TW 2.0 # Kochanki Cz. 1


 Postać: Złośliwe echo

 Zdarzenie: Wycieczka na wieś

 Efekt: Niech dwie osoby podadzą po zdaniu z książki, którą właśnie otworzą, na jej podstawie należy napisać tekst.

 Oto te zdania:

 Ogary poszły w las.

 Obok niej pojawia się lekarz.

 

 Komentarz od autorki: starałam się unikać tych zaimków, ale nie wiem, jak w niektórych zdaniach je zastąpić. Mógłby ktoś pomóc? :(

 

 ***

 

 Ogary poszły w las. W okolicy szalała burza. Wgryzały się w moje drewniane ciało. Czas przebudzenia nadszedł. Odbijałam się po lesie różnymi odgłosami. Jako "złośliwe" echo.Coraz głośniej. Coraz częściej. Ludzie pochowali się w domach. Z każdym psim ugryzieniem czułam ulgę. Czas przebudzenia nadszedł. Trzysta lat minęło. Kontrakt się dopełnił. Zachłanna Macocha Natura stopniowo puszczała mnie ze swych szponów. Moja Dusza wracała do życia. Najpierw z drzewa wyłoniła się prawa noga. Potem lewa. Z kolejnymi ugryzieniami dołączyły ręce. Natura najbardziej walczyła o głowę. Psy nie poddawały się. Gryzły, jak opętane. W końcu usłyszałam głośny trzask. Ogromny piorun rozdarł niebo na pół, obwieszczając światu, że już się uwolniłam.

 Stanęłam naga przed resztkami dawnego więzienia, szczęśliwa, że wreszcie zobaczę bliskich, których tak dawno opuściłam. Ostatni raz widzieliśmy się na cmentarzu. Stali w milczeniu nad zamkniętą trumną. Nikt nie płakał, nie okazywał żadnych emocji, choć dało się wyczuć tęsknotę i żal. Złodzieje zabili mnie za kilka błyskotek i wrzucili do rzeki. Próbowałam wołać wszystkich żałobników, powiedzieć, że przecież stoję za nimi, ale mój głos tylko wywołał ich panikę. Wtedy zrozumiałam, że mnie nie widzą. Zamiast iść na Sąd, oddałam swą duszę matce naturze. W zamian za ponowne przebudzenie, z całej siły wysysała moją energię życiową. Także teraz z mej silnej duszy została blada poświata. Dobre i to.

 Wróciłam do domu. Nic się nie zmieniło, poza tym, że teraz zamieszkiwała go jakaś obca rodzina. Zapewne mieli dość miejskiego życia i postanowili skorzystać z wycieczki na wieś. Uśmiechnęłam się. W Domu też były zaklęte dusze. Musiały być w każdym przedmiocie, we wszelkich drewnianych częściach, inaczej świat uległby całkowitej zagładzie. Weszłam do środka i moją uwagę od razu zwrócił rządek dziecięcych butów ustawionych przy drzwiach. Dokładnie sześć par. Musiały należeć do nowych mieszkańców. Weszłam po schodach na górę. Zajrzałam do pierwszego pokoju. W ustawionych obok siebie łóżkach spała grupka dzieci: trzech chłopców i dwie dziewczynki. Po całym piętrze roznosił się słodki, znajomy zapach. Przynosił miłe wspomnienia pewnej osoby, mej ukochanej. Tylko ona roztaczała wokół siebie hipnotyzującą woń, której nie mógł się oprzeć żaden mężczyzna. I ja. "Więc jednak poszła na sąd." - pomyślałam. Z radością skierowałam się w stronę swojej dawnej sypialni, największego pokoju w całym domu. Drzwi były zamknięte, ale nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu gdyż weszłam przez dziurkę od klucza. Od razu ją poznałam. Leżała w białej pościeli na ogromnym łożu z różowym baldachimem. Jednak moja radość zgasła, kiedy tylko zobaczyłam, że przytula się do niej jakiś mężczyzna. Bez większego namysłu ściągnęłam kołdrę. Oboje się obudzili.

 Przerażona, mocniej wtuliła się w kochanka i zapytała, co to było. Naprawdę słodko wyglądała w błękitnej koszuli nocnej, a czarne, długie loki idealnie pasowały do opalonej skóry. Jednak najważniejsze było pozbycie się tego faceta. Rozglądając się wokół, nawet nie zauważył, jak za jego plecami uniosła się ogromna siekiera. Nie miałam zamiaru go zabić, tego by mi nie wybaczyła, ale musiałam go jakoś unieruchomić. Wycelowałam w jego rękę i uderzyłam. Krew obryzgała podłogę i ściany, a samo ramię odleciało gdzieś na bok. Z przerażenia był blady, jak ściana.Opadł gdzieś w kącie. Dziewczyna próbowała z krzykiem uciec, ale dopadłam ją i mocno przycisnęłam do ściany. Zaczęłam zrywać z niej ubranie. Niebieska koszula nocna szybko zamieniła się w strzępy. Na początku przykro się słuchało jej krzyków, ale gdy zobaczyłam duży ciężarny brzuch (chyba nie długo przed rozwiązaniem), poczułam, że nie mogę tego tak zostawić. Zdradziła. Złamała obietnicę. Jedną ręką cały czas przyciskałam ją do ściany za gardło, a drugą zsunęłam koronkowe majteczki. Pamiętam, że takie same miała na sobie, kiedy po raz pierwszy weszłam do jej pokoju. Stała wtedy przed lustrem, tylko w tym i od tamtego czasu byłam pewna naszego przeznaczenia. Najpierw masowałam ją w kroku, z każdym ruchem coraz śmielej. Wtem bez ostrzeżenia wepchnęłam do pochwy trzy palce, od razu starając się włożyć się do samego końca,najgłębiej, jak się tylko dało, choć było bardzo ciasno. Czułam, jak ścianki pochwy mocno na nie naciskają. To dobrze. Ruszałałam nimi w te i z powrotem. Jeszcze za poprzedniego życia przyrzekła mi, że będę pierwszą i jedyną dla której odda swe ciało. Śmierć, nowe życie, a nawet nie pamięć nie zwalniały z danego słowa. Czułam się oszukana i wściekła, że jakikolwiek mężczyzna skalał jej świętość. Zaczęłam wpychać kciuk między jej śliczne pośladki. Specjalnie poluzowałam trochę uścisk, aby usłyszeć jęknięcie i jęknęła, a z zaciśniętych oczu poleciały łzy.

 – Wiesz, że sama sobie na to zasłużyłaś, suko? – Strzeliłam jej solidnego klapsa w tyłek.

 – Ah! – jęknęła znowu. Wyobrażałam sobie, co myśli w tym momencie. Świadomie najchętniej uciekłaby, ale ciało jakby domagało się więcej TEJ przyjemności. (Czyżby pamiętało dane słowo?) Przyjemności dużo większej niż dawał mej Najdroższej tamten mężczyzna. Odwróciłam się w jego stronę. Leżał w kącie. Bez ruchu, ale z otwartymi oczyma, więc widział, jak Ja, nie widzialna dla niego siła, odbierałam to, co mi obiecano. Z jego perspektywy, scena ta musiała wyglądać strasznie.

 – Odpowiadaj! – Znów dostała klapsa, niegrzeczna. Rozglądnęłam się po pokoju w poszukiwaniu czegoś większego. Mimo wszystko moje palce były za małe, aby nasza zabawa szybko się nie znudziła mojej Księżniczce. W kącie zobaczyłam miotłę. Wykręciłam jej ręce i popchnęłam w stronę starego biurka. Jędrne piersi zwisały chętne do pieszczoty, a pupa wypięła się gotowa do zabawy. Sięgnęłam po miotłę. Oczy Niewiernej zrobiły się wielkie z przerażenia. To dziwne, że obawiała się tego bardziej niż zjawy. Jedną ręką ścisnęła pierś, a drugą wepchnęłam kijek między pośladki, znów z całej siły, do samego końca odbytu. Pociekła stróżka krwi. Wierciłam nim przez jakiś czas, czerpiąc nieopisaną przyjemność z obserwacji słodkiego, falującego ciałka. Wtedy po raz pierwszy żałowałam, że nie jestem mężczyzną, gdyż nie mogłam używać obu rąk do zabawy piersiami. Na chwile przestałam i otworzyłam szafę. Znalazłam w niej długi sznurek, metalwą kuleczkę i telefon. Przywiązałam, ręce do nóg biurka, a telefonem wykonałam zdjęcie na pamiątkę. Kulkę włożyłam między pośladki i wróciłam do - tym razem delikatnej - pieszczoty pochwy palcami. Chciałam się bawić tak jeszcze długo, ale nagłe pierwsze uderzenie zegara uświadomiło mi, że zaraz będzie świtać. Odrzuciłam wszystko, szybko klęknęłam przed twarzą mej Księżniczki i obdarowałam namiętny pocałunkiem dzięki któremu dusza opuściła ciało. Od razu mnie rozpoznała.

 – Przepraszam – wyszeptała cicho i rzuciła mi się w ramiona. Choć starała się to ukryć ze wszystkich sił, widziałam, że była zrozpaczona.

 – Zawsze jesteś tylko moja, zapamiętaj to. Następnym razem zabiję każdego kto cię dotknie bez mojej zgody – przytuliłam ją mocno. W dłoniach trzymała jakieś zawiniątko, za pewno Duszyczkę nienarodzonego dziecka. – Wychowamy je wspólnie w naszym świecie, dobrze?

 – Tak – skinęła głową. Zniknęłyśmy. Jeszcze zobaczy, że chcę dla niej tylko dobra. Rankiem obok niej pojawił się lekarz. Była martwa.

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~madoka
Kategoria: trening-wyobrazni
Liczba wejść: 7
Opis: Bardzo się starałam, ale niestety. I tym razem zaimkoza mnie dopadła. Jeśli możecie, to powiedziecie mi, jak w tych zdaniach można zastąpić zaimki, aby się nie powtarzały. Mam też nadzieję, że mimo wszystko w tej, kwestii, jest lepiej niż ostatnio. W sumie wyszedł z tego trochę pornol, ale co tam :)

Edit: poprawialam tekst na telefonie, więc jest trochę inny niż na początku i mogłam nie zauważyć pewnych błędów.
Dodano: 2020-01-27 19:16:39
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~jagodolas 20 d.
Hmm, z jednej strony coś jest w tym tekście takiego co wciąga, ale są też elementy odpychające. Może zbyt dosadne opisy, albo jakaś naiwność w tym wszystkim. Początek mi przypasował. Co do zapisu, to prócz paru potknięć jest ok. Całość czytelna dość
Odpowiedz
Madoczko, to jest TW #02, zmień sobie tytuł
Odpowiedz
^Halmar 18 d.
Powiem tak: mnie odstrasza pierwsze zdanie. "Ogary poszły w las" to zbyt znany cytat (pan Żeromski kłania się w pas, choć chyba powinno być na odwrót ), by użyć go bez cudzysłowu.
Dalej jest różnie, w sumie nieźle, erotycznie i intymnie. Jednak sporo powtórzeń, zaimki kicają jak zające w marcu. Są i literówki.
Ja bym ten tekst na spokojnie przerobiła, dałabym mu odleżakować i hajda-ho.
Odpowiedz
~madoka 18 d.
z tym pierwszym zdaniem to nie do mnie, bo takie dostałam w efekcie
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
Na pewno technicznie tu jest dużo do poprawy. Tekst też cierpi na małe niedbalstwo. Czasem brakuje spacji. Natomiast nie można Ci odmówić, że starasz się mieć na siebie jakiś pomysł. Nie unikasz trudnych tematów i dosadnych opisów. Wychodzi mniej lub bardziej nieszczęśliwie, ale nie zamykasz się w strefie komfortu i próbujesz. To Ci być może kiedyś zaprocentuje.
Pozdrox

Odpowiedz
~Adelajda 16 d.
"Jako "złośliwe" echo.Coraz głośniej." - spacja między jednym, a drugi, zdaniem
"Psy nie poddawały się" - zapisałabym - Psy się nie poddawały. - moja nauczycielka od polskiego piętnowała "się" na końcu zdania
"Z przerażenia był blady, jak ściana.Opadł gdzieś w kącie." - spacja
"od razu starając się włożyć się do samego końca,najgłębiej" - spacja
"– Ah! – jęknęła znowu." - Ach
"Odrzuciłam wszystko, szybko klęknęłam przed twarzą mej Księżniczki i obdarowałam namiętny pocałunkiem dzięki któremu dusza opuściła ciało." - przecinek po pocałunkiem
"Następnym razem zabiję każdego kto cię dotknie bez mojej zgody" - przecinek po każdego

Myślę, że powinnaś sobie jeszcze raz na spokojnie przeczytać. Natomiast sam zamysł i pomysł jak zawsze na plus.






Odpowiedz
~Mia123a 15 d.
Średnio moje klimaty, ale czytało się ok, pomysł w sumie też ciekawy
Odpowiedz
~Manta 15 d.
„Ogary poszły w las. W okolicy szalała burza. Wgryzały się w moje drewniane ciało.” Tutaj moim zdaniem drugie zdanie niepotrzebne, albo powinno być później. Chyba, żeby dodać ze to psy się wgryzaly. Ja miałam zgrzyt z burzą i na początku myślałam, że to burza się wgryza? :p
Sceny napaści na ciężarna opisujesz bardzo metodycznie, powoli. Nie mam wrażenia przyspieszenia akcji i na początku wydawało mi się, że tego mi brakuje, ale teraz stwierdzam, ze dzięki temu opowidanie jest jeszcze bardziej creepy
Odpowiedz
*Ritha 14 d.
Hej, noo, na pewno odważnie, na pewno z pomyślunkiem rozegrane, efekt jest zawarty - zadanie początkowe, zdanie końcowe, odważna też jesteś, są niedociągnięcia, owszem (sporo), ale walczysz va banque, lubię. Co do scen erotycznych, chyba zbyt machinalnie, trudno złapać z którąkolwiek z bohaterek choćby zalążek emocji/empatii, stąd sceny te są dość suche dla odbiory, ot czynność, czegoś w tym brakuje. Ale ogólnie ok.
Odpowiedz
~pkropka 12 d.
Mam mieszane uczucia. Zamysł dobry, odważny, ale zabrakło mi szczegółów dzięki którym lepiej zrozumiałabym historię. Czy one wcześniej mieszkały razem? Bo mam wrażenie, że były siostrami, ale najpierw piszesz o obcej rodzinie.
Czemu sześć par dziecięcych bucików dla pięciorga dzieci? Coś mi umknęło.
Możliwe, że późna pora blokuje mi trochę zrozumienie, poza tym czytało się dobrze. Pytania mnie nie zatrzymały, więc tragedii nie ma


Odpowiedz
~pkropka 12 d.
Ech, dopiero zobaczyłam że to pierwsza część. Czyli nie muszę wszystkiego wiedzieć :p
Odpowiedz
~madoka 12 d.
No już jest część druga, pkropka
Odpowiedz
^Halmar 11 d.
Przeczytałam jeszcze raz. Trochę mechaniczne opisy seksu.
"Masowałam ją w kroczu" - eee...
Zdarzają się też śmieszne literówki np. "Ruszałałam".
Kurczę, jeśli klątwa trwała 300 lat, to skąd bohaterka znała swoją kochankę?
Idę czytać "dwójkę".
Odpowiedz
~Agnieszka 9 d.
Witam

drobiazgi:

"Musiały być w każdym przedmiocie, we wszelkich drewnianych częściach, inaczej świat uległby całkowitej zagładzie. " - dlaczego uległby całkowitej zagładzie?
dalsza część też tego nie wyjaśnia...

"Z radością skierowałam się w stronę swojej dawnej sypialni, największego pokoju w całym domu." - nie rozumiem, czemu z radością, skoro wcześniej ze smutkiem stwierdziła o tym, że jej ukochana osoba poszła "na sąd". No chyba, że coś poplątałam...

"Krew obryzgała podłogę i ściany, a samo ramię odleciało gdzieś na bok. Z przerażenia był blady, jak ściana." - 2x ściana za blisko

"Opadł gdzieś w kącie." - kto? on? jeśli tak, to słowo opadł jakoś mi tu nie gra. Może "upadł w kąt". Słowo "gdzieś" też by tu nie pasowało, bo kąt w mieszkaniu jest na tyle mały, że jak człowiek tam wpadnie, to w nim jest, a nie "gdzieś" w nim jest... No, tak myślę...

"Dziewczyna próbowała z krzykiem uciec," za niedługo potem znów mamy krzyk - jest sporo synonimów tego słowa, można spokojnie którymś zastąpić.

"...od razu starając się włożyć się do samego końca,najgłębiej, jak się tylko dało, choć było bardzo ciasno." - jedno się do wyrzucenia plus brak spacji po przecinku. Co do samej opisu sceny - kompletnie mi nie siadła. Wyszło to dość topornie, zwłaszcza że podmiotem jest tu kobieta.

"wepchnęłam do pochwy trzy palce,"... potem znów "Czułam, jak ścianki pochwy " - powtórzenia...

"– Strzeliłam jej solidnego klapsa w tyłek." - a w jaki sposób jej się to udało, skoro przyciskała ja do ściany? Druga sprawa, użycie słów "strzeliłam" i "tyłek" w tym kontekście zabrzmiało nieco groteskowo, bo wydźwięk tych słów jest raczej żartobliwy, a tutaj mamy scenę jak z horroru. Gdyby zmienić tan zapis na "zadałam jej ból uderzając w pośladek..." może byłoby lepiej, choć nadal nie wiem, jak mogłaby to zrobić, skoro przyciskała ja do ściany?

"Świadomie najchętniej uciekłaby, ale ciało jakby domagało się więcej TEJ przyjemności. (Czyżby pamiętało dane słowo?) " - tu z kolei nie rozumiem, co ma wspólnego "chęć ciała do odczuwania przyjemności" z pamięcią o danym słowie? To "jej ciało" dało "to słowo", czy "ona" dała jej "to słowo"? Jakieś to nielogicznie pokraczne.

"Przyjemności dużo większej niż dawał mej Najdroższej tamten mężczyzna. " - skąd ona o tym wiedziała? że ta przyjemność "była większa", skoro nawet nie wiedziała, że ma mężczyznę?

"...więc widział, jak Ja, nie widzialna dla niego siła, odbierałam to, co mi obiecano. " - "niewidzialna" zdaje mi się razem...

"– Odpowiadaj! – Znów dostała klapsa, niegrzeczna." - znów ten groteskowy "klaps"... jeśli ma być strasznie trzeba używać strasznych słów, np. "znów uderzyłam, zadając dotkliwy ból" czy jakoś tak...

Dalej jest już tylko gorzej. Nie umiem sobie zwizualizować tego, co tam się dzieje? On tak sobie siedzi w tym kacie? I nic?
Ponadto nie rozumiem kompletnie zachowania bohaterek... Ale to chyba przez braki w opisie i pewne w/w nielogiczności.

Na plus - i to duży - zasługuje to, że próbujesz czegoś nowego. Takie ćwiczenia, choć mogą być karkołomne i nie dają początkowo pożądanych efektów, są doskonałym narzędziem do poprawy warsztatu. Ja też staram się czasami wyskakiwać poza swoją "strefę bezpieczeństwa" i nie raz wychodzi mi to dużo gorzej, niż tobie tutaj.
Tak że gratuluję odwagi i proszę, nie bierz sobie moich uwag do siebie. Dotyczą one tylko i wyłącznie tekstu, nie Autora

Spróbuję podlecieć pod drugą część.




Odpowiedz
+berkas 5 d.
Cześć, czytało się spoko, ale historia mnie nie porwała. Podobał mi się zarys obłędu zjawy, tylko zakończenie mi do niego nie pasowało, ale zaraz obadam drugą część.
Odpowiedz
~JamCi 3 d.
Sporo błędów, których nie będę wyliczać, bo widzę, ze inni pokazali. Szkoda, że nie poprawiłaś.
Trochę nie moja estetyka. Skupiłabym się troszkę na postaci, albo w ogóle na postaciach, bo mam wrażenie troszkę marionetek odgrywających zaplanowane sceny. Żeby ich troszkę wypełnić, będzie ciekawiej.
Pozdrawiam :-)
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin