TW #1 — Rysunek życia — mruczanka


 Postać: Pobożny tatuażysta

 Zdarzenie: Rozwód albo eutanazja

 Efekt: Zjadłeś 23 ketonale i umiesz czytać w myślach. Opisz spostrzeżenia

 

  Antek wracał ze szkoły. Plecak pełen książek ciążył, boleśnie wpijając się w ramiona, przenikliwe zimno próbowało dostać się pod przydużą bluzę. Zawinął się ciaśniej. Wciąż bolało go kolano i chłopięca duma.

  Po lekcjach koledzy z klasy zebrali się na boisku, żeby grać w nogę. Nieśmiało zapytał jednego z nich, czy może się dołączyć i ku swojemu zaskoczeniu uzyskał zgodę. Chwilę biegał za piłką, lecz kiedy nadeszła okazja jej dotknąć, nie trafił. Potknął się i przewrócił, wywołując złość wśród drużyny i salwę śmiechu u przeciwników. Obie strony zgodnie kazały mu odejść.

  Tak więc powłóczył noga za nogą, ciasno owinięty bluzą chronił się nie tylko przed zimnem, ale i nieprzyjemnymi myślami. Wtedy usłyszał przeciągłe miauknięcie dochodzące z pobliskich krzaków. Podkradł się i kucnął, szukał źródła żałosnego dźwięku. Miauczenie powtórzyło się. Spomiędzy gałęzi obserwowały go duże, żółte oczy należące do burego kociaka. Wielka głowa ledwo trzymała się na drżącym ciałku, sierść odstawała w każdym kierunku.

  Antek wczołgał się w krzaki nie zważając, że zaczepia o nie bluzą, jakiś kolec zarysował mu buzię. Nie poczuł, liczyło się tylko to, że bezbronne stworzenie marznie porzucone na ulicy. Kociak bez skargi pozwolił wziąć się na ręce, wyglądał na zadowolonego, kiedy chłopiec podzielił się z nim ciepłem.

 

  Po powrocie do domu Antoś nalał miseczkę mleka i obserwował jak Mruczek pije. Nie spuszczał go z oczu, oswajając się z myślą, że odpowiada za czyjeś życie, które jest bardziej kruche, niż jego.

  — Będziemy teraz najlepszymi przyjaciółmi — wyszeptał do kociaka.

  Po skończonym posiłku maleństwo podniosło oczy i patrząc na Antka przeciągle ziewnęło. Wziął go na ręce i czując dziwne ciepło na sercu zaczął mruczeć kołysankę, którą dawno temu usłyszał w telewizji. Nie znał słów, a i melodia zatarła się w pamięci, lecz z całych sił starał się, żeby brzmiała ładnie i uspokajająco.

  Nie wypuszczał z rąk ciepłego ciałka, które smacznie spało. Grzebieniem wyczesał błoto z pozlepianego futerka, po czym resztę wieczora przytulał i głaskał kociaka, aż usłyszał jak w zamku przekręca się klucz. Bał się reakcji mamy na nowego lokatora, ciężko pracowała, żeby mieli co jeść. Wymyślił, że może znaleźć jakąś drobną pracę. Wtedy opłaciłby jedzenie dla kotka.

 

  Decyzja zapadła, zanim zdążył przedłożyć swój pomysł.

  — Co to do diaska jest? Haruję cały dzień, a ty przynosisz jakieś zawszone znajdy?

  — Myślałem... — zaczął, lecz szybko skończył, widząc groźną minę mamy.

  — Najwidoczniej nie myślałeś. Idziemy. — Złapała w jedną rękę worek na śmieci, a w drugą rękę syna.

  Antek prawie nie nadążał za pędzącą mamą. Momentami miał wrażenie, że unosi się w powietrzu, lecz wolną ręką mocno przytulał Mruczka. Nie chciał, żeby stała mu się krzywda.

  Kociak pomiaukiwał cichutko, jakby przeczuwał swój los.

 

  Zatrzymali się na moście. Latarnia oświetlała ich żółtym światłem, Antek słyszał szum spienionej wody dochodzący z dołu. Wiatr wył, a mama trzymała otwarty worek na śmieci i krzyczała.

  — Wrzuć go. No już, wrzucaj. — Łzy ciekły po chłopięcej twarzy. Nie wiedział co się dzieje i nie chciał wiedzieć. — Anton, bądź wreszcie mężczyzną i przestań się mazać. Masz już dwanaście lat, to za dużo na dziecinadę.

  Odwrócił wzrok i włożył miauczącą kulkę futra do czarnego foliowego worka. Mama mocno ją zawiązała i włożyła w ręce syna. Czuł, że jest ciężki. Poruszał się, miauczał głośno. Nie docierało do niego co mówi mama. Przekrzykiwała zawodzący wiatr.

  Przełożyła jego rękę trzymającą worek ponad barierką. Puścił. Mocno go przytuliła i głaskała.

  — Dzielny chłopiec. Życie nie jest sprawiedliwe, nie możesz być tak delikatny. Nie wygrasz, jeżeli nie zmężniejesz.

 

  Droga powrotna rozmyła się w pamięci. Czasem przystawali i mama znów go przytulała. Chciał, żeby zaniosła go do łóżka i otuliła kołdrą. Tak, jak kiedy był mały.

  Ale już nie był. Był dużym chłopcem, który musi zacząć dbać o siebie.

  Chłopcem z trzema tatuażami. Huśtawka na nadgarstku, niedokończony zabawkowy samochodzik na prawej łopatce, o którym jeszcze nie wiedział, oraz kot z uniesioną łapką na obojczyku. Nad sercem. Zobaczy go w domu, choć znaczenie pojmie dużo później.

 

  Przed snem próbował się modlić. O kotka, żeby poszedł do nieba, o mamę, żeby była mniej zmęczona po pracy. Był to ostatni raz, kiedy próbował.

  Obudził się w środku nocy z bólem rozsadzającym czaszkę. Po ciemku poszedł do łazienki i z apteczki wyjął lek. Mama dawała mu go rok wcześniej, kiedy złamał rękę. Uznał, że się nada.

  Wziął kilka tabletek, popił wodą z kranu i wrócił do łóżka.

  Godzinę później obudził go ból brzucha. Miał wrażenie, że świat wiruje. Rozpływał się w powietrzu, scalał z własnymi myślami. Z myślami, których wcześniej nie dopuszczał do siebie.

  „Zjadłem trzy, czy dwadzieścia trzy tabletki? Nieważne.

  Myśli są, czytają mnie. A ja czytam je.

  Kocham mamę.

  Nienawidzę mamy. Zabija, zadusza myśli. A one są, mają kształt, kolor i zapach.

  Teraz są czerwone, pachną deszczem i mlekiem. Są gorące, parzą.

  Czy z mamą można wziąć rozwód? Chyba nie.

  Jej się nie poprawi. Mnie nie poprawi się z nią. Zostaje eutanazja.”

  Kołdra spadła na ziemię, wziął tylko poduszkę. Poszedł do sypialni obok. Jak za dawnych lat, kiedy śnił koszmary. Księżyc oświetlał kasztanowe włosy rozrzucone na poduszce, zimna podłoga chłodziła stopy. Jeżeli pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości, nie miały szansy przebić się na powierzchnię.

  Położył poduszkę na twarzy mamy i usiadł na niej. Po chwili zaczęła się szarpać.

  — Worek też się szarpał — zapłakał.

  Nie usłyszała.

 

  Później Antek zobaczy, że kot na obojczyku bawi się czerwonym balonikiem.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis: Wstęp i wyjaśnienie postaci: http://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1673 Mam nadzieję, że da się czytać i bez niego.
Dodano: 2020-01-18 13:55:25
Komentarze.
+fanthomas 2 m.
Jakieś takie smutne chyba
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
TW #01 Pkropciu, Ligę liczymy od początku
W wolnej chwili wrzuć jeszcze link
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Drobiazgi:
niedokończony zabawkowy samochodzik na prawej łopatce o którym jeszcze nie wiedział - , o którym
żeby była niej zmęczona po pracy. — mniej
Odrzucony chłopak przez rówieśników, porzucone zwierzątko i mama, która nakazuje postąpić wbrew sobie, i to pod płaszczykiem bycia mężczyzną i bycia twardym silnym niewzruszonym. Jej nakaz obraca się przeciwko niej samej, gdy chłopak nie umie poradzić sobie z wewnętrznymi sprzecznościami, myślami, oceną co słuszne co dobre, a co złe. Chłopak podejmuje wybór
... Paradoks bycia silnym mężczyzną poprzez zabicie bezbronnego kotka, z którym równocześnie można utożsamiać pewne "ja" bohatera,by odrzucił w sobie tego wrażliwego małego chłopca, pociąga za sobą kolejny paradoks odrzucenia.
Odpowiedz
~alfonsyna 2 m.
Jakoś tak podwójnie mnie to poruszyło, bo jednak wszelka krzywda zwierzaków mnie rusza potwornie. Widać matka oberwała rykoszetem szybciej niż się można było spodziewać. I dobrze, bo jej metody wychowawcze były kompletnie do niczego.
Fajnie wmontowujesz zestawy w tę historię, albo może historię w zestawy - tak czy owak, dobrze się to sprawdza, oby tak dalej!
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Fan, możliwe że smutne. Pewności nie będziemy mieć nigdy.
Witaj Treningu. Poprawione, wrzucę link jak się namyślę. Mam mieszane uczucia co do tekstu.
Entropio, babole poprawione. Dziękuję. Ładnie podsumowałaś całość
Alfonsyno, miło Cię znów widzieć. Czasem jeżeli rykoszet nie trafi od razu, nie doleci nigdy. Wypali się po drodze. Cieszę się, że seria Ci pasuje
Odpowiedz
~Adelajda 2 m.
Tak, zdecydowanie jest to tekst zamknięty w czterech ścianach życia; realia, smutek i brak czynnika empatii przecinają się w jednym punkcie. Chłopiec, matka i w końcu kot, który staje się czynnikiem popychającym do nieodwracalnego działania. Kot jest cegiełką, która przechyla szalkę i wszystko pęka. Wraz z tym dzieckiem czułam jakąś ulgę i gniew, choć też nie mogę powiedzieć, że wczułam się maksymalnie. Na myśl przychodzi mi tylko cytat, że "Każdy zabij kiedyś to, co kocha".
Zdecydowanie są to klimaty, w których czujesz się dobrze.
Podobało mi się.
Pozdrówki.
Odpowiedz
~Adelajda 2 m.
I jeszcze dodam, że ostatnio te czerwone baloniki wzmagają moją czujność. Wpierw u Maroka, teraz u Ciebie
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
"Antek wracał ze szkoły" - o i widzisz, tu też jest fajny, minimalistyczny start, ale od razu nakreślasz o kim mowa i dalej nie powinno być problemów z połapaniem się (mądrzę się, a sama cyklicznie gubię podmioty)

"Wiatr wył, a mama trzymała otwarty worek na śmieci i krzyczała.
— Wrzuć go. No już, wrzucaj. — Łzy ciekły po chłopięcej twarzy. Nie wiedział co się dzieje i nie chciał wiedzieć. — Anton, bądź wreszcie mężczyzną i przestań się mazać. Masz już dwanaście lat, to za dużo na dziecinadę.
Odwrócił wzrok i włożył miauczącą kulkę futra do czarnego foliowego worka. Mama mocno ją zawiązała i włożyła w ręce syna. Czuł, że jest ciężki. Poruszał się, miauczał głośno. Nie docierało do niego co mówi mama. Przekrzykiwała zawodzący wiatr" - 3x mama ("Droga powrotna rozmyła się w pamięci. Czasem przystawali i mama znów go przytulała" a zaraz jest 4 raz, więc noo, ze dwa do kasacji/zamiany)

Boże co za kobieta, potwór.

Ok, obadaj ile razy występuje w tekście słowo mama (wiem, że w tym fragmencie w cudzysłowie te powtórzenia są zamierzone, ale mam wrażeniem, że poza tym fragmentem jest go zbyt wiele).
Pierwsze fragmenty z kociakiem wzruszające, a potem monstrum-matka, dżizas. Końcówka zaskakująco-przerażająca. Nie ma się co namyślać, wrzucaj linkacz, jest git
Odpowiedz
~madoka 2 m.
Co?! To na końcu się okazało, że kotek przeżył, a on zabił mamę?!
Odpowiedz
~madoka 2 m.
I weszłam tu, bo zobaczyłam 18+, a jak 18+, to cała gimbaza leci
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Ostatnie zdanie wszystko psuje. IMO.
Natomiast całość bardzo wiarygodna, wstrząsająco.
Nieźle grasz na emocjach.
Odpowiedz
Przypominamy o linku
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
@Adelajda - dobry cytat, pasuje. Dziękuję za lekturę i że jesteś
@Ritha - dziękuję za cenne wagi. Dziś już nie mam siły, ale jeszcze z nimi zawalczę. Z mamą faktycznie mogę mieć problem, może kiedyś się ogarnę
@Madoka i Halmar - dobrze dziewczyny, że mówicie bo faktycznie było niejasne. Seria jest o tatuażach i balonik pojawił mu się na skórze. Kociak raczej nie miał szansy przeżyć I wam dziękuję za wizytę.
@Trening - kajam się i pędzę wrzucać.
Odpowiedz
~Basileus 2 m.
Tak, to mnie z lekka poruszyło. Umiesz zagrać na emocjach, a w moim przypadku to nie łatwe, bo gruboskórny ze mnie dziad, dlatego tym bardziej doceniam warsztat i koncepcję. Lekko mi zgrzyta, że wszystko, jak mniemam, dzieje się w ciągu kilku godzin, ale rozumiem, że rozpisywanie traumy na dłuższy okres czasu pochłania więcej miejsca i w tym przypadku jednak nie to było najważniejsze. Podsumowując: jestem bardzo na tak.
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Dzięki Basileo, jestem dumna z poruszenia dziada
Rozumiem zarzut. W sumie w pierwszej części lekko zaznaczyłam i może kiedyś jeszcze coś wspomnę o jego mamie, ale traumę w ogóle ciężko przedstawić jeżeli nie jest głównym wątkiem.
Dzięki
Odpowiedz
~sensol 2 m.
ach! strasznie smutne, kiedy matka gwałci (psychicznie) własne dziecko, straszne brudne czyny matki. reakcja na zło... zło złem zwyciężaj. super tekst.
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
"Położył poduszkę na twarzy mamy i usiadł na niej. Po chwili zaczęła się szarpać.

— Worek też się szarpał — zapłakał.

Nie usłyszała. " - clue zapisu. Me bardzo, bardzo gusta

Mnie nie poruszyło, ale pododać, się podobało. Idealnie odmierzone, tak, że końcówka robi robotę. Robi bardzo.

Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Dzięki, panowie
Odpowiedz
~Manta 2 m.
"Złapała w jedną rękę worek na śmieci, a w drugą rękę syna." Już wiemy wtedy co spotka kotka. Zastanawiałam się najpierw, czy nie za wcześnie, ale chyba nie. Potem jest jeszcze mocniej: "Kociak pomiaukiwał cichutko, jakby przeczuwał swój los." i dalej, następny akapit: "Zatrzymali się na moście." Każde zdanie zapowiada katastrofę i wali jak obuchem w głowę. Bardzo umiejętne zbudowanie napięcia.
Nieco zaczęłam się gubić przy fragmencie: "Chłopcem z trzema tatuażami. Huśtawka na nadgarstku, niedokończony zabawkowy samochodzik na prawej łopatce, o którym jeszcze nie wiedział, oraz kot z uniesioną łapką na obojczyku. Nad sercem. Zobaczy go w domu, choć znaczenie pojmie dużo później." Zapowiedź tego jakie zrobi sobie tatuaże? Dobrze rozumiem?
Całość przejmująca, końcówka makabryczna. Jednak nie rozumiem ostatniego zdania z balonikiem, co mi umknęło?
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Manto, tu wychodzi problem serii. Można odczytać, że dopiero zrobi te tatuaże na pamiątkę wydarzeń, które go ukształtowały, ale zamysł serii jest inny.
Wyjaśniłam go w pierwszej części ("początek" i staram się nie przypominać. Może to błąd, bo później wyrwane z kontekstu może tracić, ale myślę, że i tak jest ciekawie
Dzięki za wizytę i zostawienie przemyśleń. Zawsze są cenne.
Odpowiedz
~DarkStone 2 m.
Dla mnie super. Czytałam poprzednie/ późniejsze części i przeczytam każda kolejną. Bardzo interesujący pomysł na bohatera, ciekawa fabuła i intrygujący klimat.
Takie coś lubię i takie coś czytam.
Super i czekam na więcej
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
powłóczył noga za nogą - powłóczył nogami lub wlóókł się noga za nogą
Strzeliłaś mi prosto w serce.
Nie wiem co napisać. Idę.

Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Dzięki Dark
O, JamCi. Chyba masz rację, pewnie poprawię. Ale jeszcze się zastanowię Wybacz strzał.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
ua nie spodziewałem się takiego zakończenia.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin