H.N. Hunley zatonął dziś nad ranem


 

 

 TW 3.0#04

 Postać: Jednooki grabarz

 Miejsce: Pomiędzy drzewami

 Zdarzenie: Znak zagłady

 Gatunek: Proza poetycka/Brudne Noir (4/23)

 

 #Bardziej niż lekka inspiracja wierszem W.H. Audena: "Ale nie mogę" oraz niezwykle silna inspiracja wierszem E. Stachury: "List do pozostałych".

 

 #Inspiracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=EZf00ad3G6o

 Link do B. Noir 03: https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1829

 

 

 Wstęp, w którym pragnę całkiem na serio oznajmić, że mam tak bardzo dość, że nawet dość ma już mnie.

 

 "Tam w wąwozie błyszczą noże,

 jak dwie ryby, sprężynowe,

 błyszczą noże w Albacete, jakie piękne w krwi skłóconej.

 Twarde światło bije z kart

 i rozcina zieleń kwaśną..."

 — śpiewnik cyganów — Kłótnia.

 

 "Identyfikuję się jako pierdolona strata czasu".

 — jedynie ja.

 

 

 Brudne Noir: H.L. Hunley zatonął dziś nad ranem

 

 Starsi grabarze wołali na niego Teleskop, bo kiedyś wdał się w lunatyczny romans z taką jedną, co to nie miała między nogami pajęczyny. Niestety jej ojciec karmił Pana Jezusa banknotami o tych nie najniższych nominałach, więc nie był przesadnie za związkiem ociekającym niezaprzysięgłą cielesnością. Wysłał trzech. A przeciw trzem niewiele można móc. Zwłaszcza że była to trójka tęgo w tej przemocy oczytana, więc w pewnym wąwozie, nad ranem...

 Nie. Spokojnie. Oczywiście, że to nie będzie o tym. Absolutnie. To tylko pląsy odbijającego się od granic czaszki mózgu. Mózgu, który nie ma już gdzie iść. Mózgu, który musi się wydostać.

 Stąd już nie widać brzegu. Nie ma słońca.

 H.L. Hunley zatonął dziś nad ranem.

 Słyszeliście?

 

 Tekst ten miejscami świadomie odzieram z wszelkiej formy, jaką tylko mógłbym mu nadać i amputuję z fabularnych umiejscowień. Wreszcie – zwalniam wszystkich wyimaginowanych statystów i odwieszam całodzienne maski.

 Długo myślałem nad doborem środków, aż uznałem, że zaserwuję wszystko ociosane z półprawd i podane w otoczce surowego mięsa.

 Więc jeśli:

 — odbijecie się

 — nazwiecie bełkotem

 — wzgardzicie

 — wyśmiejecie

 To nic złego.

 

 Do niedawna tak pięknie umiałem udawać, że nie tonę, ale nie ma już komu posklejać tych pęknięć. Góry się usypują. Morze też umiera. Ja, jak ta moneta, wypadam z obiegu.

 Mój przepis to trochę tego i wiele niczego. Przyprawiony zachcianką, oblany złudzeniem. To połamane skrzydła jak pierza z poduszek. To również pewność wielka, pewność niezachwiana, że jeśli jest niebo, nie będzie w nim okien.

 Okulały już wszelkie dziecięce nadzieje. Znieprawdziwiały dorosłe dążenia.

 H.L. Hunley nie odnajdzie brzegu.

 Słyszeliście?

 

  – H.L. Hunley był okrętem, który zatonął podczas wojny secesyjnej. Zasłynął również tym, że jako pierwszy w historii okręt podwodny zdołał zatopić jednostkę przeciwnika. Jest dla mnie esencjonalnym symbolem spokoju podczas pójścia na dno.

 Idąc na dno, pragnę odejść jak on. –

 

 To już chyba ten czas, gdy należy wyznać miłość własnej samotności i wstąpić do kościoła świętego spokoju.

 Bo... nie ma nic piękniejszego ponad nieistnienie.

 Bo... już nie umiem nie dostrzegać nicości.

 Bo... Armstrong był w niebie, ale nie był w niebie.

 

 A kiedyś grusza rosła pod parkanem.

 A kiedyś grusza.

 Kiedyś, pod parkanem.

 Miała prosty pień.

 Ja miałem prosty pień.

 Ja miałem.

 Pień.

 Dziś w pustkę spoglądają puste ramy luster.

 

  – H.L. Hunley był oświetlany zaledwie jedną świeczką, która mogła wytrzymać maksymalnie do dwudziestu pięciu minut.

 Dwadzieścia pięć minut mizernego światła. –

 

 Opowiem wam teraz o dwóch snach maleńkich. O śnie pierwszym najpierw, o tym drugim później. W jednym, pierwszym zresztą, śniła mi się zjawa. W drugim, tym następnym, ja się jej przyśniłem.

 Ośmiu marynarzy z głębin – płacze nad zgasłą świecą.

 Ośmiu marynarzy z głębin – nie ma słońca.

 

 

 Sen pierwszy. Ten, w którym śni mi się zjawa.

 Sen ten wyśniłem nocą bardzo młodą. W sumie pół-sen bardziej jak kartka papieru. Mózg mój słyszał jeszcze jak z telewizora, tysiąc orczych gardeł wznosiło: "Saruman!"

 Ona, zjawa znaczy, kucała przy książkach, choć to marny opis, bo wszędzie mam książki. Wygląd miała zmarniały jakby konturowy. Kieckę brudną od kurzu, strupy na kolanach. Oczy duże i puste, podobne do moich. Z chłodu przypominała krzesła w poczekalniach.

 Orkowie przestali skandować: "Saruman" i skonstatowałem, że zjawa, ach, ona, mówi mi niemieckim. Zdziwienie opłynęło ciągle śpiące ciało, kiedy zrozumiałem, że i ja nim władam.

 — Schau runter!* — nakazała, wciąż przy książkach będąc. Spojrzałem.

 H. L. Hunley tonął.

 — Czy oni... — rozpocząłem tym samym niemieckim, lecz dla lepszego zrozumienia podam wam w ojczystym.

 — Sie schreien** — wyjaśniła takim smutnym głosem, że choćby nawet było bilion światów, takiego nie spotkasz. Głosem, który mógłby przynależeć do Pana Jezusa, gdyby ten uciekł z krzyża i dożył starości. Teraz zaś ponownie schwytany, wznosił nad głowę ręce, pełne dziur po gwoździach.

 — Ale dlaczego?

 — Denn sie brennen noch*** — udzieliła mi dalszych wyjaśnień.

 — Ale przecież... — Nie mogłem zrozumieć. — Przecież, alles ist nas.****

 A wtedy ona...

 — Doch am ende, fuchtbar sein.***** — Dokładnie tak.

 W odpowiedzi kiwnąłem jedynie głową, ponieważ żadne, najgłośniejsze nawet słowa, nie zdołałyby się przedrzeć przez Gandalfa, oznajmiającego nacierającemu Balrogowi, że przecież... zresztą, znacie to, nie?

 Podniebny bezkres światłami się mienił.

 

 

  – Na okręcie H. L. Hunley do ustalenia głębokości zanurzenia wykorzystywano rtęciowy barometr, a do wyznaczania kursu – zwykły kompas. Za uzbrojenie musiała wystarczyć holowana na sznurze mina z dziewięćdziesięciofuntowym ładunkiem prochu. Gdy świeca zaczynała przygasać, oznaczało to, że należy dokonać jak najszybszego wynurzenia, celem wymiany tlenu. –

 H. L. Hunley i port.

 Różne zbiory.

 

 

 Sen drugi, następujący czas jakiś po pierwszym i w przeciwieństwie do niego, w całości po polsku. Sen, w którym wspólnie ze zjawą omawiamy śmierć pod kątem pór roku.

 — A jeśli to będzie wiosną? — spytałem bez wstępów. Nie było początku, więc go nie serwuję. Było odtąd i daję wam odtąd. Było tak, i daję wam tak.

 — Geosmina osiądzie w powietrzu. Zapach letniego deszczu wypełni nozdrza tych, co cię odnajdą.

 Zdawała się niezwykle w swych osądach pewna. Nie wahała się nawet jednej chwili. Poirytowany, spytałem o lato.

 — Punkty bieli zamigoczą u linii peronu. Głowę ci odetnie i ona się potoczy. Takie będzie latem twe małe postapo. Taki będzie twój traktat o końcu tygodnia.

 — A jesienią, zjawo? Jak jesienią będzie?

 — Staniesz się pogłosem. Mailową poszlaką. Rewerberacją własnego krzyku. A samej jesieni twe odejście nijak nie obejdzie i poniesie się ona na muszlach ślimaków.

 — I zima została! Jeszcze chcę o zimie.

 — Nie mam nic o zimie.

 Przefiltrowałem jej zmieszanie dogłębnym spojrzeniem, zastanawiając się, czy to możliwe, że nie chciała być skrzydłem dla mej małej śmierci.

 — Cokolwiek — spróbowałem. — Proszę, daj cokolwiek.

 — Nie mam nic — powtórzyła. — Nic, poza pytaniem.

 — Pytaj.

 — Jak długo jeszcze możesz być wojną, gdy dwie armie w tobie?

  I wtedy sen się skończył.

 

 

 H.L. Hunley zatonął.

 Nie ma słońca.

 

 

 Teraz nie śpię, ale chciałbym powiedzieć coś jeszcze do zjawy. Napisać chciałbym.

 Piszę.

 

 Zjawo.

 Jestem bardzo zmartwiony.

 Martwi mnie wszędobylska robotyzacja naiwności. Jak wiara w konto, które oszczędza samo.

 Martwi mnie również to, że tak trudno o dobrego wroga, przez co trzeba wyrządzać zło z nudy, zamiast zła w odwecie.

  Ostatnio także doszedłem do wniosku, że bojąc się nocy za jasnego dnia, to zwykła przezorność. Pierdolony pośpiech jest już wszędzie. Wszędzie, zjawo. Wszędzie. Nawet w ludzkich mózgach Bóg już instaluje dyski SSD.

 Sama wiesz jak pięknie umiałem udawać, że nie tonę, ale moja krew już nawet do transfuzji tak nie bardzo. Uwagi warte tylko to, co najbliżej zewnętrznej krawędzi w danym zbiorze. Co w środku, to miał.

 Pragnę ci za wszystko podziękować, ale... sama wiesz. Tu się już nie sieje, tu się tylko zbiera.

 Zjawo. Po mnie tylko ostrza starych noży, niedopita woda kupiona za grosze i niedojedzone kęsy tanich kabanosów. Się już, ci powiem, doczekać nie mogę, gdy cień nasz wspólnie uwięziony w tym bezświecie pięknym, moimi rękoma skręci twoją głowę.

 I że jesteś kadrem z mojego filmu.

 I że jesteś kadrem.

 I że jesteś.

 I że H.L. Hunley nie dotarł do brzegu.

 I że oczywiście, bo jakby inaczej?

 Tak niewiele do końca zostało.

 Nie ma słońca, zjawo.

 Nie ma słońca.

 

 "O dwudziestej trzeciej

  obraz będzie wisiał wciąż na brudnej ścianie.

 O dwudziestej trzeciej

 konsola pewnie przejdzie w stan czuwania.

 O dwudziestej trzeciej,

 co posprzątam, będzie posprzątane.

 O dwudziestej trzeciej

 czego nie posprzątam – nie posprzątam już.

 Po dwudziestej trzeciej

 reszta będzie śmiercią i wyłącznie śmiercią.

 Jak ta krew księżyca, rozlana na piasku".

 

 

  – Mówi się, że osoby, które utonęły na okręcie podwodnym H.N. Hunley, zostały znalezione spoczywające w swych kojach. Ekipa wydobywcza nie odnalazła żadnych śladów, mogących świadczyć o jakiejkolwiek panice.

 Zdania są w tej kwestii podzielone, ale całkiem prawdopodobne jest to, że marynarze zrozumieli swoje położenie i zrezygnowali z walki.

 Naprawdę mocno wierzę, że tak właśnie było. –

 

 #Członkowie załogi okrętu podwodnego H.L. Hunley.

 — kpr. J. F. Carlso.

 — James A. Wicks.

 — Arnold Becker.

 — Frank Collins.

 — Joseph Ridgaway.

 — Lumpkin.

 — Miller.

 — George Dixon — dowódca.

 

 * – spójrz w dół.

 ** – krzyczą.

 *** – ponieważ płoną.

 **** – wszystko jest mokre.

 ***** – na końcu będzie strasznie.

 

 Link do B. Noir 05: https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1944

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne
Liczba wejść: 5
Opis:
Dodano: 2020-02-02 21:29:56
Komentarze.
~JamCi 14 d.
Jak długo jeszcze możesz być wojną, gdy dwie armie w tobie?
Ja prd. Mam dokładnie to samo co wtedy. Wtedy kiedy czytałam pierwszy raz, Tylko więcej.
Wiesz.
Tylko sam początek wydaje mi się inny. Wstęp.
Po dwudziestej trzeciej...
Dla mnie ten tekst jest... Wiesz. Rozrywanie duszy.
Dla mnie najlepszy. Lepszy nawet od holocaustu swiata baśni.
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Ten tekst jest częścią tryptyku. Mam dwie części... powiedzmy. Trzeciej się przyglądam. Na razie narzucają mi się różne obrazy i łączenia, ale czuję syntetyczność, więc wszystko wypierdalam. Nie da się nie pobrudzić, jeśli ma się udać. Ale też ciężko się ubrudzić z dnia na dzień. Tak więc kręcę się koło tego, żeby nasiąknąć. Wtedy zaatakuję.
Dzięki za odpowiedni dobór słów.
Odpowiedz
~Mia123a 14 d.
ooo kolejny noir 😻
Przyjdę!
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Odgrzewane kotlecicho, ale może akurat nie czytałaś, a dwa, że dość na czasie (dla mnie) 😉
Odpowiedz
~JamCi 14 d.
Drugi chyba też znam. Ale ten jest jakoś bardzo mi bliski. Bo oddaje tak, jak ja nie umiem, coś co jest tak bardzo znajome, bo częścią mnie.
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Ten też mi bliższy od drugiego. Co oznacza, że odcinanie kuponiszcza mogło nastąpić. No trudno. Dziś próbowałem i dupa wołowa. Za wcześniej. Braki krawędziowe. No ale spokojnie, łeb nasiąknie poddawany wzmożonemu ostracyzmowi.
Odpowiedz
~JamCi 14 d.
A ja się zwyczajnie cieszę, ze go tu dałeś, chociaż treściowo to się trudno cieszyć.
Odpowiedz
~Mia123a 14 d.
Chyba nie czytałam, choć tytuł kojarzę. A piosenkę jyz se odsluchałam, no tym razem tak ooo mi siadła.



Odpowiedz
*Canulas 14 d.
— eee, można sie cieszyć
— no to jak nie czytałaś, gites.
Odpowiedz
~JamCi 13 d.
Niech jutro będzie lepsze.
Odpowiedz
~JamCi 13 d.
O kurdę dopiero zobaczyłam, że Ederlezzi.
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
yeap
Odpowiedz
~Mia123a 13 d.
Dobry wieczór 😊 Trochę juz czytałam Twoich tekstów, większości uwielbiam, ale to! Jezu, czuję się taka malutka czytając coś takiego. Chciałam skopiować parę fragmentów, ale potem ogarnęłam że było by tego za dużo. Całe to opowiadanie, wszystko co do literki, wzystko mi się podobało. I jeszcze coś, jak zazwyczaj się nie wyczuwam (w sensie że mam serduszko z lodu zrobione) to tu mnie trafiło. To chujowy komentarz ale no kurde. Jak rozumiem to 4 z 23 noirow? (Ty serio masz coś z tą liczba😆 po tym co dzisiaj przeczytała jestem spragniona kolejnych, ale za nim Ty to powrzcssz. Kurde, a kiedyś wszystko było na opowi, a ja zamiast czytać, ech...) jak dla mnie najlepszy do tej pory.
Odpowiedz
~Mia123a 13 d.
Rany, ale bełkot 🤦‍♂️ Nuncjusz powinien wyłączyć mi opcje dodawania komentarz. No ale cóż. Nie pierwszy raz i pewno nie ostatni ja tu radośnie prezentuje swoje zjebanie. Opowiadanie przeswietne.

Odpowiedz
*Canulas 13 d.
O kurdexmol, wow, miło mnie. Się na komentarz natknąłem już tak w nocy, ale wtedy wpierw zobaczyłem ten drugi, jako że ostatni, co się zaczynał słowami: "Rany jaki bełkot" 🙃. No ale potem dojrzałem tego prześwietnego motywatora powyżej. Dzięki bardzo Mia. Tekst jak tekst, ale to też pierwszy raz, gdy udało mi się poprawnie wkleić pochylone pismo, co przy moich ułomnościach jest nie lada wyczynem.
Dziękować za podobanie i wizytę
Odpowiedz
~Mia123a 13 d.
Hahah, jejku jakby faktycznie tsk pierwszy komentarz się zaczynał 😂 a pochyle pismo, no zacnie to wygląda. Ale tekst bardzo mi się podobal, cholerka wkręciłam się w te Twoje noiry. Ja wiem ze Ty teraz jakoś serię piszesz, tam tez chciałbym zajrzec, a i Pięset mil, to juz w sumie cichaczem zaczęłam czytać, więc pewno i tam któregoś wieczora pojawię się z komentarzem. W ogóle wpada tyle tekstow. Jak znaleźć czas żeby to wszystko przeczytać? A i jeszcze sama chciałabym popisac coś czasami. Ach, no nic, oczywiście czekam na kolejne. Byde czytac 😁
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Ooo, jest opcja odpowiedz, choc chyba nieaktywna. Taaa, piszę i to i tamto. I o noirach też myślę. Nooo, naprawdę doceniam emocjonalne podejście.
Fajnie, że siadło.
Pisz, pisz.
Odpowiedz
~alfonsyna 13 d.
"ze nawet dość ma już mnie" - tu Ci tylko kropka od "że" zaginęła w akcji.
Ja to już chyba zaczynam łapać, w sensie, że tak na dobrą sprawę trzeba tylko znaleźć dobry punkt zaczepienia i dać strumieniowi świadomości popłynąć. Tobie to przychodzi naturalnie i masz do tego dryg, a może to kwestia połączenia tego "drygu" i odpowiedniej chwili. Co by to nie było - mnie też jakoś się czytało dobrze, nie odbiłam się, nie uważam, że bełkot, widzę sens, drugie dno i nie nudzi mnie. Dobre to znaki, może przekonam się bardziej do takiej prozy.
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Naprawione "że". Cholerka, czyszczeń z osiem i dalej coś.
I tak, to zdecydowanie kwestia połączenia dryg z chwilą, przy czym chwilą chyba istotniejsza. Są teksty, które można uporczywie cyzelowac nawet jak nie idzie, to zdanie po zdaniu pchać do przodu, ale noiry muszą zaistnieć trochę samoświadomie. Tutaj się nie da, bo się nagle zachciało. Przynajmniej ja tak nie umiem.
Dzienkson.
Odpowiedz
*Ritha 13 d.
Hunley, pamiętam. Jezu, każdy tekst pamietam Twój. Wrócę.
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Ok-ok
Odpowiedz
~Heparyna 12 d.
,, Mózgu, który nie ma już gdzie iść. Mózgu, który musi się wydostać." - cóż. Tak się czuję.
Nie ma słońca, mister Can. Nie ma.

Do niedawna tak pięknie umiałam udawać, że nie tonę, ale nie ma już komu posklejać tych pęknięć.

Piękne, notabene porównanie, że z chłodu przypominała krzesła w poczekalniach. Ale to nie jest najważniejsze.


Ja ostatnio dużo płaczę, ale poplaklam się, czytając ponownie. Dziś ten tekst ma dla mnie ważne znaczenie.
Jutro wybieram się na pogrzeb najpiękniejszej z moich zjaw, a i mój statek niedługo zatonie. Szkoda, że nie wiedziała nic o zimie. On też umarl zimą.

Odpowiedz
*Canulas 12 d.
Jeśli działa po jakimś czasie to teoretycznie powinienem się cieszyć, ale że zrozumienie i emocjonalny odbiór odpala się w... specyficznych momentach, to tak średnio się cieszę. No bo, że się podoba, to ok, ale znajdując odbicie, wsiadasz niejako na statek, więc już nie teges dla Ciebie.
Dziękuję pięknie za wartościowy koment, a dodając szczyptę koleżeńskiej poprawności politycznej, wyrażam też zaniepokojenie Twym odbiorem.
Dziękuję
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Już po samym wstępie mam dość. A raczej po samym wstępie wstępu.

"Identyfikuję się jako pierdolona strata czasu".
— jedynie ja.
(ps. Ty przynajmniej roztaczasz wokół siebie silne pole spokoju, ja sieje jedynie wiatr, zbieram burze, sieje burze i tak w kółko).
"Mózgu, który nie ma już gdzie iść. Mózgu, który musi się wydostać" - to

" Tekst ten miejscami świadomie odzieram z wszelkiej formy, jaką tylko mógłbym mu nadać i amputuję z fabularnych umiejscowień. Wreszcie – zwalniam wszystkich wyimaginowanych statystów i odwieszam całodzienne maski" - świetny zabieg

"Mój przepis to trochę tego i wiele niczego. Przyprawiony zachcianką, oblany złudzeniem. To połamane skrzydła jak pierza z poduszek" - i to
"Jest dla mnie esencjonalnym symbolem spokoju podczas pójścia na dno.
Idąc na dno, pragnę odejść jak on" - nie skomentuję

"Dziś w pustkę spoglądają puste ramy luster" - to
"W jednym, pierwszym zresztą, śniła mi się zjawa. W drugim, tym następnym, ja się jej przyśniłem" - to jest mistrzostwo
"Z chłodu przypominała krzesła w poczekalniach" - to

Świetny dialog ze zjawą. Niesamowicie targa ten Noir. Mam dość nadprodukcji emocji, naprawdę mam tak dość momentami, że chce mi się wyć. Jestem więźniem wielu poupychanych w sobie rzeczy, zapewne jak każdy z nas, jak Ty na pewno. I dlatego nabrałam dziwnych odruchów. Zanim czytam Noiry, nie wszystkie, ale większość, 80 %, to czuję, że muszę, tak jakby, hm, nabrać dużo powietrza w płuca. Albo (oczywiście symboliczne porównanie) zatkać nos, usta, żeby się tego nie nałykać. Nawet nie chce wiedzieć, ile trzeba się nałykać, żeby je napisać.
Czy to jest w Anto I? (teraz nie kojarzę) Jeśli nie, to przecież musi być! Do horrorowej się nadaje.

"Zapach letniego deszczu wypełni nozdrza tych, co cię odnajdą" - to...
" — Staniesz się pogłosem. Mailową poszlaką. Rewerberacją własnego krzyku. A samej jesieni twe odejście nijak nie obejdzie i poniesie się ona na muszlach ślimaków" - to...
"— Jak długo jeszcze możesz być wojną, gdy dwie armie w tobie?" - to

"H.L. Hunley zatonął.
Nie ma słońca" - i to

"Uwagi warte tylko to, co najbliżej zewnętrznej krawędzi w danym zbiorze" - i to
"Zjawo. Po mnie tylko ostrza starych noży, niedopita woda kupiona za grosze i niedojedzone kęsy tanich kabanosów" - i to...
Świetnie zapętlone z godziną.
I wiele innych fragmentów. Cały jest niesamowity. Nie potrzebuję używać emotikon w tym komentarzu. Nawet te ze smutną minką w kontekście wydają się żałosne. Jeden z najlepszych Noirów.
Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Ritha, noo, nie ma tego w anto. Czy się tematycznie nadaje, nie wiem? Lubię ten tekst. Zyskał również temu, że można na potlalu stosować pochyłą czcionkę. Jeśli gdzieś gam szarpnął, to lepiej być nie mogło chyba. Bardzo zajebisty, dający kopa koment. Dziękujemy pięknie. Me&Rope
Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Ooo, rozumiem już... chyba. Jak odpisuję, korzystając z opcji "uboga", nie wskakuje to na główną. Hmm
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
już nie umiem niedostrzegać nicości - nie dostrzegać
wiesz jak pięknie umiałem udawać - przecinek dodaj
Odpowiedz
Odpowiedz
@nuncjusz 7 d.
Canulas Pomogłem Ci trochę. W link się wkradła spacja edytowałem, a nadmiarowy kom pozwoliłem sobie usunąć
Odpowiedz
*Canulas 6 d.
nuncjusz ta, widziealem, ale akurat pod tym nie miałem opcji edycji.
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
o kurcze faktycznie, zwracam honor :-)
Odpowiedz
*Canulas 6 d.
JamCi, no ja nie mam pewności, bo brzmieniowo to tak, jak Ty, ale skoro tak wygląda, to tak musi być.
Odpowiedz
~JamCi 6 d.
Przewertowałam słowniki i zasady ogólne. Oddzielnie.
Odpowiedz
*Canulas 6 d.
JamCi, byde w domu, to ogarnę. Może i tak
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin