TW #3 - Dzień dobry, kocham cię


 TW 3 - Dzień dobry, kocham cię

 

 Postać: Recenzent hoteli

 Zdarzenie: Porno na weselu

 Efekt: Tekst w oparciu o ostatni zapamiętany sen.

 

 

 Dariusz Mega był przeciętnym czterdziestolatkiem pracującym jako recenzent hoteli. Oczywiście nie mógłby z tego wyżyć, więc dorabiał sobie na taśmie w fabryce Wedla. Był dość gruby, miał pucołowatą twarz, krótką fryzurę, okulary na nosie i nietolerancję laktozy. Oto jego historia.

 

 Mega jechał właśnie czarnym range roverem. Czuł wiatr we włosach. Nagle obok niego ni z gruszki ni pietruszki pojawił się srebrny peugeot. Kierowca wrzucił piąty bieg i jechał tuż obok Dariusza, tak, że omal dwa samochody się nie zderzyły.

 

 Nagle Darek usłyszał głos swojego kumpla Jacka

 

 - Kurwaaaa!!! To Osama Bin Laden!

 

 Szyba peugeota opuściła się. Mega ujrzał groźną minę przywódcy Al Kaidy. Bin Laden pokazał środkowy palec, bo czym wyjął kałasznikowa i zaczął strzelać do Darka.

 

 I wtedy Mega obudził się.

 

 

 Ujrzał nad sobą biały sufit. Był we własnym łóżku, we własnym domu. Wygmerał się spod kołdry i odblokował białego samsunga. Było grubo po ósmej.

 

 - Ja pierdolę! Edyta!!! - zawołał do żony. - Dlaczego mnie nie obudziłaś?!

 

 Wyszedł z łóżka, zataczając się i omal nie wpadając na zabytkową szafę wujka Olgierda. Potem prawie się poślizgnął o stare dresy leżące na podłodze i zgniłe resztki kebaba. Darek zszedł po schodach na dół, do kuchni. Tam już czekała żona, w zmysłowej, czarnej jak krew sukience.

 

 - Pytałem chyba o coś! - Darek zrobił się niemal tak czerwony, jak suknia Edyty.

 

 Wtedy żona odwróciła się. Darek zobaczył jej nagie piersi.

 

 - Kurwa, podnieciłem się...

 - Coś ci stanęło, Darek.

 

 Mega spojrzał na dół i zobaczył swojego penisa w wzwodzie. Przy czym zupełnie nie mógł sobie przypomnieć momentu, w którym ściągnął spodnie.

 

 - Dzisiaj zamiast iść do pracy, będziesz się ze mną bzykał cały dzień - powiedziała, zaplatając palce Darkowi na szyi i patrząc mu w oczy.

 - Ze wszystkich dup, jakie miałem, ty jesteś najlepsza w łóżku, kochanie

 - A ty najlepszym facetem, Darek. Wchodź we mnie powoli.

 

 Mega ostrożnie wsunął koniuszek penisa do łechtaczki. Edyta dostała orgazmu.

 

 - A... wiagrę... za... zażyłeś? - spytała Edyta, stękając z podniecenia.

 - Nie, ale i bez tego mój chuj jest twardy jak stal.

 - Ej... a podobno... Dagmara...drugi tydzień...nie...myje włosów...

 - Dlaczego?

 - Bo...wtedy jest...brzydsza...a... jej faceta...podniecają...tylko brzydkie kobiety... Aj! Aaaah! Aaaaaa! Ja pierdolę! Spuściłeś się! Oooooohoh!

 - W rzeczy samej.

 

 

 Tymczasem 10 kilometrów dalej.

 

 

 Na samym szczycie jednego z najwyższych szklanych biurowców w

 Warszawie, stał Zbigniew Królak, nazywany też Królem. Bo rzeczywiście, żył jak król. Niczego sam się rzecz jasna się nie dorobił, ale po ojcu odziedziczył wielki biznes. Wino, dolary, kobiety, jachty... To był jego świat. Myślał o tym wszystkim, patrząc z uśmiechem na Plac Defilad. Nagle usłyszał pukanie do drzwi i zszedł na ziemię. Do środka wsunął się asystent Królaka, Cezary Bojke.

 

 - Czarku, jestem zajęty.

 - Ale panie Prezesie... - Czarek stanął przed Królakiem. - Pan Siu Sia Ka właśnie przyleciał z Seulu.

 - Powiedz mu, że mam to w dupie. Idź, Czarku, do domu. I realizuj swoje fantazje erotyczne.

 - Jakie fantazje?

 - Masz żonę?

 - Mam.

 - To załóż jej obrożę, skuj ręce kajdankami za plecami, wsadź knebel do ust i lej pejczykiem po dupie. Możesz też dla dodania pikanterii torturować jej cipkę, razić prądem albo przebić sutki igłami. Potem obejrzyjcie jakiegoś dobrego pornosa.

 - Szefie... może nie zrozumieliśmy się...ja i żona jesteśmy wierzący. Nie będę nikogo torturował ani oglądał pornografii. To są jakieś zboczenia, to, co pan opisał.

 - Czarku... idź już lepiej do tego domu.

 - A co z delegacji z Kore...

 - Niech się zesrają! A teraz zejdź mi z oczu!

 

 Czarek oddalił się. Królak wsadził nerwowo ręce do kieszeni. Po niecałych kilku minutach znowu usłyszał pukanie.

 

 - Proszę!

 

 Do gabinetu weszła Marta, pracownica Królaka. Uważnie przyjrzał się jej biustowi. *Mogło być gorzej* - pomyślał.

 

 - Wzywał mnie pan, prezesie - powiedziała, poprawiając blond włosy.

 - Zgadza się. Chodzi o awans na wicedyrektorkę ds. finansów.

 

 Królak usiadł na skórzanym fotelu i spojrzał na Martę, przechylając głowę w bok.

 

 - Masz faceta?

 

 Przez kilka sekund trwała cisza.

 

 - Nie... nie mam.

 - Dobrze. Więc zrobisz to z czystym sumieniem. Podejdź tu i uklęknij.

 

 Marta spełniła polecenie szefa. Królak powoli rozpinał rozporek swoich spodni od garnituru, po czym wyciągnął na wierzch genitalia. Aż mu się przypomniały stare, dobre czasy.

 

 - Widzisz, jaki okazały? Weź go do ust. Co prawda preferuję seks analny, ale oralnym też nie pogardzę.

 

 Marta wsadziła do buzi owłosionego członka Królaka i zaczęła mu robić fellatio. Prezes chwycił ją za włosy, po czym poruszał głową w dół i w górę, gdy ta ssała mu genitalia. Trwało to dobre kilka minut. Królak nie chciał być egoistą, więc później to on wylizywał pochwę Marcie.

 

 - Dobra. Koniec tego dobrego - powiedział, strząsając resztki spermy do kubeczka i zasuwając rozporek. - Do zobaczenia niebawem.

 

 

 Pół godziny później rozluźniony Królak przechadzał się po krystalicznie czystej posadzce na korytarzu, myśląc o wszystkim i o niczym. Nagle usłyszał jakiś chichot. Pierwsza myśl była taka, że może się przesłyszał. Ale nie. Nie było żadnych wątpliwości. To był chichot Magdy.

 

 - Ma małego penisa... - tyle usłyszał, zanim wyłonił się zza węgła i zrobił minę jak esesman, który zaraz rozstrzela swojego jeńca.

 

 - Marto, możesz sobie poszukać innej pracy.

 

 

 Tymczasen u Darka Megi.

 

 Melancholijny klimat wspólnego wpatrywania się w gwieździste niebo przerwały brudne myśli.

 

 - Marzę, by aresztowała mnie seksowna blondynka. Dostałbym orgazmu gdyby kazała mi klękać, zakładała kajdanki i raziła paralizatorem - powiedział Mega, oblizując się.

 - Też mam pewien fetysz... - zaczęła Edyta.

 - Opowiedz mi o nim.

 

 Edyta zdjęła spódnicę i oddała kał na środek pokoju. Smród był nieziemski. Darek, zatkawszy nos, zaczął zjadać odchody swojej partnerki. Pewnie wolałby być w tym czasie w innym miejscu, ale tak to jest, jak ktoś się wiąże z Edytą Polucjowicz.

 

 - Żryj to! Żryj, kurwa! - popędzała go.

 

 Wtem zadzwonił dzwonek do drzwi. Mega wypluł resztki kału, mając nadzieję, że dziewczyna nie patrzy, i pobiegł otworzyć. Jedyne, co zapamiętał, to mocny cios w głowę.

 

 Miejsce, w którym obudzili się Darek i Edyta, było jak z koszmaru. Ewidentnie czyjaś piwnica. Czerwono - czarne ściany. Bicze, łańcuchy i inne narzędza tortur do BDSM na ścianach. Madejowe łoże. Dyby. A na to wszystko spoglądał mężczyzna w czarnym stroju sado maso. Darkowi przypomniała się scena z filmu Pulp Fiction Quentina Tarantino. Tyle, że to nie był film, a rzeczywistość. Naprawdę, razem z Edytą, byli w piwnicy zboczeńca.

 

 

 Tymczasen do jednej z podwarszawskich wsi pomknął radiowóz sierżanta sztabowego Roberta Kuleszy i starszego posterunkowego Jarosława Gołębia. Funkcjonariusze zatrzymali się przy starej chałupie. Na oko miała ze sto kilkadziesiąt lat i jej właścicielem był pewnie jeden z tutejszych ubogich rolników. Kulesza zapukał do drewnianych, odpadających już powoli od reszty, drzwi.

 

 - Dzień dobry, sierżant sztabowy Kulesza i sierżant Gołąb, Komenda Stołeczna Policji. Bardzo proszę otworzyć.

 - Spierdulaj, panocku, zanim poszczujeta was azorem! - usłyszeli głos zza drzwi.

 - Otwieraj, stary śmieciu! - wrzasnął Kulesza. - Liczę do trzech. Raz. Dwa. Ostatnie ostrzeżenie, kapciu. Trzy!

 

 Sierżant sztabowy otworzył drzwi kopniakiem,przerabiając je na pruchno i wycelował z beretty we właściciela.

 

 - Spokojni, panocku! Jestem Zdzisław Cieślak. Jestem tylko biednym szewcem!

 - Szewc, który klnie jak szewc rozmawiając z policją... - mruknął Gołąb.

 

 Cieślak, gdy nikt nie patrzył, pstryknął palcami. Gołąb chwycił się za klatkę piersiową. Sekundę później to samo uczynił Kulesza. Cieślak uśmiechnął się pod sumiastym wąsem.

 

 - Coś mówiłem, panocku.

 

 Tymczasem w piwnicy dewianta seksualnego Darek i Edyta cierpieli katusze. Darek zaliczył dzisiaj rażenie prądem, rozszerzenie cewki moczowej, podduszanie i tortury genitaliów. Edycie zaś oprawca chodził po brzuchu i powbijał szpilki w sutki.

 

 - Dlaczego... to... robisz? - wyjąkał Mega. - Jak ty się w ogóle... w ogóle nazywasz?

 - Jak to jak? Kupidyn - powiedział zboczeniec przez maskę.

 - Kupidyn? Jak ten...co...napierdalał piorunami?

 - Nie uważałeś na lekcjach w szkole, debilu. Kupidyn odpowiadał za miłość.

 - Dlaczego...nas torturujesz?

 - Powinniście być wdzięczni, że urozmaicam wasze życie w sypialni. Że zabijam rutynę w związku. Dosłownie - powiedział Kupidyn, po czym nabił penisa Megi na kolce na poruszającej się taśmie.

 

 Darek wrzeszczał z bólu, gdy za taśmą nabity penis wyrywał prostatę, śledzionę, żołądek, wątrobę, jelita, a potem także serce i płuca. Wszędzie wokół tryskały litry krwi. Edyta piszczała. Kupidyn wyłączył taśmę.

 

 - To też cię niedługo spotka. Idę zmienić strój, bo cały jestem ujebany krwią twojego świętej pamięci chłopaka.

 

 Kupidyn wyszedł, a w głowie Edyty już powstawał plan ucieczki. Była mocno związana. Chwyciła więc sznur w zęby i ciągnęła. Ciągnęła tak mocno, jak wielokrotnie robiła to Darkowi podczas seksu. W końcu sznur puścił. Edyta rozejrzała się po pomieszczeniu i wybrała drogę przez wentylację. Ściągając metalową kratę, spojrzała ostatni raz na Megę. W jej myślach kłębiły się wspomnienia.

 

 - Nie zgodzę się na to, żeby nasza córka związała się z człowiekiem, który myśli chujem, a nie głową!

 - Florian, lekarz zabronił ci się denerwować...

 - Ale czy ty wiesz, droga żono, że ten typ w przeszłości latał dla Kmieciaka?

 

 Edyta w końcu wydostała się na powierzchnię. Wokół roztaczały się pola i lasy. Ewidentnie tereny pozamiejskie. Edyta pobiegła w stronę fiata, którego zobaczyła w oddali.

 

 - Pomocy! Pomocy! - wołała, machając rękami.

 

 Lecz w tym momencie rozpoznała kierowcę fiata. Kupidyn uśmiechnął się. Przerażona Edyta odwróciła się i zaczęła uciekać, słysząc za sobą trzask ognia.

 

 - Ooooo hokakakaj!!! - wrzasnął Kupidyn, zabijając Edytę ognistą kulą magii.

 

 Zboczeniec poczuł, że ktoś od tyłu złapał go za ramię. Odruchowo się odwrócił. Był to Cieślak.

 

 - Idzia bidzia min - zaczął wypowiadać zaklęcie starzec. -Suahua wej, sua tin. Hendo! Hendo! Mei! Honze huasua, piendo sjen. Sjan sjan, o sjan hua, Prambu dunku kunku, Johen, dohen, kohentua,

 Szinczin lesaj kunku. Sjan sjan, o sjan hua, Szamen dunku kunku

 Johen, dohen, kohentua,

 Szinczin lesaj kunku!

 

 Kupidyn eksplodował.

 

 W tym samym momencie dwadzieścia kilometrów dalej Królak brał łyk martini, opalając się nad basenem i patrząc na gołe dziewczęta. Był to jego mały raj na ziemi.

 

 - Uprawianie takiego samego seksu codziennie to jakby jeść codziennie de vollaile. Zamów wibratory - mówił przez telefon.

 

 Wtem do drinka Królaka wpadła głowa Kupidyna. Dziewczyny zaczęły piszczeć.

 

 WESOŁYCH WALENTYNEK

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-14 19:59:00
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Penisa nie wkłada się do łechtaczki. 🤦‍♀️
A ogólnie to jakieś pokręcone strasznie.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
jotka hahahaha
Odpowiedz
jotka No nieważne, do waginy w każdym razie.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
owłosiony chuj? koniec świata!

Odpowiedz
@nuncjusz 1 m.
sensol też mnie to zastanowiło
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
"Al Kaidy. Bin Laden pokazał środkowy palec, bo czym wyjął kałasznikowa i zaczął strzelać do Darka." - po czym.
Cóż. Nie sposób odmówić, że jest tu jakąś treść, no ale... taki właśnie dzisiejszy świat, którego kwintesencją jest sprawa Bonusa RPK. Dziś gangsterzy piszą do Dudy o ułaskawienie.
Takie, ooo




Odpowiedz
~DarkStone 1 m.
To był, przysięgam, ostatni raz, kiedy czytałam tekst tego autora. Nie doczytałam nawet do końca. Zaglądałam tu do wszystkich, jak się tu pojawiłam, więc szanownego Tomasza też nie ominęłam, ale z całym szacunkiem do czyjejkolwiek twórczości, to nawet nie wiem, jak nazwać to, co Tomaszu robisz. Styl jest tragicznie prymitywny. Język prostacki, każdy Twój bohater ma mentalność z marginesu o inteligencji niemal zerowej. Tematyka...cóż, każdy ma prawo pisać, o czym chce, ale tematyka też wiele mówi. O jakiejkolwiek fabule nie ma nawet mowy - zlepek żenujących scenek. W dodatku nie wiesz nawet, o czym tak naprawdę piszesz, w każdym Twoim opowiadaniu, jakie nieszczęśliwie - licząc na to, że coś może w końcu zaskoczy - do tej pory przeczytałam, widać brak wiedzy na temat rzeczy, które opisujesz, a to razi. Widać, że próbujesz przede wszystkim zaszokować i tym wzbudzić zainteresowanie, ale Ci to nie wychodzi. To w ogóle pierwsza i mam nadzieję ostatnia taka moja opinia, bo nie lubię wyrażać aż takiej krytyki, w tym przypadku jednak musiałam to w końcu napisać. Wybacz, Tomasz, ale taka właśnie jest moja opinia, a powody, dlaczego akurat taka, podałam w tym komentarzu. Jedyne, co mogę docenić, to upór, z jakim nadal mimo wszystko próbujesz tworzyć.
Odpowiedz
DarkStone To właśnie miało być opowiadanie o prostakach i zwolennikach seksu. Chciałem pokazać w Walentynki,że prawdziwa miłość to piękno, a nie to, co wyczyniają bohaterowie *Dzień dobry, kocham cię*.
Odpowiedz
~DarkStone 1 m.
TomaszBordo,

Jeśli tak, osiągnąłeś zamierzenie w charakterystyce postaci. Niemniej jednak moje zastrzeżenia nie dotyczą tylko bohaterów, a to, o czym pisałam, powtarza się w każdym Twoim tekście. Myślę, że gdybyś poświęcił trochę czasu na analizę tego, co Ci piszą czytający w komentarzach i naprawdę postarał się wziąć to pod uwagę, może podniósłbyś poziom pisania. Niezależnie od tego, że do mnie to nie przemawia wcale i pod żadnym względem, nie oznacza to, że nauka nie przyniosłaby efektów.
Ja zarejestrowałam się na tym portalu nie tyle po to, żeby prezentować swoją twórczość, ale właśnie dlatego, żeby się uczyć, a ten portal to umozliwia. Naprawdę uważam, że w każdej dziedzinie nauka jest podstawą, nic nie ma ot tak sobie po prostu. Życzę Ci tego, żebyś wyniósł korzyści z komentarzy, bo to też jest właśnie forma nauki i czytaj inne teksty, patrząc na to, jak są napisane, a nie tylko na treść. Są tu teksty na naprawdę wysokim poziomie. Mimo mojej aktualnej krytyki mam nadzieję, że kiedyś przeczytam Twój tekst z przyjemnością, jeśli przekonam się, że się rozwijasz. I na pewno też wtedy o tym napiszę, bo to, co dzisiaj napisałam jest obiektywne i tak samo obiektywna będę w przyszłości. Nie mam na celu zdruzgotać Cię, a zwrócić uwagę na to, co jest mocno nie tak. Naprawdę życzę powodzenia.
Odpowiedz
~puszczyk 1 m.
Po lekturze nie wiadomo, czy się porzygać, czy posrać.
Już ty pozostań bez seksu, bo strach pomyśleć, że taka linia genetyczna może mieć kontynuację.
Odpowiedz
+fanthomas 1 m.
O matko z córką i teściową
Odpowiedz
+fanthomas 1 m.
Wolę nie myśleć jakie filmy bordo ogląda gdy rodzice nie patrzą
Odpowiedz
~Ogonisko 1 m.
fanthomas znając preferencje pewnie Korwina.
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Tomasz, trzeba przyznać, że nie zawiodłes. Jesteś sobą
Odpowiedz
~pkropka 1 m.
"Tam już czekała żona, w zmysłowej, czarnej jak krew sukience.
- Pytałem chyba o coś! - Darek zrobił się niemal tak czerwony, jak suknia Edyty." - w końcu sukienka była czarna czy czerwona?
O łechtaczce już ci napisała jotka. Weź to napraw, wstyd nie znać anatomii człowieka.
"po czym wyciągnął na wierzch genitalia." - ojoj
Tak swoją drogą, skaczesz między akceptowalnym stylem, a margaricim.
"Prezes chwycił ją za włosy, po czym poruszał głową w dół i w górę, gdy ta ssała mu genitalia." - po co poruszał głową? Wyrażał aprobatę dla tego co robi? Myślę że nie widziała, sama zajęta poruszaniem własną głową.
Wylizał jej pochwę? Ciekawe. Możesz zamienić ją miejscami z łechtaczka, będzie mniej ciekawie, ale przynajmniej poprawnie.
"Ciągnęła tak mocno, jak wielokrotnie robiła to Darkowi podczas seksu. " - to świetne.

Jak na osobę bardzo anty bdsm przyłożyłem się do researchu fetyszy. Gdybyś choć połowę energii poświęcił na naukę anatomii... Nie trzeba uprawiać seksu, żeby wiedzieć podstawowe rzeczy.
Bywało lepiej, ale bywało i znacznie gorzej. Domyślam się co chciałeś osiągnąć, ale poza tym że gdzieniegdzie parsknęłam śmiechem, nie mam żadnych odczuć względem tego tekstu.

Odpowiedz
~Akwamen 1 m.
bzdura!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Doczytałam do połowy, sory, ale mam Ciebie i Twojej zjebanej twórczości serdecznie dość, kreacjo
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
ciebie* twojej*
Odpowiedz
+berkas 1 m.
Ritha *kreaturo
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
berkas też
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
obwiązky TeWu to nie tylko chleb że masłę
Odpowiedz
*Ritha 1 m.

Odpowiedz
~DarkStone 1 m.
Ritha, dasz radę 🤭 ja na szczęście nie musiałam czytać do końca 😆
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
DarkStone szczęściara!
Odpowiedz
~DarkStone 1 m.
Ritha
W tym przypadku na pewno😉
Odpowiedz
~Agnieszka 1 m.
Ok, z nadgryzionym pączkiem w dłoni, dobrnęłam gdzieś do połowy.... Cóż... nie chcę stracić apetytu, bo lubię słodycze i... poddaję się.
Nie umiem tego czytać ani się odnieść.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Bordo rozumiem, że to jest tekst napisany w oparciu o ostatni zapamiętany sen, tak?
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Ritha
😆
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
jotka to istotne
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Istotne w kontekście przyznania punktu za wykorzystanie efektu

Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
To był na pewno ten sen o Wieniawie... XDD
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Tak, w tym kontekście istotne.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Alf
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
alfonsyna, chyba o Wieniawie-Długoszowskim :PP
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Halmar, ja tam w Tomkowe fantazje aż tak bardzo wnikać nie chcę, ale jest to możliwe! XD
Odpowiedz
alfonsyna Mój sen o Wieniawie był zupełnym przeciwieństwem seksualności i wulgarności.
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
TomaszBordo czyli że to nie był tekst w oparciu o Twój ostatni sen? Trzeba to ostatecznie ustalić!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Dojrzał ją w kwiecie. Dostojnie stała
Od spoglądania, dygła mu...
... serca komora. To o nią chodzi.
W myślach już widzał, jak na nią...
przecież nie krzyczy, za rękę chwyta.
Ponownie dygła ogromna...
radość (i można dalej i dalej i dalej)

ale po co?
Odpowiedz
~entropia 1 m.
Hmm
Odpowiedz
~entropia 1 m.
Pisz, pisz, pisz,(pisz nie znaczy publikuj) aż otworzą ci się oczy i wyrzucisz z siebie co masz wyrzucić. I jak poczujesz, że to już, spal cholerstwo i zacznij od nowa z opróżnioną i wyzwoloną głową.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Dotarłam do połowy. Gdybyś pisał o czymś innym i bez obrzydliwości, mogłoby być fajnie.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin