TW#4 Niewinnie osadzony


 Postać: Niewinnie osadzony

 Zdarzenie: To tylko gra

 Efekt: Niech w tekście zaistnieje mityczne dla Ciebie miejsce.

 

 Droga do domu trwała zdecydowanie zbyt krótko. Kopnął szmacianą zośkę, odbił piętą, zakręcił nogą w powietrzu i podstawił stopę, by piłeczka wylądowała na trampku. Podrzucił piłkę wysoko do góry. Kiedy zbliżała się do ziemi, zgiął się w pół. Wycelował prawidłowo. Zośka wylądowała na karku, jednak zawiódł go refleks. Nie podniósł we właściwym momencie głowy do góry. Poczuł jak szmacianka zsuwa mu się z prawej strony szyi. Złapał ją w locie, wyprostował i zapatrzył się przed siebie. Był już na swoim podwórku. Ruszył w kierunku bloku ze wzrokiem wbitym w trampki. Zdawał się nie dostrzegać rozwiązanych sznurówek.

 Przez głowę przeszła mu myśl, że może dziś będzie normalnie? Da jej ostatnią szansę. Jak nie przestanie, to ucieknie z domu, albo się zabije. Może wtedy wszyscy zrozumieją, że…

 Wyciągnął klucze z plecaka i przekręcił zamek w drzwiach. W domu panowała cisza. Usłyszał bicie swojego serca. Przyspieszyło. Coś było nie tak. Cisnął plecakiem w kąt i wybiegł z ciemnego korytarza. Skręcił w lewo. Drzwi do dużego pokoju były jak zwykle otwarte. Zobaczył rant łóżka i wystające nogi w kapciach.

 Odetchnął z ulgą. Powitał go widok, niezmienny od kilku lat. Nogi matki, która wychodząc z kuchni, gdzie upijała się, paląc papierosy, przechodziła do pokoju, przytrzymując się ściany. Gdy docierała do łóżka, zalegała tam, nie zaprzątając sobie głowy zdjęciem kapci. Czasem te same spadały. Znajomy widok go uspokoił. To ta cisza sprawiła, że jego serce na moment zamarło, a potem gwałtownie przyspieszyło. Telewizor był wyłączony. Zazwyczaj ryczał głośno.

 Wszedł do pokoju, omijając wystające z łóżka nogi. Skręcił w lewo, gdzie we wnęce dużego pokoju miał swój kącik. Mieszkał z rodzicami w jednym pokoju z kuchnią. Ojciec pracował, ale i tak nie było ich stać na większe mieszkanie.

 Ostrożnie usiadł przy biurku. Obrotowy fotel miał tendencję do skrzypienia, ale tym razem, jakby wyczuł powagę sytuacji i ani pisnął. Chłopak delikatnie, najciszej jak potrafił, włączył komputer. Plastikowy przycisk odskoczył, wiatrak zaczął cicho szumieć.

 Odwrócił się powoli w stronę łóżka rodziców. Drgnął. Wpatrywało się w niego przekrwione lewe oko, na wpół przysłonięte pomarszczoną powieką, która przypominała mu łuskę smoka. Przez chwilę miał wrażenie, że matka nadal śpi, tylko z półotwartym okiem. Albo nie śpi, ale nie kontaktuje z powodu wypitego alkoholu. Drgnął drugi raz kiedy usłyszał zachrypnięty głos.

 — Tylko byś grał w te głupie gry.

 — Mamo, to tylko gra.

 — Jesteś głupi jak ta gra.

 Zobaczył, jak na ekranie pojawia się napis Windows 98. Okienko rozmazało się. Obraz przysłoniły mu łzy. Zaczął szybko mrugać, by pozbyć się słonej mozaiki z oczu.

 Okienko zniknęło, a na monitorze pojawiła się łąka, odcinająca się falą od błękitnego nieba. Wyobraził sobie, że znajduje się teraz tam, na tej łące. Przeniósł się do arkadii, mitycznej krainy wszelkiej szczęśliwości, o której uczył się ostatnio w szkole. Zbiegał z górki po soczyście zielonej trawie, dostrzegł przeszkodę, przeskoczył ją. Przeszkoda okazała się ikonką jego ulubionej gry, tej głupiej gry. Arkadia. Wrócił myślami do krainy szczęścia. Rozłożył szeroko ręce. Wiatr wiejący z tyłu uniósł go tak, że przestał dotykać ziemi. Zamachał stopami w powietrzu, po czym ułożył się horyzontalnie i zaczął szybować. Przeleciał nad plikiem z esejem z historii, który miał oddać jutro. Ale już go to nie obchodziło. Leciał coraz wyżej. Uciekał z tego więzienia, w którym znalazł się przypadkiem. Zobaczył jeszcze jeden mały żółty punkcik, wyróżniający się pośród zielonej trawy. Folder ze zdjęciami Dżekusia i z ogłoszeniem o jego zaginięciu, które przygotował, wydrukował i rozwiesił na osiedlu. Pies się nie znalazł, a matka opieprzyła go, że zaśmieca okolice i będą mieć przez niego problemy.

 To wspomnienie było jak impuls. Podniósł głowę do góry, zbliżył wyprostowane ręce do tułowia i wystrzelił przed siebie.

 Matka z przekrwionym okiem i łuską smoka zamiast powieki robiła się coraz mniejsza. Widział jak pokój, blok i całe osiedle maleją, zamieniają się w maleńkie punkciki, aż w końcu całkowicie znikają w falujących źdźbłach.

 Czuł powiew letniego wichru we włosach i na policzkach. Leciał coraz wyżej. Czuł się wolny.

 Na ziemię sprowadził go ryk telewizora, który włączyła matka. Kobiecy głos namawiał do wypróbowania kapsułek do prania, a w tle grał irytujący dżingiel.

 Kliknął dwa razy na ikonkę gry, założył słuchawki i na powrót odciął się od rzeczywistości.

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Manta
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-03-06 17:44:44
Komentarze.
~alka666 29 d.
Niemal weszłam do tego pokoju, stałam tuż przy chłopcu i słyszałam reklamę, podczas lotu w swój świat. To efemeryczne przeżycie...
Odpowiedz
~Manta 29 d.
alka666 dziękuję
Odpowiedz
~entropia 29 d.
Smutne, prawdziwe. Bardzo dobrze ukazana ucieczka od rzeczywistości i sam powód. Gdy rzeczywistość jest zbyt okrutna i przytłaczająca, dziecko tworzy, wymyśla swój azyl bezpieczeństwa, odcina się...
Odpowiedz
~Manta 28 d.
entropia, dziękuje bardzo!
Odpowiedz
~alfonsyna 29 d.
"Był już na swoje podwórko" - "na swoim podwórku";
"przestał dotykać stopami ziemi. Zamachał stopami w powietrzu" - tu za dużo stóp w bliskiej odległości;
Ciekawie wykorzystałaś zestaw, naprawdę sprytnie - wszystko jest, ale w takim pomyśle, który niekoniecznie przychodzi od razu do głowy. I właściwie jest krótko i na temat - pokazujesz wszystko, co trzeba w bardzo naturalny, nienachalny sposób, dzięki czemu łatwiej się wczuć. Ogółem - podobało mi się.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
~Manta 28 d.
alfonsyna, dzięki! Poprawię błędy. Cieszę się, ze się podobało
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~Adelajda 28 d.
Pełne emocji, na pozór zwyczajny obrazek, ale naprawdę czuję się pustkę, która tkwi gdzieś pomiędzy, zawieszona w przestrzeni. Oglądałam ostatnio film 7 uczuć, cytat z samego początku tkwi mi w głowie, w ogóle jak cały film:
"Przeciętnie - jesteśmy dziećmi przez pięć tysięcy dni. Pamiętamy z tego mniej niż czterysta godzin." - Andrzej Samson

Zdecydowanie to opowiadanie gdzieś oddziałuje na moją wyobraźnię i emocje, gdy przypomnę sobie film.
Super, bardzo mi się podoba
Pozdrawiam.
Odpowiedz
~Manta 28 d.
Adelajda, tez ostatnio widziałam ten film dzięki za komentarz, dużo dla mnie znaczy
Odpowiedz
*Canulas 28 d.
"Był już na swoje podwórko." - coś nie gra

Ok. Tutaj nastąpił jakiś bardzo dziwny fenomen. Nie umiem go wyjasnić.
Opko nie jest (zapewne) napisane jakoś super, a jednak ta reporterska (krótkie, rzeczowe zdania), ale zarazem głęboko wciągająca opowieść spowodowała, że naprawdę przepadłem. Jest to bardzo dziwne, gdyż tekst jest dość krótki. Naprawdę bardzo rzadko tak mam, że nie wiem co się do końća stało. Nie umiem określić fenomenu, poza wiedzą, że takowy tu jest, bo własnie go doświadczyłem. Czy to jakaś bezradność, intensyfikacja? Nie wiem. Wiem natomiast, że razem z nim siadałem na tym fotelu najciszej jak się da i naprawdę przestraszyłem się tego wpółotwartego oka. To, że to Twój najlepszy teskt, to sprawa jasna, ale czemu ma taką moc, naprawdę nie wiem.
To tekst świeżbiący i dobrze rozegrany. Taki, o którym można myśleć dłuo po ostatniej kropce, ale czemu?
Cholera. Niezły klin.
Odpowiedz
~Manta 28 d.
Canulas, takiego komentarza się nie spodziewałam... Cieszę się, że przepadłeś, znaczy że wciągnęło. Nie wiem co to za fenomen, tym bardziej że faktycznie forma średnia. Dzięki za komentarz!
Odpowiedz
*Canulas 28 d.
Manta - jestem własnie po lekturze Kopcińskiej - Polska odwraca oczy (czy jakos tak) - Bardzo rzadko czytam ksiązki na jeden raz, ale tą przeczytałem. Kliniczna obojętność w opisie, ale jednak w jakiś sposób przerażająco-emocjonalne się mi jakoś z tą ksiażką gdzieś tam zazębia.
Codzienność demoniczna nadal dobrze straszy
Odpowiedz
~Agnieszka 27 d.
Dobry wieczór,
Bardzo dobre opowiadanie. Takie prawdziwe. Z klimatem, który udało Ci się utrzymać co samego końca.
Czytałam z zapartym tchem, a atmosfera i sposób w jaki poprowadzone zostało to opowiadanie, trzymał mnie do końca w napięciu.
Jest tu też sporo życiowej prawdy. Prawdy o nas samych, naszych zmaganiach z okrutną rzeczywistością. Tym bardziej jest to przejmujące, gdy dotyka dzieci.
Na ewentualne niedociągnięcia (powtórzenia w kilku miejscach) nie zwróciłam większej uwagi, bo bardzo mnie wciągnęła ta opowieść.
Pozdrawiam



Odpowiedz
~Manta 26 d.
Agnieszka, bardzo dziękuję cieszę się, że wciągnęło
Odpowiedz
~sensol 27 d.
bardzo mi się podobało. chyba jestem u Ciebie pierwszy raz. i od razu trafiłem na kawał świetnej roboty. bardzo emocjonalny tekst. szczególnie ten fragment z Dżekusiem. pomysł na wędrówkę po świecie z monitora, po obrazie, który wszyscy użytkownicy komputera mają WDRUKOWANY w głowę - znakomity!
Odpowiedz
~Manta 26 d.
sensol, wow, mega dzięki!
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
Wooow! Manta! Najlepsze Twoje!
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
te3chnicznie zresztą też - w niezwykły sposób pozbyłaś się powtórzeń Ale przedstawienie tej sceny, ta narracja, obrazy jakie stowrzyłaś w mojej głowie, jestem pod wrażeniem. Dobra robota!
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
Technicznie*
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
Aaa, wykorzystanie zestawu kapitalne
Odpowiedz
~Manta 26 d.
Ritha, dzięki! <3
A co do powtórzeń - ostatnio zauważyłam, że już na samym etapie pisania zaczęłam zwracać na to uwagę. Wcześniej tak nie było. Myślę, że to zasługa TW
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
Manta super! jest duuuza równica pod tym względem!
Odpowiedz
~jotka 26 d.
Dołączam do grona zadowolonych. Pamiętam jeszcze te Windowsy 98 i napisy: teraz możesz bezpiecznie wyłączyć komputer ;D I gry. Właśnie. Na moim mieściła się tylko jedna, jedyna, ale mam do niej sentyment.
Napisane właściwie tak jak wyżej wspomniano, repoetersko, sucho. Niby są łzy chłopca, ale nie czuć przesądnych emocji, to wszystko jest pod przykrywką. Bardzo mi się podobało.
Odpowiedz
Meega. Super klimat i wczułam się bardzo w tym fragmencie o łące. Świetny pomysł, pozdrawiam
Odpowiedz
~pkropka 26 d.
Wow. Plastyczne opisy, wciągające i "rozwlekające". W sensie opowiadanie jest bardzo krótkie i zwięzłe, ale i ja przepadłam w Arkadii i czułam się, jakbym spędziła tam mnóstwo czasu.
Opisałaś niesamowicie przykrą rzeczywistość w sposób prawdziwy i poruszający.
Gratuluję.
Odpowiedz
~DarkStone 26 d.
Super opowiadanie, treść, emocje, ta ucieczka - po prostu całość.
Nie super jest to, że znam takich chłopców i dlatego Twój tekst aż boli. Może ja mam empatię ustawiona na maksa, a może po prostu temat nie jest mi obojętny. Tak czy inaczej, na moich emocjach zagrałaś tym tekstem perfekcyjnie.
Odpowiedz
+berkas 23 d.
Smutny tekst
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin