Do krwi w zębach — część I


 Stare TW. 3.05.

 Postać: Hipiska z uczuleniem na nikiel *

 Miejsce: Miejsce zbrodni o poranku*

 Zdarzenie: Ten słoik żyje.

 Gatunek: Opowiadanie drogi.

 

 *(W tej części wykorzystałem tylko elementy Postaci i miejsca).

 Tekst jako kolejny hołd dla opowiadania, które rozpoczęło moją drogą ze... wszystkim.

 S. King – Nona..

 

 Do krwi w zębach — część I

 

 *

 — Nie chcieliśmy tego zrobić, proszę pana. Bóg na niebie mi świadkiem, nie chcieliśmy. To potoczyło się samo. Płatki śniegu są piękne, ale bywają również składową śnieżnych kul. Słyszał pan? Spirala, efekt domina. Od pyk, przez bęc, do pach. Krew na śniegu, na rękach. I kiedy idzie pan spać, to tam też. Nie ma już ucieczki, proszę pana. Nie ma powrotnej drogi. Nie ma już dokąd iść i w sumie dobrze.

 Słucham? Tak. Bez dwóch zdań. Zrobiłbym to dla niej jeszcze raz. I jeszcze jeden raz, proszę pana. I jeszcze pięć. Mordowałbym dla niej i zdychał cały czas.

 Nie będziemy zbawieni. Nikt.

 Tak. Nikt.

 Pan. Ja. Ona. My. Nie dostąpimy zbawienia. Żadne z nas. Ale my się przynajmniej zabawiliśmy, a pan co? Żona, dzieci i samochód na raty? Bez sensu. I tak zgaśniemy wszyscy niczym rzymskie imperium. Nie ma o co się spinać i se odmawiać zabawy. Bądźmy źli, proszę pana. Bądźmy źli.

 Co? Tak, panie oficerze, nie jestem głupi. Nie ma pan głąba przed sobą. Wiem o Sic parvis magna. O tym, że wielkie rzeczy mają małe początki. Ale to nie wszystko. Nie wszystko, oficerze. Jeszcze nie.

 Platon kiedyś powiedział, że tylko martwi żołnierze dotrwają końca wojny. Czy jakoś tak. Kminiłem nad tym długo, oficerze. Kurewsko długo. Jadłem, piłem, paliłem. Nawet podczas, no wie pan. Wtedy też. To dobrze wydłuża stosunek, takie myślenie. Poleciłbym panu, ale...

 W każdym razie długo kombinowałem, co ten cholerny filozof miał na myśli, mówiąc o tych truposzach. Trzy bite dni rozmyślałem, da pan wiarę? Trzy pierdolone dni. Sranie, żarcie, przerzucanie kanałów w telewizorni. Nic nie przynosiło ukojenia. Nic a nic.

 I wymyśliłem, oficerze. W końcu dałem radę. Dlatego, że wszystko mam tu. W łepetynie. Wpadłem na to... teraz już nie pamiętam kiedy, ale nie to jest ważne. Ważna natomiast jest siła, oficerze. Tylko ona. Jedni się rodzą, by zbawiać, inni kaleczyć. Równowaga. My nie umiemy zbawiać.

 Nagle klęczący na śniegu jakimś cudem radzi sobie z kneblem. Sissy kuca na zaspie, oddając mocz. Letnia sukienka, rajstopy, przydługa kurtka. Jest minus czternaście stopni. Albo dwieście, czterysta. Jeśli to "Gra o Tron", odeszliśmy już od muru zbyt daleko.

 — Nie jesteście romantyczni, zjebie. Jesteście chorzy. Ty nie jesteś Clyde, a ona, twoja kurwa, nie jest Boonie. W każdym z ościennych stanów jest kara śmierci. Upieką tej dziwce pizdę na twoich oczach. Zmuszą cię, abyś patrzył.

 Akcentuje er w słowie "kurwa". Dyszy, męczy się, pewnie piekielnie boi, ale chce obelgę wywlec na wierzch. Chce, bym ją dojrzał. I widzę. Tylko że przez ostatnie dwa tygodnie nauczyłem się tego, że krew krzepnie szybko i bardzo ciężko się zmywa.

 — Padniemy, gdzie padniemy, oficerze. Wszystko jedno. Ptaki nie mają cmentarzy.

 Dolatuje mnie smark Sissy. W zasadzie pociągnięcie nosem, jednak przez szybę pamięci widzę pomarszczoną twarz babki, która znad kuchennego stołu gromiła mnie wzrokiem, mówiąc, żebym nie smarkał.

 "Nie rzucaj smarkiem, Kenna. Zima wkrótce się skończy. Będzie lepiej".

 Zima się nie skończyła. Wciąż jest źle.

 Przed oczami staje mi korpulentne ciało babuleńki i jej obwiązana chustą twarz. Twarz gospodyni o ukochanych oczach. Oczach, w których, podchodząc bliżej, dojrzysz wojnę. Strzępy zmarszczek uszyte na: "trzeba sobie radzić" i chropowaty dotyk przeżytych dni.

 Wciąż widzę, jakby to było wczoraj, półtora ziemniaka na ciepło, kaflowy piec. Jeden gryz na jedną pyzatą gębę. Przynależność obkuta wspólną biedą. Innej rodziny nie miałem i innej nie chcę. Drobne różnice wyniesione z domu. Podwaliny pod odrębność. Nie było żadnego domu. Szkoda babki. Nie mieliśmy już czym nakarmić zwierząt. Nie mieliśmy już naprawdę czym.

 Na podwórzu tysiąc martwych psów.

 ... — czy kochasz? — łapię jedynie końcówkę

 Na podwórzu milion martwych psów.

 — Czy kochasz?

 Odpowiadam, maskując własne słowa w huku trzymanego rewolweru. Już dawno nie było odwrotu i nadziei. Być może od pierwszych chwil.

 Nie żałuję.

 

 *

 — Jasny płomień szybciej gaśnie — kwituje Sissy, zbiegając radośnie z nasypu. Mała czarnowłosa psychopatka. Moja ukochana sukkubica i prywatny bilet do piekła w jednym. — Czemu strzeliłeś mu w twarz?

 — Czego pragniesz, Sissy?

 Muszę poczekać, bo przez chwilę jej nie ma. Przystaje, obchodzi, wącha. Brakuje tylko by drobne rączki rozgarnęły miazgę po czerepie. Sissy-królowa. Sissy-piąty as w talii.

 Już mam zamiar dopytać, lecz mała Sissy powstrzymuje mnie gestem, niezaszczycając nawet przelotnym spojrzeniem. Jeśli ktoś zetnie jej kiedyś włosy, bardzo się zdziwi, widząc drugą parę oczu z tyłu głowy.

 — Pragnę... — zaczyna, myśli, na chwilę zawiesza głos. — Pragnę, by było trudno. By było źle. Fatalnie. By góra nie miała końca.

 Sissy ma alergię na nikiel, ale nie ma objawów. Podobno jakaś część stopu żelazowo-niklowego pochodzi z jądra ziemi i to wystarczy. Nie dopytywałem zależności. Magii Sissi nie da się zrozumieć.

 — Może nie dziś i nie jutro, ale na końcu będzie — obiecuję, ale Sissy znów jest nieobecna. Nachyla się nad zabitym i kiedy mam niemal pewność, że już za moment naprawdę rozbebeszy jego czaszkę, ona nagle wstaje, wymachując niewielkim pękiem kluczy.

 — Na pewno nie dziś — rzuca, potęgując upiorną wesołość blaskiem zielonych oczu. — Ty prowadzisz!

 — Ufam twoim liniom papilarnym — mówię, wlokąc się za nią do stojącego nieopodal radiowozu. — Ufam twojemu ciepłu.

 Krainą opiłków zawsze będą rządzić elektromagnesy.

 Droga jest jeszcze przejezdna.

 Odjeżdżamy.

 

 Link do części II: https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=1925

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: thriller
Opis: Najczęściej daję se siana z opisem, ale to ważne, więc słuchajta. Wstawiam pierwszą część kolejnej rozbebeszonej serii, tylko dlatego, że zestaw bieżącego TW pasuje mi pod kontynuację. Dziękuję. Nie było tak ciężko, prawda?
Spocznijta.
Dodano: 2020-02-06 22:36:42
Komentarze.
~JamCi 12 d.
nie jest Boonie - Bonnie
Ufam twojemu ciepło - ciepłu?
Reszta bydzie jutro, bo muszę se to niuchnąć jeszcze raz.
Odpowiedz
*Canulas 12 d.
Poprawiłem badyle. Dzienx
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Ze dwie literówki w imionach, tj. "nie jest Boonie" - Bonnie; oraz "Magii Sissi nie da się zrozumieć" - Sissy;
"Brakuje tylko(,) by drobne rączki"- przecinek;
"niezaszczycając nawet przelotnym spojrzeniem" - nie zaszczycając;
Nie ma to jak dobrze wykorzystać rozbebeszoną serię. Przeczytałam sobie już wcześniej, znalazłam smaczki, teraz obadałam jeszcze raz i znowu coś tam sobie znalazłam, w ogóle taki klimat jest specyficzny i duża intymność między głównymi bohaterami, szczególny rodzaj intymności - znamionujący jednakie szaleństwo, można powiedzieć. W ogóle tego typu opowiadania drogi jakoś mi do Ciebie bardzo pasują i tacy szaleńcy, w takiej konfiguracji. Obadam sobie, co tam dalej będzie.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
młoda damo, widzę comentario, ale odpowiem jutrem, bo dziś już nie myślę. Znaczy z reguły jest w tej materii krucho, ale tera to już w ogóle.
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Już chyba nie taka młoda... I też nie za bardzo teraz ogarniam rzeczywistość, rozumiem więc!
Odpowiedz
Dobry tekst, Can. *Akcentuje er w słowie "kurwa".* - heh to najlepsze.

PS. Nie mogę się doczekać twojej opinii na temat Pitbulla.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
@Alfonsyna - Helloł, niektóre z Twych wskazań już poprawiłem wcześniej, ale widocznie nie zapisałem po poprawkach. Teraz oczyściłem skrupulatniej. Nie wiem jednak do końca jak z tym: niezaszczycając. Jesteś pewna?
W każdym razie zgadzam się, że opka-drogi do mnie lgną. Taki motyw tułaczki, często ostatecznej, wykorzystuję nader często.

@T.B - dzienkson za kolejną, niespodziewaną wizytę. Jeśli se przeczytałeś, by przeczytać, to ok, ale jeśli chcesz mnie tym zdopingować bo sięgnięcia po Twoje teksty, to nie ma sensu, bo skoro mówiłem wcześniej, że przyjdę, to przyjdę i tak.
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Canulas, z tym "niezaszczycając" to jestem przekonana tak na 90% i już mówię, czemu - otóż, tutaj rozumiem to w znaczeniu czynności, więc czasownik "zaszczycając", a "nie" z czasownikami oddzielnie, aczkolwiek gdyby uznać to za cechę lub właściwość kogoś/czegoś tj. "niezaszczycenie" wówczas pisownia łączna, bo już robi się z tego rzeczownik. Także no, jestem prawie całkowicie pewna, że tutaj "nie zaszczycając" oddzielnie.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
alfonsyna – jeszcze na opowi był o tym temat z rubio. Jak teraz gugluję, to mi znajduje tamtą gadkę.
Przekleję jego ps.

"rubio" - "ps. żeś mi zrujnował nieistotny fragment przekonań informacją, że "niezaszczycając" się pisze razem. Już miałem pisać, że spacja, ale sprawdziłem w googlach, i proszę, powiedziały mi, że się nie znam." - więc, kurde, logicznie też mi coś niby, że osobno, ale jak wieść gminna wujka gugla niesie, być może nie.
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Canulas, to już teraz w ogóle nie wiem, też mi to rujnuje w pewien sposób światopogląd, ale mam na to dobry sposób - postaram się unikać tego słowa na przyszłość XDD
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
Poczekam aż będzie akwamen, on powinien rzucić światło. Drzewiej jeszcze Lucinda, ale no... ZObaczymy. Zaintrygowany, na razie zostawię.
Odpowiedz
Wygląda na to, że wyrazy pochodzące od czasowników ale z końcówką -ając to imiesłowy przymiotnikowe, albo współczesne albo czynne (oba w formie niedokonanej). Deklinują się wtedy jak rzeczowniki a z rzeczownikami "nie" pisze się razem.
http://pl.wiktionary.org/wiki/Aneks:J%C4%99zyk_polski_-_koniugacja_I
https://sjp.pwn.pl/zasady/;629516
Stąd "nieżyjąc", "
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
Zaciekawiony, czyli szanowny Pan potwierdza, że razem. (zmyliło mnie: wygląda na to, jakbyś nie był pewien)
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Kurde, no to przyjmuję, że jest jak jest, choć dalej mi się to "gryzie" jakoś tak... Dobra, będę tego słowa unikać jednak
Odpowiedz
*Canulas 10 d.
alfonsyna, no ja się z reguły nie kłócę, ale ten jeden raz...
Odpowiedz
~pkropka 10 d.
Zamierzałam obrazić się, że odgrzewane i nie czytać, ale mam do ciebie słabość. I dobrze, bo zaczyna się soczyście.
"Ptaki nie mają cmentarzy." - nawet z czterech wyrazów stworzysz mistrzostwo świata.
Wiesz, że takich uwielbiam
Odpowiedz
*Canulas 10 d.
pkropka, noo, odgrzewane, odgrzewane, ale TW bieżące, to tylko druga część. No ale logiczne, że zaczęłaś od pierwszej. Tym lepiej dla mnie 🙃
Dziękuję.
Tak, wiem, że lubisz... niestandowe postaci.
Odpowiedz
~Adelajda 9 d.
"Padniemy, gdzie padniemy, oficerze. Wszystko jedno. Ptaki nie mają cmentarzy." *.* Cudo zdanie.

Ja tego nie czytałam. Dlaczego ja tego nie czytałam?

Zdecydowanie moje klimaty, zima, pokraczna, niedoskonała miłość i jakby jutra nie było.

Idę do części drugiej!
Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Adelajda, haaaa, widzisz. Jeszcze stary, umierający, ślepy, gruby i zniedołężniały Canulardo ma waleta trefl w rękawie.
Fajno, że Ci siadł ten ćwierć-noir
Odpowiedz
^Halmar 8 d.
Narracja bardzo w stylu amerykańskim. Oparta na dialogach, działa bardziej na przeżywanie "tu i teraz" niż na przemyślenia. Wciąga, to ważne. Nazywam takie narracje pociągowymi, gdyż za bardzo nie angażują - może to niesprawiedliwa ocena, ale tak na szybko - tak właśnie odbieram.
Gdyby było więcej mroku... Ach, rozmarzyłam się. Może w drugiej części będzie.
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
Halmar wciąga i nie angażuje, noż kurwa, to dopiero kołowrotek odczuć
Pięknie. Czy próbowałem tu iść w kierunku wypiętrowania odczuć? Raczej nie, choć zawsze to wartość dodana. To mini seria eksperymentalna. Różne części, różne warianty narracyjne. Raczej może się przez to nie obronić, ale... hej przygodo.
Dzięki za odwidzinex
Odpowiedz
^Halmar 8 d.
Taaa... Wciąga i nie angażuje - gdzie tu sprzeczność?
Nie kabinuj, fajna narracja to fajna narracja.
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
A Pana TW sobie zostawiłam na koniec
Nona, nie dziwię się, że opowiadanie namieszało w głowie.
"Płatki śniegu są piękne, ale bywają również składową śnieżnych kul" - to

Od pierwszej linijki do kopiowania jest prawie wszystko, nie ściemniam, pędzące opo. Np. tutaj:
"Nie będziemy zbawieni. Nikt.
Tak. Nikt.
Pan. Ja. Ona. My. Nie dostąpimy zbawienia. Żadne z nas. Ale my się przynajmniej zabawiliśmy, a pan co? Żona, dzieci i samochód na raty? Bez sensu. I tak zgaśniemy wszyscy niczym rzymskie imperium"

Zaraz, zaraz. Kurde. zapomniałam tego tekstu. Odkrywam go na nowo, jakiż tu jest pęd! Wiem, nadużywam tego słowa, ale słowa flow też nadużywam, a więcej zamienników nie znam.

"— Nie jesteście romantyczni, zjebie. Jesteście chorzy. Ty nie jesteś Clyde, a ona, twoja kurwa, nie jest Boonie. W każdym z ościennych stanów jest kara śmierci" - to!
"Tylko że przez ostatnie dwa tygodnie nauczyłem się tego, że krew krzepnie szybko i bardzo ciężko się zmywa.
— Padniemy, gdzie padniemy, oficerze. Wszystko jedno. Ptaki nie mają cmentarzy" - i to!! z naciskiem na "Ptaki nie mają cmentarzy"

Czytam od rana różne rzeczy, tu się pośmieję, tam się zachwycę, naprawdę zacne teksty mi wpadają pod koła dziś, ale dopiero ten obudził mój mózg. zw (!)

Odpowiedz
*Ritha 8 d.
O Boże, miałam tu resztę komentarza i mi się coś klikło i zniknęło!!!!! Kurwaaaa. ok, spokojnie, przeczytam jeszcze raz
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
"Zima się nie skończyła. Wciąż jest źle.
Przed oczami staje mi korpulentne ciało babuleńki i jej obwiązana chustą twarz. Twarz gospodyni o ukochanych oczach. Oczach, w których, podchodząc bliżej, dojrzysz wojnę. Strzępy zmarszczek uszyte na: "trzeba sobie radzić" i chropowaty dotyk przeżytych dni" - to

"Wciąż widzę, jakby to było wczoraj, półtora ziemniaka na ciepło, kaflowy piec. Jeden gryz na jedną pyzatą gębę. Przynależność obkuta wspólną biedą. Innej rodziny nie miałem i innej nie chcę. Drobne różnice wyniesione z domu. Podwaliny pod odrębność. Nie było żadnego domu. Szkoda babki. Nie mieliśmy już czym nakarmić zwierząt. Nie mieliśmy już naprawdę czym.
Na podwórzu tysiąc martwych psów" - to!!

"— Czy kochasz?
Odpowiadam, maskując własne słowa w huku trzymanego rewolweru" - i to

" — Ufam twoim liniom papilarnym — mówię, wlokąc się za nią do stojącego nieopodal radiowozu. — Ufam twojemu ciepłu" - i to!! Boże, Can, czuję się jakbym czytała to pierwszy raz i nie wiem co się dzieje, ale winduje mi się to w głowie strasznie wysoko, winduje mi się niemalże na sam top, wbijając rozpychające łokcie w Nie ma słońca. Może mi się coś zmienia w myśleniu/postrzeganiu/odbieraniu treści, ale kurwa, tekst mnie bombarduje.
Idę do dwójki.
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
Ritha "Zaraz, zaraz. Kurde. zapomniałam tego tekstu. Odkrywam go na nowo, jakiż tu jest pęd! Wiem, nadużywam tego słowa, ale słowa flow też nadużywam, a więcej zamienników nie znam." - hahahaha, no pięknie. Kej-Oo.

O kurczę, to ładnie siadło. Viva la Azhaimerra zatem. Ja rónież w pierwszej części widze taki nieco bardziej sfabularyzowany balet noży. Niby mniej noirowy, ale nie całkowicie. Tak więc, noo. Dziękuję.

Dziś albo lecę z Noir-TW albo domykam Hebana.
Zobaczymy.

Pozdrox


Odpowiedz
~jotka 8 d.
Dlaczego ja to kojarzę???
Odpowiedz
~jotka 8 d.
Aha, przeczytałam nagłówek. Dobra.
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
jotka hmmm, nooo🙄
Odpowiedz
+berkas 6 d.
Hmmmm czytało się dobrze, lecę do 2 części.
Odpowiedz
*Canulas 5 d.
berkas, jak dobrze, to ten... to dobrze
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
ok, przeczytałam, i tu mam wątpliwość:

"Sissy ma alergię na nikiel, ale nie ma objawów. Podobno jakaś część stopu żelazowo-niklowego pochodzi z jądra ziemi i to wystarczy. " - z medycznego punktu widzenia: skoro ma alergie to ma objawy. Mogą być tłumione przez np. leki antyalergiczne... no, ale są.
A druga sprawa - nie ma opcji, przy obecnej technologii, dostać się do jądra Ziemi i pobrać stamtąd próbkę (swoją drogą Ziemi powinno być z dużej w tym kontekście), no chyba że piszesz o "ziemi" jako o obiekcie typu planetoida, asteroida... - bo w takich dokładnie obiektach dochodzi do dyferencjacji, w wyniku której w ich jądrze ma szansę powstać stop żelazo-niklowy - i to z nich, po spadku na ziemię (jako glebę, lub Ziemię - jako planetę) pochodzą próbki o których prawdopodobnie piszesz...

Dobra, lecę do cz.2
Odpowiedz
+berkas 5 d.
Agnieszka powinno być powiadomienie z odpowiedzi, takie cuda.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
berkas no i jest Bosko super
Odpowiedz
*Canulas 5 d.
Agnieszka, nie. Rozmineliśmy się. Pochłonełaś wypowiedź narratorską przez pryzmat narratora wszechwiedzącego. Czyli, że jeśli coś napisał bohater, to przez pryzmat zamysłu odautorskiego, to musi być prawda, albo autor coś popierdolił.
Tym razem nie. W sensie, nie spieram się z niepoprawnością zapisu, co do wielkiej litery, ale cała reszta jest wyimkowa. Sissy tak uznała w sym szaleństwie, bohater nie drążył. Prawda, fałsz, wszystko jedno. Zaakceptował jej szaleństwo. Co do Ziemi - przemyślę
Odpowiedz
~Agnieszka 3 d.
Canulas Aaa no tak, racja. Wycofuję siem
Odpowiedz
~entropia 5 d.
Znam... Tzn zareagowałam na martwych żołnierzy, którzy dotrwają do końca wojny i wtedy też na pewno na to zareagowałam
Odpowiedz
~entropia 5 d.
Hahaha boskie. Dobry dynamizm, jaki dobry, świetny! I ci bohaterowie, ta para piekła z rodem, opisy, Sisi-boony, oczy z tyłu głowy... Kurde po tyłach jestem, ale pewnie grono przede mną zrobiło "" to lepiej. Kurde, lubię tak, lubię taką narrację, nie, nie lubię, taka uwielbiam !
Odpowiedz
*Canulas 4 d.
entropia, kurde blaszka, wiem, że lubisz. Coś szukam tera w podobnej materii. 80%,że spierdolę, ale no...
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin