W urwiska przepaść skoczmy


 W urwiska przepaść skoczmy

 (B. N.o.i.r.)

 

 Piotruś Pan – zatrzymany w kadrze krzywizny wyobrażenia o sobie – podchodzi do czarnego, lastrykowanego czworokąta. Jest małowczesna jesień. Pora fałszu. Gdzie nie spojrzysz, bułgarskie złoto szeleści na chodnikach.

 — Przyszedłem do ciebie — zaczyna Pan Piotruś i czeka, lecz odpowiada mu jedynie telefoniczne klik-klik jakiejś niewygaszonej aplikacji. Po prawej skrzypią koła marketowego wózka niebezpiecznie dociążonego żelastwem. Lokalny Mikołaj klnie pod spękanym nosem.

  — Przychodzę codziennie... — wznawia ten zwany Piotrem, lecz głos zaczyna mu niebezpiecznie drżeć. Zebranie myśli utrudnia stukot orzechów upuszczanych na kamienne płyty. Ptasie loty nad kukułczym Dreznem. Trzeci akt roku węża. Do zimy ze dwa miesiące.

 Piotruś Pan spogląda na wyblakłe zdjęcie osłonięte zmatowiałą szybką. Te pomiędzy wazonami i plastykiem kwiatów.

 "Zapal znicze, Piotrek". – posypuje rany solą pamięciowe echo, ale Piotruś nie zapali zniczy. Już przestał wierzyć w każdy rodzaj światła. Odinstalował nawet latarkę w telefonie.

 — Przepraszam, że waszych krzyków słuchałem w milczeniu.

 Cisza.

 Piotruś wyciąga pomięte kartki, pozostałość intelektualnej masturbacji po ubiegłej, przepłakanej nocy. Mały scyzoryk dobrze czuć w kieszeni. Czasem Piotruś Pan dłubie nim w zębach lub wyciąga brudy zza paznokci, lecz nie tylko to.

 — Zacznijmy — kieruje słowa do zdjęcia, na którym widać jedynie czarne włosy i już obłęd w oczach.

 Cisza.

 — Ktoś lub coś przykuło mnie do skały pamięci po tobie. Muszę się jakoś uwolnić.

 

 

 W urwiska przepaść skoczmy dziś przed świtem

 splecione dłonie niech rozetną mgłę

 zapal dwa stosy

 gdy oczy ku oczom

 yin-yang odwrotności

 jak noce

 jak dnie

 

 W urwiska przepaść pofruńmy natychmiast

 my dwie półkule upadłego jabłka

 zszyte robakiem

 który zmarł nam w środku

 krew z rąk czarniejsza

 niż twoja pomadka

 

 Urwisko czeka pora ikarować

 dać bieli władanie tych powierzchni płaskich

 ostatni wędrowiec też wsparty o sanie

 choć na wpół zamarzły

 tuli trupy haskich

 

 Po nas pozostaną stare telefony

 niedbale ciśnięte w otchłań szyb lombardu

 Solaris zagrają we wszystkich teatrach

 nie było

 nie będzie

 innych po nas świadków

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: poezja
Liczba wejść: 4
Opis:
Dodano: 2019-10-24 09:09:00
Komentarze.
~Pasja 3 m.
No to skoczmy. Pesymistyczny obraz wewnętrznego rozdarcia pomiędzy pokolorowanym życiem. Jesień zbiera rozsypane złoto w kupki, obole dla Charona. Dzieli równo życie, lecz nierówno jego długość. Nad mogiłą swojego istnienia nie zapalimy światła, zrobią to pewnie inni. Piotruś Pan codziennie zabiera, ale nie zapala tylko gasi światło. Smutny obraz jesieni zakończony lotem w wolność. Taki testament przed zamknięciem ostatniego rozdziału.

Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Dziękuję. Tak se krążyć jesiennie zaczynam. Pierwsze koty na parkanów płoty
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Piotruś Pan.... wieczny chłopiec, który nie chce dorosnąć, aż mnie zmotywowałeś, żeby się zalogować. Uwielbiam rozszyfrowywać Twoje twory, choć większość spostrzeżeń zostawiam dla siebie
Odpowiedz
~sensol 3 m.
człowiek sobie musi czasem polatać... bardzo mi podeszło. lot nad kukułczym dreznem - git, wierszowany koniec - git

W urwiska przepaść pofruńmy natychmiast
my dwie półkule upadłego jabłka
zszyte robakiem
który zmarł nam w środku
krew z rąk czarniejsza
niż twoja pomadka - szczególna ta zwrotka. z wykopem
Odpowiedz
~sensol 3 m.
Twoje wiersze o tysiąc lat świetlnych lepsze od poezji wybitnej betki poetki
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
*Ritha, sorrex, że dopiero tera. Dziękuję pięknie. WIem, że czasem nie roztłumaczasz i nie wywlekasz, bo nie musisz. Consensus jest na tyle głeboki, że umisz łączyć po oparach.
*Sęsolu - dziękuję pięknie. Spąsowiałem chyba nawet trochę na licu i Twój pozytywny koment mi bardzo kontent w organiźmie zasiadł. Dziękuję. Miło mnie wielce.
Odpowiedz
~Adelajda 3 m.
Mimo swej długości, jest to tekst wyjątkowy, bo wraca się do niego.
Jest smutny, ale zarazem oczyszczający niczym katharsis.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Mimo swej długości.
Znaczy, za długi czy za krótki?
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Jej. To tyle na temat tekstu. Wcieło mnie.
A potem jakby na przekór otworzyła mi się w głowie myśl, że ten, co nie ma nic do stracenia czasem najbogatszy, bo cały świat jego. Czasem to jest prawdziwa wolność. Ikara.
Odpowiedz
~Adelajda 3 m.
"Mimo swej długości.
Znaczy, za długi czy za krótki?" - Jest w sam raz, taki jaki powinien być. Nie jest to jakiś super długi tekst, ale wystarcza za wszystkie inne, bo włazi pod skórę i zostaje. Jak kiedyś napisałam Lamb, tekst-retrowirus. Jak zwykle chcę pochwalić, a wychodzi jak zawsze.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
*JamCi dobrze, że jesteś bo coś tam od Ciebie z private było mi tu trochę inspiracją. Układ jest taki, jak sama ogarniesz co, to się dowiesz, a jak nie, to nie.

*Adelajda - nieee. Nie Twa wina. Po prostu ją, nie czując siły swych wierszy, poprzedzam je okołowierszowym słowem. Tak więc całkiem uczciwie zapytałem, bo jako tekst, krótki, ale jako wiesz - przegadany
Odpowiedz
~pkropka 3 m.
Tekst wwiercający się w umysł i serce. Potrafisz tworzyć toksyczne pary, które wydają się idealne.
Czasem ludzie stworzeni dla siebie niszczą się nawzajem.
Taką poezję czytam z chęcią. I o takiej miłości czytam z chęcią, mimo że romantyzmu ogółem nie cierpię.
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Piotruś Pan. A ja dorosła. Muszę stać. Trzymać Dziada na linie. Żeby za daleko nie odleciał. A gdzie ( kurwa) moje odloty?
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
To?
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
@ Dzięki pkropka. Miło, że cuś siadło.
@ JamCi - nie
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Ja się poddaję, to je forma wyrafinowanych torturek zmuszać blondynkę do myślenia. Nie wiesz, że myślenie boli?
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Chyba załapałam. Ale nie napiszę tego.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Trudex
Odpowiedz
!Szudracz 3 m.
Inne niż pozostałe, jest jednak ten sam związek bliskości.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Nooo, może gdzieś. Dziekuję Szu.
Odpowiedz
~Heparyna 1 m.
my dwie półkule upadłego jabłka

zszyte robakiem

który zmarł nam w środku

krew z rąk czarniejsza

niż twoja pomadka



I to:

Po nas pozostaną stare telefony

niedbale ciśnięte w otchłań szyb lombardu

Solaris zagrają we wszystkich teatrach

nie było

nie będzie

innych po nas świadków



Inne fragmenty nieco przeze mnie przeciekają, nie umiem znaleźć klucza, dotrzeć do rdzenia.

Ale te dwa fragmennciki - złoty strzał. Hehe.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Jako że wszystko we mnie obecnie "przegnija", tak i ciężko mi podobnie wejść w tamtą skórę. Sam - patrząc dziejszym okiem - uważam, że łączenie zapisu prozatorskiego z wierszowym, przynosi średnie efekty. No ale cóż. Widocznie wtedy uważałem inaczej.

Dzienkson za odgrzebanie
Odpowiedz
~Heparyna 2 d.
Moje starocie są martwe, nie do odgrzebania i cieszę się, że je uśmierciłam. Ja często ostatnio czytuję sobie Twoje dostępne noiry, tylko brak mi sił na komentarze, tak wtórne, bo wyrażałam już swój zachwyt, a kiedyś, w zamierzchłej przeszłości pochylałam się nawet nad przecinkami. Dziś się tylko upajam.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin