TW#2 Kijo


 Postać: zamknięty w celi.

 Zdarzenie: wieczór duchów.

 Efekt: ten, który Ci wylosował, wybiera z tekstów dwóch osób, które są na losowaniu po półstronicowym kawałku tekstu. Wkleja te dwa fragmenty. Twoim zadaniem jest napisać środek tak, żeby pierwszy fragment logicznie łączył się z drugim.

 Gatunek: możliwe, że horror?

 

 „Dręczyła mnie bezsenność – największy wróg w depresji. Ogłupiały umysł niestrudzenie snuł fantastyczne wizje na jawie. Rozmawiałam z odbiciem w lustrze, przekonana, że ktoś rzuca na mnie klątwy. Pozbawia palców i upycha we mnie lepką maź codzienności. Sępy, przybywajcie! Rozszarpujcie moje ciało! Wchłaniajcie moją ektoplazmę! Szybciej, dokładniej! Tylko nie zwracajcie, bo tego nigdy nie wybaczę. Najlepiej jeszcze oblizujcie wargi i proście o dokładkę!"

 

 Krzyczałam, prosząc, grożąc, błagając. Na próżno wyłam do pustych ścian, rozpacz pogłębiała się, a beznadzieja coraz bardziej odsuwała mnie od najmniejszej cząstki wiary, jaka jeszcze we mnie była. W końcu czekałam tylko, wpatrując się w pustą, szklaną taflę, z nadzieją, że przybędą.

 Nie przybyły. Ani sępy, ani inne potwory. Potworem byłam tylko ja. Zagubiona w mrokach umysłu siedziałam w celi, nadal modląc się o śmierć. Odebrano mi to. Jedyna słuszna rzecz, jakiej chciałam dokonać, była niewykonalna. Tysiące razy próbowałam rozbić łeb o tapicerowane ściany. Śmiali się ze mnie, że świruska jeszcze nie odkryła, że to niemożliwe. Słyszałam ich drwiące głosy pod drzwiami, kiedy patrzyli przez wizjer. Zaglądali często, ciekawi wariatki.

 Nie byłam wariatką, widziałam wszystko dokładnie i jaskrawo. Pamiętałam wszystkie obietnice, jakie mi dano, a w szczególności tą, że kiedy oczyszczę ziemię z kilku chwastów, dostąpię przejścia do ich wymiaru. Czyściłam więc.

  Najpierw ta starucha spod piątki, wiecznie gderająca i dokarmiająca wyliniałe koty, srające pod klatką. Czy nie była chwastem? Każdemu zawadzała. Następny był uprzejmy pan z parteru. Co z tego, że uprzejmy, skoro palił zielsko, na którego smród wszyscy narzekali. Wyczyściłam. Czyściłam tak po kolei, licząc na to, że to już pora, że wezmą mnie w końcu ze sobą, ale oni tylko zbierali się wokół coraz większą gromadą i wyczekiwali. Dość miałam czekania, chwasty rosły dookoła, a ja ignorowałam je. Pewnego dnia wszyscy zniknęli. Wołałam ich, nikt jednak się nie pojawił. Siedziałam w ciemnościach, krzycząc, żeby mnie rozszarpali, wchłonęli, zabrali do najmniejszej cząsteczki i nie pominęli niczego – tak bardzo chciałam wejść do ich świata razem z nimi, nawet w nich. Tam było moje miejsce, tutaj tylko chwasty rosły, których przybywało w zastraszającym tempie.

 Obudziłam się, otoczona bielą. W pierwszej chwili myślałam, że stało się – jestem w innym wymiarze. Wzrok wyłapywał coraz więcej szczegółów i wyłam z wściekłości, gdy odkryłam, że to tylko pokój. Biały, bezpieczny pokój.

 Siedziałam w kącie, bo nie miałam już siły. Dostawałam zastrzyki, które mnie otępiały i wtedy nic nie mogłam zrobić. Dzisiaj był ten dzień, kiedy nie było zastrzyku. Dwóch pielęgniarzy ze zmiany co trzeci dzień nie otępiało mnie. Stali pod drzwiami, mierząc czas, kiedy padnę z wyczerpania. Robili zakłady, a ja nieustannie próbowałam. To dopiero były chwasty, z tymi mogłam zrobić wyjątek i wrócić do czyszczenia. Wprawdzie byłam im wdzięczna, że zostawiają mi trochę przytomności, ale słyszałam, co robili z innymi w pozostałych celach. Byłam pewna, że kiedyś ich dopadnę. Znudzili się czekaniem, dochodząc do wniosku, że już nie wstanę i poszli dalej.

 

 Na moje stopy padł cień. Zaskoczona podniosłam głowę i zaczęłam wrzeszczeć.

 – Aaaaaaaaaa! – chrapliwe wycie wydobywało się z gardła.

 – Aaaaaaaaaa! – wrzeszczała moja siostra, którą wyczyściłam na końcu. Złośliwa suka, zbrukana pogardą dla każdego, zasługiwała na czyszczenie. Stała przede mną w poplamionej krwią sukience i wydrapanymi oczami, tak jak ją zostawiłam. Krzyczała, parodiując mnie, wymachując bezładnie rękami. Przestałam machać i weszłam głębiej w kąt. Rozejrzała się.

 – Do dupy tu u ciebie – stwierdziła. – Pusto. Jak ty wyglądasz? Nigdy nie pasował ci biały kolor, z tą twoją bladą, szczurzą gębą.

 Przypomniałam sobie dokładnie, za co ją zabiłam. Właśnie, przecież martwa nie mogła tu przyjść, a jednak była. Poruszała się dziwnie, sztywno i sprawiała wrażenie, że widzi pustymi oczodołami. Zaschnięte strupy pokrywały powieki, a ja pamiętałam odgłos wydany przez rozdeptywane gałki oczu, które jej wyrwałam. Nie mogłam zapisać tego dźwięku w liście, jaki pisałam do nich po każdym wyrwanym chwaście, nie było liter o odpowiednim brzmieniu.

 – Jesteś duchem? – spytałam.

 – Pfff! – prychnęła pogardliwie. – Duchem! Nie porównuj mnie do tych żałosnych namiastek wyższych istot.

 – Nie jesteś moją siostrą? – zapytałam.

 – Pożyczyłam od niej ciało, bo dzisiaj jest wasz wieczór duchów, Halloween, rodzinka przychodzi w odwiedziny z zaświatów – zaśmiała się szyderczo. – Jestem Oni.

 – Kto?

 – Tępa jesteś? Ile razy marzyłaś o Japonii? Tak bardzo chciałaś żyć w mitycznym świecie, a kiedy przychodzi do ciebie, pytasz, kim jestem?! Nosisz znak Tatsu na ciele i nie wiesz, co to oznacza?! – Rzuciła się w moją stronę. Drgnęłam, ale ona stanęła krok przede mną.

 – Sss…smok – wyjąkałam, patrząc na tatuaż na kostce. – Noszę znak smoka.

 – Nieważne – machnęła ręką. – Masz flaszkę?

 Wbiłam w nią zaskoczone spojrzenie.

 – Flaszkę – powtórzyła. – Obciągniemy szyjkę? Chluśniem, bo uśniem? Na drugą nóżkę? Nie tak mówicie, wy Słowianie? Pić mi się chce.

 – Nie mam alkoholu, nic tu nie mam. – Zatoczyłam ręką dookoła.

 – Dziwny, głupi świat – wymamrotała z dezaprobatą. – Ruszaj się, przyszłam ci pomóc.

 – W czym? Co mam zrobić? – Niczego nie rozumiałam.

 – Idziesz do nas, tak? Zasłużyłaś w końcu, żeby zostać Oni. „Sępy, przybywajcie!”, pamiętasz? Swoją drogą – wykrzywiła opuchnięte usta Angeli – nazywanie nas sępami nie było najszczęśliwszym pomysłem. Brak ci wyobraźni. Wyskakuj z łachów.

 – Dlaczego?

 – Bo wszystko, co materialne, blokuje nasze pełne połączenie. Muszę wejść w ciebie, żeby cię przeprowadzić, co przez twój znak i tak będzie trudne.

 Zerwałam się i błyskawicznie ściągnęłam koszulę. Nareszcie!

 Poczułam, jak moje ja kurczy się pod naciskiem obcego bytu. Otworzyły się drzwi i para sadystów stanęła w progu, wpatrzona w moją nagość.

 – Powoli – powiedział jeden – nie wypłosz jej, bo nic z tego nie będzie.

 Uśmiechnęłam się i zakołysałam piersiami, łapiąc sutki pomiędzy kciuki i palce wskazujące.

 – Nie panikuj, jest chętna. – Drugi ruszył w moją stronę. – Zabawimy się, świrusko? Nie zapomniałaś, jak to robić?

 Podszedł, a wtedy rzuciłam mu się do gardła. Bardzo łatwo je rozszarpałam, świadoma, że to zasługa Oni siedzącej we mnie.

 – Jedz! – Nakazała. - To właśnie musisz zrobić! Zniszcz w sobie smoka!

 Gryzłam wielkie kęsy, połykając mięso prawie bez gryzienia. Oni wyśliznęła się ze mnie, szarpiąc ciało z drugiej strony. Teraz i bez niej nie miałam już problemu z dostaniem się do co lepszych kawałków. Z otwartego brzucha wyszarpałam wątrobę. Krew ciekła z niej, kiedy rwałam ją na kęsy.

 Nagle poczułam wstrząs i wypadłam z ciała. Moja dotychczasowa powłoka potoczyła się, szarpnięta przez pielęgniarza. Zanim odepchnął ciało, błysnęły jeszcze czerwienią oczy i długie kły w zakrwawionych ustach. Powłoka padła bez ruchu. Czułam wielki głód, więc z powrotem rzuciłam się do jedzenia.

 – Boże, on jeszcze żyje! – Nowy głos w wysokiej tonacji przerażenia zareagował na to, że szarpane przez nas mięso ruszało się.

 – Wystarczy. – Oni odepchnęła mnie od ciała. – Zabieramy go.

 Złapałyśmy ciało i umknęłyśmy w przestrzeń.

 

 Oni padła na kolana i kładąc dłonie przed sobą, dotknęła ich czołem. Nie wyglądała już, jak moja siostra, bardziej przypominała kalekiego ogra z jednym okiem.

 – Ushioni, oto dar dla ciebie! – Wskazała pielęgniarza.

 – Nadgryziony – z niesmakiem skrzywił się czerwony, niezgrabny krab z krowimi rogami i prawie ludzką twarzą. Przyglądałam mu się z ciekawością.

 – Shuten-dōji nakazał, aby znak Tatsu został przełamany – tłumaczyła się Oni. – Dokonało się to, co miało się dokonać.

 Pokraczny potwór natychmiast zwrócił się w moją stronę, tracąc całą wyższość.

 – Witaj, Kijo! – Ukłonił się. – Czy twoim życzeniem jest od razu spotkać się z Shuten-dōji?

 Zbliżyłam się, widząc siebie w pięknym, smukłym ciele, które najwyraźniej było teraz moje.

 – Nie – powiedziałam – najpierw sporo mi wyjaśnicie. Oboje. – Spojrzałam w stronę nadal klęczącej Oni.

 – Kijo, proszę o pozwolenie na posiłek, a potem odpowiemy na wszystkie pytania – krab z napięciem czekał na odpowiedź.

 – Dobrze – zgodziłam się. Usiadłam, obserwując czynności potwora.

 Byłam pewna, że nie był zadowolony. Podniósł mięso, które przyniosłyśmy i wrzucił do gara. Zapragnęłam dowiedzieć się, o czym myśli. Z zaskoczeniem zaczęłam odbierać jego nastrój. Tak, z pewnością nie był zadowolony. Bał się, że wyjdą na jaw jego machlojki. Przykrył kocioł wielkim głazem i zerkając od czasu do czasu w moją stronę, krzątał się przy palenisku. Wraz z unoszącym się z kotła zapachem nabierał nadziei. Oni gdzieś zniknęła, a krab…

 

 „…odczekał odpowiednią ilość czasu i zdjął skałę. Po odsłonięciu jeszcze długo przyglądał się swojemu wytworowi, aż gulasz prawie wystygł i zgęstniał. Co niektóre ludzkie pokraki jeszcze oddychały. Radowało go to niezmiernie, gdyż przepadał za niedogotowanymi potrawami.

 

 Pochylił swój łeb nad kotłem i zaczął pałaszować z myślą, że może solidny posiłek poprawi mu nastrój.

 

 Kto wie. "

 

 ***

 Kijo – kobieca wersja Oni, stawały się nimi kobiety zazdrosne lub te, które dopuściły się okropnych zbrodni

 Oni – demony w mitologii japońskiej, w wielu mitach żywiące się ludzkim mięsem i znajdujące upodobanie w alkoholu

 Shuten-dōji – władca wszystkich yōkai

 Ushioni – jeden z bardziej krwiożerczych Oni, w postaci np. kraba, który współpracując z innymi Oni zwabiał do swojej kryjówki ludzi w celu pożywienia się nimi

 Yōkai – ogólnie japońskie demony, o różnym pochodzeniu, znaczeniu i charakterze

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~DarkStone
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-10 04:00:51
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Hej, te fragmenty z efektu tu te w cudzysłowach?
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Tak,jeśli dobrze pamiętam, to początek jest Twój? Czy się mylę?
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Mój? Nie, raczej nie... nigdy w życiu nie użyłam słowa ektoplazma (bo nawet nie wiem co to jest ).
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Ale kojarzę jeden i drugi fragment, tylko czyje... nie wim. Środka jeszcze nie czytałam
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
To drugie jest CyberWiedźmy!
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Ha,ha, racja. No i nie pytałabyś, czy to te w cudzysłowiu...
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
DarkStone
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Ritha no co,Sherlock Holmes by się mnie wyparł 😂
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
DarkStone a no nie
Pierwszy fragment jest Halmar! Obstawiałam Halmar albo entropię, ale Surogat - Halmar
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Ok, dość tych heheszków. Czytam środek.
"Śmieli się ze mnie, że świruska jeszcze nie odkryła" - Śmiali*
" – Jedz! – nakazała. - To właśnie musisz zrobić! Zniszcz w sobie smoka!" - kreseczka za krótka się uchowała
"Oboje. – spojrzałam w stronę nadal klęczącej Oni" - jeżeli kropka, to z dużej "spojrzałam"
"Przykrył kocioł wielkim głazem i zerkając od czasu do czasu w moją stronę[,] krzątał się przy palenisku"

Wow.
Powtórzę - WOW.
Jeszcze raz - W O W !
Kurde, kobieto. Jak Ty to naprawdę porządnie napisałaś. Technicznie jest świetnie, pod kątem prowadzenia narracji jest świetnie, ale to w jaki sposób połączyłaś swój tekst z fragmentami z efektu, to jest po prostu MISTRZOSTWO! Ciekawe rzeczy o demonach japońskich w przypisach. Mój red-flow-alert uruchomił się czytając. Jestem bardzo na tak. Wartało walczyć nocą, by upłodzić ten tekst.
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Ritha, jeju, weź...
Mój red- face pąsowieje. Przyznaję,starałam się,ale żeby aż tak? Bardzo,naprawdę bardzo cieszy mnie Twoja opinia, wręcz uszczęśliwia.
A korektorskie oko przysypiało już,poprawię po pracy,bo szczerze mówiąc nawet jeszcze nie czytałam tego tak na zimno.
Odpowiedz
~Adelajda 9 d.
Takie moje pierwsze skojarzenia z Miyazakim. Ciekawe pomieszanie kultur i tego świata duchów, demonów itd. Fajnie to wyszło.
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Adelajda
Dzięki, fajnie,że się taki mix spodobał. Przydzielony przez Cana końcowy fragment wymusił na mnie wyszukanie jakichś konkretnych pożeracze ludzi 😁
Odpowiedz
~DarkStone 9 d.
Adelajda
A kto to jest Miyazaki?
I pożeraczy miało byc
Odpowiedz
~Adelajda 9 d.
Japoński reżyser filmów anime, rysownik i twórca komiksów. Księżniczka Mononoke, Ruchomy zamek Hauru - takie moje pierwsze skojarzenia.
Odpowiedz
~DarkStone 8 d.
Adelajda taki ktoś. Akurat nie moja bajka,jedyne co kiedyś zaczęłam oglądać, to "Atak tytanów"
Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Helloł
"Czyściłam tak po kolei, licząc na to, że to już pora, że wezmą mnie w końcu ze sobą, ale oni tylko zbierali się wokół mnie coraz większą gromadą i wyczekiwali." - dużo masz nadpowiedzeń słowa "mi"/"mnie". Tutaj śmiało drugie "mnie" możesz usunąć.


" – Nie mam alkoholu, nic tu nie mam – zatoczyłam ręką dookoła." - tylko zwroty pośrednio nawiązujące do sposobu wypowiedzi, dookreślające ją w jakiś sposób (szepnął, rzekł, krzyknął, spytał) zapisujemy w ten sposób. Wtręty określające czynności oraz inne, ale nie dookreślające dialogu zapisujemy z wielkiej.


Opowiadanie na pewno dobrze skomponowane. Ma A, ma Z, ma wypełnienie, plus wyjaśnienie. Oparcie na folklorze/wierzeniach to dobry pomysł. Całość trzyma się kupy, choć bardziej tu mam namyśli zacny zapis, niżbym czuł przerażenie lub jakąś większą wczujkę. Doceniam głównie warsztatowo.

Odpowiedz
~DarkStone 8 d.
Dzięki,Can. Głównie warsztat staram się poprawiać, po tym, jak objechaliście tutaj za to moje pierwsze opowiadanie. Czy horror i straszy? Sama nie wiem, coś w tych okolicach,bardziej zestawem i końcowym fragmentem wymuszone. Fajnie,że warsztat się w końcu broni
Odpowiedz
~pkropka 8 d.
Łooo, jak fajnie poradziłaś sobie z efektem. Ekstra
Rasowy horroł.
Odpowiedz
~DarkStone 8 d.
pkropka
Podziekował 😘
Co do horroru,to różnie z tym tutaj, każdego co innego porusza, sama mam wrażenie,że mniej tu straszenia,a wiecej...pitolenia😉
Cieszę się,że coś tam podeszło pod upodobania
Odpowiedz
^Halmar 8 d.
Taaak... Ten pierwszy cytowany fragment jest z mojego "Surogatu" Czuję się mile połechtana
Faktycznie, świetnie poradziłaś sobie z efektem.
A całość - przerażająca. Czyli osiągnęłaś cel. Horror w dobrym stylu.
Warsztat się broni.
Odpowiedz
~DarkStone 8 d.
Halmar

Szanowny Canulardo dokonał wyboru,a ja postarałam się nie zmasakrować tego,co dostałam. Przyznaję,że bałam się trochę tego efektu,szczególnie,że końcowy fragment całkowicie z innej paczki i miałam już odpuścić i pisać bez efektu,ale...spróbowałam i takie coś wyszło.
Dziękuję,że zerknęłaś i super, że się spodobało.
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
Dooobre. Bardzo. Teksty źródłowe poznałam od razu. Niesamowicie weszłaś w klimat Halmarowej opowieści, połaczenie z drugim już nie takie oczywiste. Ale jako całość bardzo ciekawy tekst.
Odpowiedz
~DarkStone 7 d.
JamCi

Dzięki. Masz rację, trochę miałam problem, jak całkowicie odmienne zakończenie wkomponować, dlatego też Oni jest mniej straszna, a bardziej odgrywa rolę takiego jakby spójnika pomiędzy bohaterką a potworem gotującym gulasz. Jakoś się to zlepilo do kupy 😉
Odpowiedz
~jagodolas 7 d.
No, niezły horror Ci wyszedł, co prawda nigdy nie interesowałem się kulturąjaponii,ale mimo to wciągnęło mnie opko. Dużo mocnych opisów, zpoczątku trochę mnie to odrzucało, ale ostatecznie kupiłaśmnie tym tekstem. A i super wykorzystany efekt, to na duuuży plusior
Odpowiedz
~DarkStone 6 d.
jagodolas

Dzięki,cieszy mnie Twoje zdanie. A co konkretnie odrzucało? Bo ciekawa jestem,tak na przyszłość, co konkretnie się podoba,a co nie?
Odpowiedz
~jotka 6 d.
Warsztatowo faktycznie całkiem dobre, ale sama historia jakoś mnie mija. Te wszystkie "suki" "łeb" jakoś mi nie pausją do całej stylistyki. Na plus wpleciony efekt. I żywe, dynamiczne dialogi. A i pomysł! Na minus; zaczynasz mocno, ale ten poziom utrzymuje się jakby przez cały tekst, nie pozwala mi to poczuć ani tej rozpaczy, ani strachu, dlatego po przeczytaniu w zasadzie nie pamiętam już historii. Są mi obojętne losy Twoich bohaterów.
Myślę, że to warto podrasować, bo cała reszta super
Odpowiedz
~DarkStone 5 d.
jotka,

Dzięki za bardzo konstruktywną opinię. Bardzo dobrze poznać minusy, pozwala to wtedy bardziej krytycznie spojrzeć na to, co się robi,a wiadomo,że patrzenie na swoje "dzieło" zawsze jest dość subiektywne. Miało być mocno i wychodzi na to, że mogło być za mocno,choć ogólnie uważam, że nie jest źle,ale każdy inaczej odbiera,a odbiór czytelników jest przecież podstawą przy pisaniu. Dzięki raz jeszcze.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Witam,
Całkiem fajne opowiadanie. Nieźle wybrnęłaś z zestawu.
Podoba mi się podanie przypisów - widać, że zrobiłaś research.
Pozdrawiam


Odpowiedz
~DarkStone 5 d.
Agnieszka

Dziękuję za opinię i zainteresowanie.
Research był konieczny, pisałam wcześniej,że wymusiło to zakończenie z efektu,którego nie chciałam pominąć. Szukałam jakichś istot,demonów żywiących się ludzkim mięsem i wybór padł na postacie japońskiej mitologii. A skoro już coś robiłam,chciałam to zrobić dobrze,przynajmniej w sensie moich starań, bo efekt ocenianie Wy, którzy czytacie. Dzięki raz jeszcze za docenienie 😘
Odpowiedz
+berkas 5 d.
Skojarzenie Adelajdy z Miyazakim bardzo dobre. Podobnie odebrałem opisane przez Ciebie demony. Słowianka spotyka spragnione Ono . Fajny horroł, nie ma może fragmentów mrożących krew w żyłach, ale budzi niepokój.
Odpowiedz
~DarkStone 5 d.
berkas,

Właściwie to ja nie umiem pisać horrorów 🙈
Tutaj zestaw i dobór fragmentów z efektu sprawiły, że gatunek niejako był oczywisty. Może dlatego,że mnie nigdy żaden horror nie przestraszył,ja też nie umiem straszyć kogoś.
Owszem,wychodzi mi coś około horroru,nie mogę powiedzieć,że tak całkiem nic,ale może tajemnica tkwi w tym,co napisała jotka - mocno od początku i tak do końca,bez puszczenia na luz, a może powinna groza narastać, potęgować się, może czytelnik powinien mieć właśnie czas na to, żeby jego emocja - strach w tym przypadku - miała szansę ewoluować,a nie że od razu dostaje po głowie i w oszołomieniu tkwi do końca, gdy nie bardzo już coś wtedy do niego dociera.
Lekcja kolejna dla mnie po wyciągnięciu wniosków z tej edycji: nauczyć się stopniować napięcie.
I chyba zerknę na Miyazakiego, zobaczę, co konkretnie porównujcie, bo mimo zainteresowania mitologia i stara kultura Japonii, manga czy anime to nie moja bajka.
Fajna,nie skrajną opinia, za którą dziękuję. Pozdrawiam
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin