TW#2 Nieobecna


 Postać: Bulimiczka

 Zdarzenie: Rozkwaszony nos

 Efekt: Na t3ksturze są różne inspirujące zdjęcia. Wybierz jedno, niech będzie Ci natchnieniem

 

 Natchnieniem było mi zdjęcie Adelajdy - nieobecność :) poniżej link do źródła:

 http://t3kstura.eu/index/Profiles/obrazki/pokaz_obraz.php?id_pic=1637

 

 Muzyka dudniła. Magda miała wrażenie, że światła świecą jej prosto w oczy, gdziekolwiek patrzyła. Zamknęła oczy. Wczuła się w muzykę, próbowała dostosować ruchy bioder do pulsowania świateł. Wtedy poczuła uderzenie w twarz. Poleciała do tyłu i upadła na parkiet. Dotknęła dłonią nosa. Był wilgotny. Dopiero wtedy otworzyła oczy. Przez panującą ciemność nie mogła ocenić, czy na dłoniach ma krew. Ból nosa na to właśnie wskazywał.

 — Żyjesz? — krzyknął do niej jakiś facet. Chwycił ją za pachy i podniósł jak piórko. — O, kurwa.

 Zobaczyła jego skrzywioną minę i wyrwała się. Poszła prosto do łazienki. Minęła kolejkę rozchichotanych i pijanych dziewczyn. Kilka posłało jej przerażone spojrzenie. Słyszała ich szepty, kiedy dopadła do umywalki.

 Spojrzała w lustro. Całą twarz miała we krwi. Tak jak ręce. Gęste krople skapywały na białą ceramikę i na czarną, krótką bluzkę z cekinami na dekolcie. Drżącą dłonią odkręciła kurek z zimną wodą. Umywalka wypełniła się różową wodą. Zmyła krew z rąk i zaczęła opłukiwać twarz, kiedy znalazła ją Emilka.

 — Magda, wszystko w porządku? Ten typ rozkwasił ci nos!

 — Widziałaś to? — Magda odpowiedziała niskim głosem przez zatkany nos.

 — Widziałam, że tańczyłaś, a potem wpadł na ciebie ten koleś. Myślałam, że tylko cię przewrócił.

 — Mam rozwalony nos, kurwa!

 — Spokojnie, opłucz się zimną wodą. — Emilka zgarnęła kilka papierowych ręczników. — Zrobimy ci okład, weźmiemy taksówkę i wrócimy do domu.

 Magda od lodowatej wody, którą obmywała twarz, trzęsła się jeszcze bardziej. Próbowała omijać okolice oczu, by nie rozmazać makijażu. Bez skutku. Zaczęła płakać.

 — Nie rozumiesz. W tym stanie nie może mnie zobaczyć — załkała.

 — Jezu, kto? Kto nie może cię zobaczyć?

 — Dominik, ten od Sławka. Ja poznałam go w zeszłe wakacje, myślałam, że dziś uda mi się, no wiesz.

 Emilka dotknęła jej ramienia. Drugą dłonią starannie wycierała ślady krwi wokół kranu.

 — To dlaczego nie poszłaś z nami dziś na obiad? Opracowywałaś strategię poderwania chłopaka w nocnym klubie? — Emilka posłała jej delikatny uśmiech i mocniej objęła. — Nie myśl o tym teraz. Masz rozbity nos, musimy się tobą zaopiekować.

 Ale Magda nie słyszała słów Emilki. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze. Rozmazany tusz do rzęs nadawał jej wygląd pijanego wampa albo ofiary przemocy domowej. Spuchnięty nos jakby to potwierdzał. Na jego czubku gromadziła się kolejna kropla krwi. Po szmince na ustach nie było już śladu. Szczęki zaciśnięte mocno próbowały nie wypuścić fali gniewu, która wylewała się z trzewi. Spojrzała we współczujące oczy przyjaciółki i choć wiedziała, że nie miała nic złego na myśli, chciała wyładować na niej swoją złość.

 Wyobraziła sobie, jak prostuje ramiona, strąca z nich rękę Emilki i zaczyna krzyczeć.

 — Wiesz, dlaczego nie poszłam z wami na obiad? Bo nie byłam pewna, czy będę miała go gdzie zwrócić, idiotko! Co? Zdziwiona? Taka z ciebie przyjaciółka, a nie zauważyłaś, że rzygam, jak coś zjem? Nie zdziwiło cię to, że zawsze jestem na diecie, a potrafię wpierdolić całą pizzę, popić colą, a potem znikam w łazience? Widzisz tylko czubek własnego nosa!

 Czuła, że jest gotowa powiedzieć to na głos. Wyznać prawdę właśnie teraz. Niech to się skończy, niech to będzie wołaniem o pomoc. Wyprostowała ramiona, strąciła rękę przyjaciółki z pleców i zemdlała.

 ***

 Siedziała na ławce w parku i trzymała w rękach kubek termiczny z kawą. Ogrzewała zziębnięte dłonie w rękawiczkach. Czekała na Dominika. To było ich drugie spotkanie po akcji w klubie. Powiedziała wszystkim o swoich problemach. Zresztą nie było sensu niczego ukrywać. Kiedy straciła przytomność w klubie, zabrali ją do szpitala. Oprócz rozkwaszonego nosa, miała fatalne wyniki krwi. W czasie rozmowy z lekarzem przyznała się, że od kilku miesięcy wymiotuje po posiłkach. Zwłaszcza tych obfitych i poza planem diety. Wypisał skierowanie do psychiatry.

 Zatrzęsła się z zimna. Mimo ciepłej kurtki, rękawiczek i gorącej kawy, drżała jak osika.

 — Może jak przytyję, będzie mi cieplej — szepnęła do siebie.

 — Gadasz do siebie, dobrze słyszałem? — Dominik zaszedł ją od tyłu. Drgnęła lekko.

 — Nuciłam piosenkę. Idziemy? — Wstała z ławki.

 Ruszyli alejką wokół niewielkiego stawu w centralnej części parku. Dominik opowiadał jej o czymś z entuzjazmem. Miała problemy z koncentracją. Docierało do niej co drugie zdanie. Ale i tak sprawiał jej radość ten spacer. Zimowa aura wisiała w powietrzu, wokół było szaro przez słońce skryte za ciemnoszarymi chmurami. Spojrzała w stronę wody i jej uwagę przykuł łabędź. Przystanęła, nie mogąc odwrócić wzroku.

 Unosił się na tafli stawu, bez ruchu. Szyję i głowę miał zanurzone w wodzie. Patrzyła, bojąc się mrugnąć. Czekała na najmniejszy ruch. Sztywne białe skrzydła postawione lekko do góry sugerowały, że ptak żyje, a jednak nie wyciągał głowy spod tafli od dłuższej chwili. Był nieobecny.

 — Magda?

 No dalej, wynurz się, do góry już! — Krzyczała w sobie. Wreszcie łabędź wynurzył długą szyję, potrząsnął głową na boki i odpłynął dostojnie. Magda odetchnęła, czując jak do oczu napływają łzy. Dominik wziął ją za rękę.

 — Ja jestem jak ten łabędź, wiesz? — Łzy potoczyły się po policzkach. — Żyję, ludzie mnie widzą, ale tak naprawdę jestem nieobecna. Spuszczam głowę w dół i rzygam. Rzygam tym wszystkim.

 — Hej, już dobrze. — Dominik przytulił ją do siebie.

 — Chcę być obecna. I nie pływać z głową pod wodą. Chcę żyć, a nie oglądać dno. Tam już byłam i nie chcę do tego wracać.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Manta
Kategoria: trening-wyobrazni
Liczba wejść: 17
Opis:
Dodano: 2020-02-09 18:37:14
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~pkropka 7 d.
Hejka Manta
"— Spokojnie, opłucz się zimną wodą. — Emilka zgarnęła kilka papierowych ręczników. — Zrobimy ci zimny okład, weźmiemy taksówkę i wrócimy do domu.
Magda od zimnej wody, którą obmywała twarz, trzęsła się jeszcze bardziej" - 3x zimna
" wokół było szaro przez słońce skryte za ciemnoszarymi chmurami" - 2x szaro

Ogółem masz sporo takich jakby powtórzeń i nieporadnych fragmentów. Przeczytaj sobie całość na spokojnie, łatwo je nareperujesz.
Całość ok. Nie porwała mnie,, nie wczułam się w bohaterkę. Ale zakończenie takie dające nadzieję, optymistyczne.
Odpowiedz
~Manta 6 d.
pkropka dziękuję bardzo za uwagi
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
Helloł

Okej, zajmijmy się Twoją piątą achillesową, czyli powtórzeniami
"Miała wrażenie, że światła świecą jej prosto w oczy, gdziekolwiek patrzyła. Zamknęła oczy" - 2x oczy
"Wtedy poczuła uderzenie w twarz. Poleciała do tyłu i upadła na parkiet. Dotknęła dłonią nosa. Poczuła, że jest wilgotny" - 2 x poczuła, wiem, ze słowo "był' jest ryzykowne (bo jego nadmiar zamula tekst), ale rzucę luźna sugestię:
"Wtedy poczuła uderzenie w twarz. Poleciała do tyłu i upadła na parkiet. Dotknęła dłonią nosa. Był wilgotny" (jest ciut dynamiczniej)
"Spojrzała we współczujące oczy przyjaciółki i choć wiedziała, że nie miała nic złego na myśli, miała ochotę wyładować na niej swoją złość" - 2x "miała" bardzo blisko siebie, może:
"Spojrzała we współczujące oczy przyjaciółki i choć wiedziała, że tamta nie miała nic złego na myśli, poczuła chęć wyładowania na niej złości" (tez trochę kanciasto mi wyszło, no ale jakoś tak trzeba pokombinować)
"Zatrzęsła się z zimna. Mimo ciepłej kurtki, rękawiczek i gorącej kawy, trzęsła się jak osika" - zatrzęsła/trzęsła, może: drżała jak osika
"Spojrzała w stronę wody i jej uwagę przykuł łabędź. Przystanęła, nie mogąc odwrócić wzroku.
Unosił się na tafli wody, bez ruchu" - 2 x wody, może pierwsze: Spojrzała w stronę stawu (?)
Kurde, zaraz masz trzeci raz wodę: "Szyję i głowę miał zanurzone w wodzie"

Jeszcze przecinki i inne takie:
"Wyobraziła sobie[,] jak prostuje ramiona, strąca z nich rękę Emilki i zaczyna krzyczeć"
" — Wiesz[,] dlaczego nie poszłam z wami na obiad?"
"No dalej, wynurz się, do góry już! [–] krzyczała* w sobie"
"Bo nie byłam pewna, czy będą miała go gdzie zwrócić, idiotko!" - będę*
"Taka z ciebie przyjaciółka, a nie zauważyłaś, że rzygam[,] jak coś zjem?"
"Chcę żyć, anie oglądać dno" - a8 nie (zabrakło spacji)

"— Ja jestem jak ten łabędź, wiesz? — Łzy potoczyły się po policzkach. — Żyję, ludzie mnie widzą, ale tak naprawdę jestem nieobecna"
Lubię Twoją narrację i mam nieodparte (nieodparte!) wrażenie, że drzemie w Tobie duży potencjał. Śledzę poczynania z ciekawością. Urzekło mnie zakończenie tego opowiadania, gdzieś tam trafiło w odpowiednie struny w głowie i mi akurat udało się trochę wczuć w bohaterkę (pomimo, że zupełnie bezpodstawnie, bo kocham jeść i kocham być najedzona i raczej bulimia mi nie grozi).
Pozdrawiam
Odpowiedz
~Manta 6 d.
Ritha bardzo dziękuję! Zabieram się za poprawki
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
A i jeszcze – bardzo solidnie wykorzystujesz zestawy, propsy.
Odpowiedz
~Adelajda 7 d.
Również najbardziej uderzyła mnie końcówka. Ritha chyba wyszczególniła to, co ja zauważyłam, więc nie będę drugi raz wypisywać. Potencjał z pewnością jest, może brakuje jeszcze takiego pazura, coby podrapał nieco czytelnika
Ale lubię gdy opowiadania ciąfną ku rzeczywistości.
Pozdrówki.
Odpowiedz
Kocham taką emocjonalność w tekście, dla mnie świetne, dobrze się czytało. Chętnie sięgnęłabym po więcej i... więcej
Odpowiedz
~Manta 6 d.
SylviaWyka dziękuję
Odpowiedz
*Canulas 6 d.
Hellołson.

Pierwsze zdanie:
" Muzyka dudniła głośno. Miała wrażenie, że światła świecą jej prosto w oczy, gdziekolwiek patrzyła." - Muzyka dudniłą głośno. Samo dudniłą wystarczy, bo Ci się mnożą dookreślenia. Albo grała głośno, gdzie głośno uzupełnia grała, albo Muzyka dudniła – finito.
Potem masz: Miała wrażenie itd. Ale kto, bo wychodzi, że uczłowieczasz muzykę.
Idziem dalej.

"Kiedy straciła przytomność w klubie, zabrali ją do szpitala." - tutaj możesz opuścić też ten klub, bo wyżej masz.

Dość emocjonalny tekst, ale z zachowaniem linii niepzresycenia. Świetna końcóka z tym łabędziem. Realistyczne – wedle mnie – zachowania. Również wybuch w klubie.

Happy-end, który w ośmiu przypadkach na dziesięć kaleczy dla mnie tekst, tutaj nie zgrzyta. Może dlatego, że to tak właścwie początek drogi bohaterki i nic nie zostało jeszcze powiedziane.
Tekst krótki, ale wyrobiłem sobie stosunek do tej całej Magdy, co też jest plusem.

Podziękował
Odpowiedz
~Manta 6 d.
Canulas, dzięki za komentarz. Twoje wskazówki jak najbadziej słuszne i do poprawienia dzięki
Odpowiedz
^Halmar 6 d.
Dużo powtórzeń (nos!), ale na szczęście jest happy end.
Wróciłam pamięcią do radosnych dyskotek, kiedy byłam młodą osobą
Odpowiedz
~JamCi 5 d.
Mnie jakoś minęło, szczególnie zakończenie. Dla mnie jakby... Zbyt dosłowne. Może dlatego, że mi się obrona włącza na myślenie o takich rzeczach, które mam codziennie, ale akurat nie teraz. Wiec "minięcie" raczej po mojej stronie.
Odpowiedz
~JamCi 5 d.
Fajnie za to wpleciony efekt i bardzo mi się podobał opis sytuacji w klubie.
Odpowiedz
~entropia 4 d.
Bardzo super wykorzystałaś efekt, naprawdę! A tym mnie kupiłaś:
„ — Ja jestem jak ten łabędź, wiesz? — Łzy potoczyły się po policzkach. — Żyję, ludzie mnie widzą, ale tak naprawdę jestem nieobecna. Spuszczam głowę w dół i rzygam. Rzygam tym wszystkim."
Odpowiedz
~Agnieszka 3 d.
Witam,
Dość płynnie się czyta, choć czasem zgrzyta mi zapis delikatnie tu i tam. Nie psuje to jednak odbioru całości, jako dość wiarygodnej opowieści o trudzie życia z tego typu problemem. Bohaterka i jej zachowanie opisane realistycznie.
Sporo tu emocji, mniej lub bardziej pozytywnych, smutnych...
Generalnie ciekawy tekst poruszający dość trudne zagadnienie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
+berkas 3 d.
Poruszające. Zaburzenia żywienia to olbrzymi społeczny problem. Nie wszyscy kończą tak pozytywnie jak bohaterka.
Odpowiedz
~Mia123a 1 d.
Kurcze, nie zwróciłam uwagi na początek gdzie napisałaś o efekcie, i tak czytam i czytam i łabędź i wtedy odraxu skojarzenie ze zdjęciem Adelajdy Super poradziłaś sobie z efektem, w ogóle z zestawem. Bardzo fajne opowiadanie. Pozdrówka!
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin