Amadea — część III T.W. (22) — Amadea — część I

Amadea — część II

 Link do części I: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1216

 

 Horror/Romans

 

 I

 Impreza była jak rzeź.

 Większość posnęła tam, gdzie akurat siedziała. Oszołomieni nagłym sukcesem ludzie, rozwaleni na drogich, skórzanych sofach, wsparci o wyściełane atłasem krzesła, pozwijani w kłębki na niemal perskich dywanach.

 Niedobitki pozbijały się w małe grupy, naiwnie sądząc, że tylko wspólnymi siłami mogą pokonać alkohol. Mylili się. Było go tu za dużo. Nie mieli szans.

 Staliśmy na balkonie, tak małym, że łatwo wyskoczyć. Szesnaste piętro gwarantowało kilka sekund zabawy. Noc oraz światła pod nami. Ostrygi, kawior, muzyka.

  — Człowieku! — krzyknąłem, ciągle nie mogąc przywyknąć, że tak nie dudni i nie muszę się wydzierać, by mnie słyszał. — Tu jest zajebiście. Dupy rodem z wybiegu, super żarcie, a na parkingu najchujowsza fura to jaguar. Zaprawdę jesteś cudotwórcą.

 Viktor strzepał popiół z papierosa. Widać było, że średnio się tutaj czuje.

  — No co jest z tobą do kurwy?! Jesteśmy drudzy! Słyszysz!! DRU-DZY! A minę masz taką, jakby ci ojciec wysłał pocztówkę z Auschwitz. O co cho?

 W odpowiedzi pstryknął petem w dal, obserwując, jak spada. Gdybym był trzeźwy, już wtedy pewnie bym skumał.

  — No co jest z tobą, człowieku? To wielkie święto. Twój sukces. Wprowadziłeś nas na samą górę!

 Spojrzał na mnie. Oczy miał tak czerwone, jakby je tarł od ładnych paru godzin.

 — Święto? Sukces? Na samą górę? Spójrz na to. Przypatrz się dobrze. Fałsz. Obłuda. Pozerstwo.

  — Wiem — przytaknąłem. — I jeszcze tony snobizmu. Ale co z tego? Chcąc nie chcąc, obaj jesteśmy częścią tego wszystkiego.

 Pokiwał głową. Gdybym nie przebywał z nim przez ostatnie dziesięć godzin w jednym pomieszczeniu, dałbym głowę, że płakał. Tylko jakim ja byłem obserwatorem?

  — Ja nie — odparł. — Już nie.

  — No kurwa, ale ci się zebrało. Masz kryzys formy. Normalka. Zrobili z ciebie królika, pompując do granic możliwości ideałami. Masz prawo do wahań. Tylko do kurwy nędzy nie w takiej chwili. W środku jest masa ludzi. Wszyscy tu przyszli dla ciebie!

  — Nie, naiwniaku. Przyszli, żeby czcić bożka. Ja im tylko tego bożka dobrze karmię.

  — Jak chcesz. Możemy wrócić do środka?

 Splunął. Potem podwinął mankiet koszuli. Błysnęło i złoty Geneve zawisnął nad barierką.

  — No co ty…

  — Plum.

  — Popierdoliło cię?! Jezu Chryste. Jak cię tak, kurwa, roznosi, to wybuduj afrykańskim dzieciakom jakąś studnię. Pierdolony rozrzutniś.

  — To zwykły przedmiot, tylko nam wmawiają, że coś więcej.

  — Przedmiot? Do kurwy nędzy. Za pasek od tego zegarka przeciętna rodzina może przeżyć pół roku.

  — Posłuchaj mnie uważnie, Michał. Nie rzucaj się. Posłuchaj, bo pewnie wkrótce zajmiesz moje miejsce.

  — Ha… No jasne. Byłeś Chrystusem, a teraz stałeś się Bogiem, choć to w sumie to samo. Nie ma szans, by chcieli cię kimś zastąpić.

  — Nie rzucaj się, tylko posłuchaj, dobra?

  — Ok — westchnąłem. — Posłucham, tylko najpierw wyślę tam kogoś, zanim jakiś menel nie stanie się przypadkowym milionerem.

  — To może chwilę zaczekać. Dwie minuty. Sto dwadzieścia sekund i ani jednej dłużej.

  — Wal.

  — A więc zakochałem się, panie Michale. Tak na amen. To dlatego złoto już nie świeci. Jej uśmiech sprowadza je do roli błota. Pieniądz to tylko równo ciosany papier.

  — Dupa?! — wykrzyknąłem. — Odpierdalasz takie hece z powodu dupy? Chyba cię kompletnie powyginało.

  — Nie, Michał. Nie powyginało mnie. Już prędzej oświeciło, jeśli już, ale nie winię cię, że nie rozumiesz. Sam do niedawna nie rozumiałem.

  — Powiedz mi proszę, o co tu kurwa chodzi? Co to za jedna?

 Zamyślił się

  — Chodzi ci o jej imię?

  — Imię, srymię. O wszystko. Skąd jest i kim, że tak zawróciła ci w deklu?

  — Ma na imię Amadea. Wiem, bo napisała na szybie.

  — Co?

  — Bo widzisz Michał, z nią jest taki szkopuł, że ona nie może zza tej szyby wyjść. To znaczy okna. Chyba nie może, czy coś. Zresztą, nie wiem dokładnie.

  — Posłuchaj tylko sam siebie i tego, co mi pierdolisz? Jeżeli zżarłeś jakiegoś trefnego dropsa, to powinniśmy szybko wracać do środka.

  — Nie zażywam narkotyków, Michał. Sam dobrze wiesz. Alko owszem, ale syfu nie ruszam. Zresztą, nieważne. Ważne natomiast jest to, że wiem jak do niej trafić. Jak obejść szkło. Przejść za cholerną szybę.

 (...dajecie wiarę, że nawet wtedy niczego nie skojarzyłem...?)

 — Kurwa. Zupełnie nie wiem o czym mówisz. Wiem natomiast, że zegarek wart ponad sześćdziesiąt tysięcy leży między gównami i chyba najwyższa pora po niego iść.

 Westchnął jak nauczyciel, który w końcu zrozumiał, że przygotowywanie do matury tępego ucznia to strata czasu.

  — Ok, Michał, idź. Idź i przynieś mi wódkę, jak będziesz wracał. A tak w ogóle to… miłość jest najważniejsza. Tylko taka prawdziwa.

  — No jasne — burknąłem. — Pewnie, że tak. Nie chcę ci ujmować nic z urody, ale rozbijając się po mieście nowiutkim porsche, masz na nią większą szansę, niż statystyczny Kowalski.

  — Tu się mylisz. Nie mam już samochodu. Od dwóch miesięcy jeżdżę tylko pociągiem.

  — A fura?

  — Nie mam.

  — Co z nią?

  — Zostawiłem.

  — Gdzie?

  — Nie pamiętam.

  — Powiedz chociaż czemu?

  — To nieważne. Ważna jest tylko miłość i towarzysząca jej paleta uczuć. Odczuć tak nierealnych, tak niesamowitych, że na sto procent nie pochodzą z tej ziemi.

  — Kurwa, Viktor. Ty przechodzisz załamanie nerwowe. Wiesz o tym?

  — Ha. Może. Kto wie? Zresztą, to też nieważne. Przynieś mi po prostu kuban wódki.

 Wyszedłem, zostawiając go samego.

 …szesnaste piętro…

 …wiatr…

 ...niski balkon…

 Depresja... alkohol… szaleństwo...

 Dodałem to wszystko, stojąc z butelką w ręku i odwróciłem się niemal natychmiast.

 Wesołych, kurwa mać, świąt.

 Na balkonie nikogo już nie było.

 

 *

 Pod popielniczką zostawił maleńką kartkę. Karteluszkę.

 To cud, że nie wywiał jej wiatr i jeszcze większy, że ją w ogóle dostrzegłem. Wiadomość nie była długa.

 "Jeśli cię to zmęczy i będziesz chciał szukać miłości, wsiadaj na Wierzbickiej i ruszaj w kierunku północnym".

 Tyle. Została mi po nim kartka i stanowisko.

 

 Link do części III: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1233

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 9

Opis:

Starocia c.d.n.

Dodano: 2019-12-03 19:44:09
Komentarze.
~JamCi 10 m.
Tam było Amadea
Tu jest Adamea
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Sorexon

Odpowiedz
~marok 10 m.
Kobieta zmienną jest

Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Złośliwość, że... no wieta co (pisz II część uber-dzieła zamiast heheszkować z mej niedoli... Ty, Maroku, Ty
Odpowiedz
~JamCi 10 m.
Oszołomieni nagłym sukcesem ludzie rozwaleni na drogich - przecinek między ludzie a rozwaleni
Odczuć tam nierealnych - tak

Odpowiedz
~JamCi 10 m.
Reszta - ja prd - cudowna. Obca, ale doskonała. Wiesz to. Co ja Ci mogę powiedzieć? Balkon jest mi znany chyba bardziej, niż Tobie.
Odpowiedz
~Angela 10 m.
Intrygujące, ciekawe, zajebiste. Chcę więcej!
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
@Jezu, dzięki JamCi, jebłem 200 pod sklepem jak menel i może temu. Już reperuję.
Dzięki Angelaa. Limit jest, ale przez 2tyg będzie, aż zdechnie.
Odpowiedz
~marok 10 m.
Ehh, Can, no przekonujesz mnie coraz bardziej do tego ryzyka. Już od rana myślałem jak by tu zrobić. Na razie nic nie wmyśliłem
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Nooo wiem, że ciężko, sam zwklekam z 500 mil, ale jak zew rozbrzmi, wrócę też.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
@JamCi - poprawione. Dzięki. Nigdy nie miałem balkonu, ino taras
Odpowiedz
~JamCi 10 m.
Ja miałam na dziewiątym. Walka jak nie wiem co. Skutek wiesz - murowany.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Noo taaa. Ah , te balkony. Lepiej nie mieć
Odpowiedz
~JamCi 10 m.
Dlatego tera parter, najwyżej se dupę potłukę :-) no żart, teraz tego nie mam.
Odpowiedz
~entropia 10 m.
Ciężkie tematy ubrane w dobre zabawne dialogi i rozmyślania. Pamiętam spotkanie w pociągu... Lecę dalej
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
fajny miting. MIło mu, zwanemu mną
Odpowiedz
^krajew34 10 m.
Chciałem zakończyć to na jedynce, mając lekkie obawy, że wpisujesz się w dzisiejsze trendy romansów jedno-płciowych, ale widzę żeńskie imię, więc kontynuuje dalej. Tylko brakuje mi w dialogach więcej narracji, może przesadzam, ale jednak według mnie czytelnik więcej by wczuł się w bohaterów.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Nooo, takkk, żeby było Ce, czy De, trza się przebić przez aa czy bee. Ja tu już wychodziłem z a i docierałem do wczesnego be. Gdzieś coś wplatywałem, ale jeszcze czasem nieszczęśliwie.
Odpowiedz
~Adelajda 10 m.
Hmmm... kobieta za szkłem, również nie skojarzyłam o co mu chodzi, a może powinnam. W dalszym ciągu czuję się obco w tym świecie.
Ale jest to wszystko chwytliwe, bo zastanawiam się, co będzie dalej.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
No nic dziwnego. Obcy, niezbyt spójny świat. Masz możliwość zejrzeć w przeszłość Canulardo. Tylko tyle... lub aż
Odpowiedz
!sensol 10 m.
"Pieniądz to tylko równo ciosany papier." -ZAJEBISTE lecę czytac dalej
Odpowiedz
*Ritha 10 m.
"Staliśmy na balkonie, tak małym, że łatwo wyskoczyć. Szesnaste piętro gwarantowało kilka sekund zabawy. Noc oraz światła pod nami. Ostrygi, kawior, muzyka" - znów dobre ciachanie

"— Chodzi ci o jej imię?
— Imię, srymię" )
x na końcu sygnalizuje lekkie emocjonalne flow, s na początku podbija srakazm, stwórz Ty własny alfabet, albo co

Dobrze urwane, zaciekawia, to jeszcze pamiętam. Bedę śledzić. Wychwycone przez sensola stwierdzenie boskie.


Odpowiedz
*Canulas 10 m.
@@ Wy (Dziękuję wam obojga/gu/go). Mało brakło, a te komenty by mnie jakoś uciekły. To zastanawiające czemu stare jest dobre. Znaczy, uwsteczniam sięsilnie i metodycznie. Idę się zabić. Nie ma wierzowca blisko, więc skoczę 200 razy z krzesełka. W metrach się pokryje.
Odpowiedz
!sensol 10 m.
dostaniesz zakwasów od włażenia na krzesełko. lepiej raz a dobrze
Odpowiedz
~Agnieszka 10 m.
Jestem, koniec miażdżący i... w sumie ciesze się, że czytam teraz, bo bedę miała całość ... hm... jak sądzę...

drobiazg:
"Pewnie, że tak. Nie chcę ci ujmować nic z urody, ale rozbijając się po mieście nowiutkim porsche, masz na nią większa szansę, niż statystyczny Kowalski." - większa - większą
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Babol poprawiony
Odpowiedz
~Pasja 10 m.
No no jakiś mocny element jest, ale wciąż brakuje mi takiego mocnego kopnięcia. Jednak trąca romantyzmem faceta i fajnym dialogiem. Końcówka daje pewien obraz z Werony... balkon?
Muszę nadrobić zaległości. Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Obraz z Werony? Znam tylko w wykonaniui Warskiej, pieśń Capullettich czy cuś
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin