Owładnięty pożądaniem 3


 MIA

 Następnego dnia po randce z Dawidem byłam niespokojna. W głowie mi się nie mieściło, że pozwoliłam mu na tak wiele. Zatraciłam się, kiedy pocałował mnie, tak delikatnie, a potem namiętnie. Rozpalił ogień, o którego istnieniu nawet nie wiedziałam. Dotykał tak wyuzdanie, gorliwie. Byłam z nim na jednej randce. Co za wstyd, jak to o mnie świadczy. Co sobie pomyśli?

 Wczoraj w euforii napisałam jeszcze sms-a do Diany, że było wspaniale. Nie mogę temu zaprzeczyć, wyszłam z czarującym i przystojnym adonisem. Cholera, chyba byłam zgubiona.

 

 Oczywiście w chwili, kiedy nie maluje, a muszę zająć czymś ręce, siedzę w kuchni. Teraz nie było inaczej, postanowiłam upiec sernik na czekoladowym spodzie. W planach było malowanie i obżeranie się, przerażająco słodkim ciastem, aż dziw brał, że mój tyłek nie urósł tak, jak Beyonce. Nie miałam też talentu do śpiewu, więc może i dobrze, że nie musiałam kupować dżinsów ze specjalnym miejscem na wielkie poślady. Ktoś zadzwonił dzwonkiem, w poplamionej koszulce i samych szortach uchyliłam drzwi. Moim oczom ukazał się ogromny bukiet czerwonych róż, wydawało się, jakby była ich setka. Oniemiałam zaskoczona.

 – Dzień dobry. Czy pani Mia? – Odkładając kosz na ziemie, pokazał się młody chłopak w żółtej koszulce polo, wcześniej widać było tylko jego spracowane ręce trzymające mocno łodygi.

 – Tak, to ja – w końcu wydukałam.

 – To świetnie, nie mogłem tu do pani trafić, już myślałem, że odmówię tego zlecenia. Proszę pokwitować – sapał, co najmniej jak by biegł, a nie jeździł samochodem, widać było, że typem sportowca to on nie był.

 – Od kogo te kwiaty? – zapytałam.

 – Mam zanotowane, że jest w środku bilecik i żadnych informacji mam nie udzielać. – Wzruszył ramionami. – Do widzenia.

 – No to cóż, dziękuję panu bardzo. Do widzenia.

 Wsadziłam jeszcze wypadający kosmyk włosów w koczek i starannie wniosłam kwiaty do domu. Muszę przyznać, że teraz rozumiałam tego dostawcę, były przeraźliwie ciężkie. Wstawiłam je do szklanego wazonu i postawiłam w kuchni na stole.

 Zapach róż błyskawicznie rozprzestrzenił się, mieszając z zapachem ciasta z piekarnika. Kwiaty były piękne, zwykłe określenie, ale naprawdę klasycznie eleganckie. Zanurkowałam dłonią w poszukiwaniu karteczki. Znalazłam biały bilecik, który zaraz ubrudziłam czekoladową masą.

 

 Mia, oczarowałaś mnie. Kruszysz mur, który wzniosłem wkoło siebie, nie mogę się doczekać Twoich pocałunków i Twojego ciała.

 D.

 Pięknie, wyszłam na chętną, a może nawet puszczalską. Rzuciłam bilecikiem w kąt i poszłam sprzątać bałagan, który narobiłam. Byłam trochę, jak taka matka kwoka, tyle że bez dzieci. Nadchodził stres, problemy, a zamykałam się w kuchni, uciekając od tego. Myłam, polerowałam, co tylko wpadło mi do rąk, powinnam była urodzić się, co najmniej pięćdziesiąt lat wstecz. Zupełnie nie pasowałam do tych czasów, gdzie kobiety emancypują wolność i ociekają swoją seksualnością.

 Dawid dzwonił dwa razy, napisał też smsy. Cholera.

 

 13.35 Dawid

 Myślę o Tobie i smaku Twoich ust… Musimy zobaczyć się pod koniec tygodnia, co Ty na to?

 

 15.59 Dawid

 Oj dziś jesteś wyjątkowo zapracowana, chyba że mnie unikasz. Myślałem, że randka nie poszła aż tak źle. Wiesz, muszę ci coś zdradzić, uwielbiam Twoje piegi.

 

 Ja ich nie cierpiałam, nie były bardzo widoczne, ale uważałam, że przez nie moja twarz wygląda jak u dziecka. Jak mogą mu się podobać? Chyba upadł na głowę.

 Usiadłam na kwiecistej sofie w małym, ale przytulnym salonie i postanowiłam poczytać. Znalazłam lekką książkę, którą pożyczyła mi tego lata Diana. To najlepszy moment, by sprawdzić, czy jest tak dobra, jak mówiła.

 

 17.45 Dawid

 Czy coś się stało? Kiedy będziesz mogła porozmawiać, zadzwoń. Mam nadzieję, że wszystko okej.

 

 Było mi głupio, nie wiem, czemu nie odpisywałam. Zupełnie nie wiedziałam, co mogłabym mu powiedzieć.

 Hej nie mogę się z tobą więcej widywać, bo na pierwszej randce byłam gotowa wskoczyć ci od razu do łóżka…

 Żenujące, a tak fantastycznie nam się rozmawiało. Czemu to tak spieprzyłam? Nie chce, by w taki sposób mnie widział. To banał, ale zawsze myślałam o pokrewnych duszach, a nie o zwierzęcym magnetyzmie jak w tanim harlequinie. Chyba moja przyjaciółka ma rację, zgubi mnie kiedyś ten mój romantyzm.

 Co chwilę zerkałam na bilecik, zastanawiające było, czemu wzniósł wokół siebie mur? Wstałam, wsunęłam bose stopy w pantofle i ruszyłam na górę. Nic nie będzie z tego czytania. Wykąpie się, zjem i zadzwonię w końcu do niego. Powiem prosto z mostu, że, na co dzień tak się nie zachowuje. Muszę to wyjaśnić…

 

 ***

 Chodziłam tam i z powrotem układając w głowie treść tego, co powiem. Wszystko brzmiało beznadziejnie.

 – Cześć Dawid – odważyłam się skoczyć na głęboką wodę, przez telefon nie mogłam z siebie zrobić aż tak wielkiej kretynki, jak na żywo.

 – Witaj moja droga, już zaczynałem się zastanawiać czy wszystko w porządku. Dlaczego milczysz od wczoraj?

 Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam prosto z mostu.

 – Nie jestem taka, to znaczy taka łatwa. Po prostu poniosły mnie wczoraj emocję, a nie zdarzało mi się takie coś wcześniej, nie wiem jak sobie z tym poradzić.

 – Mia, przecież jesteśmy dorośli – roześmiał się serdecznie. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby twoje hamulce puszczały częściej. Ale musisz mi obiecać, że będzie to tylko w mojej obecności. Zresztą to było bardzo przyjemne, może niekoniecznie wygodne w tamtym miejscu, ale niezaprzeczalnie przemiłe.

 – Było błogo, muszę to przyznać – powiedziałam nieśmiało. – Pamiętaj, proszę, że nie zachowuje się tak na pierwszej randce.

 W myślach dodałam, że nigdy się tak nie zachowuję.

 – Wystarczy tego samo kajania się, dostałaś kwiaty?

 – Tak! – wykrzyknęłam, zupełnie zapomniałam podziękować – Są przepiękne, nie spodziewałam się takiej niespodzianki.

 – Dobrze, w takim razie może będziesz mogła osobiście mi podziękować. Co byś powiedziała na kino w weekend?

 – Muszę się zastanowić, nie chce, aby działo się to wszystko za szybko.

 – Mia, przecież to zwykły wypad do kina, potem, jeśli nie będzie przeszkód lody i spacer. Nie rezerwujemy nocy w hotelu.

 – Może masz rację…

 – Na pewno – skwitował.

 – Jaki mur wzniosłeś wokół siebie?

 – O, nie sądziłem, że poruszysz ten temat, do tego sprytnie unikając odpowiedzi na moją propozycję. Jednak skupiłbym się na tej drugiej kwestii z bilecika. – Wyczułam w tonie głosu, że nie chce na ten temat rozmawiać. Zapamiętam, aby zadać to pytanie w innych okolicznościach.

 – Lubisz mnie zawstydzać – odpowiedziałam.

 – Lubię wiele rzeczy w tobie, a twoje usta należą zdecydowanie do tej listy. Co myślisz o klasykach? Rocky, Leon zawodowiec może Szklana pułapka?

 – Przecież tego nie grają już w kinach…

 – W zwykłych kinach już nie. Jestem fanem starszych fil-mów. Mam znajomego, od którego wynajmuję małą salkę kinową na własne potrzeby.

 – Chcesz powiedzieć, że będziemy w kinie sam na sam?

 – Jeśli zgodzisz się ze mną pójść. Mia przecież cię nie zjem, bez pozwolenia.

 – Pomyślę nad tym.

 – Słuchaj, muszę już kończyć za chwilkę mam ważną, video-konferencję z zagranicy.

 – Oczywiście rozumiem.

 – Dzięki za telefon, proszę, rozpatrz pozytywnie moją ofertę, czekam na wiadomość! – Usłyszałam sygnał przerwanego połączenia.

 Opadłam na sofę z głupim uśmieszkiem. Wiedziałam, kto będzie zaprzątać moje myśli dzisiejszej nocy. Czy to możliwe by tak na mnie działał po jednej randce?

 

 

 ***

 Kolejny dzień minął w mojej spokojnej rutynie, nie mogłam zasnąć, więc postanowiłam jeszcze chwilkę popracować. W kasetce leżały farby. Pod ścianą, która miała już nie jeden ślad mojej pasji stały nowe płótna. Na podłodze widniało kilka plam, dla mnie miały swój urok, ten kącik miał dawać inspirację. Nastrój nie pozwalał mi dziś na malowanie, ale z chęcią opuszkami palców dotykałam zaschniętą farbę, by poczuć duszę tego, co aktualnie tworzę. To był mój sposób na odprężenie. Kochałam tę strukturę, nieregularne linie. Przy tworzeniu nie musiałam mieć porządku, lubiłam taki artystyczny nieład, ślady linii papilarnych odbite na sztaludze. Mieszające się kolory... Mój chaos. W tym wszystkim teraz tkwiły nowiutkie pędzle do akwareli, rozczapierzałam raz po raz czerwone włosie. Skuwkę miały z mosiądzu, pokrytego złotym kolorem. Taki prezent to szczyt marzeń, moje były już mocno wysłużone, więc byłam podwójnie wdzięczna.

 Nagle kątem oka coś dostrzegłam. Jakiś ruch przykuł moją uwagę. Zerknęłam przez ramię, mężczyzna wysoki, ubrany na czarno wszedł do pokoju. Od razu wyczuł, że go zauważyłam. Zanim zdążyłam krzyknąć, rzucił się w moim kierunku. Nie wiele myśląc, podniosłam stołek, który miałam pod ręką i chciałam się bronić, jednak on momentalnie był przy mnie, panika chwyciła mnie za gardło.

 – Co robisz w moim domu, wynoś się natychmiast, wzywam policję! – krzyczałam.

 Walczyłam, ale na próżno. Zupełnie jakby owca stawiała się wilkowi. Chwycił krzesło i cisnął nim w ścianę. Mebel roztrzaskał się na kawałki, zdałam sobie sprawę, z jaką siłą mam do czynienia. Musiałam jakoś dosięgnąć telefon, który zostawiłam na szafce, żeby wezwać pomoc. Z szybkich kalkulacji wynikało, że i tak nie zdążą na czas. Może, chociaż przybędą, zanim ten osiłek poderżnie mi gardło od ucha do ucha.

 Niestety w drzwiach ujrzałam drugiego, dobrze zbudowanego faceta, nordyckiej urody. Pewnym, twardym krokiem wmaszerował i szybko rozeznał się w sytuacji. Położył ręce na wąskich biodrach, spojrzał w naszą stronę i rzucił ostro.

 – Irek, bierz tę szmatę. Nie ma na co czekać. Z takim chuchrem sobie nie poradzisz. Kurwa, nie mamy czasu na zabawę, ciąg za kłaki i zwijamy się stąd – warknął i zerknął szybko na zegarek, który wysunął spod rękawa czarnej bluzki.

 – Borys mógłbyś mi pomóc, szarpie się jak opętana, to miała być szybka i prosta akcja. Aniołek… Jasne kurwa – odpowiedział zirytowany.

 Złapał mnie za ramiona i szarpał w stronę wyjścia. Kopiąc, zwaliłam lampę z witrażem, którą dostałam od dziadka na osiemnaste urodziny. Ostatni prezent.

 Próbowałam się jakoś ratować. Wrzeszczałam, żeby zostawili mnie w spokoju.

  – Co ja takiego zrobiłam? Czego chcecie?

 Gardło bolało coraz bardziej, raz prosiłam, raz straszyłam, potem błagałam wręcz. Czułam ten wszechogarniający strach, jak powoli zabiera mi oddech. Jak coraz mocniej wgniata się we mnie, paraliżuje. Wszystko to było nierealne. Nie możliwe, przecież nikomu nie wadziłam. Żyłam, nie wchodząc ludziom w drogę.

 – Natychmiast mnie puśćcie! – darłam się ostatkiem sił.

 Kiedy jeden z nich trzymał mnie za włosy, od tyłu i uciszał, drugi był już prawie twarzą w twarz ze mną. Cios, który otrzymałam na chwilę mnie zamroczył. Chwilę później poczułam piekące ukłucie w ramię. Próbowałam wyszarpać ręce z tego żelaznego uścisku, ale na marne. Z góry byłam przegrana. Wpatrywałam się więc w głębię tych bławatkowych oczu doszukując iskierki empatii, jakiegoś wahania. Na marne. Zmroziła mnie tylko ich nieobecność i surowość. One będą ostatnią rzeczą, jaka zobaczę w życiu, tyle piękna jest na świecie, a ja na koniec widzę bezduszne źrenice.

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~SylviaWyka
Kategoria: romans
Liczba wejść: 8
Opis:
Dodano: 2020-02-11 12:24:15
Komentarze.
*Canulas 6 d.
Na początek tylko truknę, wywal kropkę z tytułu.
Odpowiedz
*Canulas 5 d.
Końcowe tony sugerują, że romans idzie w kryminał. Kombinacja nie do końca moja, ale zajrzałem. Wszystko to, zachowania, akcja, wydają się naturalne i dobrze rozpisane. Piszę, "wydają się", bo jako laik gatunkowy nie wiem tego na pewno, lae nic mi za bardzo nie zgrzyta. Było trochę cukru, ale jeszcze po granicy strawności.

Potem weszły te dwa ziutki i uwaga... Hmm, gadali do siebie z imion, które być może były fałszywe, ale jednak.

Najbardziej z całego tekstu zastanawia mnie czemu niektóre slowa zapisujesz z kre-seczką w środku. Czy to jakiś rodzaj kodu, czy po prostu przenosi Ci tak wyraz?
No nic. Myślę, że gdyby nie było tego zwrotu na końcu, rączej na dalsze części spoglądałb wyrywkowo. Ot, rozmijam się odbuorczo. Jednak coś się zadziało i zajrzę pewnie dalej.
Pozdrox
Odpowiedz
Canulas Tak mój kod ;/ cholera tak mi przenosi, zupełnie nie pojmuje, dlaczego i jak to ogarnąć. Też nie lubię czysto słodkich historii więc krwi nie zabraknie, a co Dzięki za opinie, super że czytasz. I tak wpadnie Ritha i zrobi listę błędów, że mi w piety pójdzie!
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
SylviaWyka haha, wpadnę, wpadnę
Odpowiedz
*Canulas 5 d.
SylviaWyka, Orkan Ritholinda.

Odpowiedz
*Ritha 5 d.

Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Ale by było super, jakby tak nazwali orkan!
Odpowiedz
*Canulas 5 d.
Ritha, zwłaszcza dla okolic, które by nawiedził
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
to moje nowe marzenie, napisze w tej sprawie do dyrektora kreatywnego działu nazewnictwa zjawisk pogodowych z NASA.
Idę bo
Odpowiedz
No trafione w sedno, przelatuje i niszczy wszystko! 😍
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Sylvia będę jutro, muszę mieć świeżą głowę
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Okay, let's go!

"W planach było malowanie i obżeranie się, przerażająco słodkim ciastem" - bez przecinka tutaj
"Odkładając kosz na ziemie" - ziemię*
"sapał, co najmniej jak by biegł" - jakby*

"– Od kogo te kwiaty? – zapytałam.
– Mam zanotowane, że jest w środku bilecik i żadnych informacji mam nie udzielać. – Wzruszył ramionami" - brawo, chyba załapałaś zapis dialogów, gdzie z ma być z małej jest z małej, gdzie z dużej jest z dużej

"zaraz ubrudzi-łam czekoladową masą" - tu oczywiście ta kreseczka zbędna

"Mia, oczarowałaś mnie. Kruszysz mur, który wzniosłem wkoło siebie, nie mogę się doczekać twoich pocałunków i twojego ciała.
D." - to treść liściku, więc fajnie byłoby dać kursywą, czyli w edycji:
[i] Mia, oczarowałaś mnie. Kruszysz mur, który wzniosłem wkoło siebie, nie mogę się doczekać twoich pocałunków i twojego ciała.
D.[/i]

"Mia, oczarowałaś mnie. Kruszysz mur, który wzniosłem wkoło siebie, nie mogę się doczekać twoich pocałunków i twojego ciała" - i widzisz, tutaj masz list, a nie narracje, dlatego zwroty Twoich/Twojego* z dużej (to samo w treści sms-ów ciut niżej: co Ty* na to? / uwielbiam Twoje* piegi)

"Rzuciłam bilecikiem w kąt i poszłam sprzątać bałagan, którego na-robiłam" - który* narobiłam

"Usiadłam na kwiecistej sofie w małym, ale przytulnym salonie i postanowiłam poczytać, znalazłam lekką książkę, którą pożyczyła mi tego lata Diana" - rozdzieliłabym to na dwa zdania, bo za bardzo ciurkiem (nie można złapać oddechu):
"Usiadłam na kwiecistej sofie w małym, przytulnym salonie i postanowiłam poczytać. Znalazłam lekką książkę, którą pożyczyła mi tego lata Diana"

"Mam nadzieje, że wszystko okej" - nadzieję*
"Żenujące, a tak fantastycznie nam się rozmawiało, czemu to tak spieprzyłam" - ostatni składowa tego zdania jest pytaniem, wiec może warto rozdzielić (to oczywiści jedynie luźne sugestie) i wywalić drugie "tak":
Żenujące, a tak fantastycznie nam się rozmawiało. Czemu to spieprzyłam?

Ok, wklejam i zaraz kontynuuję.
Odpowiedz
Ritha Zginę przez Ciebie!
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
SylviaWyka Nie giń! Walcz! Fight!
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
"Nie chce, by w taki sposób mnie widział. To taki banał, ale zawsze myślałam o pokrewnych duszach, a nie o zwierzęcym magnetyzmie jak w tanim harlequinie" - chcę* i masz 2x taki, drugie można wyrzucić
"Wstałam, wsunęłam gołe stopy" - może: bose* stopy
"Powiem prosto z mostu, że, na co dzień tak się nie zachowuje" - zachowuję* i drugi przecinek zbędny
"Chodziłam tam i z powrotem[,] układając w głowie treść tego, co powiem"

"– Cześć Dawid – odważyłam się skoczyć na głęboką wodę, przez telefon nie mogę z siebie zrobić aż tak wielkiej kretynki, jak na żywo" - czasami mieszasz czasy, obadaj tutaj" odważyłam się (czas przeszły), nie mogę (czas teraźniejszy), chyba lepiej napisać "nie mogłam"
"Po prostu poniosły mnie wczoraj emocję" - emocje* (tu bez ogonka, bo emocje w liczbie mnogiej)
"Zresztą to było bardzo przyjemne, może nie koniecznie wy-godne w tamtym miejscu" - niekoniecznie* wygodne*
"Pamiętaj, proszę, że nie zachowuje się tak na pierwszej randce" - zachowuję* (w pierwszej osobie z ogonkiem - ja nie zachowuję, a trzeciej bez - on/ona nie zachowuje)
"– Tak! – wykrzyknęłam, zupełnie zapomniałam podziękować[.] – Są przepiękne"
"– Muszę się zastanowić, nie chce, aby działo się to wszystko za szybko" - nie chcę*
"Jestem fanem starszych fil-mów" - znów ta kreseczka niepotrzebna
" – Słuchaj, muszę już kończyć za chwilkę mam ważną, video-konferencję z zagranicy" - wydaje mi się, że po polsku wideokonferencja*, a na pewno źle są przecinki, zapisałabym:
" – Słuchaj, muszę już kończyć, za chwilkę mam ważną wideokonferencję z zagranicy"
Ok, zaraz c.d.
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
"Na podłodze widniało kilka plam, dla mnie miały swój urok, ten kącik miał dawać inspirację." - powtórzenie miały/miał, może: kącik służył inspiracji
"ale z chęcią opuszkami palców dotykałam zaschniętą farbę, by poczuć duszą to, co aktualnie tworzę" - dotykałam zaschniętej* farby, by poczuć duszę tego*

Kiedy opisujesz jej pasję, faktycznie czuć, że ona to kocha. Narracja skręca w taką nostalgię, oddanie czemuś, bardzo mi się to podoba.

"Zerknęłam przez ramie" - ramię*
"Nie wiele myśląc, podniosłam stołek" - Niewiele*
"Zupełnie jak by owca stawiała się wilkowi" - jakby*
"– Irek bierz tę szmatę. Nie ma, na co czekać" - przecinki inaczej: "– Irek, bierz tę szmatę. Nie ma na co czekać"
"to mia-ła być szybka i prosta akcja" - znów kreseczka
"którą dostałam od dziadka na osiem-naste urodziny" - i tutaj też
"Nie możliwe, przecież ni-komu nie wadziłam. " - Niemożliwe* (i kreseczka zbędna)
"– Natychmiast mnie puśćcie! – darłam się, ostatkiem sił" - bez przecinka
" Kiedy jeden z nich trzymał mnie za włosy, od tyłu i uciszał" - tutaj też bez przecinka
"Cios, który otrzymałam na chwilę mnie zamroczył. Chwilę później" - 2x chwilę, może: "Cios, który otrzymałam na moment mnie zamroczył. Chwilę później"
"Wpatrywałam się, więc w głębię tych bławatkowych oczu" - bez przecinka
"Wpatrywałam się, więc w głębię tych bławatkowych oczu, doszukując się iskierki empatii, jakiegoś wahania" - 2x się, może:
"Wpatrywałam się więc w głębię tych bławatkowych oczu, szukając iskierki empatii, jakiegoś wahania"

Fajna końcówka, fajnie się wczuwasz w bohaterkę, to czuć i to cholernie ważne, by tworzyć wyraziste sceny i charakterne postaci. Przeczytałam trzy części i jestem już poniekąd zżyta zarówno z Mią, jak i z Dawidem. Mało tego, naprawdę mnie wciągnęło (nie każda seria, którą czytam mnie wciąga). Czekam zatem na kolejne
Odpowiedz
Ritha Gdy weszłam i zobaczyłam ścianę tekstu, tego do poprawki je*błam śmiechem hahah spodziewałam się tego, ( że zginę w tych poprawkach) ale zobaczyć to już inna kwestia. Co do dialogów staram się to ogarniać, jak mogę. Siedzę poprawiam, piszę i tak w kółko. Co do kwestii imion zbirów, kurczę nie patrzyłam na to pod tym kątem. Jeśli przeczytasz kolejną część, która jest rozwinięciem może doradzisz czy nadal jednak imiona zakamuflować
Odpowiedz
Bardzo boję się nijakości bohaterów, skupiam się na nich. Staram się nawet konkretne zwroty dopasować do danej osoby, czy mi to wyjdzie, zobaczymy. Ale bardzo miło, że wciąga. To dla mnie mega ważne
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
A, chyba musisz zanumerować cześć
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Can napisał: "Potem weszły te dwa ziutki i uwaga... Hmm, gadali do siebie z imion" - taaaa, to dość dziwne, napad i porwanie to przestępstwo, nie szastaliby wiec danymi
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Chyba, ze to przestępcy-ciamajdy, tak tez może być
Odpowiedz
Ritha Jak się dłużej nad tym zastanawiam, to faktycznie chyba na początku nie powinny być ujawniane te imiona, mimo że są pewni siebie, bo mają „dobre plecy”
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin