trzy plus jeden wejście

zakład szewski


zakład

Opis

Zakład szewski w Chojnicach (woj. pomorskie)
Pełny ekran
Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~4ny0n3
Dodano: 2020-11-19 06:59:56
Kategoria: fotografia

Liczba wejść: 17

Komentarze.
~oko 10 d.
pobudza wyobraźnię. lubię klimatyczne przestrzenie z nutą niedopowiedzenia, tajemniczości, historii, jakimi nasiąkają mury.
Odpowiedz
~alka666 10 d.
Często chodziłam do szewca. Wyglądał jak Giuseppe, ojciec Pinokia. Chudy, wysoki, starszy człowiek z łysiną i orlim nosem, na którym spoczywały zsunięte na czubek okulary. Pracownia szewca to był inny, zaczarowany świat. Gdy nie było ludzi, zanim wyszedł z pracowni do sklepiku, słychać było stuk-puk młoteczka o but nałożony na kopyto. Tam poznałam dratwę i wyprosiłam kawałek. Śmiał się i dostałam końcówkę na szpulce. Powiedziałam, że chcę zszyć misia tak, by się więcej nie rozpruł.
Odpowiedz
~CptUgluk 10 d.
alka666 nigdy nie byłem w zakładzie szewskim. Jednak patrząc na powyższą fotkę, mam wrażenie, że to jaki mały kameralny świat w środku miasta
A, ważne! Ojciec Pinokia to Gepetto. Giuseppe to taka pizza była
Odpowiedz
~alka666 10 d.
CptUgluk o tak! Masz absolutną rację. Dawno to czytałam, ale skojarzyło mi się z zupełnie innym Giuseppe. Był taki Giuseppe Verdi, napisał Traviatę. To chyba była pierwsza opera, na której byłam mając 9 lat. Verdi, jak i jego opera mocno wryły mi się w pamięć. Byłam oczarowana strojami, scenografią, mocą głosów. Aż podskakiwałam przy solówkach Violetty. Ale tematyka romantyczna mnie nie zauroczyła. Oprawa była piękna, ale nieszczęśliwa miłość w ogóle mnie nie poruszyła. Podobał mi się Skrzypek na dachu, straszny dwór - z obowiązkowego rodzinnego repertuaru. Tak, można powiedzieć, że katowano mnie operą, operetką, teatrem. Ale ja to lubiłam. Filharmonia była później i też uwielbiam.

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin