Amadea — część VI Amadea — część IV

Amadea — część V

 Link do części IV: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1245

 

 Horror/Romans

 

 — Gadoj jak żeś tu pszyloz — sapnął, grożąc mi łomem. Czarny metal miałem pod samą szyją i tylko patrzeć, jak go zaraz dociśnie. Już mówiłem, że żaden ze mnie Romeo, a i bohater wcale niewiele lepszy, odwróciłem więc twarz w kierunku szyby i się skuliłem. Zwykły odruch kogoś, kto nigdy nie musiał walczyć o przetrwanie.

 — Eeee.

 — No gadoj, capie pieprzony — dodał dziadyga. — Świergotaj jak żeś, kurwa, tu doczłapał?! Jesteś od nich?

 — Od jakich nich? — spytałem i otrzymałem silne szturchnięcie w łokieć. Niezbyt bolesne, ale wystarczające, by dać jasny dowód, kto tutaj rządzi.

 — Takiś cholera dowcipny? — zachrypiał staruch, podchodząc. Mimo sędziwego wieku wydawał się rześki i sprawny. Po takim nic nie wiadomo. — No memlaj do piczy cielesnej. Skądżeś się urwał?

 Nie wiedziałem co odpowiedzieć i rozważyłem ofensywny wariant. Zanim jednak zdołałem cokolwiek zrobić, dziad dodał:

 — Jak żeś tu za mną trafił? Szpiegowałeś?

 — Co? Nie. Wracam po prostu do domu.

 — Bajduły i bajdały — odrzekł. — Jak o tym, co chromolnął z niebios, a chodzi cały. Nie wystrychniesz mnie na dudka, gołąbeczku. A jeśli będziesz sobie pokpiwał, przekonasz się, co to ciało potrafi. — To mówiąc, stuknął się w pierś. — Dobra, cholera, do rzeczy. Jesteś od nich?

 — Nie jestem od nikogo, proszę pana. Jestem zwykłym pasażerem. Chyba po prostu przysnąłem.

 — Pana prosisz, taaak. Tylko ciekawe choroba, jakiego pana. Może Antychrysta? Albo jeszcze lepiej, Belzebuba?

 Musiałem zmienić taktykę. Spokój go tylko napędzał. Jeszcze ze cztery zdania i mnie zatłucze.

 — Nie wiem o co ci chodzi, człowieku — mruknąłem, starając się, by głos zabrzmiał stanowczo. — Nie wiem, kiedy usnąłem ani co się właściwie wydarzyło. Obudziłem się dosłownie przed chwilą. Ten drugi pociąg już ruszał i… auuu.

 — Widziałeś pociung? — zagrzmiał. — Mów, bo przydzwonię ci bardziej. Coś jeszcze widział?

 — Co można, kurwa, było widzieć? Pociąg jak pociąg. W środku ludzie. Ciągle jeszcze byłem rozespany.

 — Taaa. Jasne. Świergol, świergol, a będziem razem w raju. Lico ci kraśnieje od rozpalenia, a znam ja się na tym, oj znam.

 Postanowiłem spróbować z innej strony.

 — Nie jestem tutaj przypadkiem. To znaczy, jestem i nie jestem zarazem.

 — O, widzisz. — Rozpogodził się dziadek. — Od razu lepiej. A to, żeś nie jest przypadkiem, to ja już wim. Zdradzają cię te cholerne krecie ślepka. Pocisz się przy tym, co niemiara. Od razu widać, że masz nieczyste sumienie.

 — Nie o to chodzi — odparłem. — Jechałem tym pociągiem miesiąc temu i też się wtedy zdrzemnąłem. Gdy się zbudziłem też stał ten drugi pociąg i była w nim jedna dziewczyna, która…

 — Taaak — przerwał mi starzec. Minę miał przy tym radosną jak sześciolatek, który właśnie wpasował ostatni puzzel albo detektyw w końcowej fazie śledztwa. — Tera to ja cię pamiętom. Nie od dziś tutaj węszysz. Tak jakoś czułem, że twa facjata znajoma. Te małe chytre oczka, łypiące wszędzie. Ten wścibski nosek.

 — Nie, proszę pana. Fakt, często podróżuje tą linią, ale nie węszę. A już na pewno nie w sposób, o jaki mnie pan podejrzewa. Po prostu ta dziewczyna… Ona. No muszę cholera ją poznać. To silniejsze od wszystkiego, co znam.

 Uśmiechnął się krzywo, jakbym dopiero teraz zaczął sensownie mówić. Potem zabrał żelastwo sprzed mojej twarzy.

 — A co taki smarkacz może wiedzieć? Co może znać? Nic tylko pędzita na oślep, depcząc siebie nawzajem. Co możeta wiedzieć o uczuciach?

 — Do niedawna nic, ma pan rację, ale od niedawna całkiem sporo.

 Ważył moje słowa, łypiąc z ukosa. Zdawało się, że na chwilę odpłynął, niknąc we własnych wspomnieniach. Dostrzegłem maleńką łzę.

 — Skoro tak gadasz — odchrząknął. — Podobno miłości może doświadczyć i durak.

 Poczułem się trochę pewniej i już chciałem zaoponować przed docinkami, kiedy nagle doleciał mnie warkot psów. Chwilę później przedział oświetliło białe światło, ale obaj byliśmy już na podłodze. Trwało to ledwie moment i choć nie miałem pojęcia przed kim się ukrywamy, czułem, że od naszego wykrycia wiele zależy. Całe to świecenie trwało góra minutę. Minutę, podczas której w ogóle nie oddychałem. Na dodatek starzec wszczepił mi się pazurami w bark, by odwieść przed ewentualnym powstaniem.

 — Cholerne czorty — szepnął, kiedy jazgot się oddalił. — Co ich podkusiło, by szukać tak daleko od stacji?

 — To sokiści? — zapytałem, wciąż leżąc.

 — Kto?

 — No, strażnicy kolei. Wie pan. Ci, co mają dbać tu o porządek.

 Chwilę milczał, jakby układając w głowie moje słowa. Potem poinformował:

 — No to pewnikiem strażnicy, można rzec, ale nie pora teraz na czczą gawędę. Idę odpalić pociung. Idziesz ze mną?

 Kiwnąłem głową.

 — No to chuć, smarku. Może się nawet i przydasz.

 — Na imię mam Michał.

 — Ho-ho. Pięknie. Tak samo, jak Michał Anioł. Tyż malujesz?

 — Nie.

 — Więc będę wołał cię smarkiem. A teraz ruszże się szybci, bo tamci mogą powrócić.

 

 *

 Dotarliśmy na początek i starzec ruszył. Miałem wrażenie, że w pociągu jesteśmy jedynie my, lecz gdy go o to spytałem, nie odpowiedział.

 Przez około dwadzieścia minut jechaliśmy tylko trasą podziemną. Trasą, której nie znałem i którą na sto procent jechałem pierwszy raz w życiu. Same kręte tunele. Niekiedy tak bardzo, że przypominały gokartowy tor. Miałem poważne obawy o bezpieczeństwo.

 W pewnym momencie wyjechaliśmy na starą stację. Stację, jestem pewien, nieużywaną. Wszędzie leżał robotniczy sprzęt w większości do połowy przysypany. Taczki. Beczka do mieszania cementu. Nawet koparka. Wszystko stare, zmurszałe i poniszczone.

 Stanęliśmy. Staruch wyłączył światła, zalewając nas absolutną nocą.

 — No smarku — szepnął. — Tera mamy z godzinkę. Możesz się kimnąć albo…

 — Albo?

 — Albo ja się uwalę, bom wykończony. Jak się zmieni zwrotnica, to mnie obudzisz.

 — Skoro zmienia się automatycznie, to chyba wystarczy nastawić zegar?

 — Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Kiedym żem gadał, że tak jest? Zresztą patrzaj. Wszystko wiekowe i pomurszałe. Myślisz, że dociera tu technika?

 — Nie mam pojęcia — odrzekłem. — Ale jakoś jechaliśmy do tej pory.

 — Matko jedyna w niebiosach. Co za naród. Wszystko cholera chcą wiedzieć. Dlaczego? Jak? Srak? Nie starczy ci, że coś działa?

 — Nie — odpowiedziałem. — Dążenie do wiedzy, przyspiesza rozwój i postęp, ale nie o to mi chodzi.

 — A o co, jeśli można zapytać?

 Zrobiłem krok w jego stronę, starając się patrzeć mu w oczy. Już nie wydawał się groźny. Szalony i nieobliczalny jak najbardziej, lecz niebezpieczny z każdą chwilą mniej.

 — Chciałbym po prostu wiedzieć, co tu się dzieje, bo na oko widać, że coś dziwnego. Jakby nie było, jestem w to wszystko wplątany.

 — Z własnej cholera głupoty — podniósł głos. — Ale z drugiej strony, może racja. Należy ci się chyba wyjaśnienie.

 — Niczego więcej nie pragnę.

 — No ja myślę, że niczego nie pragniesz. Pytanie tylko, w co będziesz umiał uwierzyć?

 Zastanowiłem się, wiedząc, że od odpowiedzi zależy dalsza rozmowa. Wszystko było już tak popieprzone, tak surrealne, że chyba nie mogło być bardziej. To jak zbyt realistyczny sen. Nic tylko czekać zbudzenia.

 — W tej chwili chyba we wszystko, proszę pana albo przynajmniej w większość. Sytuacja jest tak bardzo pokręcona.

 — A juści, że pokręcona — przytaknął, ukazując w parodii uśmiechu przeżarte nikotyną koniuszki zębów. Widać było, że i z niego ciśnienie zaczęło schodzić. — Dobra, opowiem ci, ale jak usłyszę tylko maleńki kwilot, jakieś durackie śmichy, to…

 — Nie będzie niczego takiego, proszę pana. Pragnę tylko wiedzieć, co tu się dzieje i daleko mi teraz do żartów.

 — Oby było, jak gadasz, bo jeśli będziesz się naigrawał, to kaput. Gówno opowiem. A tak w ogóle, to nie nazywaj mnie panem. Ani da to strojności, ani grosza. Stoi mi Henryk.

 Nie wiedziałem, czy godzi się pierwszemu podawać dłoń, zwłaszcza że facet zdawał się piekielnie zasadniczy. Na szczęście wyciągnął swoją, chropowatą i wielką jak szufla. Wymieniliśmy grzecznościowy uścisk.

 Chwilę potem kolejarz zaczął opowieść.

 

 Link do części VI: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1298

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 6

Opis:

już jestemy na 1/3 wysokości. Odwagi.

Dodano: 2019-12-06 23:27:37
Komentarze.
~JamCi 10 m.
Stoi mi, Henryk - po co ten przecinek? Chyba niepotrzebny
Lecę do następnej :-)

Odpowiedz
*Canulas 10 m.
no tak, no tak
Odpowiedz
~Angela 10 m.
Mowa faceta z łomem wystylizowana fantastycznie. Przede mną jeszcze jeden rozdział i mordka się cieszy : )
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Z tą mową to już mówiłem. Świadom jestem rozwastwień, ale wstrzymam się z odpowiedzią

Odpowiedz
~Angela 10 m.
Nie jęcz, mi czytało się przyjemnie.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
byde jęcoł

Odpowiedz
~Angela 10 m.
To bydzi wpierdziel (:
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Kurde blaszka, przemoc na Canulardo. No wieta co

Odpowiedz
~JamCi 10 m.
hahahhahaha Kobieta Cię bije?
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Nie wytrzymam: Pernamentna inwigilacja
Odpowiedz
^krajew34 10 m.
Na pewno rzuca się fajna gadka starego, znacznie lepsza niż kawałek z poprzedniego rozdziału. Trochę dziwne, że tak łatwo zaufał głównemu bohaterowi. No chyba, że to taka dziwna, pokręcona postać, to wtedy to zaleta. Cóż sam tekst, mówiąc kolokwialnie dupy nie urywa, ale na pewno czyta się dobrze i swobodnie, co nie zawsze jest takie oczywiste.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
No więc dziękuję... chyba Gadka jest jaka jest, być może wyjdzie, czemu akurat taka, być może nie. oo
Odpowiedz
~entropia 10 m.
No nie wiem, nie wiem, z burczącym brzuchem, czy dam radę.

Odpowiedz
~entropia 10 m.
Can Gadoj jak żeś tu pszyloz
No memlaj do piczy cielesnej. Skądżeś się urwał? — No tu Vivienek Jones to jakiś burak wiejski ćwikłowy nie... pasterny. No nic niezła kaszotto będzie
Odpowiedz
~entropia 10 m.
Stoi mi Henryk. Ha, założę się że to teraz dopisywałeś przez zajawki stylizacyjne, chyba że już wtedy widzisz miałeś takie inspiracje... Tutaj właściwe to trzeba przejść do next by coś więcej powiedzieć. I chyba jutro łykne wszystko lub w piątek.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Przegrałabyś. Teraz jak trafię błąd lub ktoś mi wytnie - poprawię, ale sam za głęboko w meandry opka nie zaglądam.
Odpowiedz
~entropia 10 m.
No popatrz. Wolę taką niż archaiczną, historyczną ( poprzez trudność ). Uśmiałam się ) i bardzo podział dialog na wyobraźnię.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Hmmm być może owe heheszkowanie pojawiło się temu, iż "nieopacznie" se we głowie zwizualizowałaś. No bo fakt: Stoi mi Henryk - można obrozumić opacznie
Odpowiedz
~entropia 10 m.
Wyobraziłam sobie dobrze, starego łajdaka a mowa extra )
Odpowiedz
*Ritha 10 m.
— No to chuć, smarku. Może się nawet i przydasz[.]

" — No to chuć, smarku. Może się nawet i przydasz
— Na imię mam Michał.
— Ho-ho. Pięknie. Tak samo, jak Michał Anioł. Tyż malujesz?
— Nie.
— Więc będę wołał cię smarkiem" ))

fajny ten dziadziu, pocieszny, Bercik taki
Odpowiedz
*Ritha 10 m.
ps. Masz zły link na górze, maestro, winien być:
https://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/1245.php#
(tamten też przerzuca, ale do komentarzy pod tekstem, w sumie wszystko jedno, jak uważasz)
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Już korykuję linka i dokropkowuję. Nie wiem czemu tak.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
eeee, signiora, nei. Dobry mam link. Cuś chyba niehersztejen
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
a nie, fakt, na dół rzucało zszokowanego czytelnika lub zagubioną czytelnicę. Racjax
Odpowiedz
~marok 10 m.
w linku pisze koment, to znak, że będzie wywalać na dół
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Tak, tak, rezolutny kawalerze. Trochę na siłę, ale obrazek złożyłem. Puzzle pogięte, ale złożyłem. Lżej się śpi, wiedząc, że czuwasz.
Odpowiedz
~Adelajda 10 m.
Świetna część. To jakiś pociąg widmo, czy coś takiego. Henryk genialnie wystylizowany.
Tu już zrobiło się ciekawie.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Dziękuję Adelajdson. Jak ciekawie, to gites.
Odpowiedz
~Agnieszka 10 m.
No, no... lecem dali...
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
ej, jak Ty zapierdzielasz. Ty to czytasz, czy tylko na to plujesz
Odpowiedz
~Agnieszka 10 m.
hahaha jak się w coś wciągnę, to lecę ... i lecę ... i lecę... tera po herbatkę, ale zaraz cd
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Dobra jesteś Swego czau Zaciekawiony chyba w dwa dni pierdolnął całą rurę w ziemi, a Terribel chyba w ciągu jednej pocztowej zmiany. To były dobre czasy.
Odpowiedz
~Agnieszka 10 m.
nooo, pamiętam te czasy... Rura mię też wciągnęła jak diabli. Choć wtedy zdajsie jeszcze na etacie tyrałam... hm... albo i nie.. juz chyba na swoim, ale strasznie maaałooo czasu było, pamiętam. A czytać się chciało..
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
Mam zamiar po liftingu wstawić kiedyś tam
Odpowiedz
~pkropka 10 m.
" — No to chuć, smarku. Może się nawet i przydasz.
— Na imię mam Michał.
— Ho-ho. Pięknie. Tak samo, jak Michał Anioł. Tyż malujesz?
— Nie.
— Więc będę wołał cię smarkiem. A teraz ruszże się szybci, bo tamci mogą powrócić." - cudny dialog <3 Już lubię staruszka.
Odpowiedz
*Canulas 10 m.
O proszę, nie Ty pierwsza. Dziwne, no ale Vox populi
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin