Wiedźmin Netflix 2019 Tajemniczy Czołg Część II

Medialny bełkot, czyli jak obca propaganda wypiera prawdę!

 Medialny bełkot, czyli jak obca propaganda wypiera prawdę!

 

 Tekst ten jest czymś w rodzaju takiej politycznej metafory, więc czytany bez zrozumienia może się wydawać dość dziwny, a nawet bzdurny. Proszę więc przeczytać go na spokojnie i zastanowić się nad rzeczywistym sensem.

 

 Kiedy poproszono mnie, żebym napisał artykuł o tym, co się dzieje tak w Polsce, jak i na świecie, byłem mile zaskoczony. Jako historyk zajmujący się raczej drugą wojną tak szczerze mówiąc, wolałem coś dać z tamtego okresu. Jednak ponieważ zaproponowano mi za tekst aż 1000 zł, nie mogłem odmówić. Kiedy zadzwonił do mnie jeden z redaktorów dość poczytnej gazety "Prawdziwe wersety" byłem lekko zdziwiony. To wszak taka typowo pro europejska, czy może raczej prounijna prasa, a ja raczej do euroentuzjastów nie należę, ale co tam, kasa to kasa.

 Tematy rzucono dość luźno, czyli Polska, UE, USA, Syria, Iran, Globalizacja itd. Do tego mam napisać jak widzę przyszłość pod względem kierunków i dróg, którymi świat będzie zmierzał w najbliższych latach.

 Tak zasadniczo tematy znane i niezbyt dla mnie trudne, ale tym razem postanowiłem przyłożyć się i dlatego pisanie zajęło mi około tygodnia. Z gotowym tekstem zgłosiłem się w redakcji gazety. Przyjął mnie o dziwo sam redaktor naczelny. Powitał mnie z uśmiechem i kazał usiąść. Podałem mu tekst, dokładnie 20 stron formatu A4. Wiedziałem, że to za duży tekst, ale znając redakcję, wiedziałem, że przynajmniej połowę wyrzucą.

 Pan Konrad Kleist wziął teczkę, otworzył i zaczął czytać. Z początku nie wyglądało to groźnie, ale kiedy wszedł na trzecią stronę, nagle wyraz jego twarzy zamienił się nie do poznania. Popatrzył na mnie wzrokiem bazyliszka, ale po kilku sekundach wznowił czytanie. Kiedy doszedł, tak mniej więcej do połowy wyraz jego twarzy powinien mnie zabić, nie, nawet nie zabić. Unicestwić. Spalić albo roznieść na kawałki. Poczułem, że właśnie w moją stronę lecą pociski wielkiego kalibru. Czułem się jak żołnierz stojący na wprost lufy czołgu.

 Patrząc na jego twarz, już wiedziałem, że coś jest nie tak, mało tego coś jest bardzo, bardzo nie tak. Redaktor wyglądał jak kogut, na którego podwórze wszedł inny przedstawiciel tego gatunku i właśnie chce mu zgarnąć wszystkie kury. Coś jakby zimny pot wstąpił na moją twarz, na plecy zresztą też. Czułem, że chyba nadchodzi burza stulecia, a ja jestem samotnym budynkiem bez instalacji ochronnej, bez piorunochronu. Wiele się nie pomyliłem. Herr Kleist uniósł się na krześle tak mocno, że wyglądało na to, że chce mnie zmiażdżyć samym sobą. Wyglądał jak Tygrys, który właśnie wypatrzył stojąca sobie bez ruchu antylopę. Po chwili ryknął tak, że niejeden Lew by mu pozazdrościł.

 ─ Panie Ozar do jasnej cholery, co pan tu za bzdury napisał! ─ to było jak wystrzał co najmniej z pancernika. Moc nienawiści uderzyła we mnie tak mocno, że aż dech mi zatkało. Minęła dłuższa chwila, nim odzyskałem zdolność mowy i cicho, bardzo cicho zapytałem.

 ─ A o co chodzi?

 Teraz to już nie był monolog, to był ogień z karabinu maszynowego, którego jedynym celem było rozszarpanie mnie na strzępy.

 ─ Napisał Pan, że prezydent Tramp* chce odwrócić negatywną dla USA wymianę handlową tak z Chinami, jak i z Europą i dlatego wprowadza cła na towary. Przecież to bzdura. Ten gość to warchoł, prawicowy ekscentryk i narcyz!!! To USA rozpętało ten cały cyrk, a ich prezydent chce wojny handlowej z wszystkimi. Czy to jasne? Tak to powinniśmy opisywać!

 Minęła spora chwila, nim odzyskałem rozum. Jednak to, co napisałem to szczera prawda. Postanowiłem podjąć próbę wyjaśnienia.

 ─ Panie redaktorze, ale przecież to prawda. Zarówno Chińskie, jak i europejskie towary, czy surowce trafiały na rynek amerykański albo bez ceł, albo z minimalnymi 10% cłami, a na odwrót produkty, czy surowce z USA są obłożone co najmniej 30/40% cłami. To fakt.

 Kleist tylko pokiwał głową, widać wcale nie przekonany, ale zaraz znów zaatakował.

 ─ Pisze Pan, że prezydent Tramp ma pretensję o wydatki na zbrojenia i chce, żeby każdy kraj będący w NATO wydawał 2% na zbrojenia, inaczej niech nie żąda ochrony USA. Czy pan zwariował, Niemcy wydają 1,2%, a i tak to ogromna kwota.

 ─ Ale to żądanie wobec wszystkich krajów, a my jako jedni z niewielu je wypełniamy.

 ─ Mam w dupie czy my to wypełniamy, czy nie – syknął redaktor, przekładając kolejne kartki.

 ─ Niemcy i tak wydają o wiele więcej od nas. My około 12 mld dolarów, a oni prawie 50 mld.

 ─ A to, co pan napisał na temat Syrii, to już całkowita kpina. Jaki reżim Asada to człowiek wybrany na przywódcę i takim jest. To Amerykanie uznają go za dyktatora, ale my Europejczycy mamy go za prawdziwego prezydenta. My go uznajemy. Uznajemy!!! ─ ostatnie słowo wręcz wykrzyczał.

 Aaaaa tu kolejny pana wygłup. Kurdowie! Kogo oni obchodzą, to jakieś dziwadło, naród bez państwa i niech tak pozostanie.

 

 ─ Ale oni pomagali USA i sprzymierzeńcom w walce z ISSIS – próbowałem dodać.

 ─ No i co z tego! ISSIS już nie ma i problem się skończył. Pan tego nie rozumie!

 ─ Albo tu – na chwilkę zawiesił głos.

 ─ Pisze Pan o Iranie. Według pana to nic innego jak państwo, które przeciwstawia się USA i Izraelowi, chce zbudować bombę atomową i próbuje być niezależnym graczem na arenie międzynarodowej i dalej, że Iran to państwo terrorystyczne i za takie musimy go uznawać. Może pan zapomniał, ale tak to widzą Amerykanie i Izraelici. My Europejczycy nadal współpracujemy z Iranem. Pan Tramp może sobie głosić, co chce, to jego sprawa. Czy to jasne? ─ w tym momencie zdałem sobie sprawę, jak wielki błąd popełniłem. Przecież redaktor naczelny nazywa się Kleist, a „Prawdziwe Wersety” należą do koncernu Spranger*. Ale ze mnie kretyn przecież to niemiecka gazeta, a ja tu opisuje tak źle Iran, z którym oni nadal są w dobrych stosunkach. Właśnie sam sobie dałem jedynkę z geopolitycznej głupoty.

 ─ Kolejna rzecz, która jest zupełnie nie do przyjęcia. Pisze pan, że UE to w tej chwili nic innego jak "Nowy Kołchoz", ale nie radziecki, tylko taki neo marksistowski twór oparty o "Manifest z Ventotene" Altiero Spinellego z 1941 roku. To przecież totalna bzdura!

 Po tych słowach miałem już dosyć. Wiedziałem już, że mój artykuł nie wyjdzie w ich gazecie, ale to nie powód, żeby mnie obrażać.

 ─ Jak pan zapewne wie to właśnie nazwisko Altiero Spinelli widnieje nad głównym wejściem do budynku UE w Brukseli. A wie pan dlaczego? ─ miałem już w dupie 1000 zeta.

 ─ Ano dlatego, że wytyczne zawarte w Manifeście są właśnie wprowadzane w życie w UE. Jak pan wie, ten włoski komunista zrozumiał, że idea przejęcia władzy przez rewolucję, czyli tak, jak w Rosji czy na Kubie już umarła. Teraz trzeba inaczej, tak bardziej pokojowo przejąc władzę, czyli trzeba powoli przekonywać ludzi do idei socjalistycznych, głównie poprzez wszechobecną propagandę. Tak to jest teraz robione w UE, czyli dążenie do wspólnej armii, która nie jest czy też nie będzie stworzona do walki z wrogiem zewnętrznym, tylko do walki z narodami, które będą bronić swojej kultury, tradycji i przeszłości, a także wspólnej polityki fiskalnej, celnej itd. Czyli wszystko pod kontrolą !

 ─ Niech pan nie gada głupot! Musimy to wprowadzić, żeby mieć pełną kontrolę nad całą gospodarką UE!

 ─ To zrozumiałe – wtrąciłem.

 ─ Chodzi o to, żeby wszystkim kierować i wszystko mieć pod kontrolą. Każdy człowiek będzie jak owad w klatce kontrolowany przez 24H na dobę. Czy to nie świat Orwella!

 

 Redaktor tylko westchnął i zaczął przeglądać kolejne kartki. Nagle wziął jedną i rzucił we mnie.

 ─ A to co? Pisze pan o ustawie 447 jako o dokumencie, który jest niczym Armagedon w Polsce. To słuszne dążenia Żydów do otrzymania należnych nim rekompensat czy to finansowych, czy też w mieniu.

 Tu już mnie szlag trafił, bo sama ustawa jest zaprzeczeniem wszelkiego znanego w świecie prawa.

 ─ Niech pan nie mówi głupot. Każde prawo jakie znamy, mówi, że mienie, do którego nie ma spadkobierców, przechodzi z automatu na państwo, w którym dana rodzina, czy dany człowiek mieszkał, czyli tak w skrócie tu akurat na państwo polskie, a domaganie się ponad 300 mld dolarów zadość uczynienia jest tylko sloganem, ale tym bardziej groźnym, że pod tym tytułem podpisał się Kongres USA, którego minister będzie musiał odpowiedzieć Kongresowi, jak ta ustawa jest przez Polaków załatwiana. Przecież pan wie, że taka kasa jest przez nas nie do zapłacenia i możemy ją spłacić w zasadzie tylko w naturze, czyli wyprzedając nasze ziemie, lasy, a także zamki czy pałace. To spowoduje, że Polacy staną się we własnym kraju czymś w rodzaju ludzi drugiej kategorii, takimi podludźmi jak w czasach niewoli niemieckiej podczas II wojny światowej.

 ─ Jasna cholera, pan chyba zwariował. Jak można tak mówić o sprawach roszczeń Żydowskich wobec Polaków! Podobne bzdury pisze pan o Globalizacji. Co tu mamy... Wspólna waluta, wspólny rząd, wspólne podatki, każdy człowiek zaczipowany, płatność tylko kartą, albo przelewem! To jakaś bzdura!!!

 Po raz kolejny szlag mnie trafił. Ten niemiecki redaktor miał mnie chyba za jakiegoś kretyna. Pal licho kasę, ale musiałem mu odpowiedzieć.

 ─ A co! Myśli pan, że ludzie tego nie wiedzą? Może zwykły Kowalski nie, ale tacy jak ja to widzą i wcale nie chcą milczeć. Wiem, na czym to ma polegać! Chcecie mieć wszystko pod kontrolą, nasze życie, nasze wydatki, nasze myśli wsio. My mamy być takimi żywymi robotami kontrolowanymi w 100% przez wasze służby. Wy chcecie wiedzieć wszystko. Co robimy, gdzie kupujemy i co i za ile, gdzie spędzamy wolny czas itd. To taka mega kontrola całych społeczeństw. Takie mega bloki z opowieści SF. Każdy ma chip i to powoduje, że każdy krok jest śledzony, każda wypowiedź zapisana, każdy wydatek i chyba tylko myśli na razie nie umiecie kontrolować. Kufa to nic innego niż takie nowe Gułagi.

 

 Redaktor westchnął bardzo głęboko. Jak sądzę, chyba zrozumiał, że nie ma przed sobą takiego ich przeciętnego czytelnika.

 ─ Panie Ozar niech pan nie będzie dzieckiem. Dobrze wiemy, do czego to wszystko zmierza, to znaczy pan i ja, ale to nie oznacza, że zwykły Kowalski ma to wiedzieć. Zresztą i tak nic by z tego nie zrozumiał, więc po co mu mącić w głowie. Tak samo jest z opisywanym przez pana kryzysem. Te były, są i będą zawsze, ale straszenie ludzi do niczego nie prowadzi. Oni żyją w swoich małych Matrixach i niech tak pozostanie. Nasz przekaz musi być oczywiście obiektywny, tu ─ pojawił się na jego twarzy uśmiech – ale ten tzw. obiektywizm trzeba odpowiednio przerobić i równie prosto podać.

 ─ Tak! Rozumiem... wtrąciłem, lecz nie dał mi dokończyć.

 ─ Gówno pan rozumie! ─ syknął – a do tego sieje zamęt, nie mając pojęcia jakie to szkodliwe.

 ─ Chyba dla was! ─ tym razem ja się wtrąciłem.

 ─ Nie dla nas, a dla tych jak pan ich nazywa Kowalskich. Oni są jak wróble albo mrówki. Chodzą sobie, ćwierkają, zakładają gniazda i tak ma być. Oni mają siedzieć w swoich gniazdach, czy mrowiskach i koniec. Tacy jak pan próbują im wmawiać, żeby zaczęli się interesować tych, co się dzieje naokoło. To po pierwsze nic nie da, a po drugie nie ma sensu. Co ma być i tak będzie, czy te wróbelki tego chcą, czy nie. Czy my się rozumiemy? ─ ostatnie zdanie zabrzmiało jak kolejna salwa.

 Patrzyłem na mojego rozmówce i nie wiedziałem, czy rzeczywiście jest aż tak cyniczny, czy tylko wypełnia z fanatycznym uporem rozkazy przekazane mu z góry. Postanowiłem zapytać, choć nie wierzyłem w szczerą odpowiedź.

 ─ Nie. Nie rozumiemy, ale na koniec mam tylko jedno pytanie. Czy pan naprawdę jest takim cynikiem, mającym ludzi w dupie, czy po prostu wypełnia pan rozkazy? ─ Byłem ciekawy jego reakcji, ale niestety nie była ona taka, jaką sobie wyobrażałem. Pan Kleist odparł ze stoickim spokojem.

 ─ A co za różnica! Ja jestem po tej stronie biurka – pomyślałem raczej barykady – a pan po drugiej. To wyjaśnia wszystko.

 ─ Ale do cholery czy wy zawsze podajecie ludziom to, co uważacie za właściwe, czy zawsze przekręcacie, albo wręcz zmieniacie prawdę na fałsz tylko dlatego, żeby pasowało do waszych wytycznych?

 Kleist spojrzał na mnie wzrokiem, w którym dominowało wręcz politowanie nad moją głupotą.

 ─ Panie Ozar a czym pana zdaniem jest prawda? To albo kolejny slogan, albo coś tak przetworzonego, że nikt normalny nie dojdzie do żadnego sensownego wniosku. Niech się pan obudzi, my tu nie jesteśmy od mówienia prawdy i tylko prawdy, takich mediów już dawno nie ma. My mamy za zadanie pokazanie takiej prawdy, jakiej od nas wymagają ci, którzy nam płacą! Czy pan to rozumie?

 Kurdę po raz kolejny mnie zatkało. Przecież do cholery istnieje coś takiego jak etyka dziennikarska, dążenie do prawdy itd.

 Kleist jakby czytał w moich myślach, bo odezwał się, nim zdążyłem o cokolwiek zapytać.

 ─ Wiem, co panu chodzi po głowie. Etyka dziennikarska, prawda itd. Ja to mam w dupie. Moja etyka jest w portfelu, a zarabiam tu całkiem dobrze. Jedyne co mnie obchodzi, to to, żeby artykuły, które wydajemy, były ideologicznie zgodne z wytycznymi, które dostajemy z góry. Reszta jest nieważna. Nie ważna!!! Czy pan mnie rozumiem?

 ─ Tak. Rozumiem. Pan się sprzedał za parę srebrników, a do tego Niemcom. Tego bym się po Polaku nie spodziewał. Chociaż nazwisko ma pan niemieckie.

 

 Mój rozmówca jak widać, doszedł do wniosku, że się nie dogadamy.

 ─ Panie Ozar, tak prywatnie nawet sobie cenie pańskie niektóre wypowiedzi, ale my tu w wydawnictwie musimy patrzeć nie na to, co nam się podoba, ale na to, czego żąda ten, który tak naprawdę płaci za nasze rachunki. To, co pan napisał, jest ideologicznie zupełnie błędne i nie ma żadnego znaczenia czy ma pan rację, czy nie dlatego nie wydrukujemy pańskiego artykułu. Tego i żadnego innego! Czy to jasne? Tu wszystko jest sztuczne, wiadomości, relację, tzw. fakty. Tu już nie ma miejsca na prawdę. To już nie jest wolny kraj, tylko taka geopolityczna kolonia, gdzie rządzą ci, którzy dają kasę. Żyjemy i staramy się pchać ten wózek, tak jak chcą tego wielcy tego świata. A tacy dziwacy jak pan, to już przeszłość. Możecie sobie krzyczeć, pisać i pokazywać się choćby na YouTube, ale tego, co się dzieje, nie zatrzymacie!

 Cóż spodziewałem się czegoś takiego i nie pozostało mi nic innego jak tylko skinąć głową i wyjść z pokoju. Niestety mój błąd polegał na tym, że napisałem to, co myślałem, ale to okazało się zupełnie rozbieżne z tym, co miała głosić redakcja. Jak zwykle zwyciężyła opcja ideologiczna. Taki już jest ten świat, nikogo nie obchodzą opisy faktów. Każdy chce mieć medialny bełkot pasujący do jego wytycznych. Niestety zrozumiałem to zbyt późno, choć nawet gdybym to wiedział wcześniej, czy bym napisał stek bzdur tylko po to, żeby zarobić te 1000 zł? Sam nie wiem!

 

 * Pozmieniałem nazwiska z powodów oczywistych, ale tak, żeby każdy wiedział, o kogo chodzi.

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Ozar
Kategoria: inne
Opis:
Dodano: 2019-11-26 12:06:22
Komentarze.
~Akwamen 6 m.
Panie Ozar, tak było, jest i będzie. W polityce, to jak w tym tekście, kto zechce zrozumie, kto nie zechce zignoruje, a inny i tak własnych korzyści będzie szukał. Niemalże zgadzam się z tym, co napisane.
Jedna rzecz mi bardzo przeszkadza... prezydent Trump, nie prezydent Tramp* .
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
" Kiedy poproszono mnie, żebym napisał artykuł o tym, co się dzieje tak w Polsce" - kto poprosił?

O kurde, tausena Ci kopsneli, gites.

Aaa, doczytałem, czyli jednak nie.


" ─ Jak pan zapewne wie to właśnie nazwisko Altiero Spinelli widnieje nad głównym wejściem do budynku UE w Brukseli. A wie pan dlaczego? ─ miałem już w dupie 1000 zeta.

─ Ano dlatego, że wytyczne zawarte w Manifeście są właśnie wprowadzane w życie w UE." - jeśli po TYwojej wypowiedzi jest... Twoja wypowiedź, nie dawaj drugiej kreski.

Błędów nie wyciągam bo to nie tekst po to. Troche było, ale no. Ogólnie mi się podobało.
Masz. Obadaj: https://www.youtube.com/results?search_query=pet+goat

https://www.youtube.com/watch?v=pP8_hxJ0NJU&t=603s



Odpowiedz
~sensol 6 m.
ty jesteś PRAWDA. brawo ty
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin