipnisiu skup się na jeździe, a nie na wygłupach. — cmoknął ją szybko[,] wykorzystując krótki czas[,] jaki miał na odwrócenie uwagi od drogi" - Cmoknął* z dużej + przecinki

"Na chwilę zamyślił się[,] spoglądając na równą jak stół autostradę"

" Maki i chabry, najwięksi wrogowie rolników, będą się tam miały swoją ustroń" - nie rozumiem końcówki tego zdania

Ok, za moment będę kontynuować, póki co sugestia - może wrzucaj tekst przed publikacją w ortograf.pl, wyłapie Ci sporo podstawowych spraw, Can Ci już czesał widzę, a dalej jest sporo błędów.

Odpowiedz
+berkas 3 d.
Ritha i co ni ma powiadomień.
Odpowiedz
*Ritha 3 d.
berkas są
Odpowiedz
+berkas 3 d.
Ritha to supcio
Odpowiedz
*Ritha 3 d.
berkas tak!
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
"Nie nałożyła makijażu na twarzy, dla tego zarumieniła się w nagrzanym samochodzie" - na twarz*, dlatego*
"Jej biust był ciasno opięty pastelowo niebieską koszulką" - pastelowo-niebieską
"ta o fioletowych włosach będzie go znała. — szepnęła dziewczyna pustym i zimnym głosem" - bez kropki
"dla tego od razu zerwał się na nogi odrzucając od siebie upartą makówkę" - dlatego
Nie wszytko wyłapuje, tylko z grubsza, dobry zwrot akcji w samochodzie, rozbujało atmosferę.

"— Kurwa[,] gościu schowaj fujarę i powiedz co tu się odpierdala! — krzyknął Staś[,] krztusząc się strumieniem moczu"

Ok, fabularnie to nawet ciekawie skręciło, technikalia natomiast kuleją. Tak czy siak czekam na kolejną część


Odpowiedz
+berkas 2 m.
Skoro fabularnie jest ok, to łatwiej będzie mi walczyć z błędami , a co czytam, to znajduję ich całe pęki.


" Maki i chabry, najwięksi wrogowie rolników, będą się tam miały swoją ustroń", to "się" jest bez sensu, widziałem je, ale mi zginęło. Chodziło mi o miejsce spokojnego występowania kwiatów polnych. To spora rzadkość przy obecnym sposobie uprawy pól.

Dzięki za komentarz

Odpowiedz
~pkropka 2 m.
komentarz pisany w trakcie czytania:
Ok, coś mi chyba umknęło. Kim jest Monika? - ok, dalej dajesz sygnał, że jej nie znamy. Warto subtelnie zaznaczyć to wcześniej, ja się cofnęłam do poprzedniej części, żeby sprawdzić czy się tam przewinęła.
Widzę, że cisną cię o dookreślanie dialogów i się zgadzam. Np. tu "— Ha ha ha — zaśmiał się poirytowany." mogłeś tego łatwo uniknąć, dając po prostu informację w stylu "W odpowiedzi zaśmiał się poirytowany".
"Miała dość krótkie, równo przystrzyżone blond włosy, sięgające do ramion" - powtarzasz informację o długości włosów.
"Nie nałożyła makijażu na twarzy, dlatego zarumieniła się w nagrzanym samochodzie." - zarumieniła się, bo było gorąco. Rumieniec mógł być wyraźnie widoczny, bo nie nałożyła makijażu. No chyba, że zarumieniła się ze wstydu, że się nie umalowała. Plus nie nałożyła na twarz, choć nie miała makijażu na twarzy.
"Ogólnie była szczupła." - domyślam się po płaskim brzuchu. Generalnie szczupła dziewczyna może mieć brzuszek, ale nie widziałam pulchnej dziewczyny z płaskim brzuchem
Wskaźnik paliwa, nie licznik. Licznik jest prędkości, bo ją wyliczasz pośrednio z prędkości obrotowej koła, poziom paliwa jest bezpośrednią informacją.
"Biegiem popędził na przód, szybko dochodząc do zabudowań." - dochodził, biegnąc wśród trupów? Niezły fetysz A tak poważnie, to albo biegł i dobiegł, albo szedł i doszedł. Proponuję "docierając".

Wybacz berkas, ale moim zdaniem słabo to wygląda. Fajny, ciekawy pomysł, ale oczekiwałam od ciebie lepszego wykonania.
Będę czytać dalej, bo mnie zaciekawiłeś, ale może daj odleżeć następnemu tekstowi.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Kropko, dzięki za komentarz, jutro ogarnę błędy, które zaznaczyłaś.
Co do Moniki, to stworzyłem koncepcję irracjonalnej wizji senne. Gościu wpadł w swoje ciała, nie mając pojęcia co się dzieje. Imię kobiety siedzącej koło niego wyniknęło z opowieści głów.
Będę bądziej uważny, postaram się nie zawodzić.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
Opięty, opięty
Gdzieś tam końcówka wyleciała,
na przód - naprzód
Ha! Nie zawiodłam sie, dobrzem skojarzyła :-)
Ta część jest ciekawa (bardzo), ale wydaje się czymś zupełnie innym niż pierwsza, jakby to były dwie oddzielne historie. O dwóch zupełnie innych osobach, czasie i światach.
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
I kilka takich sformułowań perełek, które widziałam już u Ciebie, takich, którym warto poświęcić trochę uwagi i dobrze "oprawić".
Odpowiedz
~Agnieszka 2 m.
Więc tak, pomysł na opko fajny, wykonanie też choć momentami leciutko mi się dłużyło.
Pozdrawiam )
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin