jasno nowy wygląd
Idée fixe cz. 2
<
Trupa cz. 4
>

Idée fixe cz. 1

 Coś strzeliło przy zmianie biegów i samochód stanął. Tak po prostu. Sam z siebie. Zatrzymał się i ani wte, ani wewte. Ani wiśta, ani wio. Ewa spojrzała w lusterko. Pięćset samochodów za nią, pięćset samochodów przed nią. Podsiadło w radio zawodził o małomiasteczkowej aparycji. Spojrzała w lusterko raz jeszcze. Wokół rozległ się pisk klaksonów poirytowanych, spieszących się, pieprzonych ludzi.

 Chuj wam w dupę, powiedziałby facet. Ewa jedynie milcząco obrosła paniką.

 Facetowi nie stanąłby samochód na środku alei Słowackiego o szesnastej piętnaście.

 Zadzwoniłaby do Piotra, ale po pierwsze primo, podpunkt "a" tej wyliczanki, jaśnie pan nie raczył odezwać się od prawie tygodnia. Znaczy – po ptokach. Po drugie secondo, podpunkt "b", nawet jakby się łaskawie odzywał, to nie chciałaby zrobić z siebie idiotki już na samym początku znajomości. Wyjść na nieporadną, nieogarniętą, potłuczoną babę, której samochód staje na środku alei Słowackiego o szesnastej piętnaście. Czyli w godzinach szczytu. W dodatku, kurwa, w piątek.

 Boże, lawetą po mnie przyjadą, pomyślała.

 Wraz z nabierającym mocy kilkudziesięciu klaksonów piskiem, coraz bardziej korkowały się obydwa pasy.

 Wracając do kwestii poinformowania o zaistniałym problemie potencjalnego lubego, po trzecie terzo, czyli podpunkt "c", fuzja podpunktów "a" i "b", primo i secondo – no nie mogła zrobić z siebie ofiary losu.

 Zadzwoniła do Teresy.

 

 Teresa miała trzydzieści dwa lata, dwójkę dzieci, męża w Tel Awiwie i imię po babci. To nie wszystko. Miała też domek w Bronowicach, kręcone włosy i cycki rozmiarów godnych pozazdroszczenia przez koleżanki. Poza tym była jedyną osobą, na którą można było liczyć w takich sytuacjach.

 

 Dwóch przemiłych, lekko poirytowanych panów zepchnęło wóz na pobocze. Laweta przyjechała po trzech kwadransach. Teresa akurat miała zumbę.

 

 Przemiły pan mechanik z usmarowanymi smarem rękami i kalendarzem "wypięte pośladki września" na ścianie za odpowiednią opłatą służył pomocą. Zastanawiała się przez moment czy słowo "usmarowany" pochodzi od smaru, a kalendarze z gołymi dupami to jakaś cicha tradycja w tej branży. Przemiły pan mechanik powiedział, że poszła skrzynia i może w tysiącu się zamknie. Podkreślił "może".

 Zapach smaru to jakiś stężony afrodyzjak, pomyślała, dokładnie w momencie, gdy komórka zawibrowała w torebce. Rzuciła się jak spragniony na wodę, jednak zamiast euforii – fatamorgana. "Będę w poniedziałek. Wziąć Ci coś z domu?" – wiadomość wygenerowała sześć lat młodsza siostra zaczynająca za tydzień pierwszy rok studiów, której ich wspólna matka wyperswadowała z głowy akademik i tym sposobem Ewa, ponad wszystko ubóstwiająca święty spokój i niezależność, będzie miała na głowie strupa. Schowała komórkę z miną dzieciaka, któremu uświadomiono, że Mikołaj to ściema.

 Odkąd w poniedziałek rano odpisał emotikoną na jej życzenie miłego dnia, tak do tej pory cisza.

 

 Kochała go. Kurwa mać, gdyby go nie kochała, nie sprawdzałaby, czy aby nie napisał w czasie gdy akurat poszła siku. Nie pilnowałaby odpowiedniej głośności dzwonków. Nie zasypiałaby i nie budziła się z jego facjatą wyrytą na powiekach.

 Stop! Po co takie duże słowa? Czemu od razu tak dramatycznie? To tylko paranoja, dokładnie jak w przypadku dwóch poprzednich, przemiłych panów. Zaćmienie mózgu. Wszystko skąpane we mgle hormonów. W wieku dwudziestu sześciu lat nie powinny hasać beztrosko po jej organizmie, siejąc psychiczne spustoszenie. Chociaż... kto wie.

 Poznała go na olx, sprzedał jej drukarkę. Nie potrzebowała drukarki. Po co jej drukarka? A jednak pod wpływem chwilowego impulsu, bo funkcja ksero może przydać się siostrze, bo gdzie to tak, student bez kserówek nie ma prawa bytu, i tak dalej, pod wpływem kilku sprzężonych czynników zakupu drukarki dokonała.

 I tak od niewinnej rozmowy o kartridżach, do dwóch spotkań z szansą na kolejne.

 W dupę niech sobie wsadzi kartridż. Pajac.

 

 W autobusie linii 120 na trasie Krowodrza Górka – Bronowice Małe, Dawid Podsiadło zawodził o małomiasteczkowych rozterkach. Na dwudziestą umówiła się do Teresy na cotygodniowe winko i ploty. Jej przyjaciółka gotowała wyśmienicie, więc kolacje też miała z głowy. Będą sobie gaworzyć i delektować się półsłodkim trunkiem w takt górnolotnych utworów serwowanych przez stację classic rock.

 Czyli urżną się jak co piątek.

 

 — Ile milczy? — przywitanie godne kobiety, która po samej minie wie, co w trawie piszczy.

 — Pięć dni. Dokładnie cztery doby i jedenaście godzin.

 — Gdybym zapytała o minuty, to pewnie też masz wyliczone? — stwierdziła, szamocząc się z korkociągiem. — Mam nadzieję, że nie wpadłaś na genialny pomysł odezwania się pierwsza?

 — Nie — odparła z pełną stanowczością. — Wiem, że to święta zasada.

 — Tak jest.

 — A jeśli umarł? Może mu się coś stało. Może miał wypadek!

 — Obdzwoń szpitale.

 — Myślisz?

 Odpowiedział jej wskazujący palec pukający w czoło.

 O dwudziestej pierwszej dzwonił "Tel Awiw". Codziennie o tej samej porze, rozmawiał z Teresą, jednym dzieciakiem, drugim dzieciakiem i znów Teresą. Ewa z jednej strony zazdrościła, z drugiej współczuła, bo niby przyjaciółka chłopa posiadała, a jakby chłop-widmo, z trzeciej natomiast życzyła jej jak najlepiej.

 O dwudziestej pierwszej piętnaście do wtóru dochodzącej z kuchni rozmowy opróżniła kolejny kieliszek wina i, ośmielona powyższym, wyklepała niezobowiązującą wiadomość. Trzy niewinne literki układające się w "hej" i kolejne w mimochodem rzucone pytanie – co u niego?

 Znienawidziła się za to. Czyn godny dezertera. I jakby nieszczęść było mało – odczytał i nie odpisał. Tysiąc złotych za skrzynię nie zabolało tak jak ta pieprzona ikonka informująca, że widzi i brak reakcji zwrotnej informujący, że ma w dupie. Niczym policzek w twarz. A mogła rozegrać to lepiej. Zapytać o instrukcję do drukarki, cokolwiek, wówczas byłby zobowiązany odpisać jako strona transakcji. A tak może bezkarnie milczeć. Bezczelny pajac.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

5978 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: romans

Liczba wejść: 37

Opis:

Dodano: 2019-11-26 21:30:22
Komentarze.
"Chuj wam w dupę, powiedziałby facet. Ewa jedynie milcząco obrosła paniką." - taaa, zacne, pamiętam... troszkę.

"Zadzwoniłaby do Piotra, ale po pierwsze primo, podpunkt a tej wyliczanki, jaśnie pan nie raczył odezwać" - z


Noo, wróciłem, dalej takie jak było, czyli luźne i naturalne.
Pozdrox
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Nie rizumiem, gdzie to "z" mam tam wstawić, Can 🤔
Dzięki za wizytę, ano odgrzewam
Odpowiedz
z tej wyliczanki
Odpowiedz
No ale może być podpunkt "a" wyliczanki
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Hm, w zamyśle było wlaśnie "podpunkt a tej wyliczanki", że podpunkt A
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
noo, cudzysłów dam
Odpowiedz
Ach, to sorry
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ależ proszę
Odpowiedz
anonim 1 r.
Kobiety!Chcą, ale za cholerę nie powiedzą, tak - niemalże zawsze oznacza nie i odwrotnie, kobiety...
"...wte, ani wewte."- oczywiście poprawny zapis,choć trywialny; w tę i we w tę jakoś tak bardziej zacnie
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Naprawdę osobno "w tę i we w tę" (?) :o Czy razem?
To baaardzo luźne opko, ustawilam sobie czelendż - napisac romans w tydzień i tak uczyniłam (2 części dziennie wrzucałam).
Dzięki za wizytę
Odpowiedz
Wprawdzie nie mój klimat, ale wpadłem i przeczytałem. Miałem tylko zagwozdkę z jednym wyrazem. Radio. Od razu umysł kazała mi to zmienić w radiu, ale żeby nie wyjść na głąba i to kapuścianego, zapuściłem się w internet. Okazało się to trochę bardziej skomplikowane, niż myślałem. Wprawdzie podobnie jak wyraz studio odmiana nie jest wymagana, ale ponoć radiu brzmi mniej sztuczniej.
Odpowiedz
anonim 1 r.
Miss Łithka może być razem, ale "wzorcowo" osobno.
Opko luźne i bardzo kobiece
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
No takie kobiecym okiem, bardzo lubię wcielać się w męską narrację, uwielbiam wręcz, ale od czasu do czasu dla zdrowia psychicznego można cuś z babskiego punku widzenia
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Krajew, dzięki za wizytę, obadam z tym radiem
Odpowiedz
o, lubiłam to. lekkie i zabawne.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Heparyna!

Odpowiedz
~sensol 1 r.
pod wpływek kilku sprzężonych czynników zakupu drukarki dokonała. "wpływem" - lecę dalej
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Już reperuję
Odpowiedz
Piosenka małomiasteczkowy jest prześladująca, coś o tym wiem Co do opowiadania, bardzo lekko napisane, wprawnie. Potocyzmy dodają uroku. Czyta się samo.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ooo, dzięki za wizytę, Adelajdo ) Taa, małomiasteczkowy wchodzi w łeb, zwłaszcza jak się jest z małego miasteczka :3
Odpowiedz
^Ozar 1 r.
Ritha Na ogół nie lubię takich męsko-damskich tematów, ale postanowiłem zacząć komentowanie na T3 właśnie od ciebie ze względu na szacunek, jakim cię darzę. Zaczęłaś tak typowo damsko ani wiśta, ani wio hahahahah. Zdechł i koniec. Ten Piotr to jak czytam nowy wybraniec losu... Dzwonienie w takiej sprawie na początku znajomości to może być obciach albo... wręcz okazja do wykazania się owego chłopa. No cóż, nie zadzwoniła. Moim zdaniem błąd patrz poprzednie zdanie. Twoja bohaterka zadzwoniła do koleżanki. To dość schematyczne choć zrozumiałe. Mniej stresu i wstydu. Znowu nic. Czyli pozostała sama. Co do mechaników i gołych bab na ścianach, to pamiętam czasy gdzie takie widoki były normą i nikogo z samców nie dziwiły w żadnym warsztacie. Co do zakochania się, to moim zdaniem przyszło chyba zbyt szybko.
Napisałaś "Zaćmienie mózgu. Wszystko skąpane we mgle hormonów" – no niestety tak to wygląda.
Na pytanie "Ile milczy" odpowiedź brzmi "Pięć dni. Dokładnie cztery doby i jedenaście godzin" = no kufa to już paranoja, patologia itd. , żeby to dokładnie liczyć.
Na końcu " "hej" i kolejne w mimochodem rzucone pytanie — co u niego?" - tu już porażka na całego.
Reasumując jako stary, ale w miarę doświadczony dziadyga uważam, że twoja bohaterka powinna chyba wyłączyć telefon i przez tydzień go nie włączać. Jeśli temu gościowi zależy, to dotrze do niej mimo tego. Jeśli nie to krzyż na drogę i spadaj.
Kurdę, ale się rozpisałem, ale tak to opisałem, jak to widze. Fajne, choć odległe od moich klimatów, ale może to i lepiej, bo mam bardziej neutralne spojrzenie.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
"postanowiłem zacząć komentowanie na T3 właśnie od ciebie ze względu na szacunek, jakim cię darzę" - o jeje, miło mi Ozarro

"Reasumując jako stary, ale w miarę doświadczony dziadyga uważam, że twoja bohaterka powinna chyba wyłączyć telefon i przez tydzień go nie włączać. Jeśli temu gościowi zależy, to dotrze do niej mimo tego. Jeśli nie to krzyż na drogę i spadaj" - dokładnie tak samo uważam, jest takie piękne powiedzenie - jeśli go kochasz, puść go wolno, jeśli wróci - jest Twój, jeśli nie - nigdy Twój nie był To niestety złote słowa. Niestety, bo trudne dla kobiet czasami, ale warto stosować.

Dziękuję, że zajrzałeś i zostawiłeś tyle refleksji W dodatku trafnych
Pozdrawiam
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.