TW #02 Pierwszy człowiek na Marsie


 Postać: Pierwszy człowiek na Marsie

 Zdarzenie: Okręgi w zbożu

 Efekt: Tekst to fanfic serialowy

 

 

 Pierwszy człowiek na Marsie TW #02

 

 

 Wysoka gorączka trawiła ciało od kilkunastu godzin. Pozwalał szalejącej temperaturze przemieniać arterie naczyń krwionośnych w tunele tłoczące rozżarzoną lawę. Wierzył, że jej drapieżne wije osłabią, a na końcu uśmiercą mutującego wirusa.

 Powiódł błędnym wzrokiem po ciemnej kabinie. Migoczące diody na pulpitach sterujących rakietą odbijały się w nienaturalnie powiększonych, asymetrycznych źrenicach inżyniera. Uszkodzone przez infekcję zwoje włókien nerwowych, zaopatrujących zwieracze wzrokowe, zadrgały boleśnie. Po raz kolejny oczy zrosiła wilgoć roniona z gruczołów łzowych, która znacząco zniekształciła pole widzenia. Rozgorączkowany, nie powstrzymywał przelewających się kaskad słonawej cieczy, świadom, iż stanowią naturalną reakcję obronną organizmu.

 Otrząsnął się dopiero po kilkunastu minutach; może godzinie – nie był pewien. Przebiegł spojrzeniem po pulpitach sterowniczych rakiety. Nie próbował ingerować w oprzyrządowanie. Upewniał się tylko, czy żadna nieprawidłowość, sugerująca na przykład zmianę kierunku lotu, a zasygnalizowana czerwonym kolorem miniżaróweczki, nie wykwitła na którymś z paneli.

 Ich zielony blask nieco go uspokoił. Opadł na oparcie masywnego fotela i zogniskował wzrok na niewielkim luku okiennym.

 Głęboki mrok, jaki zionął przezeń z kosmicznej otchłani, podziałał na inżyniera uspokajająco. Podobnie świadomość, iż rakieta oddala się od Ziemi.

 Zasnął...

 

 ***

 

 Marsjański świt przytłoczył go zimną surowością. Anemiczne, podłużne cienie snujące się wzdłuż porozrzucanych szczątków lądownika, potęgowały doznanie przygnębienia. W nieszczelnym kombinezonie ciśnieniowym, oparty plecami o oderwany wspornik zniszczonej rakiety, patrzył na ponury krajobraz i czekał, aż jego los się dopełni.

 Czy tego właśnie chciał…?

 Wrócił myślami do dzieciństwa, gdy tworzył okręgi w zbożu podsycające teorie o kontaktach z obcą cywilizacją. Marzył wtedy o chwili, gdy będzie stąpał po obcym globie i tropił mieszkańców dalekich światów.

 Trudności z oddychaniem sprawiły, że wrócił do tu i teraz. Spojrzał na niewielką tarczę Słońca. Odległa, świeciła mdłym blaskiem. Natychmiast powróciło uczucie dotkliwej samotności i pustki. I może jeszcze zwykłego, ludzkiego strachu.

 Niezupełnie tak to sobie wyobrażał, ale też i nie śmiał narzekać.

 Czy na pewno nie powinien…?

 Na Ziemi wschód okraszany był śpiewnym nawoływaniem ptaków, szelestem listowia, szumem kołyszącej trawy… Tu martwa cisza oplatała go szczelnie, bezlitośnie wysysając z wciąż rozgorączkowanego organizmu, resztki nadziei. Nie pokonał wirusa, ale przynajmniej doczekał tego, o czym towarzysze podróży mogli tylko pomarzyć. Śmiertelnie maltretowani przez niegroźną na Ziemi, ale mutującą w kosmosie patogenną nukleoproteinę, schodzili do wiecznego mroku żałując niedopełnienia celu misji.

 Ale czy rzeczywiście mieli czego żałować…?

 Zamyślił się, obserwując jak wzmaga się niemal niedostrzegalny dotąd wietrzyk. Z chwili na chwilę podrywanego pyłu przybywało, tak że wkrótce przesłoniły mu widok niewielkiej tarczy słonecznej.

 Łapiąc ostatnie oddechy poczuł, jak łzy wypełniają oczy; jak drążą ścieżki na policzkach. Czuł ich wilgotny chłód na fałdach szyi. Łzy żalu?

 Przecież jemu jednemu się udało – pomyślał i opuścił głowę. – Ale czy naprawdę było warto…?

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-07 22:27:11
Komentarze.
~Ogonisko 11 d.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
Dokładnie! Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~Agnieszka 11 d.
Dziękuję za jakże zacne powitanie
Odpowiedz
~pkropka 11 d.
Technicznie jak zawsze stoisz wysoko. Można na ciebie liczyć
Jeżeli chodzi o treść, dobrze poradziłaś sobie z wywołaniem u mnie ambiwalentnych uczuć. Czy warto oddać życie za marzenie?
Naprawdę nie wiem.
Odpowiedz
~Agnieszka 10 d.
pkropka dzięki za budujący komentarz
Pozdrowionka
Odpowiedz
~alfonsyna 10 d.
"podrywanego pyłu przybywało, tak że wkrótce przesłoniły mu widok" - nie miało być "przysłonił"? to wszakże o pył chodzi;
Kurczę, ta narracja sobie tak płynęła niby spokojnie, powoli, ale w tej krótkiej formie udało się zmieścić praktycznie całą historię życia. Wyszło bardzo sugestywnie i zdecydowanie daje do myślenia. Czasem goniąc za marzeniem mijamy się po drodze z wieloma innymi ważnymi rzeczami, a i samo spełnienie marzenia czasem okazuje się dawać znacznie mniej szczęścia, niż się spodziewaliśmy. Czy zatem warto? - to tak naprawdę bardzo trudne pytanie.
Odpowiedz
~Agnieszka 10 d.
alfonsyna zmienię na przysłonił, jak się dorwę do kompa, bo masz rację
Dziękuję za garść przemyśleń
Pozdrowionka
Odpowiedz
~Adelajda 10 d.
Na jakim serialu bazowałaś? Zgodzę się z kropką, forma i szczegóły robią wrażenie. Arterie, przemyślenia itd.
Zgrabne i dopracowane 🙂
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Adelajda Dziękuję za odwiedziny. Najbliżej mi tu było chyba do filmu "Czerwona planeta".
A ściślej o egzystencjalnych przemyśleń, mogących zrodzić się w umyśle oglądającego film, widza.
Pozdrawiam

Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Bardzo ładny tekst, dobry pod anto sci-fi. Dobra żonglerka. Dużo trudnych słów, ale zarazem nieutrudniających odbioru i nie wpływających źle na kompozycję.
Myslę, że pomimo drapieżnej scenerii i tak na pierwszy plan wychodzą tu emocje. Głównie one.
Chyba jeden z tych Twoich, który jakoś mocno trafia w sentymentalny odbiór.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Canulas ta, emocje mną targają a przez to, udzielają się moim bohaterom.
Pozdrowionka
Odpowiedz
^Halmar 8 d.
Bardzo emocjonalnie poprowadzona narracja.
Dopiero po lekturze poczytałam komentarze i uważam, że niesprawiedliwie zapytano o to, na jakim filmie bazowałaś, pisząc. Według mnie na żadnym. To szczera wypowiedź. Z perspektywy osoby, która doświadczyła podróży poza Galaktykę. Ta Galaktyka może nie być wcale taka odległa.
Wielowymiarowy tekst.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Halmar Dziękuje za opinię.
Jest w niej sporo racji.
Osobiście myślę, że jest kilka filmów sci-fi, również traktujących o podróżny na Marsa, które spokojnie można podciągnąć pod ww tekst, a to dlatego, że przy tego typu wyzwaniach zawsze będą nam towarzyszyć tego typu rozważania.
Dziękuję że przeczytałaś i za komentarz. Pozdrawiam
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
"Wysoka gorączka trawiła ciało od kilkunastu godzin. Pozwalał szalejącej temperaturze przemieniać arterie naczyń krwionośnych w tunele tłoczące rozżarzoną lawę. Wierzył, że jej drapieżne wije osłabią, a na końcu uśmiercą mutującego wirusa" - fajny start, zaciekawia od pierwszego zdania, Ty to się w ogóle nie patyczkujesz, lubię czytać Twoje teksty, bo wiem, że nie utknę w dłużyznach

Już bym chyba poznała Twój tekst w gąszczu innych tekstów, momentami te opisy nawet takie ciut poetyckie, na pewno emocjonalne, a zarazem konkretne - tak, to dobre słowo. Twoje teksty są takie jak Ty - konkretne. Wyczuwam też drugie dno refleksji pod tym wszystkim, ale zbyt w ferworze spraw do odhaczenia czytam, by się zagłębić. Jest dobrze.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Ritha "Jest dobrze" - ta puenta mi wystarczy Dzięki
Odpowiedz
~Manta 8 d.
Hej Agnieszka druga część bardziej podoba mi się niż pierwsza Może dlatego, że mam wrażenie, że tekst bardziej płynie (a ja razem z nim). W pierwszym zatrzymywałam się na oczach zroszonych przez wilgoć ronioną z gruczołów łzowych i słonawej cieczy Ale to może być tylko moje odczucie.
Zakończenie smutne dla mnie i dające do myślenia. Tak jak napisała pkropka - czy warto oddać życie za marzenie?
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Manta Rozumiem. Dziękuje że podzieliłaś się swoja opinią i pozdrawiam
Odpowiedz
~entropia 7 d.
Bardzo fajnie płynie się przez tekst, pełen smutku, być może rozczarowania, żalu, pogoń za czymś? I ta pogoń, która wydawała się celem, przysłoniła ważniejsze rzeczy. Zderzenie dwóch obrazów świata zewnętrznego i wewnętrznego, by na końcu pozostawić refleksję. Podobało mi! Z racji że lubisz takie klimaty obejrzyj sobie ostatni film z Bradem Pitem, powinien przypaść Ci do gustu, na końcu też zmusza do refleksji.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
entropia Mówisz o Ad Astra? przymierzam się, zwłaszcza, że przegapiłam premiery kinowe
Dzięki i pozdrawiam
Odpowiedz
+berkas 6 d.
Spoko tekst, można się zadumać. Na koniec nie ma fajerwerków, jest tylko ostatni oddech.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
berkas dzięki, że podleciałeś i za komentarz Pozdrowionka
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin