Liga TW - 01 — Heban — (część 1z3)


 Canulas

 Postać: Detektyw trup

 Zdarzenie: Krwawy deszcz

 Efekt: Niech w tekście zaistnieje mityczne dla Ciebie miejsce

 

 

 Heban

 część 1z3

 

 I

 Druga w nocy z piątku na sobotę. Cegła na gaz, a że fura trzyletnia, sto trzydzieści na szafie niemal nieodczuwalne. Lecimy przez centrum wprost na raszyński Bangladesz, więc pewnie Cerebro domknie budzik dwa światła przed Hynka. Dwudziesty dziewiąty lutego. Rok przestępny. Rok przestępczy. Rok na pewno zły.

 Zero śniegu mieliśmy tej zimy. Nic. Nawet opiat czy opłatek choćby. Niby fajnie, taki ukłon w stronę oszczędności, ale za to święta jakieś z pizdy. Wyćpane małolactwo wiezie się stadami jedynie w samych bluzach Prosto albo podrabiankach Gandja Mafii. Żadnych kurtek, szalików czy rękawiczek. Żadnych sanek na białych chodnikach, za to dzieci w wózkach, niedojebani korpo-statyści na drogich, elektrycznych hulajnogach i nieodblaskowi rowerzyści. Świat jak z chuja kwiat. Może Greta Thunberg miała rację?

 — Dziś ważność, porządkuje ilość wykrzykników na końcu cytatów — enigmatycznie zauważa Cerebro, prawdopodobnie nawiązując do ostatnich wersów odsłuchiwanej płyty. — Popatrz. Same plastikowe ściany tekstu obliczone na te, kurwa, lajki. Olis stoi chujnią, okupywany po kilkanaście tygodni przez jakiegoś Bedoesa czy innego Belmonda. Jeden zasłynął z tego, że tarmosił czternastkę, drugi z kąpieli w wannie u nadwornego warszawskiego transa. Wszędzie internetowe dissy spedalonych noł-nejmów, których nie rozpoznałbyś nawet w tłumie złożonym z dwóch osób. Wyjaśnianie afer na Fejm i... — przerywa nagle, wierci się, zaczyna czegoś szukać po kieszeniach. Zwalniamy poniżej setki, a samochód tańczy. Jak przywalimy w latarnię, co powiedzą w mediach? Nazwą nielicznymi ofiarami bezśniegowej zimy? Auto-gapami, pozszywanymi w chwilowym kaprysie poczucia prędkości? Napierdolonymi idiotami?

 Stajemy z piskiem obok rzędu wymarniałych drzew. Za nimi strzelisty blok i łuna niebieskiego światła zamkniętej pizzerii. Gdzieś wysoko parę głów dopada do okien.

 — Jak to, teraz był? — Cerebro rzuca do słuchawki, rozświetlając wnętrze auta słabym światłem. Wskazuje ręką schowek. Otwieram. W środku kłąb nylonowego sznura, lateksowe rękawiczki, par przynajmniej osiem oraz gazowe kopyto. Bardzo cię w pizdę rozsądny zestaw, myślę. Ciekawe co w bagażniku.

 — Broń? — pytam, bo nie znajduję uzasadnienia dla żadnej rzeczy, której mój partner mógłby w tym momencie potrzebować. Kręci młynka wskazującym palcem, co chyba oznacza, żebym przekopywał skrupulatniej. Skupiam się na tym, odsuwając wierzchnie fanty wierzchem dłoni.

 — Jak poszedł, to chuj z nim — słyszę jego podniesiony głos. — Rano wymienię zamki. Teraz śpij.

 Na samym dnie znajduję przerośnięte pudełeczko po tic-tacach, po brzegi wypełnione zbawiennymi pastylkami ketonalu. Cerebro unosi kciuk.

 — Nie, kurwa. Mam robotę. Rano. Nie masz wyjścia z jednego prostego powodu. Ty jesteś tam, a ja tu i mnie nie sięgniesz, nawet jakbyś miała procę z kauczukowej gumy. Polecam więc wziąć centymetr, zmierzyć odległość i zrewidować swój pierdolony brak zgody.

 Klik.

 — Problemy? — zagaduję, widząc, że nie wszystko jest u niego w porządku. Jeśli to nie cosplay na Barta Simpsona, gość powinien natychmiast uderzyć na SOR, bo najwyraźniej pada mu wątroba. Tymczasem jedyne co robi, to połyka garść dwukolorowych piguł, na szybko popijając gazowanką.

 — Uhu — mruczy. — Ojciec się odnalazł.

 — Twój?

 — No... nasz. Mój i Dominiki. Taki typ jebaki-podróżnika. Chujek wyznawał zasadę, że w życiu trzeba zatęsknić, ale dziś się nagle przypałętał. Chciał pieniędzy pożyczać. Nie miała, ale wpuściła. Spytała, czy chce coś jeść. Zniknęła w kuchni, a złamas zwinął trochę gołdy z barku i wyskoczył. Mam nadzieję, że nie podjebał nic więcej. Jak go trafię na mieście, to uduszę.

 W pierwszej chwili mam chęć skorygować. Wyjaśnić, że duszenie najczęściej duszeniem nie jest, bo nie chodzi o pozbawienie powietrza tylko ucisk na żyły. Jak lekko uciśniesz, podnosi się ciśnienie w mózgu. Organizm, żeby zapobiec udarowi, momentalnie obniża ciśnienie krwi i delikwent mdleje po max pięciu sekundach. Wszyscy wiedzą, gdzie na szyi są tętnice, bo na nich sprawdza się tętno, ale gdzie są żyły, mało kto wie. Takie oto czary z tym duszeniem nieduszeniem właśnie. Jakby co, ja wiem, gdzie są żyły.

 Zamiast tego pytam o Dominikę.

 — Noo, ładna dziewucha, Heban. Sporo młodsza ode mnie. Mądra. Coś tam nawet studiuje lub studiowała. Tylko fryzura zawsze, jakby na wystawę psów w Westminster. Ciągle jej mówię, że jak będzie tak te kłaki zaniedbywać, skończy jako szalona staruszka, która zna z imion wszystkie gołębie z parku, ale nie przetłumaczysz. Mamy jeszcze chwilę, zjedzmy coś. Niedaleko jeden etniczny muppet prowadzi dwa-cztery bar.

 Przystaję na propozycję, choć ponoć gonił nas czas. Znamy się raptem kilka tygodni, więc w zasadzie wcale. Wiem o nim tyle, że jest przed trzydziestą, z pociągłej twarzy przypomina rekina z kreskówek, a jedne z silniejszych środków przeciwbólowych wsuwa jak cukierki. Do tego lubi niebezpieczną jazdę samochodem i trzyma w schowku zestaw młodego: "obrabuj to sam". Warszawa nocą to pozór na pozorze.

 

 II

 Wspomniany bar okazuje się zadaszoną budą, serwującą tureckie specjały, podawane w dwóch wariantach ciast: cienkim oraz grubym. Ewentualnie za dwie dychy można dostać zestaw mięs wysypany na plastikową tacę i przyozdobiony bukietem sałatek z frytkami lub makaronem do kompletu. Biorę większy na cienkim za dwanaście blach. On zestaw i colę.

 Cerebro twierdzi, że obsługująca nas babka wygląda, jakby ją wyciągnęli szczypawą z automatu, jakie są na festynach, na których można wygrać dziwki dla kierowców ciężarówek. Ma uszy kociaka, oczy szczeniaka, krzaczaste brwi mężczyzny z Bliskiego Wschodu.

 Nic na te rewelacje nie odpieram, próbując przypomnieć sobie, czy takie przejawy szufladkowania ludzi miewał wcześniej. Zwłaszcza że w jarzeniowym świetle mrygających lamp sam wygląda jak elficka choroba weneryczna. Mam od groma grzechów na sumieniu, ale na pewno nie rasizm.

 — Co myślisz?

 — Zostałeś przeze mnie oceniony jako zdolny do rozpracowania tego zagadnienia samodzielnie. Kończ żreć i jedźmy.

 — No, ale co myślisz, Heban? Ojciec chciał syna, matka córkę, oboje są rozczarowani. Nie uważasz tak?

 Chryste Panie. Pieprzone krawędzione życie. W weekend jedne chamiska potrafią przewalić dwieście koła papieru, nawet nie zmieniając krzesełka w Hiltonie, a na drugim końcu skali jacyś wymizerowani durnie, próbują przy pomocy młotka i meselka odinstalować bankomat z przysklepowej ściany. Okoliczne zło wyłazi na rejony, osiadając trwale w ludzkich ciałach, a ja muszę słuchać wynaturzeń gościa, którego zęby, kolor spodni oraz skóra mają ten sam, pierdolony, kolor.

 — Nacjonalizm, Cerb. Nacjonalizm, czyli absurdalna duma, że w wyniku loterii genetycznej wygrałeś życie w danej szerokości geograficznej. Myślę, że to światłe jak przykrótki chuj i oryginalne jak refren lambady

 Nic go to nie rusza. Wskazuje końcem frytki właściciela lokalu, koło którego krząta się kobieta.

 — No ale spójrz na nich. Mało, że przypominają rodzeństwo. Wyglądają, jakby ich rodzice też byli rodzeństwem?

 — Sam wyglądasz, jakby w twym drzewie genealogicznym była ryba-młot.

 Dojada. Ociera usta. Przez chwilę między nami wisi coś w powietrzu.

 Wychodzimy.

 

 Link do części II: https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1856

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni
Liczba wejść: 7
Opis:
Dodano: 2020-01-26 19:52:14
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
*Canulas 21 d.
yeee
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
"Warszawa nocą to pozór na pozorze" - cymes!
"Tylko że w skali jeden do jednego Uszy kociaka, oczy szczeniaka, brwi mężczyzny w średnim wieku z bliskiego wschodu". ---> kropkę mućka zeżarła, a Bliski Wschód zapisujemy wielkimi literami.
Ciekawie się czyta, żywa jest i mięsista nasza mowa ojczysta.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Poprawię, jak już na melinkę zjadę. Pewnie się jeszce buble dozbierają. Dzienkson za wizytę.
Odpowiedz
~Adelajda 20 d.
Czy mitycznym miejscem jest turecka knajpka?
I Cerbero kojarzy mi się z Cerberem Jotki
Dynamiczne i z polotem, widać żeś w formie. Siadło mi i zaciekawiło. A Tope Kompotli będziesz kontynuować, czy to już raczej temat zamknięty?
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Będę kontynuował wszystkie 11 rozpoczętych serii. Wszystko skończę, za każde nieskończone będę rabal po jednym palcu. Małe są niepotrzebne, więc licząc nogi, mogę czterech nie skończyć.
Mitycznym miejscem jest sama trasa, na której za malenkości dostałem kopa w łeb. No ale to takie pół-mityczne w sumie.
Odpowiedz
*Ritha 20 d.
"Będę kontynuował wszystkie 11 rozpoczętych serii"

czterech? jak Ty to wyliczyles? masz 20 palców?
Odpowiedz
~Adelajda 20 d.
Policzył sobie małe palce u nóg i rąk Tak z ciekawości zapytałam, nie musisz się od razu ciąć
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Dokładnie tak. Małe palce się na chuj nadają. Od rąk nawet, a co dopiero od kopyt. Pety zwykle.

Odpowiedz
*Canulas 20 d.
1. Apokalipsa według wielkiego korzonka
2. Topa Kompolti
3. Córa mięsa
4. Butch
5. Heban
6. Kiepskie karty, zle wybory dróg
7. Przygoda życia
8-11 chwilowo nie pamiętam.

+ Dziwadelka - z miss R
+ Listy z So... - z miss R
Odpowiedz
~Adelajda 20 d.
+ Listy z So... - z miss R OOOooo To jakieś nowe! Albo ja mam dziurę w mózgu i nie pamiętam
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Na razie mamy tytuł
Odpowiedz
~Adelajda 20 d.
Będę czekać
Odpowiedz
~Adelajda 20 d.
A Dziwadełka nadrobiłam, o dziwo pamiętam nawet więcej, niż chwilowo jest.
Odpowiedz
*Ritha 20 d.
Male palce to jest 8, serii niby 11, róznica to 3 a nie 4!
Dobra idę se
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ritho, o czym Ty radośnie pierdzielisz? Chujaszkow tu ma do czegokolwiek różnica 11 - 8. Jakkolwiek Ci wyszło, to i tak nie ma sensu, bo ja patrzę przez pryzmat, że czterech mogę nie napisac, gdyż tyle gałęzi zbędnych. Natomiast to, że pamiętam 7 z 11, nijak ma się do czegokolwiek wspólnego 🙄

Odpowiedz
*Ritha 20 d.
Pogubiłam się no nieważne
Odpowiedz
~Akwamen 20 d.
„Cegła na gaz, a że fura trzyletnia, sto trzydzieści niemal nieodczuwalne.” – tutaj dodałbym jakieś małe objaśnienie stu trzydziestu, np.: sto trzydzieści na szafie … ; sto trzydzieści na liczniku… lub inaczej. Tak sobie pomyślałem o niezmotoryzowanych nie fanach aut
„Bardzo cię w pizdę rozsądny zestaw, myślę…” - cię w pizdę należy oddzielić przecinkami, bo wtrącenie.
„— No ale co myślisz, Heban?” - przecinek przed ale.
„ — Broń? — pytam, bo nie znajduję…”
„Zamiast tego pytam o Dominikę.”
„— Problemy? — pytam, widząc…”
„ — Co myślisz? — pyta.”
Mało zdań dialogowych, a sporo „pytam” w narracji dialogowej.
„ po maks. pięciu” – bez kropki.
„…na Sor…” – albo z wielkich liter, albo z małych. Jestem za pierwszą opcją ( o ile mamy na myśli Szpitalny Oddział Ratunkowy).
„Tylko fryzura zawsze jakby na wystawę psów w Westminster.” – przecinek przed jakby.
Innych przecinków starałem się nie zauważać.
„ Cerebro twierdzi, że obsługująca nas babka wygląda, jakby ją wyciągnęli szczypawą z automatu, jakie są na festynach, na których można wygrać dziwki dla kierowców ciężarówek. Tylko że w skali jeden do jednego Uszy kociaka, oczy szczeniaka, brwi mężczyzny w średnim wieku z bliskiego wschodu.” – Ciut niejasne dwa zdania… Co w skali jeden do jednego? Babka obsługująca? Automaty? Dziwki dla kierowców? Zacząłeś od obsługującej babki, poświeciłeś jej wizerunkowi całe zdanie, a bez wprowadzenia lub łącznika do drugiego zdania, jako czytelnik pozostaję w rozterce, do czego dopasować uszy, oczy i brwi. Do babki czy opisujących ją komponentów?
Niezła lektura dla czytelnika nielubiącego dużo czytać. Klimat utkany w niewielu konkretnych obrazach – trochę śmiesznych, trochę groźnych, na pewno absurdalnych - trzyma poziom do końca, chociaż w samym zakńczeniu czegoś zabrakło... odnoszę wrażenie, że Autor chciał jeszcze coś dodać, ale w ostatniej chwili zrezygnował... Mylę się?

Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Pierwsze - masz rację. Uściślę.
Drugie - tak. Już świętej pamięci opowijska Lucinda mawiała, żeby metkować wszelkie kurwy jako wtrącenia.

"„— No ale co myślisz, Heban?” - przecinek przed ale." - kurde, chyba przebuduję i zacznę zbdanie od samego ale, bo inaczej mi nie brzmi, a trudno polenizować z zapisem jako takim.

Tak, od groma tego "pyta, pytam". Nie że bym się jakoś wybierał, ale oddałem tekst na 7min przed następną serią, wiec byłem na lekkim ciśnieniu. Pokombinuję.

Sor również usprawnię, natomiast zastanawia mnie to maks. Znaczy, sam też dałbym bez kropki, ale wlazłem tu i: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/maks-czy-max;3141.html

Tak, chciałem coś dodać. Dużo chciałem dodać, ale kończyłem - o czym wyżej - niemal równo z zegarem, więc musiałem na szybko ciachać. Wiem, że to ze szkodą dla tekstu, ale skoro nie umiem zwięźle, muszę ponosić jakieś konsekwencje. Z resztą się zgadzam, przychylam i zara poprawię.

Podziękował.
Odpowiedz
~Akwamen 20 d.
Skrótów używają chemicy, statystycy, ogólnie naukowcy, w opracowaniach i pracach naukowych, w literaturze przyjęte jest, że nie używa sie takich skrótów. Maks lub maksymalnie, to jest trochę jak z pisaniem cyfr, dat: jeden - 1; pierwszy styczeń - 1.01; jeden litr - 1l. Oczywiście mówimy w kontekście beletrystyki.
Co do zakończenia, to ciesze sie, że intuicja mnie nie zawiodła
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
No nie zawiodła, nie zawiodła. W ogóle nie chciałem ciąć, ale zmusił mnie czas. Ok, doczytałem i (co ważniejsze) tym razem ze zrozumieniem. Dam max, bo ponoć jest większe pole manewru.
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
Pierwszy (dzień) stycznia.
Pierwszy (miesiąc) styczeń danej dekady/wieku/milenium.
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
End ewrybady klept jor hend.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Wnoszę, że cuś nie hersztejen z lutego/lutym. WYbacz upośledzenie, ale zechciej doprecyzować zarzut. Posiłkowałem się tym: https://www.ekorekta24.pl/jak-odczytywac-daty/

Odpowiedz
~Akwamen 20 d.
Tak, Kalmarku. Poprawna jak zawsze, a przede wszystkim czujna jak nikt
Odpowiedz
~Akwamen 20 d.
Canu, to było do mnie kara za pośpiech i niechlujne pisanie komentów
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Wnoszę, że cuś nie hersztejen z lutego/lutym. WYbacz upośledzenie, ale zechciej doprecyzować zarzut. Posiłkowałem się tym: https://www.ekorekta24.pl/jak-odczytywac-daty/

Odpowiedz
*Canulas 20 d.
O, jeszcze się zdublował koment. Ok, jak nie do mnie, to gites. Gruchajta se.
Odpowiedz
^Halmar 20 d.
Spokolandia
Odpowiedz
~JamCi 19 d.
Gdzieś tam jakiejś kropki brakuje. Początek - jak rozmowa z Chińczykiem: nic nie kumam. Potem strumień myśli prostych i nieprostych, bliskich jakoś a jednak zaskakujących. Dobre.
Odpowiedz
*Canulas 19 d.
Tak, zdaje se sprawę. Dość zamknięta struktura, mało roztłumaczone. Nooo, sorex. Musi tak być.
Odpowiedz
~jagodolas 18 d.
Czytam początek i widzę rok przestępny. Sobie myśle, że fajnie było by jakby przestępczy. Czytam dalej i jest przestępczy
Odpowiedz
~jagodolas 18 d.
Kurczę, czytałm z wypiekamy. I tak się skojarzyło ze ślepnąc od świateł, które jakiś czas temu przeczytałem. Jedyne co zazgrzytało, to to, że musiałem zwiekszyć koncentracje przy dialogach, bo umykało mi, o czym oni właściwie pitolą. A początek sam to już majstersztyk jak dla mnie. Trzy pierwsze akapity..zarąbiste
Odpowiedz
*Canulas 18 d.
O kurde, aleś wysmarzył koment 😁
Bardzom kontentym. Dzięki za parę do działania. W połączeniu z kawą daje konkretne działanie.

Pozdrox.

Odpowiedz
~entropia 18 d.
Heloł

"Rok przestępny. Rok przestępczy. Rok na pewno zły." — Fajne
A tu bardzo obrazowe i "ciekawe porównania jak z tą babą :
"Wskazuje ręką schowek. Otwieram. W środku kłąb nylonowego sznura, lateksowe rękawiczki, par przynajmniej osiem oraz gazowe kopyto. Bardzo cię w pizdę rozsądny zestaw, myślę. Ciekawe co w bagażniku.
"za to dzieci w wózkach, niedojebani korpo-statyści na drogich, elektrycznych hulajnogach i nieodblaskowi rowerzyści."

"Cerebro twierdzi, że obsługująca nas babka wygląda, jakby ją wyciągnęli szczypawą z automatu, jakie są na festynach, na których można wygrać dziwki dla kierowców ciężarówek. Ma uszy kociaka, oczy szczeniaka, krzaczaste brwi mężczyzny z Bliskiego Wschodu."

"Takie oto czary z tym duszeniem nieduszeniem właśnie. Jakby co, ja wiem, gdzie są żyły." – ciekawe z tym duszeniem nieduszeniem
"Okoliczne zło wyłazi na rejony, osiadając trwałe(na trwałe? trwale?) w ludzkich ciałach, a ja muszę słuchać wynaturzeń gościa, którego zęby, kolor spodni oraz skóra mają ten sam, pierdolony, kolor."
Ryba młot...
Jest fajnie, są wygibasy słowne, jest, soczyście, ohydnie, po męsku z mięchem, są porównania przerażające Jest klimat! Dobrze Ci idzie i widzę że zamysł na całość jest, skoro 1z 2. Super Canu
A co do koncentracji, to też tak miałam, to wina chyba wczoraj późnej pory, ale znam przyczynę jest duża siła i gęstość w fajnych porównaniach i słownych tworach i być może one trochę odciągają uwagę, od fabuły, akcji, dialogów, ale to nie zarzut to twoja główna zaleta i cecha stylu

Odpowiedz
*Canulas 18 d.
Jest tak. Szukam antidotum, żeby się odpecić. Znaczy, przestać być jebanym petem, marnującym czas. Zlokalizowałem już trzy źródła mych perypetii. Trzy guzy, pożerające zegar. Wszystkie amputuję, choć nie bez żalu. Będę pisał więcej, bo jestem Uber-leniem. Mam już koncept. Nie tyle na samo pisanie, co rozkład jazdy tek farsy zwanej życiem.

Dziękuję za cud-miód comentairo. Błąd poprawię już na menilnce będąc. Na pewno polecę tera trochę w takie deseń bo czuję pod to flow.
Dzienks.
Odpowiedz
+berkas 18 d.
"Wszędzie internetowe dissy spedalonych noł-nejmów, których nie rozpoznałbyś nawet w tłumie złożonym z dwóch osób."
"Do tego lubi niebezpieczną jazdę samochodem i trzyma w schowku zestaw młodego: "obrabuj to sam"." i jeszcze to: wyglądać jak elficka choroba weneryczna.
Bardzo naturalnie brzmiące dialogi, ale liczę, że panowie poza debatowaniem , przejdą do działania.

Odpowiedz
*Canulas 17 d.
Taaa, cuś pewnie porobią. Zobaczymy. Wylewam fundamenty pod drugą część i czekam na pierwsze oczko łańcucha zdarzeń. Jak pęknie - usiądę.
Dziękować za wizytację.
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
"Druga w nocy z piątku na sobotę. Cegła na gaz, a że fura trzyletnia, sto trzydzieści na szafie niemal nieodczuwalne. Lecimy przez centrum wprost na raszyński Bangladesz, więc pewnie Cerebro domknie budzik dwa światła przed Hynka. Dwudziesty dziewiąty lutego. Rok przestępny. Rok przestępczy. Rok na pewno zły" - nooo, zacnie! dobry start

"Żadnych sanek na białych chodnikach, za to dzieci w wózkach, niedojebani korpo-statyści na drogich, elektrycznych hulajnogach i nieodblaskowi rowerzyści. Świat jak z chuja kwiat. Może Greta Thunberg miała rację?" - złoto

"— Dziś ważność, porządkuje ilość wykrzykników na końcu cytatów" - moim zdaniem przecinek niepotrzebny

"Wszędzie internetowe dissy spedalonych noł-nejmów, których nie rozpoznałbyś nawet w tłumie złożonym z dwóch osób" - i to też złoto

"Zwalniamy poniżej setki, a samochód tańczy. Jak przywalimy w latarnię, co powiedzą w mediach? Nazwą nielicznymi ofiarami bezśniegowej zimy? Auto-gapami, pozszywanymi w chwilowym kaprysie poczucia prędkości? Napierdolonymi idiotami?"

"Stajemy z piskiem obok rzędu wymarniałych drzew. Za nimi strzelisty blok i łuna niebieskiego światła zamkniętej pizzerii. Gdzieś wysoko parę głów dopada do okien" - Jezu, uwielbiam taką narracje, taką bez pierdolenia, bez łucucucucucucu, dżizas, wybudziło mnie! tak rzadko mnie coś ostatnio budzi (w sensie - mózg), że to jest aż przykre

" — Nie, kurwa. Mam robotę. Rano. Nie masz wyjścia z jednego prostego powodu. Ty jesteś tam, a ja tu i mnie nie sięgniesz, nawet jakbyś miała procę z kauczukowej gumy. Polecam więc wziąć centymetr, zmierzyć odległość i zrewidować swój pierdolony brak zgody.
Klik" - to też

Fragment o duszeniu ciekawy (serio) i kończy się odpowiednio, props

" — Noo, ładna dziewucha, Heban. Sporo młodsza ode mnie. Mądra. Coś tam nawet studiuje lub studiowała. Tylko fryzura zawsze, jakby na wystawę psów w Westminster"
"Ciągle jej mówię, że jak będzie tak te kłaki zaniedbywać, skończy jako szalona staruszka, która zna z imion wszystkie gołębie z parku, ale nie przetłumaczysz" hahaha
Nie no, tekst jest napisany w trójwymiarze.

"z pociągłej twarzy przypomina rekina z kreskówek"
Do tego lubi niebezpieczną jazdę samochodem i trzyma w schowku zestaw młodego: "obrabuj to sam" - hahahaha

" Cerebro twierdzi, że obsługująca nas babka wygląda, jakby ją wyciągnęli szczypawą z automatu" HAHAHAHAHA O Boże, zwizualizowało mi się to

"Ma uszy kociaka, oczy szczeniaka, krzaczaste brwi mężczyzny z Bliskiego Wschodu"
"Zwłaszcza że w jarzeniowym świetle mrygających lamp sam wygląda jak elficka choroba weneryczna" (podkreśla mrygających, może - mrugających)

" — Co myślisz?
— Zostałeś przeze mnie oceniony jako zdolny do rozpracowania tego zagadnienia samodzielnie"

"W weekend jedne chamiska potrafią przewalić dwieście koła papieru, nawet nie zmieniając krzesełka w Hiltonie, a na drugim końcu skali jacyś wymizerowani durnie, próbują przy pomocy młotka i meselka odinstalować bankomat z przysklepowej ściany" - sali* (chyba)
"którego zęby, kolor spodni oraz skóra mają ten sam, pierdolony, kolor" - tu chyba pierwsze "kolor" zbędne
"Myślę, że to światłe jak przykrótki chuj i oryginalne jak refren lambady[.]"

Nie no świetne, uśmiałam się, w wykazie Twoich serii plasuje się na zacnym drugim miejscu (po ruro-pinceto-kartach ofkors).
Dawaj dwójkie!
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
"Szukam antidotum, żeby się odpecić. Znaczy, przestać być jebanym petem, marnującym czas. Zlokalizowałem już trzy źródła mych perypetii"
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
Akurat mam przerwę, więc zrykoszetuję echem odpowiedzi.
Pzrecinek, fakt, z cetralnej krainy środkodupia. Usunę.
Kropkę dobuduję także. Natomiast skala miała być skalą, nie skalą. Taka pozostanie.
Dziękuję za tyle "złota". Zmobilizuje do dłuższego posiedzenia dziś.
Takie ma być. Lekkie, kuriozalne, czasem przebajdurzone. Fajno, że prychłaś mieleckim rechotem. Kontentym.
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
tak, tak, prychłam srogo, gites-canules
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
Trójwymiar jest nowym słowem kultowym
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
"Natomiast skala miała być skalą, nie salą." - oo, tera dobrze
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
Ok, wyczaiłam kontekst skali.
Trójwymiar jeee, dokładnie tak, Tako rzecze Canutrusta
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
Canutłusta chyba
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
Hahahahahaha
Odpowiedz
*Ritha 17 d.
Bez przesady! Fitatu było u mła dwa dni i sie zmyło, wróce do niego jak dojem zupe do konca (a idź Pan z tako roboto)
Odpowiedz
*Canulas 17 d.
Napoprawiałem co nieco, dziękuję.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin