Manifa Krzyki w lesie część 2

Krzyki w lesie część 3

 Szeryf miał na imię Phil i z przykrością stwierdzał, że nikt go nie lubił. Nawet chociaż pomagał ludziom, to i tak wszyscy uważali go za człowieka, z którym lepiej nie przestawać, bo można narobić sobie kłopotów w postaci grupy bandziorów na karku. Teraz poszedł za Stanem i Wickiem, by odkryć zagadkę tajemniczego włamania do ich domu. W połowie drogi usłyszeli jednak jakiś dźwięk.

 

 - Co to było? – zdziwił się Phil.

 

 - Dzwonek telefonu, ale tu nie ma zasięgu.

 

 - Dochodzi gdzieś z tej gęstwiny.

 

 Szeryf wszedł w krzaczory, a po chwili wrócił z telefonem w ręku.

 

 - Ktoś go zostawił i włączył muzyczkę. Chciał nas zwabić, czy co?

 

 - Czemu teraz nie gra?

 

 - Pewnie melodia się skończyła.

 

 W następnej chwili nagłe szarpnięcie powaliło szeryfa na kolana, a następnie został on wciągnięty głębiej w gęstwinę. Stan popatrzył na Wicka, podniósł upuszczony przez stróża prawa telefon, schował go do kieszeni i obaj rzucili się do ucieczki.

 

 - Po co to wziąłeś? – zapytał Wick.

 

 - To dowód rzeczowy. Są na nim odciski palców. Wiesz, jakby było dochodzenie, czy coś. Zaginięcie szeryfa to nie byle co.

 

 - Tej bestii zaraz zacznie brakować ludzi do zabijania i weźmie się za nas. Musimy się stąd zwijać. Nadamy sygnał S.O.S. i zaczekamy aż ktoś nas uratuje. Pieprzę tę robotę.

 

 - Podpisaliśmy kontrakt na pół roku. Będziemy bulić, jak złamiemy umowę.

 

 - Mam to w dupie. Nikt nie ostrzegał, że tu grasuje Predator. Mówili tylko o niegroźnych zwierzątkach, które trzeba będzie ratować.

 

 - Nie wiemy, co to było.

 

 - Zamknij się i biegnij. Nie zostawaj w tyle, bo wtedy na pewno coś cię dopadnie.

 Dotarli do swojej chatki. Drzwi były uchylone, a w środku panowało straszne pobojowisko. Ktoś zniszczył cały sprzęt.

 

 - No nie żartuj. Wandale wszystko rozwalili – jęknął Wick.

 

 - Chyba chcieli, żebyśmy się z nikim nie kontaktowali.

 

 - To po co informowali szeryfa? Niech nie myślą, że im to ujdzie płazem.

 

 - To proste. Chcą nas załatwić. Jak zginiemy, to nie mów mi, że nie ostrzegałem.

 

 - Masz ten telefon? Znajdziemy zasięg i zadzwonimy. Musimy wejść wyżej.

 

 Stan wyjął smartfona i przyjrzał mu się uważnie.

 

 - Byłem ostrożny, ale chyba szybka pękła. No i jeszcze się rozładował.

 

 - Świetnie, nie mam więcej pomysłów.

 

 Wick usiadł na krześle, którego na szczęście dranie nie ukradli, ale za to podpiłowali nogi i złamało się pod ciężarem.

 

 - Fuck! Mam tego dość. Nie możemy tu czekać. Wydaje się, że to najbezpieczniejsze miejsce, ale jest odwrotnie.

 

 - Zaraz się ściemni. Trzeba teraz wyjść, a do rana dotrzemy do cywilizacji.

 

 - Nie widzi mi się to.

 

 Stan zauważył ruch za oknem. Ktoś tamtędy przeszedł. Zaraz rozległo się też stukanie do drzwi.

 

 - Wszystko mi jedno – rzekł Wick. – Otwarte!

 

 - Masz jakąś broń w pogotowiu?

 

 - Żadnej.

 

 Do środka wszedł zakrwawiony facet, którego wcześniej postrzelił Wick. Upadł na podłogę.

 

 - Spokojnie, nic mi nie jest – powiedział i zemdlał.

 

 - No to teraz się porobiło – szepnął Stan.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 3

Opis:
Dodano: 2019-11-28 21:32:03
Komentarze.
*Canulas 8 m.
" - Tej bestii zaraz zacznie brakować ludzi do zabijania i weźmie się za nas. " - hehe, klasyka

Naracji tu 20%, a jednak jest tak skrojone, że bawi. Bohaterowie w ogóle nie opisani, a jednak widzę ich dobrze przed oczami.

Znasz moje zdanie, co do ich przygód. Podtrzymuję je.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin