gruźlicy TW (1) miłość szmaragd i dinozaur
Praca Wyróżniona

#konkursświąteczny (niesławna wigilia firmowa ze szwedzkim stołem)

 Na wigilii firmowej wszyscy chodzili głodni. Prezes obiecał szwedzki stół, tymczasem nie było nic do jedzenia.

 — Jesteśmy głodni! Dlaczego nie ma nic do jedzenia? — dopytywali się pracownicy, kiedy prezes wkroczył na salę. — Obiecywał pan, że będzie szwedzki stół.

 — No i jest! — powiedział prezes — stoi tam w kącie.

 Głodni goście popatrzyli na stojący przy ścianie stół. Był pusty.

 — Ale nie ma tam nic do jedzenia!

 — Nie mówiłem, że będzie coś do jedzenia — odparł prezes — powiedziałem, że będzie szwedzki stół. I jest.

 — Gdzie?

 Prezes wskazał palcem w stronę kąta.

 — Tam. Z Ikei.

 Zawstydzeni pracownicy patrzyli w parkiet. Ze spuszczoną głową powoli, jak żołnierz z niemieckiej niewoli, przełykali z trudem lepką z głodu i pragnienia ślinę.

 Potem okazało się, że jednak prezes ich oszukał. Przy wielkim jak boisko hokejowe stole szwedzkim siedzieli Ciapciak z Papciakiem i pili ciepłą wódkę, którą przemycili na firmową wigilię. Nie zakąszali, bo nie mieli czym. Wódkę trzymali pod stołem, żeby pan prezes nie widział. Pili i nie zakąszali, pili i nie zagryzali. Aż wreszcie Papciak, czy może Ciapciak, wpadł pod stół i zasnął, a kiedy się obudził odkrył przypadkowo oszustwo prezesa.

 Stół nie był szwedzki. Stół był chiński!

 Od spodniej strony do blatu przyklejona była nalepka z napisem "Made in China".

 Wśród zebranych na sali zawrzało. Przez zgęstniałe od napięcia powietrze przetoczył się pomruk gniewu. Otoczyli całą zgrają prezesa, który odpalał właśnie hawańskie cygaro.

 — To oszustwo! — krzyczeli. — Miał być szwedzki stół! A jest chiński!

 Pracownicy narzekali, gardłowali, rękami wymachiwali, wzdychali, marszczyli brwi, oczami przewracali i młynka palcami kręcili.

 Ale prezes nie był skłonny do rozmów. Powiedział, że właśnie przeczytał dzieło sofisty Gorgiasza urodzonego około czterysta osiemdziesiątego roku przed naszą erą i został wyznawcą solipsyzmu, a co za tym idzie, nie uznawał niczyjego istnienia. Skoro ludzie byli, tak jak wszystkie inne obiekty, tylko częściami jego umysłu; skoro cała rzeczywistość była jedynie zbiorem subiektywnych wrażeń, nie obowiązywała go wobec zaproszonych żadna etykieta.

 Obwieścił wszystkim zebranym wokół niego pracownikom, że są głupimi bucami i żeby go pocałowali w dupę.

 A potem kazał wszystkim wypierdalać.

 I tak skończyła się niesławna wigilia firmowa ze szwedzkim stołem.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !sensol
Kategoria: inne

Liczba wejść: 11

Opis:

Dodano: 2019-11-22 23:49:10
Komentarze.
~JamCi 11 m.
Jak zwykle się nie zawiodłam. Abstrakcyjny humor i absurdalność sytuacji. Fajne.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
!sensol 11 m.
dzięki
Odpowiedz
Bardzo, bardzo fajne. Zabawne, ale ten humor nie nie jest w żaden sposób obraźliwy. Myślę, że powinieneś iść w kierunku prozy, sensol, bo ta wychodzi Ci lepiej niż wiersze. Ale to tylko moje zdanie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 11 m.
Przesłodkie. Napisałbym: "wracasz do formy", ale raczej to kwestia tego, że Ci się po prostu chce.

Odpowiedz
^krajew34 11 m.
Witamy pierwszy tekst na konkursie. Zaraz wrzucam linka do odpowiedniego wątku.
Odpowiedz
^Halmar 11 m.
Przypomina mi się jedna reklama z tv. Z takim cwaniakiem grubasem, szefuńciem. Który narzeka, że wszędzie podwyżki. "Na szczęście nie u nas, Kochani".
Fajny tekst.
Odpowiedz
~Adelajda 11 m.
Hehe. Uśmiechnęłam się trochę To trochę jak mój szef ostatnio wyzywał nas od darmozjadów xd
Odpowiedz
~entropia 11 m.
Dobre podwójne zagranie na szwedzkim stole. Smutne i też mam pewne inne skojarzenia, które zachowam dla siebie.
Odpowiedz
*Ritha 10 m.

Świetne, lekkie, zabawne Radam z lektury.
Odpowiedz
~Nachszon 10 m.
Przeczytałem na głos. Popłakaliśmy się z żoną ze śmiechu. Ależ Ty masz wigor w tym pisaniu. Obłęd
Odpowiedz
Nawet trochę Mrożkiem zaleciało
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin