Owładnięty pożądaniem 5


 DAWID

 

 Rozsiadłem się w gabinecie i pogrążyłem w myślach. Od weekendu ta dziewczyna zaprząta moje myśli. Dawno już powiedziałem sobie żadnych kobiet w moim życiu, przynajmniej tych na stałe. Jednak cały czas zastanawiam się, kiedy zechce pójść na kolejną randkę. Pf, randkę, jestem jak napalony uczniak, czekam aż skinie palcem. Co się ze mną dzieje? Fakt jest inteligentna i skromna, co rzadko się zdarza. Mam ochotę z nią rozmawiać i flirtować, a do tego wszystkiego mam ogromną chęć zaciągnąć ją do łóżka i bzykać na wszelakie możliwe sposoby. Intryguje mnie jej doświadczenie w tej kwestii. Jaki sex lubi? Ilu miała facetów? Czy któryś doprowadził ją do takiego orgazmu, że krzyczała?

 Wczoraj mnie zbyła, zostawiła bez odpowiedzi, a dziś nie odpisuje na sms-y. Dzwoniłem już dwa razy, nie przywykłem do tego, by uganiać się za kobietą. Może to swego rodzaju gra, bierze mnie na przeczekanie. Muszę przyznać sam przed sobą, że daje to świetny efekt, byłaby na tyle wyrachowana? – Oczywiście, że tak – prychnąłem na głos. Wszystkie takie są…

 

 6.58 _Mia_

  Dzwoniłem dwa razy. Mia jesteśmy dorośli, nie będę naciskać, wystarczyło odebrać i odmówić. Pozdrawiam D.

 

 Idąc przez salon wysłałem sms-a i wcisnąłem telefon do kieszeni marynarki.

 – Hektor jedziemy dziś wcześniej, mam ochotę popracować w hotelu.

 – Chyba sporo popracować, przecież jest dopiero siódma, będziemy na miejscu za jakieś dziesięć minut. Ile godzin chcesz dziś tam spędzić? Może na to, co cię gryzie lepszy będzie wysiłek fizyczny? Siłownia? – spojrzał na mnie i uśmiechnął się złośliwie. Przypuszczał, co, a raczej, kto nie daje mi spokoju.

 – Nie dyskutuj. Nie prosiłem o radę, jeśli ci coś nie odpowiada, jadę sam.

 – Jestem gotowy, jak zawsze – odpowiedział, wychylając przy tym duszkiem resztkę kawy – może jednak basen?

 – Stąpasz po cienkim lodzie przyjacielu – rzuciłem i ruszyłem w stronę auta. Odkładając kubek na długi dębowy stół, zaśmiał się i podążył za mną.

 Całą drogę do firmy rozmyślałem o niej. Czemu brak odpowiedzi robi na mnie takie wrażenie? Zerkałem na wyświetlacz telefonu chyba po raz setny, cisza. Czy ma to jakiś związek z Matejem, był u niej kolejny raz? Nie da się ukryć, że była wtedy zdenerwowana.

 Zatrzymaliśmy się pod głównym wejściem. Stało kilka zaparkowanych samochodów, wszystkie ekskluzywne, o takich klientów od początku walczyliśmy. Spojrzałem na niewielki, ale imponujący budynek. Nasz drugi hotel, byłem z niego wyjątkowo dumny, miałem do niego sentyment. Osiągnęliśmy wszystko ciężką pracą i nie zmarnujemy tego.

 – Hektor odstaw auto do garażu podziemnego i zajmij się sprawami bieżącymi. Będę w swoim apartamencie – wydałem krótkie polecenie i ruszyłem do wejścia.

 Przywitał mnie ciepły, jasny hol pełen kwiatów. Imponujące marmurowe lobby miało za zadanie zachwycić nawet najbardziej wymagających klientów. Zauważyłem, że szef mojej ekipy i recepcjonistka studiowali wykazy w komputerze, nie miałem w planie im przeszkadzać. Ukłonili się oboje, ale zanim zdążyli mnie zawołać, skierowałem się do windy. Faktycznie byłem zirytowany, lubiłem docinki Hektora, ale dziś nie chciałem ich słuchać.

 Znaliśmy się od dzieciaka, był moim towarzyszem, przyjacielem i prawą ręką. Służył w wojsku parę lat po śmierci najbliższych. Wydawało się, że to dobry sposób na poradzenie sobie z bólem. Bywały okresy, kiedy myślałem, że już po nim, jednak wrócił. Fizycznie cały, ale psychicznie odmieniony, jakby wycofany. Był mi wdzięczny, bo wyciągnąłem go z gówna dokładnie w momencie, kiedy połknęło jego rodziców, ich już uratować się nie dało.

 Przemierzałem korytarz na ostatnim piętrze. Były tu również pokoje gospodarcze i konferencyjna w razie większych spotkań biznesowych, ale tylko w zaufanym gronie.

 Przeszedłem przez drzwi i od razu wyczułem w powietrzu nutę drzewa sandałowego, którym polerowano meble w gabinecie. Lubiłem ten zapach, pozwalał mi się skupić. Usiadłem przy wielkim dębowym biurku, przejrzałem i posegregowałem papiery. Następnie napisałem e-maile. W tym również do Mateja, by dostarczył mi pilnie listę podwykonawców do nowego hotelu. Stwierdziłem, że zajmę się tym, co wychodzi mi najlepiej, czyli ciężką pracą.

 Po chwili zjawił się mój braciszek. Nie zdziwiło mnie to gdyż często tu nocował. Rzucił czarną teczkę przede mnie, a sam rozsiadł się wygodnie na beżowej sofie. Moje rozdrażnienie sięgało zenitu, chciałem dać mu upust. Odezwałem się wrogo.

 – Może byś tak zapukał, zanim wejdziesz do kogoś. Doskonale wiesz, że te apartamenty są do prywatnych dyspozycji, każdy ma swój.

 – Nie zaproponujesz mi drinka? – odpowiedział, uśmiechając się półgębkiem.

 – Czyś ty już całkiem na łeb upadł?! Żadnego picia w godzinach pracy, jak będziesz potem rozmawiać z klientami? Śmierdzący whisky? – Roześmiał się, ja natomiast niezrażony ciągnąłem dalej. – Za kogo ty się masz! W tym swoim burdeliku możesz robić, co ci się żywnie podoba, ale tutaj masz być trzeźwy i kulturalny. Tego wymaga ta branża.

 – Widzę, że coś dzisiaj jesteś nie w sosie. Ja natomiast miewam się wyśmienicie, mam, co świętować. Wyobraź sobie, że udało mi się powiększyć grono moich dziewczyn. Wiem – uniósł dłoń, abym mu nie przerywał – mało cię to interesuje, ale w nasze szeregi postanowiła wstąpić nie, kto inny jak Mia! Urocza dziewczyna. Już czuje ten zysk! – wyrecytował śpiewnie i zatarł ręce.

 Nie mogłem uwierzyć w to, co mówi. Zacisnąłem szczękę, czułem, że jestem na granicy. Nie zważając na moje osłupienie, kontynuował.

 – Wiadomo, trochę się opierała, jak to kobieta. Lubi udawać niezdobytą, ale mam swoje sposoby. Zresztą takiego cukiereczka może ktoś zechce kupić na stałe. Przyjechała wczoraj wieczorem i została już na noc. Czekamy na Irka, ma być koło ósmej, zabierzemy ją do rezydencji.

 – Nie możesz tu sprowadzać swoich dziwek! – wybuchnąłem, uderzając pięścią o blat. – Już parę razy ci mówiłem, że jest to Hotel na wysokim poziomie, miałeś z tym skończyć. Prosiłem cię, żebyś zostawił ją w spokoju! Musiałeś mieć właśnie tę dziewczynę!?

 – Dawid, czyżbyś nabrał się na jej niewinną buźkę? Myślałeś, że jest inna? Nie rozśmieszaj mnie, one wszystkie nadstawiają dupy temu, kto da więcej. Zupełnie jak Sara. Z tą różnicą, że Mia z tobą nie spała – jego śmiech odbił się od ścian.

 – Nie odzywaj się, koniec tematu – warknąłem.

 – Ty naprawdę liczyłeś na coś więcej z jej strony... Widzisz braciszku, zamiast z tobą zabawiała się z nami. Wyszedłeś na idiotę. – To, co mówił aż ociekało sarkazmem.

 – Zamknij się – ryknąłem! – dawaj klucz do twojego apartamentu.

 Okrążyłem biurko i stanąłem tuż przed nim. Osłupiał.

 – Zapłacę ci za numerek z nią, dawaj mi ten pieprzony klucz i to w tej chwili. – Krew mi wrzała.

 – Widzę, że cię wzięło, trzymaj, ale nie ręczę za nią. – Rzucił mi pęk, złapałem go w locie. – Nie mam pojęcia, co powie, jak tam wpadniesz. Przecież przyłapałeś ją na gorącym uczynku. Odegra rolę poszkodowanej i nieskalanej.

 Od razu ruszyłem w stronę korytarza. Droga była krótka, ale zupełnie jej nie pamiętam. W głowie mi szumiało od adrenaliny. Przebijało się tysiące myśli. Dlatego Mia nie odpisywała, była już tutaj z nim. Taki ze mnie naiwniak, chodziło tylko o forsę, jak mogłem się tak pomylić?

 Zamknąłem drzwi z hukiem i przekręciłem klucz w zamku. Odwróciłem się i zobaczyłem ją. W białej koszuli nocnej wyglądała olśniewająco pięknie. Dekolt uwydatniał piersi. Sutki przebijały się przez materiał, miała zabójczo zgrabne nogi. Anioł na zewnątrz, który w środku okazał się ladacznicą. Nienawidziłem takich kobiet. Niewarte były niczego prócz szybkiego numerka i to zamierzałem jej dać. Niech nie myśli sobie, że jestem tak głupi, jak reszta tych palantów, których już zrobiła w konia. Chyba dopiero się obudziła, włosy rozczochrane, spojrzenie miała zamglone i jakby nieobecne. Oparta o futrynę przyglądała się, jakby nie do końca była pewna czy to ja.

 – Kogo my tu mamy – zadrwiłem.

  Powoli dochodziła do siebie i szepnęła:

 – Dawid to ty, co tutaj robisz? – zbliżyła się o krok, czułem, jak powoli wpadałem we furie.

 – Przyszedłem, żeby być twoim pierwszym klientem, na pewno takie coś jest bardzo ważnym i przełomowym momentem – umyślnie przeciągałem sylaby.

 – Nie wiem, o co ci chodzi – spojrzała ze zdziwieniem i chciała mnie chwycić za rękę.

 Przytrzymałem ją mocno za łokieć i popchnąłem na stolik, który stał nieopodal. Przycisnąłem przodem do jego powierzchni i zadzierałem materiał koszuli do góry. Broniła się rękami.

 – Co robisz? Przestań, proszę cię. Zupełnie nie rozumiem... – głos miała spanikowany. Wyrywała się, złapałem ją za włosy i szarpnąłem, mówiąc.

 – Zamknij się, myślałaś, że się nie dowiem? Pokażę ci, co cię czeka. Na co się zgodziłaś. Spokojnie, zapłacę sowicie, ale na delikatność nie licz, to rzadkość w tym fachu.

 – Natychmiast mnie puść! Zwariowałeś! – krzyczała, ze łzami w oczach.

 Próbowała coś wyjaśniać, nie słuchałem. Nie rozumiałem już słów, wszystko stało się tą jedną potrzebą. Fiut pulsował mi niemiłosiernie, naprężony do granic, a ja chciałem ją ukarać. Chciałem, by cierpiała, aby poczuła to rozczarowanie.

 – Dawid musisz mnie wysłuchać!

 – Nie, to ty musisz poczuć, jak to jest być upokorzoną, pisałaś ze mną i moim bratem równocześnie?! Spotykałaś się z nami obydwoma. Uznałaś, że z którymś ci na pewno wyjdzie, grubo się pomyliłaś – mój głos był ostry jak cięcie nożem.

 Rozwiązałem krawat i zrobiłem z niego knebel, który wsadziłem w jej usta. Trzymałem go mocno w lewej ręce tuż przy głowie. Była jak na uprzęży, na chwilę przestała krzyczeć. Słyszałem tylko bełkot, próbowała się wyrwać, ale była bez szans. Wierzgała coraz bardziej, ocierając się o moje krocze. Z całej siły przycisnąłem ją lewą ręką do stołu. Prawą zdarłem majtki, słychać było pękający materiał. W tym momencie wiedziałem, że nie ma odwrotu. Straciłem kontrolę nad sobą.

 Uderzyłem w pośladek, raz, drugi może trzeci. Miękki i jędrny przyjmował wszystko, nie mogłem się nasycić. Szarpałem go. Wrzask dudnił mi w uszach. Szybkim ruchem rozpiąłem zamek w spodniach i wyciągnąłem swojego penisa, na końcu główki już perliły się krople płynu, rozchyliłem jej uda i wbiłem się w nią z całej siły i złości, którą w sobie miałem. Rozdarłem górę piżamy, pochyliłem się i ugryzłem w gołe ramię. Eksplodowała we mnie dzika żądza i złość. Pachniała oszałamiająco jej własną wonią, niezastąpioną. Smakowała słonym potem, potem od walki, którą toczyła. Po prostu czysty seks. Przejechałem językiem w miejscu, gdzie został ślad moich zębów. Byłem jak zwierzę, liczył się tylko instynkt, nie mogłem przestać. Myślałem tylko o spełnieniu, o tym, by szybciej i mocniej wejść w nią, wycofałem się i znów uderzyłem. Jądra uderzały z głośnym plaśnięciem, ale znów poczułem opór, niewielki, przeszło mi przez myśl, że nie była mokra. Nieprzygotowana.

 Mia szarpała się jakby bardziej, mimo knebla próbowała krzyczeć. Była za wąska, ciasna. Zbyt ciasna. Przeszedł mnie zimny dreszcz. To niemożliwe, zamarłem. Powoli dochodziła do mnie rzeczywistość. Wysunąłem się z tej upragnionej cipki i zobaczyłem ślady krwi. Kurwa. Puściłem krawat, pokój wypełnił jej szloch. Palce od jednej ręki miała pobielałe, cały czas kurczowo trzymała się końca stołu. Drugą dłoń przygniotła własnym ciałem, więc nią nie mogła się bronić.

 – Byłaś aż tak wyrachowana, żeby sprzedać swoje dziewictwo? – Zszokowany, złapałem ją za ramiona i przekręciłem w moją stronę. Uniosła ręce, mimo nienaturalnego wygięcia palców. Osłaniała się nimi. Całą twarz miała mokrą od łez i śliny, która niekontrolowanie wypływała z jej ust.

 – Proszę nie, już dość – wydukała, ledwo można było rozpoznać, co mówi.– Czemu mi to zrobiłeś? Dlaczego ty?

 – Myślisz, że tam, gdzie się wybierałaś, postąpiliby z tobą inaczej?! – krzyczałem.

 Musiałem zająć czymś ręce. Doprowadziłem się do porządku, koszule wsadziłem w spodnie, podniosłem z ziemi marynarkę i ten nieszczęsny krawat.

 Zatrzymałem wzrok na jej twarzy opuchniętej od płaczu, na szyi krew mieszała się z łzami. Pękła jej dolna warga. Prowizoryczny knebel zostawił ślady otarcia w kącikach ust. Na lewym policzku, którym uderzyła o stolik, już malował się siniak. Włosy poprzyklejały się do całej twarzy.

 Obciągnęła materiał piżamy, dygotała na całym ciele. Próbowała związać rozerwane ramiączko. Wzdrygnęła się, kiedy wybuchnąłem;

 – Kurwa, ile ci obiecał zapłacić Matej?

 – Nie rozumiem, naprawdę. Oni mnie...

 – Nie rób ze mnie idioty! – Przerwałem jej, wrzeszcząc. – Chcesz powtórki?

 – Pytam się, ile Ci obiecał! – Zacisnąłem dłonie w pięści. Zrobiłem krok ku niej.

 Skuliła się i z łomotem opadła na podłogę płacząc. Ten tydzień zapowiadał się kurewsko fatalnie.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~SylviaWyka
Kategoria: romans
Opis:
Dodano: 2020-02-14 09:33:36
Komentarze.
~alfonsyna 5 d.
Wybacz, że tak ni z gruchy, ni z pietruchy, bo nie czytałam, jako że romanse zupełnie nie są dla mnie, ale naszła mnie refleksja, czy nie lepiej byłoby poszukać innego tytułu. Ten jakoś tak na wstępie nie zachęca, mnie się osobiście kojarzy z jakimś wattpadowym tekstem nastolatki o wybujałej wyobraźni, która w sumie to nie wie o czym pisze, ale najważniejsze, żeby, za przeproszeniem, bohaterowie się parzyli jak króliki. Z komentarzy pod poprzednimi częściami domyślam się, że Tobie nie o to chodzi, że chcesz tworzyć jednak ciekawszą i bardziej rozbudowaną historię, więc poszukałabym na tytuł czegoś mniej sztampowego, konkretniej związanego z fabułą albo po prostu bardziej tajemniczego. Wbrew pozorom tytuł to też wizytówka,
Odpowiedz
~alfonsyna 5 d.
Kurde, przypadkiem wkleiłam przed końcem wypowiedzi. XDD więc kończąc myśl - tytuł to wizytówka, coś bym tu pokombinowała z tym.
Pozdrowienia!
Odpowiedz
alfonsyna aa dziekuje za te uwagi, skupię się nad tym =) szczerze powiem że tak, tytuł jak na razie jest, bo jest. Nazwijmy go roboczy. Mam kilka innych propozycji ale jeszcze nie poczułam że to ten właściwy =)
Odpowiedz
~alfonsyna 5 d.
SylviaWyka, ja tak szczerze też mam często kłopoty z tytułami, może wszystko w swoim czasie przyjdzie, może trzeba dać się temu "przyjąć".
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
Mia - to dobry tytuł Miałam kiedyś serię - Lea, tytuł siadał w głowie. Oczywiście tak sobie tylko pierdzielę, ale Alf ma rację, tytuł jest mega ważny.
Z pomocą literówkową przybędę chyba dopiero po weekendzie... Chwilę masz okienko pogodowe bez orkanów
Odpowiedz
Ritha o jakąś ty dobra, że dajesz chwilę oddechu =)
Odpowiedz
Ritha o jakąś ty dobra, że dajesz chwilę oddechu =)
Odpowiedz
Ritha o jakąś ty dobra, że dajesz chwilę oddechu =)
Odpowiedz
*Ritha 5 d.
O, ale coś Ci polecę!
https://www.ortograf.pl/

Na tej stronce swego czasu sporo się nauczyłam. Tylko trzeba wrzucać małymi fragmentami (akapit, dwa max). Wyłapuję największe babolasy
Odpowiedz
Ritha o tak widziałam to kiedyś, gdzieś. Muszę skorzystać =)
Odpowiedz
Ritha a tak się zastanawiam czy przypadkiem Dawid cie nie zaskoczył?
Odpowiedz
*Ritha 4 d.
SylviaWyka jeszcze nie czytałam
Odpowiedz
*Ritha 7 godz.
Aż mi się skasował komentarz z nerw! zw
Odpowiedz
*Ritha 7 godz.
"Rozsiadłem się w gabinecie i pogrążyłem w myślach. Od weekendu ta dziewczyna zaprząta moje myśli" - 2 x myśli, tylko tyle wyłapuję z technicznych aspektów, bo a) goni mnie czas, b) fabuła mnie OBURZYŁA
Doczytam do końca, momento
Odpowiedz
*Ritha 6 godz.
"W tym momencie wiedziałem, że nie ma odwrotu. Straciłem kontrolę nad sobą" - dobry moment, ale kurde, czy on... zwariował?!
Wszystko spierdolił... Jak mógł jej nie posłuchać, tylko wierzyć tamtemu bucowi, upadł na głowę czy co!

Bardzo dobrze (według mnie) piszesz sceny erotyczne. Sceny erotyczne tak łatwo spierdolić, że to jest wręcz saperska robota. Ty to umiesz, podobała mi się ta scena, nie przesadzona, z wyczuciem, wywołująca emocje, bo z jednej strony pomyślałam - co za kutas, z drugiej - hm, może mu jednak wybaczy, drobny błąd w sztuce, no każdemu się może zdarzyć Myślę, że powinien ją teraz jakoś ładnie przeprosić Taaa, to będzie trudne

Dawaj następną! Tera wrzuciłaś obrazek i będę musiała czekać do jutra jebac przecinki, chcę wiedzieć, co będzie dalej
Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Ritha Jeśli chodzi o erotyczne sceny, słyszałam, że jestem w tym dobra. Generalnie lubię w tekście dużo emocji, mam nadzieję, że to widać. Jak mnie niesie to po całości, sceny seksu piszą mi się po prostu same. Dlatego idę w tym kierunku. Piszę, pisze, żeby wyrobić ten warsztat, no zobaczymy, co tu się będę rozwodzić nad tym, czas pokaże.
Odpowiedz
*Ritha 2 godz.
SylviaWyka masz potencjał w tym temacie, ja już pare lat siedze na portalach, czytam te opa, czytam i czytam i serio sceny erotyczne zazwyczaj sa spieprzone, albo jakoś tak dziwnie, nie wiem, a tu - oczywiście WEDŁUG MNIE - jest to dobrze wyważone.
Odpowiedz
*Ritha 6 godz.
Obudziło mnie to opo!
Odpowiedz
*Ritha 6 godz.
Wiesz co, treść jest za dobra na ten tytuł (z marketingowego punktu widzenia), musisz się poważnie i szybko zastanowić nad jego zmianą na coś bardziej chwytliwego
Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Ritha Co do tytułu zastanawiam się nad zwykłym imieniem, jak doradzałaś, ale nad Dawida. Dlatego, że w głowie mam wszystkich trzech braci, na każdego z nich mam historię. Wszystko romans/ erotyk, ale właśnie z mrocznym drugim dnem. Określam to trochę jak dark erotyk, dark duet.
Odpowiedz
*Ritha 2 godz.
SylviaWyka imię będzie lepsze niż obecny, spokojnie, prześpij się z tym tematem, żeby nie zmieniać co 2 dni.
Odpowiedz
*Ritha 6 godz.
Wiesz co, Krajew prowadzi fanpage t3kstury (https://www.facebook.com/t3kstura/), może wrzucisz mu swoją serię? Serie mile widziane.
Tutaj w tym wątku się zgłasza:
https://t3kstura.eu/index/nowy_w.php?id_watku=25
Trzeba fotę z pixabay (https://pixabay.com/pl/), link do części pierwszej oraz krótki, promujący fragment Myślę, że powinnaś! Zwłaszcza, że romansów na t3 jak na lekarstwo.
Odpowiedz
*Ritha 4 godz.
Coś Ty mi zrobiła! Cały czas myślę, czy bym mu wybaczyła na jej miejscu i tak se myślę, że chyba... tak! Jezu. Gdybym była zakochana (widzieli się ile, dwa razy? znają się ile, trzy dni? można się zakochać w trzy dni? może można, hm) więc gdybym była to na pewno. Zaskoczyłaś mnie konstrukcją tej fabuły. Te kryminalne, brutalne wątki nie poruszyły mnie nawet w połowie tak jak ten jeden z Dawidem. Gdyby to był ktoś inny zapewne też by mnie tak nie poruszyło, bywam obojętna na okrutne sceny, natomiast mocno wrażliwa na takie uczucia, kruche, kiełkujące, magiczne. Udało Ci się mnie zaskoczyć. Zaskoczonam tym zaskoczeniem. Tam były dwa błędy po drodze, które rażą:
To nie możliwe, zamarłem. - niemożliwe*
nie wielki, przeszło mi przez myśl - niewielki*
A idź Pani w pizdu.

Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Ritha Boże kochana, dostane zawału. Wchodzę myślę what the fuck ?! Tyle błędów ! Kurwa znowu... a tu takie zaskoczenie. Cieszę się, że wciąga, że się podoba i w ogóle byłam w nerwach, wrzucając ten kawałek. Mam takie trzy smaczki w tym opowiadaniu, których nie jestem pewna, ale w nie mimo wszystko wierzę!
Odpowiedz
*Ritha 2 godz.
SylviaWyka jebać błędy! Ja muszę wiedzieć co się stanie dalej! To wcale nie jest śmieszne, jestem fszczonśnięta!
Wiesz co <spoiler> bo gdyby mu nie zależało to by się tak nie wkurwił. Miałby to w nosie, ot co. A zarazem to zachowanie jest co najmniej oburzające. No nic, czekam cierpliwie. Hihi!
Odpowiedz
*Canulas 2 godz.
No ładnie. Muszę podejść, obadać, co tu się z czym i kto tu, jak i z kim.
no i dlaczego? Zwłaszcza dlaczego?
Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Canulas Ja, się cieszę jak dziecko że Orkan Ritha przestała zwracać uwagę na błędy toż to szok!
Odpowiedz
*Canulas 2 godz.
SylviaWyka, nie chwalta dnia. Opłonie od emocyi, to wywącha pod innym kątem.
Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Canulas aaa to z pewnością, ona jest jak szarańcza nic nie zostawi !
Odpowiedz
*Ritha 2 godz.
To jest dla bab, Canulardo, Ty będziesz tylko kwękał zapewne. Trza być babom, żeby to... poczuć
Odpowiedz
~SylviaWyka 2 godz.
Ritha tak, tu masz rację =)
Odpowiedz
*Canulas 1 godz.
Ritha - pierdzie...
Odpowiedz
*Canulas 1 godz.
SylviaWyka - lenie...
Odpowiedz
*Ritha 1 godz.
No ok, płyń zatem.
Odpowiedz
~SylviaWyka 1 godz.
Ostrzegałyśmy, że to nie dla faceta...
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin