Wiadro


  Wiadro to jest wiadro. Będąc szczylem o ksywcę Obszczyl, rwałem się do podboju strefy Antyleszcz. Kurwa, co za czasy. Pamiętam jak dziś, mam dziesięć lat i napierdalam markerem napisy: cipa, chuj, ale tak z polotem. Klatka przetrwała, sztuka-wulgar niestety, zresztą ważny był cudzy bulwers a nie ochy i achy ziomków, którzy lepiej sprayem charakteryzowali otoczenie na modłę elo.

  Do rzeczy. Miałem ziomka takiego jednego. Więc dzwoni. Ja mówię: halo, a on że peridol. Taki zgrywus niby. No to się ustawiłem. Przyniósł blistry niewiadomego pochodzenia, zjedliśmy wszystkie tabsy, i po godzinie: ten syf chuja działa. Po dwóch: czemu czerwone ryło swędzi niczym pizda nibyniewydymki? Zadziałało. Nazajutrz Sagan wydał specjalne oświadczenie: słuchaj, przy kodeinie wyrzuca histaminę, dlatego żeśmy spuchli. Aha, odparłem. Pęknął miech w cugu. Gdy zabrakło hajsu (handlowałem krajową) jakieś osłabienie, sraka, ruchliwość, potliwość. Myślę wtenczas: pierdolę to. Była taka dupa ładna, w żabie robiła. Zachodzę którego dnia, i tak: zabieram cię miła na Bagry. Przyplażowaliśmy nieco w słoneczku przyjemnym, tak niewinnie. Potem poszliśmy w ślinę. Ona rękę wsuwa, ja rękę wsuwam, ale wacek jakiś nieruchawy. A że miałem gieta futra to posypałem nam kreski. Stanął mi fiutosław tak, że żem aż oczy wybałuszył. Ruchanie cud miód i malina - godzinę atakowałem Anczyną dziurę, jak obłąkany murzyn ze Sudanu. Czytałem gdzieś o czarnych kutangach , długich na metr. Trochę zazdrościłem bambusom prepitetów, lecz wszystkiego mieć niepodobna. Kumpel miał beczkę. Uczyniliśmy zrzutę i pojechali wiksować do Wawki. Chłopa trzech i dwie świnie. Pod Pałacem Kultury spuścił mi wpierdol jeden prawilniak, ale miałem wypite i nie zauważyłem. Wieczorem okazało się, że Bladego psiarnia. Trochę przypał bo mieliśmy wracać.

  Szedłem sobie kiedyś miastem w rynku kierunku. W kieszeni kula zielonego. Wtem psy nieoznakowanym drogę mi zajeżdżają. Jak śliwa w kompot, kurwa suka mać. Przejebałem swoje.

  Rok wcześniej słuchałem nawijki o depenalizacji marihuanny. Wolna Konopia podejmuję obywatelską inicjatywę ustawodawczą. Blablabla i jeszcze raz bla. Kto kumaty ten bogaty - rozważałem, częstując ziomka speedballem dla ubogich: koda plus kot.

  Do rzeczy.

  Nieczęsto jarałem z wiadra, jak już to z czystej frustracji. Odciąłem dupkę muszynianki czy cisowianki, wsadziłem w korek lolka podstawiając pod spód michę z wodą (czystą a nie od mopa) i czekałem. Dym pięknie wypełniał przestrzeń między wodą a korkiem. Gdy nastał czas - wyjebałem korek, docisnąłem butelkę z dżinem a woda wepchała biały dym do mych biednych płuc. Lol. Pomyślałem, że to chyba syntetyk i wystrzeliło mię na orbitę okołoziemską. Fruwałem. Fru, fru, fru. Kra, kra, kra. Kra krę mija idę nos trę - to po włosku. Omiń ten dół bo lis ma norę tu - po francusku. Poliglota. Poliamorysta. Politoksy. Zadzwoń no ziom po kurwę z roksy.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: obyczajowe
Opis:
Dodano: 2020-03-23 14:32:52
Komentarze.
~sensol 8 d.
taka nawijka hip hopowca? halo? peridolu zabrakło.
Odpowiedz
~jagodolas 8 d.
sensol takie tam cpuńskie bredzenie. Dzięki
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
Nooo, tekst, który cztając, nie zabiera czasu. W sensie, gdyby miał osiem stron, nie byłoby utyskiwania, że długie.
Trzeba lubić taki obnażający naturalizm i trochę kojarzyć niedosłówka. Jak się to ma, to się płynie.
Odpowiedz
~jagodolas 8 d.
Canulas chciałbym kiedyś osiem stron ale znając moj brak konsekwencji koncentracji i niewiadomo czego jeszcze nigdy tak nie napiszę. Stać mie tylko na jednostrzałowe wypierdki tego typu.. Dlatego podziwiam was którzy niektórzy tworzycie rzeczy objęgościowo powieści odpowiadające. Ogółem dzięki za przybycie.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin