Amadea — część V Amadea — część III

Amadea — część IV

 Link do części III: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1233

 

 

 Horror/Romans

 

 Jak nietrudno zrozumieć, zacząłem jeździć pociągiem. Wpierw sporadycznie, potem niemal co wieczór. Wmawiałem sobie, że to tylko przypadek. Taki traf. Stres i silne przeżycia spowodowały, że wytworzyłem całe to uczucie we własnej głowie.

 Nieżyjący koleżka wywróżył mi wielką miłość, a umysł podążył tym tropem. Viktor zawsze umiał silnie oddziaływać na ludzi. Miał taki dar. Kto wie, może mnie nawet zahipnotyzował na tym balkonie? Może to był jego ostatni numer?

 Nie chciałem dać temu wiary, ale dawałem, ciągle czekając na chwilę, w której na powrót ją ujrzę. Wierzyłem w to. Nawet celowo próbowałem zasypiać, ale nic z tego. Skończyło się tylko na tym, że ktoś mi ukradł telefon. I tak wszystko leciało równiutko trzydzieści dni. A potem, cóż…

 Cud się po prostu powtórzył.

 

 *

 Wracałem po firmowej naradzie, wkurzony jak jasna cholera. Obecne sondaże były dla nas miażdżące i co gorsza, większość uważała, że jest to za moją sprawą.

 Tego wieczora gniew tak pulsował mi w głowie, że niemal zapomniałem o zakochaniu. Chciałem tylko wrócić na chatę, walnąć trzy piwka i zresetować umysł przed dniem jutrzejszym. Dniem sądnym dla mnie i całego mojego podzespołu.

 Za mniej niż sześć godzin musiałem przedstawić dyrektorom plan ratunkowy, a miałem napisanych raptem z piętnaście zdań. Mała pokreślona kartka to za mało, by ocalić skórę i już się z tym faktem pogodziłem. Mój jutrzejszy dzień w firmie miał być ostatnim.

 Nie wiem, kiedy zasnąłem ukołysany miarowym stukotem kół, ale gdy otworzyłem ponownie oczy – staliśmy. Tym razem było inaczej. Co prawda pociąg nie jechał, ale wszystko tonęło w gęstej mgle. Nie widziałem ludzi, a jedynie kontury sylwetek oraz migające światła, prawdopodobnie latarek. Jedynym słyszalnym dźwiękiem było szczekanie psów.

 To wszystko wyglądało tak mistyczne, że przez sekundę uznałem, że śpię. Wtedy jednak usłyszałem szmer, a zaraz potem szept.

  — Weź no tę walizę, Ewelinko, a ja polizę po drugą.

 Nie wiem, kim była owa Ewelinka ani o jaką walizę się rozchodziło, ale perspektywa rozmowy z kimś kumatym była nie do odparcia. Wysunąłem się więc z przedziału i ruszyłem. Wszystko w absolutnej ciemności. Przebyłem może z pięć metrów, kiedy coś mignęło mi przed oczami. Odruchowo przykucnąłem, przypominając sobie „Nocny pociąg z mięsem”. Film był tandetny, ale w tej chwili siadał na wyobraźnię, więc tak przykucnięty obserwowałem.

 Z ciemności wyszedł mężczyzna, taszcząc coś bardzo ciężkiego. Wyobraźnia od razu wystrzeliła, przekonując mnie, że jest to pocięte ciało. Co by to jednak nie było, typ męczył się przy tym straszliwie. Kiedy otworzył drzwi, ujrzałem więcej.

 Chłopina w mundurze maszynisty, lat ze sześćdziesiąt, taszczący monstrualną walizę z okuciami. Wypchaną tak, że wyglądało na to, iż lada moment pierdzielnie przy suwaku.

 — Nie dzisiaj, Henryku. Już idą — usłyszałem inny, kobiecy głos. — Następnym razem.

 — Ale duszko — załkał mężczyzna. — Nie wytrzymam bez ciebie jeszcze miesiąca.

 I nagle bach. Jakby ktoś włączył piętnaście telewizorów naraz. Piekielne ujadanie psów oraz warczenie. Do tego jaskrawe światła i jakieś stłumione pomruki w obcym języku.

 Henryk skoczył do drzwi i je zatrzasnął. Zrobił to w momencie, w którym światło już wpadało do środka. Potem oparł się o ścianę i zaczął dyszeć. Tak jakby coś bardzo złego miało się zaraz stać, a niewyobrażalne nieszczęście było o włos.

 Nie wiem czemu, ale nie chciałem zostać zauważony. Czułem, że moja obecność jest tutaj niestosowna. Jakbym przegapił ostatni przystanek i wjechał do zakazanej strefy. Widział rzeczy, których widzieć nie wolno.

 Wycofałem się do swojego przedziału, zamykając jednocześnie drzwi na pasek. Nie wiem, dlaczego i przed kim. Instynktownie. Cokolwiek się właśnie działo, nie miałem najmniejszej ochoty na konfrontację, choć czułem, że w przypadku wykrycia do niej dojdzie.

 Właśnie wtedy pociąg wolno ruszył.

 Przekradłem się pod okno, niemal nie wierząc, że wszystko jest realne. Już prędzej przypominało mroczny sen. Koszmar przemęczonego organizmu.

 Jednak wszystko było najprawdziwsze. Wszystko i wszyscy. Ona również.

 Ubrana w to samo, co przedtem, siedziała pochylona nad książką, ale kiedy obcy pociąg nas mijał, uniosła wzrok. Kurwa, znacie ten specyficzny rodzaj gorąca, jaki towarzyszy takim chwilom? Rodzaj wewnętrznego, spalającego z czystej emocji ciepła?

 Cóż. Ja do tej pory nie znałem, ale…

 Spojrzenie miała smutne, lecz niezwykle wymowne. Kiedy odjeżdżała, patrząc wprost na mnie, jej cudownie błękitne oczy błagały, bym ją uwolnił, to…

 A może nie. Może sam się w to wszystko wkręcałem?

 Jaka by prawda nie była, to nieważne. Zafascynowanie w niezrozumiały sposób przeszło w najprawdziwsze zakochanie i nie miałem pomysłu, co dalej zrobić. Piszę „w niezrozumiały”, bo jak można się zakochać w czyimś spojrzeniu, nigdy nawet z tym kimś nie rozmawiając?

 Jednak była to miłość i nawet taki uczuciowy laik jak ja zdawał sobie doskonale z tego sprawę. Co więcej, choć wiem, że to chore, miałem pewność, że i ja jej nie pozostaję obojętny. Nazwijcie to wszystko, jak chcecie, ale takie rzeczy się wyczuwa. Niemoc. Miłość. I strach.

 Stałem cały rozdygotany, kiedy nagle doleciał mnie oschły głos, pytający, co też tu, kurwa, robię?

 Odwróciłem się najwolniej, jak umiałem, a kiedy zobaczyłem w dłoniach starucha łom, pokazałem wolne od broni ręce. Chyba nie wystarczyło bo dziadyga uniósł uzbrojoną łapę jeszcze wyżej, powodując, że odruchowo przywarowałem plecami do mokrej szyby. Następnie podszedł, wypełniając dzielącą nas przestrzeń zapachem kwaśnego potu. Potem coś burknął i zamachnął się do soczystego uderzenia.

 

 Link do części V: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1269

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 7

Opis:

Się powiedziało, a i b i c, no to tera d. Dokończym starocia jakoś.

Dodano: 2019-12-05 18:47:37
Komentarze.
~Angela 10 m.
Łeee urwać opowieść w takim momencie : (
Czytając nie szukam błędów, no chyba, że są bardzo widoczne, tu nie są. Wchłaniam tę historię i bardzo się cieszę, że co wieczór dostarczasz
kolejny rozdział.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Taki jest koncept, choć świeżbi, żeby co inne, no ale nie. Tera żyjemy w erze konsekwencji.
Dziękuję za podróż.
Odpowiedz
~entropia 10 m.
Ha,ha,ha! Extra. Widzę, że masz ciekawego pomysła! Lubię pociągi lubię książki i filmy, gdzie akcja toczy się w pociągu. Mięcho też widziałam )) robi się ciekawie...
Odpowiedz
~entropia 10 m.
W sensie tutaj daj linka do poprzedniej części
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
To stare - powtórzę - stare opko. Uwielbiam klimat pociągu, tak jak zimy. Kiedyś napisże coś dobrego z motywem przewodnim - pociąg. Już zafascynował mnie Clive Barker - Nocny Pociąg z mięsem, ale to co zrobił Grabiński w zbiorku: Demon Ruchu, to majstersztyk.
Lubię pociągi. Są mistyczne. Chcę pojechać wpodróż koleją trasnsyberyjską. oooo... dziękuję za podróż. jutro doczepiam kolejny wagonik.
Odpowiedz
~entropia 10 m.
Ja też. Zresztą zima i pociąg przewijają mi się w starszych opowiadaniach ( ale tylko jako tło). Tak jak mówisz zrobić z tego motyw przewodni to jest pomysł Co do podróży – odważnyś W sumie w innych okolicznościach i na pewno z kimś też chętnie bym się wybrała w taką podróż...
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Pomiędzy zamiarem a jego realizacją czai sięjeszcze spora przestrzeń
Odpowiedz
^krajew34 10 m.
polizę - polezę? No nie wiem, jak dla mnie brzmi, jak literówka, ale kto wie. Chłop ma nerwy nie powiem, ja to bym miał gdzieś nieznajomą, kiedy w firmie taki sajgon.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Dead Krajewello, jutro Ci odpisze. Dziś się zawijam w bety.
Dzięki, że śledzisz tekst, a nie mnie. Pozdroxon
Odpowiedz
~JamCi 10 m.
Wciągnąłes mnie. Czekam na więcej.
Hmmmm mam pewne podejrzenie co do kilku elementów, ciekawe czy okażą się zbiezne z nurtem Twoich myśli. Pewnie nie. Ano zobaczym :-)
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
@ Krajewo - błedu nie ma. Znaczy, może jest, ale nie wynika z literówki. Tak chciałem i tak zapisałem, czy dobzre nie wiem. Regionalizowałem słowotwórczo, być może galop poniósł o kilka literek za daleko.

@Jamci - więcej zara będzie. Jak poprawię krzaki
Odpowiedz
*Ritha 10 m.
"Jak nietrudno zrozumieć, zacząłem jeździć pociągiem" - ha! wiedziałam, się czytało romanse Elorence, się wie
Wrócę niebawem.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Hmm, fruć
Odpowiedz
*Ritha 10 m.
Oki, nie wiem kiedy połknęłam tę część, zaczęłam czytać i bach, ni ma. Szkoda mi go, czuję, że będzie cierpiał bo to wszystko jest jakieś za mało realne, może ona mu się roi tylko? ale może się mylę. Lecę do kolejnej.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Odnotowana obecność.
Odpowiedz
~Adelajda 10 m.
Końcówka najciekawsza. Ja jednak obstawiam, że za tą smutną twarzą kobiety czai się mrok
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
A nie powiem. Kiedyś byłem naiwny, więc może nie. Ale znowu też cynizm mieszkał zawsze, więc może tak
Odpowiedz
~Agnieszka 10 m.
Ty to masz te zakończenia poszczególnych części...
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
No cóż, takie tanie polsatowskie myki przedreklamowe
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin