Przerwa na wiersz, kawe i papierosa

cos tam cos tam
jotka 7 m.
Trzydzieści par pantofelków filcowych
z wyszytym na środku kwiatem tulipana.
Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem
z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów
wyhaftowanych ściegiem płaskim.
Trzydzieści par wyciągniętych rączek
ale tylko po łyżki do zupy mlecznej.
Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie
aby dojrzeć rodziców na wzgórzach cukierków.

Gdyby moja mamusia chciała
mogłaby być królową.
Ale musiała umrzeć
bo tatuś zamienił się w wilka.

Moja mamusia była chuda
i dlatego nie mogła mnie kochać.
Ale jak tylko będzie chuda mniej
to mnie kupi na zawsze.

Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest piękny.
Moja mamusia jest bogata. Mogłaby kupić
Amerykę Północną i złoto. A tatuś
potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.

Trzydzieści par nóżek
stoi przed nieczynną zwrotnicą
i oczekuje na wjazd
do domu.

E. Lipska "Dom dziecka"
Adelajda 7 m.
Mocny utwór, wali po konturach duszy, aż miło. Pierwsza zwrotka genialna.
Super, nie znałam tego utworu
Adelajda 7 m.
Bolesław Leśmian

Co w mgłach czyni żagiel na głębinie?
Nic, prócz tego, że żegluje.
A co wiosna, w zielonej dolinie?
Nic, prócz tego, że wiosnuje.

Czym są rany, co pierś tobie krwawią?
To amulet koralowy.
A czym łzy, co gardło twe dławią?
To różaniec bursztynowy.

Czym ty byłeś o słońca zachodzie?
Byłem duchem, byłem ciałem.
Czemuś zabił dziewczynę w ogrodzie?
Nie zabiłem, lecz kochałem.

Canulas 7 m.
Adelajda. Cudny pomysł. Piszę tego komenta tera, bo nie wiedziałem czy nie planujesz dla tego wątku samych prac, bez treści oceniających. Ale skoro sama napisałaś koment, to chyba można
Super wiersze. Bardzom na tak.
Chwilowo Jotki największy sztos (choć Leśmiana uwielbiam)
Adelajda 7 m.
To kamuszczek z serca, bo trochę się wahałam dodając nowy post. Jak najbardziej można komentować, wstawiać utwory - niech ten wątek żyje

A korzystając z okazji, na dziś dwa wiersze Andrzeja Bursy:



"Pantofelek"

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie




"Poeta"

Poeta cierpi za miliony
od 10 do 13.20
O 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi
rozpina rozporek
zapina rozporek
Wraca chrząka
i apiat'
cierpi za miliony
jotka 7 m.
Proszę się udzielać panie i panowie
Canulas 7 m.
Ok, to jazacznę od wstawiania swojej klayki - topu - topów.

Charles Bukowski


znaczy chcesz być pisarzem?

jeżeli samo nie wyrywa się z ciebie
na przekor wszystkiemu,
nie rób tego.
póki nie wylania się nieproszone z twojego
serca, umysłu, ust
i bebechów,
nie rób tego.
jeżeli musisz godzinami
wgapiać się w monitor
albo garbić nad
maszyną do pisania,
szukając słow.
nie rób tego.
jeżeli robisz to dla forsy albo
sławy,
nie rób tego.
jeżeli robisz to, bo chce ci się
kobiet w łóżku,
nie rób tego.
jeżeli musisz wysiadywać,
przepisując wciąż od nowa,
nie rób tego.
jeżeli sama myśl, ze masz to robić,
jest mordęga,
nie rób tego.
jeżeli usiłujesz pisać jak ktoś
inny,
odpuść sobie.

jeżeli musisz czekać, aż z ciebie
wybuchnie,
czekaj cierpliwie.
jeżeli w końcu jednak nie wybucha,
rób co innego.
jeżeli najpierw musisz przeczytać to żonie,
swojej dziewczynie albo chłopakowi,
rodzicom czy komukolwiek,
nie jesteś gotów.

nie bądź jak tylu innych pisarzy,
nie bądź jak tyle tysięcy
pisarzy- samozwancow,
nie bądź drętwy, nudny i
zżerany samo-
uwielbieniem.
biblioteki całego świata ziewały,
ziewały, aż
usnęły
nad takimi jak ty.
nie dokładaj się do tego
chyba ze samo wyrywa ci się
z duszy rakieta,
chyba ze dalszy bezruch
kazałby ci oszaleć,
zabić siebie lub kogoś,
nie rób tego.
chyba ze słonce w tobie
pali ci bebechy,
nie rób tego.

kiedy naprawdę przyjdzie pora
i jeśli zostałeś wybrany,
zrobi się
samo i odtąd już będzie się robiło
póki nie skonasz ty albo ono w
tobie.

innej drogi nie ma.

i nigdy nie było.



Adelajda 7 m.
Bukowski zawsze na czasie

Zuzanna Ginczanka
"Wniebowstąpienie Ziemi"

Ściągnąć, zerwać, zmiąć chmury
jak zwiotczały płat skóry -
niech roztopi was słońce,
niech was spali gorącem -

Ściągnąć, zerwać wam twarze obojętne obłudne --
krzyczycie raczej nienawiść przenajkrwiściej okrutną -
roztaczajcie się, niszczcie,
świat na miazgę przegryźcie,
wyładujcie się w wolty i jak wiry się zwirzcie,
wszystko, wszystko stłumione w krwi rozburzcie na pianę,
rwijcie modlitw różaniec,
wplączcie w szczerość jak w taniec,
zachłyśnijcie się pianą,
tym, co z życiem wam dano,
w ogniu własnym się sprażcie
i swą prawdą zaraźcie
glob.

Ziemia tłusta najżyźniej
na odwieczność zagwiżdże,
rzuci tor wkoło słońca,
zacznie gwiazdy roztrącać -
rozszaleje się wolna:
rzeczna, leśna i polna
i w krwi własnej pożogach --
-- spadnie koronie do Boga -
-------------------------
(niewolo - pokoro miłości!)
najciszej, - najzwyklej, - najprościej -

Canulas 7 m.
Piękna ostatnia zwrota. Całość "odezwowa", a ja do tego ostro nie, ale, no... coś ma.
Adelajda 7 m.
Canu wysyłałam Ci kiedyś ten i jeszcze jeden wiersz Ginczanki Myślę, że duży wpływ na jej twórczość miał czas w jakim tworzyła swoje dzieła i to, co działo się wokół.
Tutaj znajdują się ukryte posty 95
Adelajda 3 m.
Świetny film o Rimboude i Paulu Verlaine. Di Caprio gra jedną z głównych ról. Film Agnieszki Holland.
Canulas 3 m.
Zanotowane we głowiszczu
Canulas 3 m.
MASTERS — ZBIÓR: UMARLI ZE SPOON RIVER

Franlin Jones.

Gdyby mi dane było zyć rok jeszcze,
Ukończyłbym latającą maszynę
Zyskując pieniądze i sławę.
Nic więc dziwnego, że kamieniarz
Usiłując wyrzeźbić gołębia na mym grobie
Upodobnił go do kurczaka.
Bo czymże innym jest to wszystko,
Jak nie bieganiem wokół podwórza,
Zanim nam nie poderżną gardła?
Tylko tyle, że człowiek
Obdarzony anielskim umysłem
Wie wcześniej o istnieniu topora!
Adelajda 3 m.
"Psalm o pestkach" - Tadeusz Nowak

Połóż mi nóż na oczy
na język żółć króliczą
ślepną moje źrenice
uszy moje nie słyszą

Odprowadź moją drogę
chociaż za kościół za las
dla tych co chodzić mogą
będzie droga jak znalazł

Ukrzyżuj mego boga
a łotrom połam nogi
może się przy nich łapą
przeżegna pies ubogi

Zetnij siekierą jabłoń
i Ewę zabij pod nią
niech się z kamieniem kamień
zejdzie i niech się płodzą

Tylko ręki nie wyjmuj
spod mojej głowy we śnie
kiedy dzień po dniu wrasta
kością pestki w czereśnie
Canulas 3 m.
Hmm, podoba mi się dobór słów, ale styl średnio. Gdzieniegdzie dokładne, gdzieniegdzie odległe. Jakoś tak... tym razem sredniox
Adelajda 3 m.
"Liście palmy"

dokładnie o północy
z 1973 na 1974
w Los Angeles
zaczął padać deszcz
na liście palmy za moim oknem.
wystrzeliły petardy i zatrąbiły klaksony
niebo zagrzmiało.


poszedłem spać o 9 wieczorem
wyłączyłem światło
nakryłem się pościelą –
ich radość, ich szczęście
ich okrzyki, ich papierowe kapelusze,
ich limuzyny, ich kobiety,
ich amatorskie pijaństwo...


witanie Nowego Roku zawsze mnie przeraża


życie nie ma pojęcia o latach.

teraz klaksony umilkły
umilkły petardy i burza...
wszystko skończyło się w pięć minut...
słyszę jedynie deszcz spadający
na liście palmy
i myślę że
nigdy nie rozumiem ludzi,
ale udało mi się przeżyć.

- Bukowski
Adelajda 2 m.
Jarosław Borszewicz

Chciałbym
zrozumieć człowieka,
który skacze z szesnastego piętra
i w locie krzyczy:
- Nie ma śmierci!

Chciałbym
zrozumieć drzewo,
które w samym środku lata
próchnieje.

Chciałbym
zrozumieć mordercę,
który klęczy nad swoją ofiarą
i płacze.

Chciałbym
zrozumieć Einsteina,
który na łożu śmierci mówi:
- Umieram
i nie wiem, co to wiatr.

Chciałbym
zrozumieć mężczyznę,
który stoi na czubku Everestu
i mówi:
- Nie wiem,
jak stąd zejść.

Chciałbym
zrozumieć kroplę rosy,
która mówi:
- Boję się deszczu.

Chciałbym
zrozumieć króla,
który w chwili koronacji mówi:
- Tak oto
traci się wolność.

Chciałbym
zrozumieć chłopaka,
który podciął sobie żyły
w stacji honorowego krwiodawstwa.

Chciałbym
zrozumieć przyjaciela,
który umarł dwa lata temu
i do tej pory jeszcze nie wrócił.

Chciałbym
zrozumieć faceta,
który patrzy w lustro i mówi:
- To nie jestem ja.
Adelajda 2 m.
NAD GROBEM H.P.

Czy tam
gdzie teraz jesteś
cicho jest
ciepło jest
dobrze jest

czy tam jest bardziej inaczej
niż bywało tutaj
czy tam jest bardzo tak samo
jak tutaj bywało
czy tam w ogóle -
jest

stęskniłem się za tobą
a ty
jak gdyby nigdy nic
jak gdyby mnie nie było

zapomnij
o naszyjniku z powrozu
o sercu jak domek z kart
i wracaj
bo są jeszcze na tym świecie
sprawy ważniejsze od śmierci

czekam
aż mi dokładnie opowiesz
jak jest tam
gdzie teraz jesteś

i proszę
nie martw się
śmierć - to tylko taka dłuższa wycieczka
do Źródła

Jarosław Borszewicz
Canulas 2 m.
Ok, se wlazłęm na koniec dnia i... święci pańscy, ależ dojebałas trzy wiersze. Żadnego, o dziwo, nie znałem. To znaczy z tym o dziwo, to tylko się ma do Bukowskiego. Genialny, ale drugi z tych trzech...? Kurwaaaxxx, mistrzostwo świata. Rozjebałaś system
Ritha 2 m.
Adelajda miałaś ten drugi ma fb? Czytałam go u kogoś na fejsie.

Adelajda 2 m.
Nie, nie miałam Może u kogoś innego.
Ritha 2 m.
To może u rubia, floriana albo nmp
Canulas 2 m.
Noo, bo przecie nie u Canularda
Może Terribel niechcącem zawierszył wpisa
Ritha 2 m.
Niet, nmp
ImaginemDei 2 m.
Zazdroszczę (pozytywnie) takiego zamiłowania do poezji itp..do mnie bardziej przemawiają obrazy z przekazem. Łącze często moje rysunki z cytatami. Aktualnie rysuje ks Popiełuszko z jego śp mamą. Jak myslicie, może pasował by do tego kawałek jakiegos wiersza? A może jak skończę to po północy wrzucę i doradzicie?
Canulas 2 m.
Pewnie.
fanthomas 2 m.
Ja jestem dobry w wierszach, prawie jak betti
pkropka 2 m.
Nikt nie jest tak dobry.
Enchanteuse 2 m.
Przeczytałam wszystkie i och, nie da się bez łez, takie niektóre są wstrząsające. Albo poruszające.
Heparyna 2 m.
Cos przeczytałam wyżej, że ja, że Nmp.
Nmp ma dziś urodziny.
Akwamen 2 m.
Urodziny?!
Więc wszystkiego dobrego i sto lat... na T3

Ritha 2 m.
Łaaaaa, życzenia poszły mess, bejb Życzę Ci samych dobrych dni, a sobie życzę, wypić w tym roku kawę z Nmp.
Nie spamujmy tu, to je święty poetycki wątek.

Heparyna 2 m.
Dziekuje pięknie. A mamy tu odpowiednik pokolenia?
jagodolas 2 m.
O, ja też dołączam życzonka eleganckie
Ritha 2 m.
Pitolenia? Czat na głównej
Heparyna 2 m.
Pitolenia, tak, słownik chuj.

Ja miałam na fb wiersz Jarosława Borszewicza, którego genialność przebija skalę.

Oto i on:

Chciałbym
zrozumieć człowieka,
który skacze z szesnastego piętra
i w locie krzyczy:
- Nie ma śmierci!

Chciałbym
zrozumieć drzewo,
które w samym środku lata
próchnieje.

Chciałbym
zrozumieć mordercę,
który klęczy nad swoją ofiarą
i płacze.

Chciałbym
zrozumieć Einsteina,
który na łożu śmierci mówi:
- Umieram
i nie wiem, co to wiatr.

Chciałbym
zrozumieć mężczyznę,
który stoi na czubku Everestu
i mówi:
- Nie wiem,
jak stąd zejść.

Chciałbym
zrozumieć kroplę rosy,
która mówi:
- Boję się deszczu.

Chciałbym
zrozumieć króla,
który w chwili koronacji mówi:
- Tak oto
traci się wolność.

Chciałbym
zrozumieć chłopaka,
który podciął sobie żyły
w stacji honorowego krwiodawstwa.

Chciałbym
zrozumieć przyjaciela,
który umarł dwa lata temu
i do tej pory jeszcze nie wrócił.

Chciałbym
zrozumieć faceta,
który patrzy w lustro i mówi:
- To nie jestem ja.

Heparyna 2 m.
"Psalm o pestkach" - Tadeusz Nowak, dzięki Adelajda, piękne.

Ritha 2 m.
Ha, dobrze zapamiętałam Niektórych zlepków słów nie da się zapomnieć.

Ritha 2 m.
Cały jest przemocarny, a ostatnia zwrotka bardzo mi bliska, tak bliska, ze aż mam ciary.
W ogóle to Adelajda robisz tu świetną robotę, Can też i inne ludzie, ja się nie udzielam, bo poezji nie czytuje wiele, ale no, wątek śledzę zza meblościaniszcza
jagodolas 2 m.
Heparyno Heparyno, czemu nie piszesz dziewczyno?
Adelajda 2 m.
WIERSZ KSIĘŻYCOWY Bolesław Leśmian

W księżycowy wniknąć chłód,
Wejść w to srebro na wskroś złote,
W niezawiły śmierci cud
I w zawiłą beztęsknotę!

Był tam niegdyś czar i śmiech,
Tłumy bogów w snów obłędzie —
Było dwóch i było trzech —
Lecz żadnego już nie będzie!

Został po nich — rozpęd wzwyż,
I ta oddal bez przyczyny,
I ten złoty nadmiar cisz —
I te srebrne szumowiny...

Tam bym ciebie spotkać chciał!
Tam się przyjrzeć twemu licu!
Właśnie dwojga naszych ciał
Brak mi teraz na księżycu!

Noc oddycha naszą krwią,
Krew podziemną płynie miedzą...
Nasze ciała teraz śpią —
Nasze ciała nic nie wiedzą...

/Napój cienisty, 1936/
Adelajda 2 m.
***

Po ciem­ku, po ciem­ku łkasz,
Bez­rad­ność twych łez ro­zu­miem!
Scho­rza­łą śmier­tel­nie twarz
Ra­do­śnie ca­ło­wać umiem.

Do koń­ca nie zbrak­nie mąk,
Do koń­ca wy­star­czy mocy!
Zmar­nia­łych, zmar­nia­łych rąk
Po­tra­fię po­żą­dać w nocy!

Oględ­nie z roz­ko­szy mdlej
Tą pier­sią, co z tru­dem dy­szy!
Do śmier­ci, do śmier­ci twej
Wraz z tobą na­wy­kam w ci­szy.

Bolesław Leśmian
Adelajda 2 m.
PRZYCHODZĘ DO WAS
(me jawjom ki tume)

Nie przyszłam do was, byście jeść mi dali.
Przychodzę, byście chcieli mi uwierzyć.
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście rozdali je wszystkim.
Przychodzę do was z podartych namiotów,
wiatr je poszarpał i zabrała woda.
Proszę was wszystkich, proszę starych ludzi
i małe dzieci, i piękne dziewczyny,
zbudujcie domy srebrne jak namioty,
co w lesie stoją pobielane mrozem!
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście wszystkich przyjąć chcieli,
żebyście czarnej nocy nie czynili,
w biały dzień.

- Papusza, Bronisława Wajs

Adelajda 2 m.
"Czwarta nad ranem" - Wisława Szymborska

Go­dzi­na z nocy na dzień.
Go­dzi­na z boku na bok.
Go­dzi­na dla trzy­dzie­sto­let­nich.

Go­dzi­na uprząt­nię­ta pod ko­gu­tów pia­nie.
Go­dzi­na, kie­dy zie­mia za­pie­ra się nas.
Go­dzi­na, kie­dy wie­je od wy­ga­słych gwiazd.
Go­dzi­na a-czy-po-nas-nic-nie-po­zo­sta­nie.

Go­dzi­na pu­sta.
Go­dzi­na czcza.
Dno wszyst­kich in­nych go­dzin.

Ni­ko­mu nie jest do­brze o czwar­tej nad ra­nem.
Je­śli mrów­kom jest do­brze o czwar­tej nad ra­nem
-- po­gra­tu­luj­my mrów­kom. I niech przyj­dzie pią­ta,
o ile mamy da­lej żyć.
JamCi 2 m.
Taka litania nie?
Adelajda 1 m.
"Nasze latające obiekty" - Grzegorz Wróblewski

Najpierw obserwujemy ważki i kolorowe motyle
Jesteśmy jeszcze mali i zachwycają nas
muchy goszczące się w cukiernicy

Po nich są wróble, do których strzelamy z procy
Następnie hodujemy kanarki i w ten sposób
uczymy się miłości do zwierząt

Pierwszy stosunek kojarzy nam się słusznie
ze słowikami, a dojrzałość z systematycznym
dokarmianiem gołębi

Na koniec intrygują nas już tylko puchacze
Siedzimy obrażeni przy oknie i wszystko
co żywe nas wkurwia


Heparyna 1 m.
Jagodolas, Jagodolas, bo chujowy mam czas i wszystko, co pisze jest na jedno kopyto, denne, lzawe i zue.


Dobrze, że jesteś,
bo wczoraj znowu bolało mnie serce,
a ciągle nie mam pomysłu na życie.

Musisz mi pomóc,
bo od szesnastu dni pada deszcz
i życie powoli zaczyna mi się rozmywać.

Miałem iść do dentysty,
ale przybłąkał mi się wiersz o tobie,
no i nie mam go z kim zostawić w domu.

Dobrze, że jesteś,
bo w zeszłym tygodniu „U Fukiera”
śmierć znowu pytała o mnie szatniarza.

Dzwoniłem dzisiaj do ciebie,
ale słuchawka ugryzła mnie w rękę
i pewnie ta rana tak szybko się nie zagoi.

Musisz mi pomóc,
bo jestem zmęczony jak Bóg,
który harował przez tydzień –
i nie stworzył świata...

Borszewicz
Canulas 1 m.
Bardzo lubię ten wiersz. Pozostając przy autorze:

“Gdyby mi ktoś powiedział:
— Idź do parku
i siedź tam dwa lata,
a po dwóch latach
Ona przyjdzie na spacer z psem,
ale będziesz ją widział tylko przez minutkę...
To pobiegłbym do tego parku
i czekał dwa lata!“
Adelajda 1 m.
Borszewicz <3

"Sutra serca" - Krzysztof Jaworski

Umierały za mnie koty.
Umierał za mnie Jezus.

Chujowo się z tym czuję.
Ritha 1 m.
Jest w głębi wieży podziemna pieczara,
Sławna mym zgonem; dziś może w niej jęczy
Na nowo jaka niewinna ofiara.
Tam okiem witym z żelaznych obręczy,
Widziałem mnogich księżyców oblicze,
Aż mnie raz we śnie przywidziana mara
Zdarła przyszłości chmury tajemnicze.
Przyśniło mi się, że biskup zawzięty
Polował wilka z małymi wilczęty,
Na owej górze, co wzniosłymi szranki
Z pizańską ziemią i Lukką graniczy.
Już chudą psiarnię zemkniono ze smyczy,
Hrabia Gwalandi, Sismondi, Lanfranki
Szczują na czele, zdobycz będzie łatwa:
Już wilk znużone zatrzymuje kroki,
Upada wreszcie i ojciec, i dziatwa:
I widzę kłami rozprute ich boki.
Budzę się! Jeszcze noc nie zeszła z nieba,
Już moje dziatki, wspólniki niewoli,
Szlochają przez sen i wołają: »chleba!«.
O! Jeśli dotąd serce ci nie boli,
Kiedy pomyślisz, co się we mnie działo
I co me serce nadal przeczuwało,
Jeśli nie płaczesz, któż ci łzy wyciśnie?
Budzą się dzieci, wkrótce chwila błyśnie,
W której nam zwykle udzielano strawy,
Lecz na sen pomnąc truchlałem z obawy.
Wtem z bram więzienia łoskot mnie doleci,
Zamurowano! — spojrzałem na dzieci,
Spojrzałem z niemej wyrazem rozpaczy;
A w głębi serca czułem mróz jak w grobie.
Gwido mój mały wołał: »Co to znaczy,
Tak dziko patrzysz? Ojcze mój, co tobie?«
Nie mogłem mówić, ni łzy z oczu dostać,
Milczałem długo — aż do nocy końca.
Nazajutrz do nas zbłądził promyk słońca
I w twarzach dzieci ujrzałem mą postać.
Natenczas z bólu gryzłem obie ręce.
Synowie myśląc, że mnie głód tak pali,
Łamiąc rączęta ze łzami wołali:
»Ojcze kochany, ulżyj twojej męce,
Zjedz twoje dzieci, tyś nas ubrał w ciało,
Tobie nas biednych rozebrać przystało«. —
Musiałem milczeć i ból w sobie morzyć,
Wkrótce i mowa w ustach nam zamarła!
Jęczeć nie śmiałem, by dzieci nie trwożyć.
O ziemio, czemuś ty nas nie pożarła!
Weszło czwartego dnia światło zabójcze,
Anzelmek mały przywlekł się pod nogi
I przerażony wolał: »Ojcze drogi!
Ach! Czemu ty nas nie ratujesz, ojcze?«
Wołał i skonał! — Jak mnie tu widzicie,
Tak ja widziałem wszystkie dzieci moje
Jedno po drugim — wszystkich było troje,
Wszystkie u nóg mych zakończyły życie.
Od zwłok jednego do drugiego biegłem,
Ślepy na trupach potknąwszy się ległem.
Dzień jeszcze siódmy do słońca zachodu,
Krzyczałem z żalu, a na koniec — z głodu,
Bo głód był jeszcze sroższy od żałości».
Skończył i dziko wywróciwszy oczy,
Na nowo usta w krwawą czaszkę broczy,
I jak pies zębem zgrzytając, rwie kości.

fragm. Boskiej Komedii, Dante Alighieri


Ritha 26 d.
zima tego roku wyczesze z nastroju ten przepocony dystans. jesień krzyczy niezatytułowanym jeszcze wierszem. przedpołudniowa kawa i ja. się teraz rzecz po imieniu nazwie. po dużemu spokoju ponawlekamy nasze nadzieje. malunki na papieru twarzy są teraz pierwszym rozkojarzeniem. nie wiem może ułożę w tańcu jakiś pierwszy akapit walca a może przystanę na jeden dłuższy zamysł. przenośnia kofeiny pachnie jeszcze ciepłym ziarnem. a na zewnątrz październik. dzień sączy się taktownie. żadnego romansu pomiędzy ja- otoczenie. granica ma niedomiar pełny a ja jestem tylko paszportem do rozwiązania siebie samej. naokołorzeczność pisze się zmęczonym dialogiem soboty. środa jak sądzę będzie całkiem kolorowa. zaopiekuj się tą pustą przestrzeni kartą. przyzwolenie na status zmęczenia jest rozjaśniony. nic ponad to. niepokój ma buzię średnią.

Ewelina Biedrowska
Ritha 14 d.
Jonasz Kofta

Song o ciszy

Wy mnie słuchacie, a ja
Śpiewam tekst z muzyką
Taka konwencja, taki moment
Więc tak jest
Zaufaliśmy obyczajom i nawykom
Już nie pytamy
Czy w tym wszystkim jakiś sens

A ja zaśpiewać dzisiaj chcę w obronie ciszy
Choć wiem, nie pora, nie miejsce i nie czas

Bo gdy się milczy, milczy, milczy
To apetyt rośnie wilczy
Na poezję
Co być może drzemie w nas

Przecież już dosyć mamy
Huku i jazgotu
Ale gdy cicho, to źle
I głupio nam
Jakby się zepsuł życia niezawodny motor
Coś nie w porządku
Jakbyś był już nie ten sam

Cisza zagłusza, sam już nie wiesz, jaki jesteś
Więc szybko włączasz wszystko, co pod ręką masz

A gdy się milczy, milczy, milczy
To apetyt rośnie wilczy
Na poezję
Co być może drzemie w nas

Gdy kiedyś łomot nagle umrze w dyskotekach
Do siebie nam dalej będzie niż do gwiazd
Zanim coś powiesz tak jak człowiek do człowieka
Cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas
Dlatego uczmy się ciszy i milczenia
To siostry myśli, świadomości przednia straż

Bo gdy się milczy, milczy, milczy....
nuncjusz 14 d.
po balu maskowym
~Ainadal | poezja / formy klasyczne

nie chcę żebyś płakała.
nie płacz. wszystko co robimy, to jest zamiast płaczu,
pamiętaj. kochana, mnie już nie ma, nie ma.
zagraj dla mnie, nie grałaś dla mnie nigdy. upadam
w proch. gdybyś przyszła nie odszedłbym.

pamiętaj. kochana, mnie już nie ma, nie ma.
przechodzę obok ciebie na ulicy, obróć się za mną
w proch. gdybyś przyszła nie odszedłbym.
nikt ci tego nie powie, ty nie będziesz pytać.

przechodzę obok ciebie na ulicy, obróć się za mną,
patrz, jestem biały od śmierci i śniegu, wiem że
nikt ci tego nie powie, ty nie będziesz pytać.
moje dłonie będą puchnąć i tajać na przemian.

patrz, jestem biały od śmierci i śniegu, wiem że
dziś w nocy też przyjdziesz, nie otworzę.
moje dłonie będą puchnąć i tajać na przemian
twój mąż przy kominku czyta ewangelię, usiądź przy nim.

dziś w nocy też przyjdziesz, nie otworzę.
zagraj dla mnie, nie grałaś dla mnie nigdy. upadam,
twój mąż przy kominku czyta ewangelię, usiądź przy nim.
nie płacz. wszystko co robimy, to jest zamiast płaczu.
Canulas 14 d.
JEBANIEC, ZNALAZŁ😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍😍
Aż się zalogowałem w pracy. Chuj w konsekwencje.

MI-STRZO-STWOO!!!!!!
Ritha 14 d.
łoooo, taką poezję to ja rozumiem

"patrz, jestem biały od śmierci i śnieg"
nuncjusz 14 d.
W ogóle wymiata, te powtórzenia robią robotę moim zdaniem
Ritha 14 d.
noo, caly, caly
Agnieszka 13 d.
Klimat masakryczny. Cudo.
Te powtórzenia są jak mantra...

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin