Sny (i inne) - inspiracje do opowiadań


Agnieszka 5 m.
Witam w kąciku inspiracji
W założeniu będziemy tu sobie wrzucać wszystko, co uważamy za inspirujące do pisania.
Canulas 5 m.
Super, a można ulubione cytaty, fragmenty tekstów, mini wierszyki własne i takie oo
Agnieszka 5 m.
Sen 07.11.2019
Mieszkam w domu mojej ukochanej ŚP. Babci. Pomimo, iż śpię (we śnie) widzę, jak Babcia wchodzi do sypialni, siada na łóżku obok i mnie delikatnie budzi.
Wstaję i siadam na fotelu, obok niej. Rozglądamy się po pokoju i.. nagle Babcia wstaje i ściele mi łóżko, mrucząc pod nosem "Zawsze lubiłaś bałagan, ale tak nie można. Zrób porządek w swoim życiu..."


Canulas 5 m.
Hmm, brzmi jak preludium do cołczingu
Ritha 5 m.
O, super kącik.
Aga, babcia Ci chciała chyba coś zasugerować... :o

Moja, zmarła przed miesiącem (( babcia, śniła mi się o 2 w nocy z 31.10 na 01.11 (wiem, o której godzinie, bo aż się obudziłam i wstałam). Naga, w wannie, pomogłam jej wstać z tej wanny, mówiąc: chcesz spać babciu?
A ona: tak, ja już chcę spać...


I dla rozluźnienia, śmieszniejszy, z wczoraj, pisałam w pitoleniu, ale tu nie zginie. A jest, jak rzekła Alfonsyna, proroczy Otóż śniło mi się, że Marokok założył wątek z dowcipami, przyszedł Jared i mówi: kogo mogę tu wyśmiać? Na co Nun: nikogo. Na co Jaredos: pfff, to idę. Na co Nun: ale możesz wrzucić zdjęcie szlafmycy.



Agnieszka 5 m.
Canu, raczej, przestroga... A w każdym razie przyczynek do zastanowienia się na pewnymi sprawami.
Agnieszka 5 m.
Rita - hahaha zdjęcie szlafmycy??? iście, w stylu Nuna :d hahaha
Ritha 5 m.
No, zwłaszcza że ja dalej nie pamiętam co to ta szlafmyca
Canulas 5 m.
Pięknie rzeczy.
Agnieszka 5 m.
szlafmyca to taka czapka do spania )
Tutaj znajdują się ukryte posty 24
Agnieszka 4 m.
Adelajda, dzięki za pracę - interpretacja z sennika fajna. Ciekawe jakby to w opowiadanie jakieś wcisnąć )

Ania - Coś słyszałam, to nauczyciel informatyki i chyba jeszcze historii, choć nie moje czasy... Smutne...

Ale te sny to chyba jednak nie dlatego.. Ciągle ktoś odchodzi, inny się rodzi.
Sny traktuję jako rodzaj inspiracji do pisania - kilka opowiadań tak powstało. Zwłaszcza, że pamiętam niemal wszystkie
PS. I nie mów mi per "pani" ) Aga po prostu

Canulas 4 m.
Aga albo A.Gu.
Tez miałem sny, ale nie pamiętam. Znaczy już teraz nie pamiętam. Dawno nie miałem jakichś Uber snów. Same pety
berkas 4 m.
No ja tak samo, też bym chciał jakiś ciekawy sen zapamiętać.
Ritha 4 m.
Mi się dzisiaj śniło, że ktoś mi nalał herbaty do mega zakurzonego kubka. To był jakiś lord na werandzie jakiegoś domu. Było do tego całe story, ale tylko to pamiętam. I że piłam herbatę dzielnie, myśląc - rany, ten kubek stał tu chyba ze sto lat.
Ritha 4 m.
Adelajdo masz w senniku picie brudnej herbaty?
sensol 4 m.
Nuncjusz powinien tu wkleić swój esej na temat snów...
nuncjusz 4 m.
Ja napisałem coś takiego? Ni cholery nie pamietam /
sensol 4 m.
no jak to? o tym, że śnienie jest jak sranie. to nie Twoje?
sensol 4 m.
sranie mózgu
nuncjusz 4 m.
a faktycznie Proszę bardzo

Tak w ogóle, to mam teorię na temat snów: to są po prostu mózgowe kupy nocne. Mózg się w ten sposób oczyszcza z gówien (niepotrzebnych złogów zwojowych)
i dlatego, przeważnie snów się nie pamięta, bo po to w końcu zostały wysrane by pozbyć się ich z pamięci
Dlatego sen jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania, tak samo jak sranie. Dobre sranie, podobnie jak dobry sen służy zdrowiu
Przez cały dzień zjadamy wrażenia, by następnie w nocy, pozbyć się nadmiarów, usunąć wszelkie szkodliwe treści z mózgu. Czasmi jednak, podobnie jak w jelitach, zalegają wieloletnie złogi. Przydałąby się dobra, umysłowa lewatywa
Z tych złogów, pewnie rodzą się choroby psychiczne, tak jak np zatwardzenia, kolki jelitowe i inne raki odbytu. Ja tu widze pełną analogię
Lewatywa umysłowa, albo płukanie mózgu z chujowych wspomnień. Np wszelkie traumy z dzieciństwa, albo po wojenne
Nie wiem jak to technicznie rozwiązać, ja mówię tylko o teorii
Może i sny to jest coś więcej, ale podstawowym ich zadaniem jest oczyszczanie mózgów. Zauważcie, że większość wyżej ustawionych zwierząt w szeregu ewolucyjnym też śni, to nie jest domena tylko ludzka. Po chuj zwierzętom, np psom, sny?
sensol 4 m.
o! to jest bardzo mądre. przemawia do mnie
Ritha 4 m.
ej, do mnie też, calkiem logiczne

sensol 4 m.
no właśnie.
Agnieszka 4 m.
Nun, no ty jak coś powiesz )
Teoria pomysłowa nawet, nawet...
Canulas 4 m.
Miałem dziś sen, który być może przerobię na opko. Otóż rezydowałem że niewiastą w opuszvzon pusto stanie na środku barłogowego łoża. Spalim. W końcu otworzyłem opko i ona już nie spała. Odezwała się słowami temi:
— Nie możemy spać, bo wtedy oni przychodzą i patrzą.

No i tyle. Było ciemno i nieprzyjemnie.
A potem to już tradycyjne potwory i trupy
Canulas 4 m.
Błędy są wynikiem autokorekty. Nie moja wina
Agnieszka 4 m.
Śniłam dziś sen z wycieczki, która gdzieś w połowie drogi okazała się być pielgrzymką, a na końcu wycieczką szkolną.
Wpierw lecielismy olbrzymim helikopterem, nie wiem do jakiego miasta, ale ostatecznie wyladowalismy na bloku, w którym mieszkał nasz przewodnik. Blok byl bardzo wysoki, i kręciło mi się w głowie, gdy patrzyłam w dół. Przewodnik wyjrzal przez okno i zaprosił nas do siebie, ale nikt nie miało wagi wyjść z helikoptera,wiec wyszłam
Agnieszka 4 m.
... tylko ja i zjeżdżając na specjalnej linie dostałam się do jego mieszkania przez okno. Spotkanie było bardzo miłe (mniejsza o szczegóły ) na końcu wypilismy kawę, przewodnik wypalił papierosa i wsiedlismy do helikoptera. Wycieczka była bardzo fajna - cały czas nasz przewodnik opowiadał fajne historyjki - latalismy nad różnymi miejscami, a nawet byliśmy na Księżycu Tam uszkodzilismy helikopter w zderzeniu z głazem. Z trudem wróciliśmy na ziemię i przesiedlismy się do autokaru. Przewodnik był wspaniały - cały czas podtrzymywał nas na duchu i załatwiał miejscowe napoje (głównie bimber), które z przyjemnością degustowalismy. Na koniec wjechaliśmy do potężnego wąwozu i tu, po wysłuchaniu lekcji na temat dbania o wyrzutnie rakietowe, prowadzonej przez jakąś znaną Panią profesor, rozjechalismy się do swoich domów. Bardzo chciałam jechać z naszym przewodnikiem... Ale już go nie było. Nie wiadomo kiedy odjechał w siną dal.
Było mi bardzo przykro. Teskniłam, choć nic o nim nie wiedziałam, nawet imienia. Stanęłam więc na szczycie wąwozu, aby z niego skoczyć. Nikt mnie nie powstrzymywał, a jedynie jakiś jeden podróżnik się zlitiwał i wyjawił mi jego imie:
Był to Nuncjusz... )



marok 4 m.
wooow, końcówka dobra
nuncjusz 4 m.
O kurła 😀
marok 4 m.
Mi Nuncjusz nigdy się nie śnił
Ritha 4 m.
o loool ładne rzeczy
Canulas 4 m.
A mnie tak, niedawno nawet. A z ludizkow ostatnich, to Ritja, Wrotycz i nie pamiętam. Nie wiem czy nie Buczy
marok 4 m.
Tera ja. Śniło mi się ze dwa dni temu, że jestem szoferem jakiegoś dziedzica co ma spory dworek. Akcja działa się dokładnie w 1909 roku, jeżdziłem jakimś wczesnym autem po takiej ścieżce pomiędzy polami. Ostatecznie auto się rozkraczyło a żona dziedzica zmarła nagle i w sumie jakimś cudem zabiłem potem dziedzica pogrzebaczem.
Ritha 4 m.
Canukardo, Ty mi sie snisz co najmniej z raz w miesiacu, juz sie przyzwyczailam
Marok, ale ze data dokladnie? O jaa, to brzmi jak sensolowe - maż magdy umerł
marok 4 m.
Tak dokładna data 1909. Potem jeszcze miałem jakieś przebłyski z datami, serio, tak pod koniec. Ze niby ojciec tej żony zmarł dokładnie w 1889 - dziwne
Ritha 4 m.
To straszne!
marok 4 m.
No na pewno dziwaczne. Polecam
Agnieszka 4 m.
O ja cię, ale czad! - Rithus ma, nazwijmy to, koszmary z Canu, Canu z Rithus, marok grasuje z pogrzebaczem (hahaha) i ma chyba nawiedzone sny (może to duch tego panicza cię nawiedza :p, a ja hasam z Nunem... )

Ależ mamy wyobraźnię )
JamCi 4 m.
A ja mam erotyka nie powiem z kim :-)
Canulas 4 m.
Mój jeden z lepszych snów, to jak jeże zajebały koreańskie rakiety dalekiego zasięgu (choć pewnie takich nie ma) i terroryzowałuy Salwador, że chcą dwadzieścia ton jabłek dziennie. Noo, nie wiem czemu tak

Canulas 4 m.
Się mnie śniło, że się spieszylem do szkoły, ale nie wiedziałem jak to załatwić, bo półtora roku nie byłem na matematyce
I miałem jakieś dziwne wąsy, które próbowałem ogolic.
O, takie coś

jagodolas 4 m.
A mnie się dłuższy czas temu Lamb śniła ale to był koszmar bo coś strasznego się dzialoo ale szczegółow nie.pamiętam nic a nic
Basileus 4 m.
Śniło mi się dziś, że wylądowałem w jednym z iluś tam biurowych boxów i kazano mi montować układy scalone przez co spociłem się przez sen jak pustynna mysz. Nie polecam śnić o takich sprawach
Canulas 4 m.
To jak odkopali, to tak. Miałem dziś jeden z najlepszych snów w roku. Fabuła na opko rozjebista, Uber. Miałem zapamiętać, a podświadomość.
Co ty, będzieszzapamiętywał, Przecież takei coś już było. To samo napiszesz. I chuj. Przekonała mnie. Juz tak ze 2, albo i 3 raz. W kurwę.
JamCi 4 m.
Lej. Masz pamiętać - pamiętasz. Trza zapomnieć - git.
Canulas 4 m.
Się mi śniło, że Nachszon pisał dziwne opowiadanie, w którym ktoś jechał napace ciężarówki i rozrzucał ub podnosił paczki. Nie, kurwa, nie mikołaj. Jakiś typ. Różnica polegała na tym, że ciężarówka jechała do tyłu, czyli na te paczki najeżdżała. Gość musiał więc zeskakiwać, odrzucać na bok paczki, które wcześniej rzucał przed siebie, tylko po to, żeby cofająca ciężarówka ich nie przejechała.
Mało dziwne? No więc ten gość również prowadził ciężarówkę.
Agnieszka 3 m.
Księżyc - penetryjemy w kombinezon ach kosmicznych jakąś głęboko szczelinę tektoniczną. Mijam koleją ścianę i razi mnie Słońce - przesłaniam dłonią oczy. Gdy wzrok się oswaja - w krajobrazie pojawiają się skalne słupy, wyniosłe monolity z z zakrzywinymi końcówkami.
Nie mam czasu delektować się prażającym widokiem - w głośnikach hełmu ryczy alarm meteorytowy - uciekamy aby schronić się pod wojskowe kopuły ochronne.

Obiecuję sobie w duchu, że muszę tu jeszcze wrócić.
Ritha 3 m.
Śniło mi się, że się kłóciĺam z Ozarem na jakimś wiecu. Było to nad rzeką i wszyscy tam byliśta na plastikowych, niebieskich krzesełkach. Ozar się wypowiadał z iści nazistowską charyzmą, ale to przespałam. Obudzilam się i koniecznie chciałam się kontrująco wypowiedzieć a propos jego przemowy (której nie słyszałam, bo spałam), więc wygłosiłam agresywny elaborat na temat literówek w ozarowych opkach. Zebrałam brawa
Canulas 2 m.
Dziś miałem dziwne sny. W jakimś strasznym domu grozy byłem. Niby jakby w pracy,ale w sumie nie do końca. Wiedziałem, że muszę tam siedzieć, więc obejrzałem wszystkie pomieszczenia. Wtedy, w nocy, podjechał kurier i powiedział:
- Przywiózłem bluzę i kurtkę, w której miał pan wypadek.
Kurtka była ciemna. A bluza Venuma
JamCi 2 m.
Mne się dziś śnił... Marok. Dłługo i fabuarnie. Całęj złożoności nie opowiem, ale mieszkał nad taką jakby górską rzeką, piękną bardzo, zaraz po wyjsciu na dwór miałł takie widoki, ze dech zapierało. I rzecze: a mówiłem że mam widoki jak z pocztówek. Były tam jeszcze małe kotki przecudnej piękności. I punkt widokowy, do któego się wchodziło, ale była winda dla ludzi na wóżkach, co o tyle istotne, że wjechała tam osoba z mojej rodziny, któa się porusza wyłącznie na wózku. I jeszcze w tym śnie poznałąm różnych ludzi, niektórych ciepych i miłych, innych wrednych.
Ale te widoki ciągle mam przed oczami i uczucie wody obmywającej stopy w rzece. :-)
JamCi 2 m.
A i mam przed oczami jak wyglądał w moim śnie. I jeszcze jedna osobę z Jego rodziny też :-)
Basileus 2 m.
Śniło mi się dziś, że z premedytacja odpaliłem bombę atomową w Tokio będąc w... Tokio (Ta, w tym śnie byłem tytanem intelektu...). Epicentrum wybuchu była tuz obok mnie, więc schowałem się za jakimś pojazdem, próbując nie zostać wywianym przez podmuch atomowego grzyba. O dziwo udało się. Bez większego wyraźnego uszczerbku przeżyłem, ale w następnej scenie rozmawiałem już z japońskim lekarzem o popromiennych poparzeniach, które lada chwila powinny wystąpić. Miał racje. Nie zdążył jeszcze skończyć, a ja już widziałem rozrastające się na moich kończynach monstrualnych rozmiarów opuchlizny. Następna scena przeniosła mnie to jakiegoś postapo. Z grupą ocalałych błąkaliśmy się po azjatyckich stepach, próbując dotrzeć do domu. Każdy cierpiał na chorobę popromienną, dlatego kolejne osoby umierały, aż wszyscy już na tyle osłabli, że zatrzymaliśmy się w jakiejś wiosce bez nadziei na ponowne wyruszenie w drogę.Tam spotkałem Tokio, bohaterkę serialu Dom z Papieru... To nie był koniec, ale już ten sen zmierzał do takich absurdów, że skończę na tym.
Ritha 2 m.
Świetny sen (!)
Canulas 2 m.
Dobree
Agnieszka 2 m.
Kurcze, świetny sen zazdroszczę )))
Basileus 17 d.
Miałem dzisiaj sen o uczestnictwie w szalonym wyścigu po mieście na deskorolkach. Wraz z dwójka innych deskorolkowców wyczynialiśmy najdziwniejsze akrobacje na ulicach pełnych ludzi. Jedynym z deskorolkowców okazał się być Roman Polański. Po wyścigu, gdy już rekreacyjnie jechaliśmy na deskach przez miasto, przyznałem się Romanowi, że ostatnio obejrzałem kilka jego filmów i z perspektywy dzisiejszych czasów są moim zdaniem nieco anachroniczne przez co mają w sobie niezamierzony element absurdu i groteski. Roman skwitował to tylko stwierdzeniem, że kinomatografia zmieniła się mocno przez te kilkadziesiąt lat od wyreżyserowania jego najsłynniejszych filmów. Następnie nieco zmienił temat. Opowiadał o tym, jak w ostatnich latach zaczął się skupiać na innych dziedzinach życia niż kręcenie filmów, ponieważ poczuł się zmęczony ciągłymi oskarżeniami o molestowanie i potrzebował odskoczni. Pośrednio w ten sposób wyjaśnił swoje nagłe zainteresowanie jazdą na desce. Dalej nie pamiętam.
alka666 17 d.
Też miałam sen o ulicach miasta, a raczej dzielnicy domków jednorodzinnych. Taksówkarz woził mnie nocą opustoszałymi uliczkami, nie mogliśmy znaleźć adresu. W końcu się zniecierpliwił i powiedział, że sama muszę sobie poradzić. Zatrzymał samochód i kazał mi wysiąść. Nie skasował za kurs, bo w okolicy szalał niedźwiedź. Poszłam. Miałam na sobie obcisłą mini sukienkę, torebkę i wysokie szpilki. Zupełnie nie mój styl, ale niech tam! W końcu znalazłam dom. Było tam mnóstwo ludzi, cała rodzina, wraz z tymi, co już nie żyją. Witałam się ze wszystkimi. Potem chodziliśmy po innych domkach, ale nie ulicami, tylko były łączenia tunelowe między domami. Nagle ktoś powiedział, że muszę iść, bo na zewnątrz szaleje niedźwiedź i mam z nim coś zrobić. Wyszłam na plac zabaw. Szalał, wściekał się, a ja podeszłam do niego i zaczęłam głaskać, szudrać za uchem. On był mój. Mój złośnik-pupilek. Dobrze mi z rolą poskramiacza wściekłych bestii
Ritha 15 d.
Śniły mi się trupy na balkonach

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin