kulki (TW #3)


 Postać: Milczące dziecko

 Zdarzenie: Za zamkniętymi drzwiami

 Efekt: Kubek Łun: Każdy z obecnych na losowaniu, wymyśla jeden wyraz. Te wyrazy musisz zaakcentować w tekście.

 Słowa: szczoteczka, zabić, arbuz, miś, pieczarka, pantofel, krzyk, lustro, nóż, szezlong, gżegżółka, szczeżuja

 

 

 

 

 

 

 

 Patrzę na swoje odbicie w lustrze w łazience. Jest niedziela przed południem. Mam przekrwione świńskie oczka, a pod nimi fioletowe worki. Szarą cerę. Smutny pysk przegranego faceta w średnim wieku. Mój wygląd nie kłamie. Wyglądam jak kupa gówna i czuję się jak kupa gówna. To już nie te czasy, gdy mogłem pić i palić kilka dni bez, praktycznie, żadnej kary. Teraz po alkoholu czułem w głowie zgniły zakalec kaca, a w gardle od fajek drapało, jakby mnie kto tam papierem ściernym szorował. No i poświstywałem. Słyszałem sam siebie jak poświstuję. Jak jakiś pierdolony świstak. Odchrząknąłem i wyplułem flegmę do zlewu. Przepłukałem gardło wodą z kranu. Poświstywanie znacznie ucichło ale nie zniknęło. Za dużo fajek wczoraj było. I przedwczoraj. Bo zacząłem już w piątek. Miałem wino wytrawne i sześć piw. Do tego dwie paczki papierosów. Pomyślałem sobie, że jak się nieźle napiję, to może wykombinuję dlaczego za zamkniętymi drzwiami jest milczące dziecko i co z tego wynika. Ta strategia sprawdzała się już nie raz. Na fazie, podczas spożywania alkoholu, pojawiały się pomysły, wymyślałem historię, następnego dnia, na kacu, pisałem opowiadanie. Można było próbować pisać również na fazie, ale zazwyczaj wychodził z tego bełkot.

 Tym razem nie zagrało. Nawaliłem się tak, że padłem w opakowaniu na wyrko i zasnąłem bez mycia zębów. Obudziłem się w sobotę z bólem głowy i ohydnym kapciem w ryju. Nic nie wymyśliłem, nadal nie wiedziałem nic o milczącym dziecku. Choć miałem w sam raz kaca na pisanie, to nie miałem O CZYM pisać. Pozostało mi powtórzyć próbę, czyli znowu się nawalić, z nadzieją, że tym razem przyjdzie jakiś pomysł, a jutro, czyli w niedzielę, na NIEBYLEJAKIM kacu (niebylejakim, bo po dwudniówce) zasiąść przed klawiaturą i napisać wreszcie tę nieszczęsną historię.

 A więc jest niedziela, najgorszy dzień tygodnia. Skrzydła, które miałem w sobotę i w piątek wieczorem, zostały mi odjęte. Patrzę na swój smutny pysk w lustrze, spuszczam wzrok i widzę cycki, że niejedna baba by chciała mieć takie, ale ja jestem przecież facetem, patrzę niżej i widzę wielki sflaczały, obwisły kałdun, który dodatkowo wczoraj napchałem śmieciowym jedzeniem z Biedronki. Tak. Wczoraj się złamałem. Po drugim browarze poleciałem do Biedronki i kupiłem chleb i dwie bagietki, oprócz tego papryczki nadziewane serem, żółty ser, pleśniowy ser, kiełbasę salami i kabanosy. Mimo że walczę z otyłością. Cała moja walka z otyłością poszła w pizdu w tę sobotę. Miałem jakąś narkomańską chcicę na ten chleb i bagietki. Z Biedronki zawsze są świeże i chrupiące. Podobno to nie jest prawdziwe pieczywo, tylko jakiś wyrób pieczywopodobny. Piekarze ponoć buntują się, kiedy inni nazywają te wyroby pieczywem. Ale ja mam to w dupie. Obdzieram skórkę z chleba, smaruję grubo masłem i żrę. Kiedy kończy się chleb, zabieram się za bagietki. Czuję rozpływający się po ciele spokój spełnienia. Jedyne w swoim rodzaju uczucie, kiedy folgujesz nałogowi, kiedy karmisz go, bez żadnych ograniczeń. Jednocześnie wiem już, antycypuję, jak będę się czuł w niedzielę, czyli dzisiaj. I właśnie tak się czuję. Oprócz kaca poalkoholowego i popapierosowego poświstywania i drapania w gardle, czuję obrzydzenie do siebie z powodu wczorajszego niekontrolowanego i nieograniczonego obżarstwa. W przyrodzie musi być zachowany stan równowagi. Cała uciecha jaką miałem wczoraj z picia i żarcia, zamieniła się w niedzielę w swoje przeciwieństwo, czyli ciężkie przygnębienie, ciemne, dławiące, zimne i lepkie, jak gadzi śluz. Mimo, że wiedziałem, że ten stan jest przejściowy, niewiele to pomagało. Poczucie klęski było tak namacalne, że żadne tłumaczenia nie mogły wpłynąć na jego intensywność.

 Nalałem wody z kranu do szklanki i zasiadłem przed klawiaturą i monitorem komputera.

 Za zamkniętymi drzwiami jest milczące dziecko. Chłopiec, czy dziewczynka? Ile ma lat i dlaczego milczy?

 No właśnie. Dlaczego milczy? Może jest ofiarą księdza pedofila? Eee... Ograne, oklepane. To już było. Powiedzmy, że to chłopiec. Ma jedenaście lat. Nie powiedział ani słowa od trzech lat, od chwili, kiedy jego tata wrócił wcześniej do domu i zobaczył jak mama bije syna pięścią po głowie i twarzy i wrzeszczy, wyzywa, okłada go na oślep, z uszu i nosa chłopczyka płynie krew, oczy zachodzą fioletowymi sińcami. Ojciec wpada w szał i na oczach pobitego, łkającego dziecka, zabija matkę, tłukąc ją, tak jak ona wcześniej syna, po twarzy. Ale jego ciosy są mocniejsze, ojciec naszego bohatera był kiedyś bokserem i jego zaciśnięta pięść dosłownie miażdży twarz wyrodnej matki. Krew tryska na wszystkie strony, trzask pękającej szczęki, wybite zęby jak ziarna kukurydzy w krwawej melasie, złamany nos wtłoczony kolejnym ciosem w pogruchotaną miazgę twarzoczaszki. Matka charcząc i plując krwią osuwa się na podłogę, ojciec kopie raz po raz leżącą kobietę w brzuch i w głowę, wyzywa od kurew i suk. Po chwili charczenie ustaje, ciało nieruchomieje. Chłopczyk patrzy na to wszystko rozszerzonymi z przerażenia oczami. Nie płacze już. Ojciec wybiega z pokoju. Szuka w komórce pod schodami żelazka. Po co mu żelazko? Żeby mieć sznur. Odcina przewód i wtyczkę, zawiązuje węzeł na drążku do ćwiczeń, wiesza się. Chłopczyk widzi podrygujące w śmiertelnych skurczach nogi ojca...

 Tak... po takich przeżyciach chłopczyk ma prawo milczeć. Przy okazji pisząc taki horror z życia małego nieszczęśnika, można by dać upust własnym sadystycznym skłonnościom i docisnąć gaz do dechy. Taplać się we krwi i flakach jak świnia w błocie. Tylko... że to już też było. Było napisane na tysiąc sposobów. Było pokazane na tysiąc sposobów. Bite dzieci, wyrodne matki, ojcowie mordercy, psychopaci i psychopatki, opędzić się od tego nie można. Trąbią o tym w radio i w telewizji. Wojny. Przemoc i trupy. Mordobicia, strzelaniny, wybuchy. Wrzaski zabijanych. Trzask łamanych kości. Topienie, nadziewanie na pal, podrzynanie gardeł, rażenie prądem, dekapitacje, kamieniowanie, oblewanie kwasem, pościgi samochodowe, rozgniatanie na miazgę, duszenie, otrucia, dźganie nożem, bagnetem, mieczem, szablą, maczetą, pogrzebaczem, widłami, przepoławianie za pomocą piły spalinowej, zakopywanie żywcem, głodzenie...

 Wszystko to już było. Opisywanie podobnych okropieństw byłoby jak dorzucanie do przepełnionego kosza na śmieci następnego śmiecia, w nadziei, że może jeszcze jakoś się zmieści...

 Więc może chłopiec milczy, bo rodzice za karę odcięli go od komputera i smartfona? Dostał niedostateczny z dyktanda na klasówce, nie wiedział jak napisać poprawnie: szczoteczka, zabić, arbuz, miś, pieczarka, pantofel, krzyk, lustro, nóż, szezlong, gżegżółka, szczeżuja... Jeszcze rozumiem, że zrobił byka w słowie gżegżółka, szczeżuja, ale szczoteczka? Pieczarka? Jak można zrobić błąd w słowie szczoteczka? Temu chłopczykowi to się udało, nie pytajcie jak, i teraz leży na kanapie w swoim pokoju za zamkniętymi drzwiami i milczy. Patrzy w sufit i myśli. Jest cichy jak odcięty od internetu komputer. Wyciągając baterie ze smartfona, rodzice pozbawili również syna źródła zasilania. Chłopczyk czuje się, jakby to jemu ktoś wyciągnął baterie. Oddycha, patrzy w sufit, ale jest w środku martwy.

 A może chłopiec milczy jeszcze z innego powodu? Może ojciec dał mu w prezencie dwie metalowe kulki? Ojciec uważa syna za nieudacznika i ofermę. Kulki mają być czytelną aluzją dla chłopczyka. Jedną zgubi, a drugą zepsuje i potwierdzi w ten sposób słuszność diagnozy rodzica...

 Ale chłopczyk ma już wszystkiego dosyć i postanawia na złość ojcu właśnie jedną kulkę zgubić, a drugą zepsuć. I tu pojawiają się schody. Kulki mają rozmiar czereśni i wykonane są z wyjątkowo twardego stopu metalu. Początkowo chłopiec myślał, że łatwiej będzie kulkę zgubić, niż zepsuć. Cóż to za problem zgubić kulkę. Poszedł nad rzekę i zamachnął się już, żeby wyrzucić kulkę do wody i stracić ją bezpowrotnie. Ale rozmyślił się w ostatniej chwili. WYRZUCIĆ kulkę, to nie to samo co ZGUBIĆ. Zgubienie oznacza brak premedytacji. Zgubienie oznacza przypadkowość. Nie można ROZMYŚLNIE zgubić kulki. Dużo łatwiej poszło mu zepsucie drugiej kulki, chociaż też nie obyło się bez kłopotów. Za pierwszym razem położył kulkę na torach, ale nadjeżdżający pociąg sprawił, że sturlała się z szyny i pozostała nieuszkodzona. Za drugim razem włożył kulkę do pudełka po zapałkach ale i tym razem wibracje spowodowały zsunięcie się pudełka z kulką z toru jazdy pociągu. Dopiero za trzecim razem kiedy przykleił pudełko z kulką do szyny przy pomocy taśmy klejącej typu "skocz" plan się powiódł. Kulka została zgnieciona i chłopczyk poczuł niemałą satysfakcję. Ale nadal pozostał problem drugiej kulki. Im bardziej nasz chłopczyk chciał zgubić drugą kulkę, tym bardziej nie mógł tego zrobić. Gubimy zazwyczaj rzeczy, o których nie myślimy, o których zapominamy. Tymczasem chłopczyk zafiksował się na kulce i ciągle o niej myślał. Nosił ją ze sobą wszędzie w nadziei, że w końcu gdzieś się zapodzieje. Nosił ją do szkoły w nadziei, że ktoś mu ją ukradnie... Aż do chwili, kiedy zdał sobie sprawę z faktu, że kradzież kulki to nie to samo co jej zgubienie.

 Chłopiec, nie jest ofiarą pedofila, ani ofiarą przemocy w rodzinie. Matka nie biła go po twarzy i nie wyzywała, a ojciec nie zabił mamy, ani nie powiesił się potem na sznurze od żelazka.

 Chłopiec nie jest też ofiarą uzależnienia od elektronicznych gadżetów. Nie cierpi z powodu odcięcia od internetu. Być może dlatego, że internetu jeszcze nie wynaleziono. Mamy lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku. W dużym pokoju mieszkania w bloku z wielkiej płyty ojciec i matka siedzą przed czarno-białym telewizorem i oglądają film z porucznikiem Columbo, a za zamkniętymi drzwiami w sypialni na tapczanie leży jedenastoletni chłopczyk i myśli jak na złość ojcu zgubić kulkę, którą od niego dostał, za to że jest takim nieudacznikiem i ofermą.

 W końcu postanawia zgubić kulkę po pijanemu. Nie raz słyszał, jak ojciec kłócąc się z matką, skarżył się i usprawiedliwiał, że zgubił coś będąc pod wpływem alkoholu. Pewnego dnia, zamiast do szkoły, chłopiec idzie nad rzekę, w tornistrze ma butelkę wina, którą ukradł rodzicom z barku. Ma nadzieję, że po alkoholu straci nad sobą kontrolę i w końcu zgubi tę nieszczęsną kulkę, która nie dawała mu już normalnie żyć, bo cały czas o niej myślał, myślał o niej w domu i w szkole, podczas posiłków i podczas defekacji, w nocy śniło mu się, że ją gubi, ale potem okazywało się, że to tylko senne złudzenie, sen skręcał w inną stronę i kulka jak bumerang zawsze wracała do właściciela.

 Chłopczyk ma tylko jedenaście lat, pierwszy raz próbuje alkoholu. Reakcja organizmu jest prawie natychmiastowa. Działanie trunku piorunujące. Szybko urywa mu się film. Wracając znad rzeki wychodzi nagle na zatłoczoną o tej porze osiedlową obwodnicę i wpada pod rozpędzonego Wartburga. Uderzenie jest tak mocne, że chłopiec wyskakuje z butów, a potem koziołkując po asfalcie miotające nim siły zdzierają z niego kurtkę, sweter i podkoszulkę. Chłopiec leży nieruchomo w kałuży krwi, boso, tylko w spodniach.

 Następnego dnia rodzice po raz ostatni widzą swoje dziecko podczas okazania zwłok w prosektorium. W czasie pijackiej eskapady, która skończyła się dla chłopca tak nieszczęśliwie, udało mu się zgubić tornister, klucze do mieszkania i zegarek podarowany mu przez rodziców na komunię. Tylko jedną rzecz znaleziono przy nim w kieszeni spodni. Była to metalowa kulka wielkości czereśni. Zimne światło jarzeniówek pada na białą jak kreda twarz martwego chłopca i na niewiele mniej białe twarze jego rodziców. Ojciec obraca w palcach kulkę, jedną z dwóch, które podarował kiedyś synowi. Matka wybucha spazmatycznym płaczem. Oczy ojca do końca pozostają suche.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-02-16 21:13:39
Komentarze.
~JamCi 1 m.
Tu byłem, z komentem wrócę jutro.
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
sensol, dodaj TW #03 w tytule
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Muszę najpierw coś, bo mnie to denerwuje na miarę, nie wiem - nierówno ustawionych kapci w Twoim przypadku czy kapiącego kranu, otóż - czemu taki odstęp na górze (pomiędzy zestawem a tekstem)? czemu, po co, whyyy?
Odpowiedz
~sensol 1 m.
Ritha - żeby oddzielić kwestie techniczne od tekstu. mnie z kolei denerwują te didaskalia (?). nawet powiem bardzo denerwują. szpecą tekst

Odpowiedz
@nuncjusz 1 m.
sensol a może w opisie to dawać?
Odpowiedz
~sensol 1 m.
nuncjusz - chyba całkiem niezły pomysł.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
sensol, ja tak daję, wręcz "nadpieprzam" i mnie nie wadzą, ale co kraj, to obyczaj
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
<same spiolery, nie czytać komentarza>

"Więc może chłopiec milczy, bo rodzice za karę odcięli go od komputera i smartfona? Dostał niedostateczny z dyktanda na klasówce, nie wiedział jak napisać poprawnie: szczoteczka, zabić, arbuz, miś, pieczarka, pantofel, krzyk, lustro, nóż, szezlong, gżegżółka, szczeżuja..." - hahahahahhaha, Ty CWANIAKU! No wieta co! mistrzostwo wyjścia z opresji

"Jest cichy jak odcięty od internetu komputer. Wyciągając baterie ze smartfona, rodzice pozbawili również syna źródła zasilania. Chłopczyk czuje się, jakby to jemu ktoś wyciągnął baterie. Oddycha, patrzy w sufit, ale jest w środku martwy"

Nie no, sensol, Ty to jesteś solidna firma. Zajebiste! I o procesie pisania by sensol, i o tym, że wszystko już było (tam jest taka zabawna wyliczanka) i o kulkach i w ogóle całość złoto.

"W dużym pokoju mieszkania w bloku z wielkiej płyty ojciec i matka siedzą przed czarno-białym telewizorem i oglądają film z porucznikiem Colombo" - o, Colombo, coś dla Agi (ps. to się chyba Columbo pisze)

Jezuu, zakończenie zdjęło uśmiech z mej facjaty. Ok, całość świetna, na flow, a wykorzystanie efektu - zaskoczonam pomysłowością
Pozdrawiam
Odpowiedz
~sensol 1 m.
Ritha - dzięki za pozytywny odbiór i wyłapanie byka Columbo OCZYWIŚCIE!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Spoiler

"nie wiedział jak napisać poprawnie: szczoteczka, zabić, arbuz, miś, pieczarka, pantofel, krzyk, lustro, nóż, szezlong, gżegżółka, szczeżuja" - jebaniec,no. Cwany jebaniec.

Bardzo mi bliskie z tym żarciem. Teraz nie jestem na diecie, a powinienem, ale jak w czwartek zobaczyłem dodatkowy rachunek na ponad 5tyś, tylko dlatego, że w domu był ukryty licznik, który nabijał rachunek przez 31 miesiący, to... wydałem 5 dych na same słodycze w Biedronce.
No więc bliskie mi to dość.

Bardzo ciekawa końcówka. Masz talent do oddawania szczerych emocji.
Bardzo dobrze piszesz.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
Canulas dzięki. współczuję licznika. ale jak można mieć w domu ukryty licznik? co to za licznik?

(wymiął mnie i wymęczył ten zestaw. ale za to zemściłem się na efekcie )
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
sensol, umarła ciotka w 2018, a wcześniej miała licznik, o którym wszyscy myśleli, że to podlicznik i w końcu go olali. Zwłaszcza że nie przychodziły ponaglenia, bo mamy rozjebaną skrzynkę pocztową. Tera się niechcący napatoczylim na listonosza i oooo
Odpowiedz
~sensol 1 m.
Canulas troszke przejebane. ale miałem podobny szpas kiedyś.
Odpowiedz
~entropia 1 m.
Znakomicie wykorzystany efekt, świetny pomysł i za jeden ciachem z głowy! Samo opowiadanie rodzenie się pomysłu, krążenie od jednego do następnego, i końcówka mocna. Wiele ukrytych myśli i przekazu za pomocą tych kulek. Dobre!
Odpowiedz
~sensol 1 m.
entropia - dzięki za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
~DarkStone 1 m.
Sensol, Ty to jesteś nie do podrobienia...tyle napiszę w tym temacie
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Zaczęło się delikatnie, ale później to już mnóstwo emocji, końcówka taka, że nom. Niby to jakaś historia wymyślona przez bohatera, ale jednak porusza.
Uwielbiam Twoje pisanie, ale to już chyba nie pierwszy raz to stwierdzam. Naprawdę masz świetne pomysły.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
dziękuję za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
+berkas 1 m.
O kurde wypadłem z butów i zgubiłem kulkę.
Odpowiedz
~Agnieszka 1 m.
Dobry wieczór,
Więc tak, od zdania:"Pomyślałem sobie, że jak się nieźle napiję, to może wykombinuję dlaczego za zamkniętymi drzwiami jest milczące dziecko i co z tego wynika...." napiełam uszy, wytrzeszczylam oczy... boś skutecznie wzbudził me zainteresowanie. Udało Ci się je utrzymać do samego końca.
Efekt wykorzystałeś bardzo sprytnie (już ty wiesz którym zdaniu).
Opowiadanie jest dopracowane, czyta się płynnie. Jest ok.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~pkropka 1 m.
Sensol, w twoich tekstach jest coś, że w 90% przypadków mam ochotę je przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ty o tym wiesz, życie cię morduje, ale wiesz że jest stabilnie i wszystko w końcu się układa. Tekst tego nie wie i potrzebuje pocieszenia.
Motyw kulek niesamowity.
Wybrnięcie z efektu mistrzowskie

Świetny tekst.
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Taaa... Tak dobrze żarło i zdechło... Miało być śmiesznie! Buuu...
Nie, no. Wszystko ok, ale faktycznie - zakończenie rozpieprza.
Sprytnie rozprawiłeś się z efektem. Brawo.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
dziękuję wszystkim Paniom i +b za odwiedziny i słowa otuchy

Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
Ciężkie działo z tego tekstu. Nie wiem, może dziś za bardzo jestem zamknięty na ciężkie działa, bo tekst, mimo że super napisany, zbyt mnie przytłoczył. Za to bardzo mi się podoba jak opisujesz proces tworzenia (różne wersje historii milczącego dziecka). No i opisy kaca, zakupy w biedrze, to też. Raczej nie wrócę, ale uznanie za sprytne wykorzystanie efektu i generalnie za pierwszą część tekstu.
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
A mnie się bardziej podobała sama historia chłopca, choć smutna, niż opis procesu tworzenia. Dobrze, że czasem nie jest tak całkiem na śmiesznie, powinno być takie zróżnicowanie. Ale efekt faktycznie załatwiłeś genialnie, dałeś radę jak zwykle, solidna firma, nie ma na co narzekać.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
dziękuję za przybycie. dobrze (?) że nikt nie napisał, że lecę sobie w kulki...
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Bardzo dobry tekst. Mnóstwo smaków.
Odpowiedz
~sensol 1 m.
dziękuję za słowa otuchy
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin