jasno ciemno
Przyjdź Idée fixe cz. 1

Idée fixe cz. 2

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1140

 

 — Obiecałeś, że przyjedziesz w następny weekend... — Głos Teresy wypełnił przede wszystkim zarzut, w dużej mierze jednak także rozczarowanie. — Mirek, dzieciaki nie widziały cię dwa miesiące. O sobie nie wspomnę.

 — Słoneczko, to jest Izrael. Rozumiesz? Izrael-Polska, Polska-Izrael.

 — Nie. Nie rozumiem. Polska-Afryka, Afryka-Polska. No i co, że Izrael? Furmanką będziesz jechał?

 W ciszy słuchawki dało się wychwycić westchnięcie.

 — Pracuję tu, żeby i tobie i dzieciakom niczego nie brakowało. Ani się obejrzymy, a będą szły na studia. Ty też masz hajs na wszystkie zumby, rumby, samby, makijażystki, pedicurzystki, manicurzystki i inne pierdolety.

 — Wypominasz mi!

 — Nie!

 — Przecież słyszę!

 — Kurwa, kobieto...

 — Wiesz, co ja myślę? — Nie poczekała na wyrażenie przez męża ewentualnej chęci do uzyskania takowej wiedzy. — Myślę, że kogoś tam masz.

 Zatkało go na tyle, że nie wiedział, czy oburzone zaprzeczenie, czy załamanie rąk nad durnotą własnej baby i wyśmianie tematu będzie rozwiązaniem dla zaistniałej sytuacji korzystniejszym.

 — Zadzwonię jutro. Może będziesz trzeźwiej rozumować — podsumował. — I pozdrów Ewę. Jest piątek, wiem, że sobie drinkujecie. Też nie mam pewności czy same.

 — Jesteś... jesteś... — Nie potrafiła znaleźć najodpowiedniejszego synonimu określenia "bezczelny, cwany, zakłamany, słowny manipulant, co na pewno rucha ponętne telawiwianki, i to w okresie ramadanu!" — Wystarczyło zaprzeczyć — stwierdziła, rozłączając się w afekcie. Żałowała, że nie posiada telefonu stacjonarnego i nie może ostentacyjnie i z hukiem strzelić słuchawką.

 

 Kolejne kwadranse wypełniła licytacja kobiet nad ustaleniem, który z posiadanych, bądź też połowicznie posiadanych przez nie panów, jest większym pajacem.

 — Nie masz dowodu, że rżnie Izraelki. Izraelitki? Tak to się mówi? — rozmyślała Ewa.

 — Rżnie. — Teresa twardo postawiła na swoim. — Dwa miesiące bez seksu? Nie chce przyjechać do żony? No sama powiedz. Nie ma potrzeby, to i po co?!

 — Hm... Myślisz, że wszyscy faceci za granicą zdradzają?

 — Statystycznie większość.

 — Statystycznie możesz mieć rację — przytaknęła kobieta, pochłaniając kolejną dawkę trunku. — Nie wytrzymałam i napisałam do Piotra. Odczytał i nie odpisał.

 Przyjaciółka pacnęła się w czoło.

 — Koniec! Nie rozmawiajmy o nich! — zarządziła, jako starsza i lepiej panująca nad sytuacją. — Rzuć jakiś temat.

 Ewa zamyślała się na moment.

 — Też cię podnieca zapach smaru? — wycedziła.

 

 Godzinę później, urżnięte na pół-sztywno, pół-wesoło, wisiały na głośnomówiącym z jeszcze bardziej rozbawionym całą sytuacją przemiłym panem mechanikiem.

 — Bo, rozumie pan, ja wydam tysiąc złotych, a mi przeglądu nie podbiją i ja będę musiała popadać w dalsze koszty — bełkotała Ewa. — Zależałoby mi, aby zerknął pan w niego bardziej, tak jakby, dogłębnie.

 Teresa zaniosła się pijackim chichotem.

 — Eh, no, tylny lewy amortyzator jest słaby. Trzydzieści procent, wartałoby wymienić.

 — Wymieńmy! — wykrzyknęła Ewa, wymachując pustym kieliszkiem w geście rozmachu.

 — Amortyzatory, proszę pani — kontynuował — wymienia się parami. W sensie, obydwa naraz trzeba.

 — Wymieńmy! — ponowiła. — Jak trzeba, jak pan taką diagnozę stawia, to tak być musi.

 — Iście barokowy przepych... — pozwolił sobie zażartować, licząc, że jednak dobrną do końca tej rozmowy.

 — Myślę, więc jestem — wykrzyknęła Teresa. — Kartezjusz. Barok.

 Ewa wystrzeliła w stronę towarzyszki środkowym palcem, sugerując, że przecież nie o to chodziło, by wyszła na mądrzejszą od samej zainteresowanej. Tamta postanowiła się więc zrehabilitować.

 — Pan powinien to Ewie wszystko wytłumaczyć na spokojnie. — Nachyliła się nad telefonem. — Co trzeba, co nie trzeba. Najlepiej przy kawie. Najlepiej jutro rano.

 Śmiech po drugiej stronie słuchawki był poniekąd urzekający. Ani chichot, ani rechot. Przyjemny męski śmiech. Teresa uniosła kciuk do góry. Przyjaciółka postanowiła ją zabić, a zwłoki zakopać na obrzeżach Nowej Huty — zwiększając tym samym ilość potencjalnych podejrzanych i szanse na uniknięcie kary.

 — No. I masz randkę — zakomunikowała kumpela, uprzednio rozłączając rozmowę, tuż po tym, jak przemiły pan mechanik zgodził się wytłumaczyć Ewie mankamenty jej wysłużonej karocy przy porannej kawie. — Załóż pończochy, może będzie smarem zalatywał. — Puściła oczko, udając się w stronę domu, celem sprawdzenia, czy pociechy, aby słodko śpią, pomimo posuwającego izraelskie dziunie ojca i pijanej, z premedytacją swatającej przypadkowych ludzi, matki.

 

 *

 

 Piotr zadzwonił kwadrans po północy, przepraszając za absencję i tłumacząc się sprawami zawodowymi.

 Był bezrobotnym rzeźbiarzem-artystą, zarabiającym na upychaniu pierdoletów przez olx.

 Miał własne mieszkanie i samochód.

 Czasem dostrzec można więcej, gdy umysł odrzuci siedemdziesiąt procent zaśmiecających myśli, a skupi się na jednej — wymiotowaniu w porcelanowy kibel urokliwego domku w jednej z krakowskich dzielnic.

 Kurwa, pomyślała Ewa, skąd on ma kasę?

 

 O siódmej przyjaciółka zdarła ją z łóżka, przedstawiając przyspieszony plan przedrandkowej turbo-pielęgnacji na najbliższe półtorej godziny, jednocześnie do owej pielęgnacji zmuszając, między czasie wpychając w nią lekkie śniadanie — by w brzuchu nie burczało, a zarazem by z głodu nie słaniała się na nogach, a tuż po tym pożyczając koronkowe szczęśliwe majtki ze studniówki (tak, wciąż je miała) i na końcu, w razie Wu, wpychając do torebki paczkę prezerwatyw i, również szczęśliwą, kurewsko-czerwoną szminkę.

 — No co? — wybąkała widząc pytanie w oczach kobiety a propos ekwipunku na tę niewinną rozmowę o przekładni kierowniczej, sworzniach, ręcznym i tym podobnych. — Ja bym brała. Zawsze możesz mieć dwóch. Jeden będzie raczył cię telefonem raz na pięć dni, a drugi może naprawi autko za darmoszkę. Babcia uczyła, by dostrzegać plusy.

 — Jesteś naprawdę zepsuta.

 Teresa wzruszyła ramionami, odpalając papierosa. Miała dobry humor. Mirek napisał w nocy sms-a, że będzie za tydzień.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1253

6189 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: romans

Liczba wejść: 19

Opis:

Dodano: 2019-11-28 20:21:26
Komentarze.
Na pewno kogoś masz!- najlepsza broń. Typowo kobieca logika
Trochę nietrafionych przecinków.
Jeśli mogę zwrócić uwagę - przed drugim "i" stawiamy przecinek (oraz każdym kolejnym), np. w tym zdaniu: "Żałowała, że nie posiada telefonu stacjonarnego i nie może ostentacyjnie i z hukiem strzelić słuchawką. W tym zdaniu drugie "i" zamieniłbym na "oraz", ale to tylko moja luźna sugestia.

"O siódmej przyjaciółka zdarła ją z łóżka, przedstawiając przyspieszony plan przedrandkowej turbo-pielęgnacji na najbliższe półtorej godziny, jednocześnie do owej pielęgnacji zmuszając, między czasie wpychając w nią lekkie śniadanie — by w brzuchu nie burczało, a zarazem by z głodu nie słaniała się na nogach, a tuż po tym pożyczając koronkowe szczęśliwe majtki ze studniówki (tak, wciąż je miała) i na końcu, w razie Wu, wpychając do torebki paczkę prezerwatyw i, również szczęśliwą, kurewsko-czerwoną szminkę." - Miss Łithka, no to zdanie zupełnie położyłaś
Poza tym dobrze się czyta

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Akwa, położyłam tutaj wiele rzeczy, jestem świadoma. To z pewnością nie jest moje opus magnum
Czytaj, czytaj. Elaborat na temat kobiecej psychiki, od strony tej, hm, głupszej chyba jednak
Odpowiedz
Miss Łithka, nie czepiajmy się aż tak, jednak to jedno zdanie... no, położenie uczyniłaś dość spektakularnie
Może i głupszej, ale jakże ciekawej
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
haha, noo, jak czytam to dajcie spokój 🙈
Odpowiedz
Dajemy! hi, hi
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Nie no, masz dobre oko. Doceniam. Można mnie besztać. Nie krępuj się
Odpowiedz
Mówisz, że można Cię besztać...
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Tak to ubrałam w słowa, być może niefortunnie
Odpowiedz
No i se odswieżyłem. Uwag nie mam. Niepokojące jest to, że ta seria byłaby pewnie chętniej kupowaną od Twych wartościowszych dzieł.

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
No i fajno Dzięki za wdepnięcie.
Pewnie byłaby... :c
Odpowiedz
Takie to wszystko "nie Rithowe". Myślę, że bardziej pisane dla frajdy i miałaś przy tym niezłą zabawę z pisania Jest tu mniej powagi i tego wszystkiego, co znam z Twoich opowiadań.
Ale czyta się, ja bym pewnie nie potrafiła z takim polotem.

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Kiedyś, gdy założyłam konto na Opowi, pisałam tylko i wyłącznie w luźnym, heheszkowym stylu Te wszyskie poważne i dołujące sprawy dopiero dużo później. Ten romans był natomiast odskocznią i challengem, pisałam go przez tydzień, wrzucając dwie części dziennie.
Dzięki za wizytę
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin