Trzy monety cz. 2


 Link do części 1

 

 https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/pokaz_tekst.php?id_txt=2477

 

 Cień w komnacie powiększał się, dusząc światło świec. Oplatał czarnymi kłączami ściany. Senny poryw nocy przywoływał Mrocznego. Zmęczony, z nieopatrzonymi ranami cuchnął nadpalonym ciałem.

 W pobliżu oprócz kręcącego się dziecka roślin nie było nikogo.

 Przez głowę przetaczały się mu urywki z przeszłości.

 Widział ją w oddali, szła w stronę wiedźmowej chaty. Znachorka, córka krwiopijcy i matki mięsożernej mieszała wywary. Wpuściła ją do środka, po tej wizycie nie była już sobą.

 Z oczu kapały katusze.

 — Po co tam poszłaś? — krzyczał z bezradności.

 — Chciałam tylko prosić o ciepło.

 — Ciepło? — Zamarł, zaskoczony odpowiedzią.

  Byli zimni, tak bardzo zimni, między nimi wiał chłód.

 — Nie czułam życia.

 

 Przed zamkiem suche liście rozrzucał wiatr. Świst wyrwał go z zamyślenia.

 — Przeklęte monety, klucze i co jeszcze będzie potrzebować?

 — Duszę zimna. — Dziecko roślin stało nieruchomo ze wzrokiem wbitym w płomień świecy.

 — Nie patrz tam! — Zerwał się na równe nogi.

 — Zimno! — Maleństwo trzęsło się z przerażenia.

 

 Wtedy przeskoczyło w głąb nieodwracalności. To była kieszeń Sessily, grzechotały w niej skarby. Uderzane o biodro biegnącej kobiety. Uciekała, potykając się o drapowania sukienki. Mistrz kocur wisiał uczepiony do skórzanego pasa. Długimi łapami próbował wydobyć nasiona, obłocone futro kruszyło się z każdym ruchem. Dzieci roślin wystrzeliły wplątane w sznurki sakiewki, worek poleciał wraz z nimi. Wysłannicy Mrocznego, deptali im po piętach. Szczury piszczały zawzięcie, biegnąc za nimi wąską aleją. Nie mogła się zatrzymać. Zabrała za mało z zamkowego skarbca.

 Nie miała czym spłacić długu u wiedźmy.

 Szepty wypełniały otępiały zmysł. Przegłosy na linii korytarzy porozumień, szumy, ułamki scen i chaos zrywanych więzi. Uszy ułożone płasko na głowie i wielkie zielone oczy niczym kule do wróżenia były nieruchome.

 — Panie! Panie! — Kocisko odwrócone do ściany wykradało chwilę nieuwagi kobiety.

 — Słyszę cię Mistrzu!

 — Wysłała do ciebie kopie umowy od wiedźmy. Ona ma żal, pali do żywej kości.

 — Otworzyłem dokument, był od zarządcy majątku. Udało się jej go przechwycić.

 — Widzę, teraz wyraźnie co się wydarzyło. — Kocur najeżył grzbiet, sycząc i prychając w złości.

 — Czerń z dna kotła będzie cię prześladować, zabierz dziecko roślin i mapę. Lokaj wróci w pelerynie cieni. Idźcie do gospody. Klucz, który zabierzecie jest do pokoju, w którym można wszystko zmienić. Numer pojawi się, kiedy staniecie przed jego drzwiami.

 Kraty klatki zrobiły się gorące, stała przed nimi blada z rozrzuconymi włosami na ramionach, przez palce przeciekały smugi światła.

 — Medytowałeś? — Sissel z przekąsem rzuciła w stronę kota rozpalone spojrzenie.

 Skwar palonej na ruszcie sierści wypełnił drewniane kąty chaty.

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !Szudracz
Kategoria: inne
Opis:
Dodano: 2020-03-26 08:44:46
Komentarze.
~alka666 7 d.
"Cień w komnacie powiększał się, dusząc światło świec. Oplatał czarnymi kłączami ściany. Senny poryw nocy przywoływał Mrocznego. Zmęczony, z nieopatrzonymi ranami cuchnął nadpalonym ciałem"- fajnie wprowadzasz nastrój.

"Dziecko roślin stało nieruchomo ze wbitym wzrokiem w płomień świecy" - "ze wzrokiem wbitym w płomień świecy"

"Mistrz kocur wisiał uczepiny do skurzanego pasa" - "Mistrz kocur wisiał uczepiony do skórzanego pasa"

"...chaos w zrywanych więzi" - "chaos w zrywanych więziach", albo bez "z": "chaos zrywanych więzi"

"Trzymał się za głowę, uszy ułożone płasko na głowie" - dwa razy słowo "głowa"

"Kocur najerzył grzbiet" - "najeżył"

"Idźcie do pokuj w gospodzie" - "do pokoju"

"można wszystko zmienić nr. pojawi się" - za skrótem "nr" nie stawia się kropki

Podoba mi się od samego początku.
Ale poproszę link do cz.1
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Już znalazłam cz.1
Odpowiedz
!Szudracz 7 d.
alka666 Dzięki za korektę i podążanie za kolejnymi częściami.
Zaraz podepnę link.
Pozdrawiam.

Odpowiedz
~alka666 7 d.
Szudracz Dzięki Lubię wskoczyć do początku, gdy ktoś wrzuca kolejne części.
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Szudracz Jeszcze jedno przemyślałam. W opowiadaniach raczej nieszczęśliwie wyglądają skróty, chyba że jest w tym jakiś zamierzony cel. Tutaj podpowiadam, by zamiast "nr" napisać całe słowo "numer"
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Szudracz
"Klucz, który zabierzecie jest do pokuj, w którym można wszystko zmienić nr pojawi się kiedy staniecie przed jego drzwiami" - zobacz, czy nie lepiej tak wygląda: "Klucz, który zabierzecie jest do pokoju, w którym można wszystko zmienić. Numer pojawi się, kiedy staniecie przed jego drzwiami"
Odpowiedz
!Szudracz 7 d.
alka666 Dobrze, zaraz zmienię.Dzięki.
Odpowiedz
~Pasja 7 d.
Jak zwykle mroczny i tajemniczy klimat. Intrygi nawet w takim miejscu sa znane, Wszędzie rządzi pieniądz i kwity. Monety Charona znikają z oczu i są siłą przetargową w tamtym swiecie.
Pozdrawiam


Odpowiedz
!Szudracz 7 d.
Pasja Tak, po części był to wpływ zestawu TW nakierowany na kasę.
Dziękuję i tu za przeczytanie.

Odpowiedz
~alfonsyna 7 d.
"Uciekała potykając się o własne drapowania sukienki" - nie wiem, czy nie byłoby lepiej "o drapowania własnej sukienki";
"uczepiony do skurzanego pasa" - skórzanego;
"Klucz, który zabierzecie jest do pokuj" - do pokoju;
"Skwar palonej sierści na ruszcie" - tu bym trochę zmieniła szyk - skwar palonej na ruszcie sierści;
Niektóre opisy naprawdę majstersztyk, dla przykładu: "Z oczu kapały katusze" - niby proste, ale bardzo poetyckie i oryginalne.
Będę na pewno śledzić, wciągnęłam się już, opowiadanie bez wątpienia ma w sobie jakąś magię. Czekam na dalszy ciąg.
Odpowiedz
!Szudracz 7 d.
alfonsyna Dziękuję za pomoc z błędami, byłam przekonana, że poprawiłam ten pokój. Przynajmniej jednego się pozbyłam.
Takie mam dziwne wrażenie, że te katusze już u kogoś były.

Magia jest tutaj nośnikiem tych wydarzeń, a przynajmniej staram się ją wplatać.
Cieszę się, że dołączyłaś do grona moich czytelników.

Odpowiedz
~alfonsyna 7 d.
Szudracz nie wiem czy były, katusze to fajne słowo w sumie, pasuje do wielu różnych sytuacji.
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
"— Po co tam poszłaś? — krzyczał z bezradności.
— Chciałam tylko prosić o ciepło.
— Ciepło? — Zamarł, zaskoczony odpowiedzią.
Byli zimni, tak bardzo zimni, między nimi wiał chłód.
— Nie czułam życia" - fajny dialog, kupuję

Uciekała[,] potykając się o własne drapowania sukienki.
Mistrz kocur wisiał uczepiony do skurzanego pasa - skórzanego*

Klucz, który zabierzecie jest do pokuj, w którym można wszystko zmienić. - pokoju*

Nie jest to łatwa w odbiorze narracja
Odpowiedz
!Szudracz 7 d.
Ritha Dzięki, a tera proszę mi wyjaśnij, o co chodzi z tą narracją?
Odpowiedz
*Ritha 6 d.
Szudracz no, że zmusza do ruszenia głową
Odpowiedz
~Agnieszka 5 d.
Hej,

Drobiazg:
"Uciekała, potykając się o swoje drapowania sukienki." - "swoje" spokojnie można wyrzucić.

Przez tekst się płynie. Czekam cd, aż odsłonisz wszystkie karty.
Pozdrowionka )


Odpowiedz
!Szudracz 5 d.
Agnieszka Dużo mam do zrobienia, będę myśleć jak z tego wybrnąć.
Dziękuję za odwiedziny.
Odpowiedz
*Canulas 3 d.
" Z oczu kapały katusze.

— Po co tam poszłaś? — krzyczał z bezradności.

— Chciałam tylko prosić o ciepło.

— Ciepło? — Zamarł, zaskoczony odpowiedzią.

Byli zimni, tak bardzo zimni, między nimi wiał chłód.

— Nie czułam życia. " - wow, fajne. Zwłaszcza początek


"Dzieci roślin wystrzeliły wplątane w sznurki sakiweki, worek poleciał wraz z nimi." - tu chyba - sakiewki.


Tym razem nie mam tego poczucia, że to wszystko obok siebie.
Tutaj już rozsądne używanie spójników w pewien sposób zbliża do tekstu.
Nieco oniryczne, trochę (nie tyle bajkowo, co) baśniowo.
Lepsze od jedynki


Daj jakieś linki, żeby było łatwiej znaleźć.

Odpowiedz
!Szudracz 2 d.
Canulas Nie umiem się rozpędzić, bo mam wrażenie, że za dużo będę wyjaśniać, dopowiadać zbędnie.

Cieszę się, że jest postęp.

Link podepnę do jedynki.

Dzięki.
Odpowiedz
*Canulas 2 d.
Szudracz - masz taką manierę, że jeśli już uzupełniasz dialog, robisz to głównie obrazując coś. W sensie, nie nawiązujesz do sposobu wypowiedzi, nie używasz słów dojaśniających wypowiedź, typu: szepnął, krzyknął, spytał, rzekł, odparł, wyjaśnił.
Jeśli już pojawiają się u Ciebie międzydialogowe, czy podialogowe wtręty, są one tych dojaśnień pozbawione. W sensie: zawierasz w podialogówce zupełnie odrębną myśl. Stąd czasem nosi to znamiona lekkiej "suchości". Teraz tej suchości nie było, gdyż upłynniłaś zapis. Spróbuj jednak też czasem dookreślić dialog poprzez doakcentowanie go jakimś dopełniającym słowem. To troszkę zmiększy tekst odbiorczo.
Odpowiedz
!Szudracz 2 d.
Canulas Wypróbuje. Dzięki.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin