TW#2 Lennie popychadło (2/2)


 http://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1842

 

 Oczywiście, że o tym wiedziała, nie miała jednak pojęcia, że też się domyślał. Chuderlawy, pokraczny Lennie o wiecznie potarganych włosach był jej przyrodnim bratem. Mały, diabelski chłopczyk jak mówiła matka. Nie wchodź mu w drogę, Jodi, bo na pewno czymś cię zarazi, dodawała po chwili.

 — Nikt nie przyszedł na moje urodziny — szepnął. — Nie sądzisz, że to przykre?

 — Tak, Lennie. Wszystkiego...

 — Och, Jodi, nie mów tego. Nie powinnaś tego mówić.

 Ciemne oczy wciąż wpatrywały się w nią. Intymność tego spojrzenia, jakby widział ją nagą, była nieprzyzwoita. A zarazem dziwnie przyjemna.

 — Bardzo długo nie wiedziałaś, prawda?

 Milczała. Słychać było jedynie śpiew i dźwięki dzwonów. Gdzieś daleko, z tyłu. Szkielety budynków ślizgały się poboczem. Chłopięce tęczówki badały delikatną linię obojczyków. Przed sobą mieli noc i kilka bladych gwiazd.

 — Ale później się dowiedziałaś, tak? I nadal nic z tym nie zrobiłaś?

 Pokręciła głową, a chwilę potem uświadomiła sobie, że się boi. Próbowała odszukać wzrokiem ojca.

 — Musimy się trzymać razem. Blisko — stwierdził dobitnie. — Mój tato rżnie twoja mamę, Jodi, a później robi to samo z Sophie. Wiesz co to znaczy?

 Znów milczała, obracając głowę w poszukiwaniu znajomej twarzy.

 — To znaczy, że postępują bardzo źle. Trzeba ich ukarać.

 Kąciki jej ust opadły w drżącym grymasie. Dzwony zaczęły bić coraz głośniej. Podnosiły się głowy zebranych, rozszerzały oczy. Pierwsze ogniska zapłonęły.

 — Nie rozumiem, Lennie.

 — Och, oczywiście, że rozumiesz. Powinnaś dać mi jakiś prezent.

 Wzdrygnęła się.

 — Chyba nie chcesz, żebym powiedział wszystkim, że jesteś siostrą przygłupa? — Przejechał językiem po zębach. — Hej, ludzie!

 Przestań, pomyślała. Przestań. To było tak silne, że niemal czuła jak usta bezgłośnie to powtarzają.

 — Dobrze! Dobrze, Lennie. Co mogę ci dać?

 Spojrzał na nią matowym wzrokiem. Przez krótki moment nie wydarzyło się nic. Potem beztroski, różowy świat jedenastoletniej dziewczynki zaczął tracić barwy.

 — To. — Wskazał na wargi. Jedenaście zębów za każdy rok twojego życia.

 — Myślałam, że chcesz... — Skrzyżowała ręce poniżej brzucha w dziecięcym, obronnym geście, a potem roześmiała się histerycznie. Okulary zleciały wprost pod nogi. Szkło pękło, a Jodi przestała widzieć tak wyraźnie jak przedtem. Pech, pomyślała.

 Ale było wręcz przeciwnie.

 Noc Walpurgi, noc podczas której bawiono się przeskakując przez ogień i odpędząjąc wesoło złe duchy, nabrała nagle innego wymiaru.

 

 *

 Nie czekajac na reakcję wskazał kierunek. Od krzyku powstrzymywało ją jedynie widmo wstydu. Zażenowania, które mogłoby przyjść, gdyby ktoś ze znajomych dowiedział się o nich. Nie. Na to nie mogła pozwolić.

 Szli w milczeniu. Lennie wyjął kawałek czekolady, zawinięty w podarte sreberko. Ulubiona figurka z nadgryzionym wcześniej uchem roztapiała się w dłoni. Miał lepkie, brudne palce.

 — Chcesz?

 Zanegowała kiwnięciem. Było coraz zimniej. Coraz ciszej. Tłum został w innej rzeczywistości.

 — Później będzie ci trudniej. To bardzo zaboli, Jodi. Zjedz.

 — Mój tata czeka.

 — Twój ojczym — poprawił. — Jaki mamy dziś dzień?

 Skuliła się w sobie, rozpaczliwie szukając rozwiązania.

 — Jaki?!

 — Niedziela.

 — Ach, siódmy dzień. Wiesz co mówią w Nyköping? Strzeż się siódmego dnia, tam jest całe zło.

 — Lennie... Nic nie rozumiem. Wracajmy.

 Przystanął. Nabrał haust powietrza i głośno wypuścił.

 — No powiedz to. Powiedz to mała, fałszywa suko!— wrzasnął. — Też myślisz, że jestem świrem?

 — Proszę... — jęknęła zdezorientowana.

 — Przygłup. Debil. Popychadło. Nie ruszaj niczego, Lennie. Tylko tego nie zepsuj. To nie dla ciebie. Nie jedz słodyczy, bo takim jak ty psują się zęby. Lennie, zamknij się w pokoju. Lennie, nie sikaj. Lennie, lepiej byłoby gdybyś umarł! — Nakręcał się coraz mocniej. W końcu odetchnął i wczepił smutny wzrok w jej wąskie usta.

 — Ważyłem dwa kilogramy, wiesz? Mówili, że można było mną rzucać bez większego wysiłku. I jestem pewien, mógłbym przysiąc, że tak właśnie robili.

 — Le...

 — To naprawdę przykre — nie pozwolił jej dokończyć — że nie będziesz już taka ładna.

 W oczach drobnej dziewczynki zebrały się łzy. Cztery kierunki, cztery drogi ucieczki, żadnej możliwości. Potknęła się o własne nogi, a ręce powędrowały do ust. Te z kolei mimowolnie  zamknęła, a językiem przesunęła po wszystkich zdrowych zębach. Idealnie równe.

 — A gdybym przyszła na urodziny? Lennie, jeszcze możemy to naprawić. — Zaryzykowała pomysłem.

 Uśmiechnął się szeroko i pogłaskał ją po policzku czubkami palców. Odetchnęła, w nadziei, że to go przekona. I kiedy już miała zaproponować coś jeszcze, przerwał.

 — Jesteś taka głupia. Posłuchaj mnie. — Podszedł bliżej i szeptał coś bardzo długo do ucha.

 Jodi posłuchała.

 

 *

 Doszli na skraj opuszczonego ogrodu. Chwycił ją za rękę w nieporadnym, opiekuńczym geście i głaskał. Bardzo delikatnie, ale uporczywie.  Dwoje zakochanych małolatów, którzy uciekli przed spojrzeniem rodziców, pomyśleliby obcy.

 Ale tak nie było.

 Pochylił się do przodu i przez krótki moment myślała, że zamierza ją pocałować, albo choćby spróbować to zrobić. Zamiast tego dotknął palcem kącika jej ust, zostawiając na nim brudną smugę.

 — Za dużo grzechów, Jodi. To wszystko przez Jensa. Muszę odebrać mu to, co uważa za idealne, a pech chciał, że tym czymś jesteś ty. Nie skrzywdziłbym cię, gdyby nie on. Pamiętaj, to przez niego. Pamiętaj o tych słowach, kiedy zobaczysz się ponownie w lustrze.

 Na pokryte plamą usta spłynęła łza. Kap-kap. W rytm kroków. I kolejna.

 — Wtedy będziemy trzymać się bliżej. Jak dwoje pokracznych nastolatków. Dwa popychadła. — Znów zaczął nerwowo drgać, od dłoni aż po ramiona. Szybko połknął resztę czekoladowej mazi i przyśpieszył. Jodi przestała mówić. Szukała czegoś, czym mogłaby się obronić. Miała mało czasu.

 — Ci wszyscy, których nazywasz przyjaciółmi odwrócą się od ciebie. Zostanę tylko ja. Zapamiętasz?

 — Mogę udawać — coś nagle przyszło jej do głowy. — Takiego jak ty — dodała.

 I to był błąd.

 Lennie popchnął ją tak, że wylądowała na twardej ziemi.

 — Nie powinnaś była.

 Nieposkromiona żądza, która od kilkunastu lat drzemała w nim, znalazła swe ujście. Uderzył. Nieporadnie, choć mocno.

 — Wstań, Jodi – przeraził go własny głos. Charczący, wyzwalający uśpiony strach. — Wstań i otwórz usta.

 Skuliła się w pozycji embrionalnej.

 Udawaj, że zemdlałaś, pomyślała. Udawaj.

 Na to jednak było za późno. Doskoczył do niej i chwycił za ramiona. Spojrzała w jego otwartą buzię, spojrzała na oblepione czekoladą zęby, kilka wielkich dziur i krzyknęła.

 — Zamknij się! Och, Boże przestań! — krzyk wytrącił go z równowagi. Mimowolnie popuścił mocz. Tak jak wtedy, kiedy Jens pierwszy raz nazwał go popychadłem. Kiedy złapał za delikatną rączkę, uniósł do góry i zatelepał jak marionetką. Lennie, jesteś taki chudy, powinieneś był umrzeć, powtarzał jak mantrę.

 Znów uderzył. Wszystko ucichło. Jodi przełykała własne łzy, tym razem bez krzyku.

 — Otwórz usta.

 Nie posłuchała.

 Głowa uderzyła o pień. Stara sosna zadrżała pod naporem siły. Zęby jednak wciąż pozostawały na swoim miejscu.

 — Nie chciałem, Jodi, naprawdę. Ale zaczęłaś krzyczeć.

 Zemdlała, a mała strużka krwi popłynęła jej z nosa. Lennie wytarł wszystko rękawem, choć plama robiła się coraz większa.

 Teraz, pomyślał i buchnął kamieniem prosto w szczękę. Powtórzył. Raz za razem, jakby nie mógł już nigdy przestać.

 — Będziemy blisko. Ja i ty — powtarzał. — Ale to później, później. Teraz muszę dokończyć.

 Zęby skruszyły się pod naporem siły. Połamały. Lennie uderzał, a Jodi wciąż nie otwierała oczu. Minęło pięć minut, zanim się uspokoił.

 Wstał i pozbierał białe okruchy. Zacisnął w dłoni, a potem zaczął przebierać, układać, dopasowywać. W końcu włożył do ust, dokładnie tam, gdzie były dziury. Jakby chciał sprawdzić czy szczątki pasują. Czy zdoła nimi zapełnić własne ubytki.

 — Podnieś się — szepnął. — Musisz iść, Jodi. Wrócisz do domu.

 Odpowiedziało mu głuche echo. Delikatna, dziewczęca klatka zapadała się coraz bardziej. Z ust wciąż leciała krew.

 — Tak się cieszę, że tu przyszłaś. Poczekam aż wstaniesz. — Usiadł obok i zaczął nucić kołysankę. Kiwał się na boki, w rytm własnych słów.

 Noc Walpurgi trwała w najlepsze. Odpędzano złe duchy, nie mając pojęcia o tym, co dzieje się tuż obok.

 

 

 *

 Minęło kilka chwil. Jodi wciąż nie wstawała, a Lennie pierwszy raz od bardzo dawna zapłakał. Zrozumiał.

 Tamtego dnia nie wrócił już do domu. Nie znalazł też puszki z piwem, ani nawet tlącego się papierosa. Nie świętował urodzin z kolegami.

 Obiecał sobie, że zobaczy jak płonie człowiek i słowa dotrzymał. Podpalił się o poranku.

 W Nyköping nie odpędzano już złych duchów. Noc Walpurgi nazwano żniwami. Każda kolejna rocznica zabierała miastu jedno dziecko. Piękne, różowe, o idealnym wyglądzie. Całkowite przeciwieństwo Lenniego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-04 16:34:45
Komentarze.
*Canulas 14 d.
Dobra, yebać, trochę się boję, ale idę na pierwszy ogień.

" Spojrzał na nią matowym wzrokiem. Przez krótki moment nie wydarzyło się nic. Potem beztroski, różowy świat jedenastoletniej dziewczynki zaczął tracić barwy. " - przemega

"Nie czekajac na reakcję wskazał kierunek." - czekając. Poza tym być może pomiędzy "czekając", a "wskazał" - przecinek.

" — Ach, siódmy dzień. Wiesz co mówią w Nyköping? Strzeż się siódmego dnia, tam jest całe zło. " - ostatnio mnie w podobnym temacie korygowano i podobno "ah". Poza tym naprawdę upiorne.

" — Jesteś taka głupia. Posłuchaj mnie. — Podszedł bliżej i szeptał coś bardzo długo do ucha.

Jodi posłuchała. " - jestem trochę znieczulony, ale dobitność, upiorność i ... sam nie wiem jak nazwać... przebija się nawet przez alko.

" Obiecał sobie, że zobaczy jak płonie człowiek i słowa dotrzymał. Podpalił się o poranku. " - ja pierdolę.
Nie no, Ty masz formę, ża to aż jest straszne. Dajta spokój. Jak można tak rozjebac system.

Idę se. Cieszę się, że mam to opko z głowy.
I chyba gratuluję.

taaa

Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Weź tylko jakieś linki, żeby jedynka prowadziła do dwójki, a dwójka do jedynki

Odpowiedz
~entropia 14 d.
Byłam, przeżyłam, bardzo smutne opowiadanie, dobrze oddane napięcie, gdy ciągnie dziewczynę za sobą i wiadomo, że zaraz coś złego się wydarzy; intymność, ból też dobrze oddane. Dla mnie super Jotka, chyba numer 1.
Odpowiedz
Witamy kolejną część tekstu!
Odpowiedz
~jotka 14 d.
@Canulas, właśnie mam dylemat czy "ach" i "och", czy właśnie przez samo. "Ciesze się, że mam to opko z głowy" haha mistrz komplementów. A tak już całkiem serio, dziękuję, że wpadłeś i tutaj
@Entropia, jeśli mam być szczera to zupełnie nie widziałam w jakim kierunku iść, ale obrałam sobie za gatunek grozę, to musiałam jakoś kombinować, ale masz rację, że trochę to smutne. Dziękuję.
@Treningu, witam
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Ja też mam dylemat, nawet jeśli mi do łba tłuką, że "ah". No nie wiem, podprogowo jakoś mi nie gra, no ale... może się pochyli akwamen i utnie w piździec spekulacje.
Odpowiedz
~alfonsyna 14 d.
Nie - ach, och i ech to przez "ch", aha jest przez samo "h"
Sorry za wtrącenie, ale wpadnę tu prędzej czy później i tak.
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
No i chyba wyjaśnione. Trza się przestawić.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
No i super
Odpowiedz
~Akwamen 14 d.
Nie czytałem jeszcze tekstu, ale skoro zostałem wywołany, to tak w skrócie o zapisie wykrzykników: ach - westchnienie lub inne wyrażenie emocji "Ach! Jaki ładny tekst!"; aha - potwierdzenie lub stwierdzenie "Aha! Więc tak trzeba pisać opowiadania!" Na marginesie dodam - ah i acha są niepoprawne.
Odpowiedz
~Akwamen 14 d.
ups! nie zauważyłem wpisu alfonsyny, sorry.
Odpowiedz
*Ritha 14 d.
Biedny ten Lennie. Bardzo mi go szkoda. Emocjonalnie pojechałaś srogo, oj srogo, tak mi szkoda tej matki i Lenniego, najbardziej jego, ojciec kutas do odstrzału, dziewczynka też dziwna, wolała poddać się utracie zębów zamiast przyznać do takiego brata, idiotka, dobrze jej tak. Świetnie zaklamrowane Nocą Walpurgi. Forma wysoka, pomimo przerwy w pisaniu. Brawo, Jotka. Dałaś radę.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
Szkoda Lenniego? No to udało mi się trochę złagodzić jego "działania", skoro tak Ojciec fakt, średni.
"Dobrze jej tak" Ha
Dziekuje pięknie.
Odpowiedz
*Ritha 14 d.
Lenniego szkoda, no przecie. Heh, cóż, no tak odbieram, starego powinien podpalić, oooo.
Odpowiedz
*Ritha 14 d.
Nie ma za co.
Odpowiedz
~sensol 14 d.
świetny tekst. powiało grozą. mi najbardziej jednak żal dziewczynki. takie straszne, co jej zrobił brat... dobrze sobie radzisz z narracją i z utrzymaniem napięcia i ciekawości czytelnika. tylko jedno mnie zastanawia. dlaczego w Szwecji? dlaczego Szwedzi? Bukowski pisał o Ameryce. Jelinek o Austrii, Herta Muller o Rumunii, Golding o Anglikach, Dostojewski o Rosjanach... więc dlaczego nie u nas? ale... tak czy siak GRATULEJSZYN. bardzo mi się podobało
Odpowiedz
!Szudracz 14 d.
Nie wiem, czy mam odwagę przeczytać drugą część. Mieszkam blisko takie domu-ośrodek, gdzie jest młodzież z różnymi problemami psychicznymi. Spacerują z opiekunami po okolicy. Jeden tak potwornie wyje, inni są spokojni, jakby byli zamknięci w sobie.

Tekst jest napisany tak, że mógłby być prawdziwą historią.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
@Sensol, bo fabuła jedt zbudowana wokół tej konkretnej nocy, a tego u nas nie ma, chyba że podczepiłabym pod jakieś halloween. Trochę racja, że można by to samo osadzić w polskich realiach dziękuję.
@Szudracz to jest druga część :x chyba że napisałaś tu komentarz po prostu. Ja miałam styczność z osobą chorą psychicznie i to co siedzi w takiej głowie jedt nie do ogarnięcia :x
Odpowiedz
*Canulas 14 d.
Mówiłem, Szu

Odpowiedz
!Szudracz 14 d.
Jotka Tak, tutaj wleciał ten koment. Raz mi wystarczyło spotkać postrach miasteczka, dawno temu. Kiedy mnie mijał na chodniku, powiedział,. — Kula w łeb, ty diablico.
Wcześniej biegał za swoją matką z siekierą.
Mam dystans do takich ludzi, ogromny.

Odpowiedz
!Szudracz 14 d.
Can Mówiłeś.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
U nas tez jedna latała z siękiera. Ja do niej dzień dobry, a ta: nie klaniaj mi się ku...
Odpowiedz
~jagodolas 14 d.
Za czasów liceum jak szedłem akurat na zajęcia to jedna babcia zagrodziła mi drogę i powiedziała: na pohybel młodzieży. Co do tekstu, to wrócę ze świeższym mózgiem
Odpowiedz
^Halmar 14 d.
O, a tu już mamy rasowy horror. Taki jak lubię, trochę w starym stylu - brutalny, ale elegancki.
Kawał dobrej prozy, gratuluję.
Denerwuje mnie tylko zwrot "Zanegowała kiwnięciem", występował też w pierwszej częsci. Negacja nie znaczy dokładnie to samo, co zaprzeczenie.
Odpowiedz
~alfonsyna 14 d.
"Mój tato rżnie twoja mamę" - twoją; ogonek się zgubił;
"diabelski chłopczyk(,) jak mówiła matka" - wydaje mi się, że tu przecinek, żeby oddzielić niejako to, co zwykła mawiać matka od komentarza narracyjnego, ale to tylko moja intuicja, więc nie wiem;
"Wskazał na wargi. Jedenaście zębów za każdy rok twojego życia" - tam chyba między "wargi" a "Jedenaście" powinien zaistnieć jakiś myślnik, zrozumiałam, że "Jedenaście zębów za każdy rok twojego życia" to już wypowiedź Lenniego, a nie narracja;
"noc(,) podczas której bawiono się" - przecinek;
Na koniec mam taką refleksję, że to jest przede wszystkim historia dobrze przemyślana i bardzo, bardzo sprawnie napisana. Wiedziałaś, co chcesz osiągnąć i jak chcesz to osiągnąć. Klimatycznie świetne, miejsce i czas akcji bardzo pasuje, dodaje klimatu właśnie. Ja sobie pomyślałam, że ta Jodi to jednak za mądra nie była, ale zapewne nie zdawała sobie sprawy, że aż tyle ją to będzie kosztowało. Ale za to Lennie - sam w sobie jest świetną postacią, takie są najbardziej zapamiętywalne - to, z czym się mierzy nie jest do końca jego winą, nie prosił się o to, a otoczenie mu niczego nie ułatwia. Wszystkie te czynniki prowadzą do wniosku, że tak naprawdę trudno mu mieć za złe jego złość, smutek, rozgoryczenie, więc budzi też pewne zrozumienie i współczucie.
Ta część chyba nawet lepsza od poprzedniej, z dominującą nutą niepokoju. Całość bardzo na plus, myślę, że to mój faworyt do zwycięstwa w tej edycji.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
@jagodolas, no to chociaż bez bluzgów się obyło :x
@Halmar, dziękuję.
@alfonsyna błędy później naprawię. No właśnie miałam obawy, że Lennie jeszcze jako tako "udany", ale Jodi będzie jakoś mało wiarygodna, bo pewnie w takiej sytuacji każdy by uciekał, a nie ;d dziękuję!
Odpowiedz
~alfonsyna 14 d.
Jodi jest wiarygodna o tyle, że powodowała nią taka młodzieńcza potrzeba bycia akceptowanym i lubianym przez rówieśników, dlatego pewnie wolała pójść z Lenniem, licząc, że jakoś zdoła z tego jeszcze wybrnąć, niż pozwolić, żeby zaczęto ją traktować jak "siostrę przygłupa", gdyby on postanowił to rozpowiedzieć. Może też nie traktowała Lenniego tak do końca jako realne zagrożenie... Cóż, ja tak to sobie chyba tłumaczę.
Odpowiedz
~sensol 13 d.
w Polsce też jest (bywa) noc Walpurgii. jeszcze jedno - imię Lenni to celowo? (nawiązanie?)
Odpowiedz
~Adelajda 11 d.
Świetna druga część, naprawdę się nie zawiodłam. Przyznam szczerze, że aż mnie w pewnym momencie zaczęły boleć dziąsła 😅 Opowiadanie zdecydowanie w moim guście.
Powtórzę raz jeszcze, dobrze, że jesteś i tworzysz 🙂
Odpowiedz
~pkropka 11 d.
Od samego początku świetnie zbudowała klimat. Duszący, napełniający niepokojem, będący zapowiedzią katastrofy. Czytałam z zapartym tchem.
Zakończenie jest świetne. Jakby wszystko co się stało było z góry zaplanowane przez jakąś siłę wyższą.
Miło znów cię czytać
Odpowiedz
~Agnieszka 11 d.
Kurcze,.... no.... Wielki Rispekt.
Za pomysł, wykonanie, realizm (nazwa miasta), znajomość psychologii, no... za wszystko.
Jestem zachwycona.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~jotka 11 d.
@Adelajda, pkropka, Aga — wybaczcie, że zbiorczo, ale chyba nie mam za wiele do skomentowania. Dziękuję za odczyt. Tym bardziej mi miło, że udało się stworzyć coś w miarę ok po tylu msc posuchy ;d

Odpowiedz
+berkas 9 d.
O kurcze, druga część wbija w fotel.
Odpowiedz
~jotka 9 d.
berkas
Dzięki
Odpowiedz
^Halmar 9 d.
Mnie bardziej wbiła w fotel pierwsza część, ale drugiej niczego nie można zarzucić oprócz - IMO - zbyt skrótowego potraktowania historii. Chciałam jeszcze
Odpowiedz
~jotka 9 d.
Halmar no tak to jest jak się nie ma pomysłu tylko pisze na "żywioł" :p
Odpowiedz
~jagodolas 9 d.
No...dołączam do grupy zachwyconych. Bardzo mocny tekst, po którym rzeczywiście ciężko się pozbierać i sklecić sensowny koment. Nie myślałem, że aż takie wrażenie na mnie zrobi.
Odpowiedz
~jotka 9 d.
jagodolas
No u mnie próżno szukać wesołych klimatów. Ale skoro trafił taki - cieszę się.
Odpowiedz
~JamCi 5 d.
Uch. Bolesny. Tym bardziej, że znam takich Lennych.
Masz Dziewczyno talent. Ale przecież wiesz o tym.
Odpowiedz
~jotka 5 d.
JamCi
To nie talent, to wypracowanie pewnych schematów. Bo pisanie nie przychodzi mi jakoś mocno prosto :-P
Ale dziękuję.
Odpowiedz
~JamCi 5 d.
jotka co warsztat (niewątpliwy), to warsztat, a co talent, to talent. Nikt nie mówił, ze tym, co mają pisanie przychodzi samo.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin