jasno ciemno
Idée fixe cz. 4 Idée fixe cz. 3

TW 2 – Bumerang

 Postać: Przeklęte rodzeństwo

 Zdarzenie: Bitwa na poduszki

 

 Miał słone palce, gdy zlizywała z nich resztki zjedzonych na przystawkę Laysów. Porównywała ich smak ze smakiem własnej skóry. Przenikali się wzrokiem. Gdzieś na poziomie elementarnego zachowania wychodziły z niej skrywane kompleksy. Próbował wydobyć treść spomiędzy zaimków i wypełniaczy, nie zdając sobie sprawy, w jak wielkim stopniu tworzyły ją wątpliwości.

 Syjamskie rodzeństwo połączone w najbardziej naturalny sposób. Tak, właśnie w ten. Znowu, tylko na chwilę. Potem wychodził, ochłonąć, odpocząć, przemyśleć parę spraw.

 Wszyscy jesteśmy uwięzieni w swoich ciałach – mówił. Ja, ty, my w nas. Urwijmy się z łańcucha. Najlepiej się myśli, wbijając wzrok w punkt. Nie krępuj się, kucnij, sikaj. To prolog tej historii, epilog nas.

 Czytał jej Ulissesa, udawała, że rozumie.

 A potem znów poszatkowani codziennością poszatkowaną nimi, pośród zmurszałych ścian, z wolna tracąc entuzjazm, zanikali.

 Czuła to, wiedziała, bardziej niż on.

 W zjadającym wierzchnią warstwę naskórka mieście, z butelką mineralnej na podłodze obok łóżka. Wystarczy, że sięgniesz ręką, kochanie. Prawisz hermetycznie, prawisz tak, że nie zrozumie nikt, mieszasz czasy, narracje, mylisz nas. Ci wszyscy ludzie wokół.

 Uderzyła go poduszką. Jeden, drugi, kolejny raz.

 W mieście z własnych historii, zmyślonych wspomnień, imaginacji beztroski, w celach z własnego „ja”. Od środka po brzeg wypełniał ją wrzask. Poduszka wróciła ze zdwojoną siłą. Uśmiech-bumerang, beztroska instant.

 Usiądź naprzeciwko mnie, powiedz kim jesteś, kim ja jestem, i na co komu ten cały, jebany, świat.

 Unoszę się, wybacz.

 

 Może dopiszę do tego dalszy ciąg, może dopisze go życie, może jest mi wszystko jedno, może jutra nie ma, może nie ma nas. Może istnieją tylko banalne zakończenia.

1801 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 27

Opis:

Dodano: 2019-12-07 22:38:59
Komentarze.
Albo ja staję się Ritha coraz bardziej tępy (co jest bardzo prawdopodobne), albo Twoje teksty są coraz bardziej hermetyczne. Nie wiem, być może oddalamy się ze zdwojoną prędkością, bo Ty idziesz w stronę geniuszu, a ja może nie tyle w stronę miernoty, ale zwyczajności. Płynność, gładkość, wirtuozeria wypowiedzi niezaprzeczalnie robią wrażenie, ale dla mnie tekst jest o... niczym. Jest jakby szyfrowaniem czegoś, co w ogóle tego szyfrowania nie wymaga.
Ulisses. Kiedyś w Irlandii moja córka ze swoim zięciem zrobili nam niespodziankę. Zabrali nas w Dublinie do apteki, właśnie tej, która stała się prototypem apteki Joyce'a. No fajnie. Połaziliśmy, popatrzyliśmy, chcemy wychodzić, a moja córka mówi: "nie, nie teraz dopiero się zacznie". Przyszli jacyś ludzie, z którymi świetnie się zna, pojawiły się egzemplarze Ulissesa i po krótkim wstępie każdy miał czytać fragment, oczywiście w oryginale. Spękałem, powiedziałem, że wychodzę, dla mnie język Ulissesa jest za trudny do czytania i nie będę robił obciachu. Usłyszałem: "Ty ojciec tchórzysz?" No to k..wa zostałem. I czytałem. I sprawiało mi to frajdę. A potem był pub, kolacja, piwo. W Twoim opowiadaniu dla mnie było dobre wspomnienie - przez Ulissesa, którego uwielbiam. Czytałem dwa razy. Pewnie niewiele zrozumiałem, ale coś mnie w nim wciaga. Twoje Ritha opowiadanie przeczytałem cztery razy. I nadal mnie odpycha.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Wiem Nachsz, ono jest o niczym, straciłam frajdę z pisania na pewien czas i właśnie ja odzyskuję. Trochę pisze dla siebie chwilowo, szukam toru, jestem blisko ale wciąż obok, mam strzępki myśli, zbijam je do kupy, wychodzi bełkot, wiem, ale chwilowo tak chcę (muszę, potrzebuję, bo lepiej pisać tak niz wcale). Ulissesa nie skończyłam, trochę mnie pokonał, a że poddawać się nie lubię, to planuje drugie podejście.
Pozdrawiam, Nachsz
Odpowiedz
"Wiem Nachsz, ono jest o niczym, straciłam frajdę z pisania na pewien czas i właśnie ja odzyskuję itd". - pierdolisz Ritha. Jesteś cwańszym graczem niż ja i wiem, że jesteś przekonana o jakości tego tekstu, ale po co robić Nachszonowi przykrość i mówić mu prawdę, że naprawdę trochę stępiał. Miałaś do wyboru albo Prawdę albo Dobro. Wybrałaś Dobro
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Hahaha, zwariowałeś
Jest takie opowiadanie w zbiorze "Krolestwo spokoju" Ketchuma, ktore zaczyna się slowami - Urodzilismy się w noc psot. Jane i ja. Nie zrobiliśmy nic złego.
Potem spójrz na mój zestaw.
I może wtedy
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
A jesli mam byc w 200 % szczera, to uwazam, ze ta miniaturka jest niezla jezykowo, ale slaba pod kątem przekazu, gdyż calkiwicie hermetyczna. No tak jest i trudex.
Sztukę podobna definiuję plastyczne pole pod interpretację.
Bełkot zapewne też.

Odpowiedz
Może wtedy tekst do mnie przemówi? Nie przemówił. Widziałem zestaw wcześniej. Jestem głupi. Idę spać. Będę sobie wyobrażał, że jestem mądry zanim zasnę. Ale jak to sobie wyobrazić? Dobranoc.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Nachszon... ))
Dobranoc
Odpowiedz
Przeczytałam komentarze niżej i tak sobie myślę, że chyba kupiłam jakiś deczko spierdzielony egzemplarz Królestwa spokoju, bo u mnie opowiadanie zaczyna się od "Dla June i dla mnie, odkąd sięgamy pamięcią"... Chyba, że jednak dobry, no nie wiem.
A wracając do Twojego opowiadania, to nie mam wrażenia, że jest hermetyczne, bardziej takie, że jest inne, bardziej tajemnicze, że to opowiadanie czeka tak bardzo na rozwinięcie, aż trochę boli, iż jest to niewiadome czy będzie ciąg dalszy. Tak się nie robi, bo to jest naprawdę dobre. Tak samo jak Twoje opowiadanie wrzucone na Literkowa Bitwe na Rymy, którą wtedy ja wymyśliłam i byłam taaaka dumna, że Ritha wzięła w tej edycji udział i byłam taka szczęśliwa, a potem jej się odwidziało i usunęła. Tego się nie robi prostym ludziom jak ja.
Także proszę te "może" sobie schować w kieszeń, bo mnie opowiadanie złapało za serducho i może nie jestem jakimś autorytetem, któremu warto ufać, ale tak jest.
W opowiadaniu przelewa się i wylewa jakaś tajemnica i coś nieuchwytnego pomiędzy tym rodzeństwem, co jest bardzo intrygujące.
I już mi się ciśnienie od rana podniosło.
Pisz babo Ritho, bo potrafisz.
Pozdrówki
Odpowiedz
Spora kondensacja. Pomysł i temat trudny, warty rozwinięcia lub tekst ma pełnić rolę zaznaczenia pewnego naturalnego problemu i rozważania już po stronie czytelnika. Poszukiwanie siebie, tożsamości, Ulisses, drogi do domu, by przetrwać trzeba wykazać się przebiegłością. Nie czytałam, jeszcze trudniejsza łamigłówka to Finneganów tren, być może największa łamigłówka w świecie literackim. Samo przetłumaczenie na język polski było sporym i czasochłonnym wyzwaniem dla naszego rodaka.
Twój tekst jest zagadkowy,ale myślę że sami bohaterowie są dla siebie zagadką. Usiądź naprzeciwko mnie... Tekst bardzo gorzki przynajmniej ja tą gorycz mocno wyczuwam w nim.
Odpowiedz
Przeczytałem komentarze Entropii i Adelajdy i stwierdziłem, że jednak nie jestem głupi. Jestem bardzo głupi. Idę się powiesić. Na drążku. Nie bedę się podciągał, tylko się pobujam jak goryl albo szympans. inteligencja ta sama mniej więcej (też umiem sobie obrać banana), ale sprawność tamtych lepsza. Idę się bujać.
Odpowiedz
~Angela 1 r.
Ciężko napisane, ale w jakiś taki sposób zaklinający czytelnika, niepozwalający się oderwać.
Odpowiedz
Jest tak:
Jest dużo. Jedt bardzo dużo. Tutaj im lepiej sie Ciebie zna, tym widać wiecej, co może być rysą na tekście, bo jeśli zrozumienie treści zależy od poznania autora(ki), hermetyzuje całość.
Jest to tekst, który - mam wrażenie - musiał powstać. Jest na czasie. Jest na osi czau Twych wewnętrzynych zmagań i wątpliwości. Zamydlenie, choć sprawne, przywołaniem Ketchumowskiego zbiorku jest ok, ale to nie jest tekst na kanwie tego zbiorku.

To tekst o wątpliwościach, granicy i zakazaniu. O wielu ważnych - nie do dońca elastycznych kwestiach.
Posuwając się do tak dalekich nadinterpretacji często się boję, czy nie robię z siebie debila.
Tutaj się nie boję.
Tama puszcza. Możesz pisać bez papierosów. To dobry prognostyk dla Mieleckich bibliotek
Pozdrovello
Odpowiedz
Przeczytałem komentarz Canulasa i do bujania się dodałem cały zestaw nieartykowanych dźwięków (pochrząkiwanie, mlaskanie, pokrzykiwanie), co w sposób znaczący oddala mnie jeszcze bardziej od istoty inteligentnej jaką jest człowiek piszący i czytający (chrrr, pszsz aaa!! oooo!!! ghiii jahahaha). Już wiem!!!! tekst jest po to, żeby mnie wykończyć!!!! Nie czytam go więcej.
Odpowiedz
~JamCi 1 r.
Wszystko, tylko nie "banalne zakończenie".
Mam wrażenie powrotu. Powrotu do pustostanu.
Takie same emocje przy czytaniu. Taka sama głębia do bólu, prawdy do kości.

Odpowiedz
!sensol 1 r.
te bliźniaki, to para kochanków. nie wszystko się układa, tak jakby chcieli. tak to odczytałem. (po trzecim razie zajarzyłem. albo i nie?) ale tak interpretując, tekst nabiera sensu, a zdania przestają mnie wbijać w podłogę, tylko niosą. jestem zuch?
Odpowiedz
~jotka 1 r.
Przeklęte rodzeństwo ❤️ To mi nasuwa ulubioną serię o kazirodczym związku, do której lubię wracać.
Co do tekstu: nie potrafię jakoś się zagłębić i znaleźć najważniejszy punkt. A może tu go nie ma? A wszystko oscyluje wokół fascynacji, tajemnicy, pozornej beztroski uczepionej między tymi dwojga? Nie wiem. Może ja sprzed kilku miesięcy bym coś odgadła. Obecna ja, która nie napisała od x czasu nawet zdania, nie potrafi rozszyfrować prostych metafor.
Trochę mi tego brakuje, ale wiem że byłoby ciężko znów zacząć, wiec dobrze ze Ty dalej działasz!
A i językowl rzeczywiście smaczne.
Odpowiedz
Pierwsze, najmocniejsze wrażenie, jakie odnosi się po przeczytaniu tekstu to nie wprost opowiedziany erotyzm, który jakby broni się przed opowiedzeniem samego siebie, jakby nie chciał być opowiedziany. Lizanie palców, czynności intymne w obecności drugiej osoby. "Wszyscy jesteśmy uwięzieni w swoich ciałach – mówił. Ja, ty, my w nas. Urwijmy się z łańcucha" to tyle, co nie przejmujmy się własną cielesnością, nie róbmy z niej ograniczeń. Pod płaszczykiem ciała zawsze kryje się uwięziona myśl. Człowiek jest napięciem między tym, co cielesne, a tym, co duchowe. Chcę się uczyć, ale nie mogę, bo rozprasza mnie napięcie erotyczne albo ból zęba. Odwrotnie to nie działa. Można złagodzić napięcie erotyczne albo ból zęba przez zajęcie się inną czynnością, ale nie da się wyeliminować tych odczuć kompletnie, dopóki nie zrobi się z nimi porządku.
I tu pojawia się Ulisses. Albo jest symbolem "wysokiej" hermetycznej inteligencji, która w nas jest i do której trudno dotrzeć i wtedy mogłoby tu być wymienione dowolne inne trudne dzieło, ale Ulisses jest symbolem w świecie sztuki jednocześnie czegoś niezrozumiałego jak i doskonałego. Jak nasze własne wnętrze. Albo jest (Ulisses) indukcyjnym wskazaniem drogi, którą ma podążyć odbiorca w tym konkretnym tekście. W tym drugim przypadku to symboliczna droga do domu, ale pod symbolem kryje się droga do samego siebie, a więc w to samo miejsce, co w przypadku pierwszym (Ulisses jako symbol hermetycznej wysokiej sztuki). Wtedy to syjamskie rodzeństwo to ja i ty, które jest we mnie, i które ze mną rozmawia, ale nie ma nikogo na zewnątrz. Powrót poduszki ze zdwojoną siłą to przewrócenie się z boku na bok. Myśl, która powoduje wrzask duszy, a w świecie zewnętrznym żąda ruchu ciała, zmiany pozycji, bo najlepiej myśli się, patrząc w jeden punkt, ale czasami ta myśl jest nie do zniesienia i trzeba się ruszyć, aby ją odpędzić. Przewrócić się na drugi bok. Rzucić poduszką. A potem ją zabrać i znów się do niej wtulić. Poduszka-bumerang. A inna płeć? Wewnątrz każdy z nas jest i nim i nią, a rozmawiam z nim, bo tęsknię za jakimś nim na zewnątrz, rozmawiam ze sobą nią, bo tęsknię za jakąś nią na zewnątrz. Taką interpretację wydaje się potwierdzać fragment: „W mieście z własnych historii, zmyślonych wspomnień, imaginacji beztroski, w celach z własnego „ja””. I teraz fragment genialny. Co najmniej dwupłaszczyznowy:
„Może dopiszę do tego dalszy ciąg, może dopisze go życie, może jest mi wszystko jedno, może jutra nie ma, może nie ma nas. Może istnieją tylko banalne zakończenia”.
Czy ten fragment jest zakończeniem opowiadania, czy refleksją Autorki? Nawet, gdyby sformułowałoby się wszystkie możliwe interpretacje i odtajemniczyło tekst, ten fragment na zawsze powinien pozostać tajemnicą.
Tekst technicznie doskonały. A ponieważ miarą jakości tekstu jest jakość refleksji odbiorcy, więc tekst jest doskonały nie tylko technicznie. Świetna robota Ritha. Klasa.


Odpowiedz
I jeszcze jedno. Czasem, podczas zbliżenia, kobieta tak zaciska nogi, że wejście w nią staje się niemożliwe. I pragnie i nie chce jednocześnie; jedynym wyjściem wydają się siła i przemoc dająca posmak gwałtu albo rezygnacja. Ale kobieta nie chce zrezygnować. Wtedy pozostają trzy wyjścia: dać sobie spokój i zasmucić kobietę, stoczyć z nią bój i zamiast odprężającej przyjemności odczuwać zmęczenie, sprawić przykrość kobiecie ale tak, aby potrzebowała nie gwałtu lecz czułości. Wtedy się otworzy i pozwoli wejść w swoje piękno. Ten tekst od początku był piękny, dlatego tak go się uczepiłem, ale był przede mną zamknięty, a nie chciałem go gwałcić
Odpowiedz
Nachszon ale odwracasz...
Ale ta poniżej interpretacja jest piękna logiczna, odkrywa wiele elementów i łączy. Brawo!
Odpowiedz
Ale, ale to znaczy czas spać ale... zanim zamknę powieki przeczytam jeszcze raz metodą już odkrywkową.
Odpowiedz
@entropia No akurat w tym przypadku niczego nie odwracam. Jeżeli tekst uznaję za w jakiś sposób za bezwartościowy dla mnie, nie wracam do niego, nie patrząc na to, co piszą inni. A tu wracałem często. I nie dlatego, ze to Ritha. Zbudowałem interpretację na swoim czytaniu, odpowiedziach Rithy i komentarzach. Ale to nie jest ten przypadek, kiedy mówię, że świetny bo inni tak mówią. Nigdy tak nie robię. Ale potrzebowałem więcej danych tym razem, współpracy innych. Zresztą, mam to w dupie, możesz myśleć że zmieniłem punkt widzenia, bo innym się podobał. Tak czy tak tekst świetny.
Odpowiedz
Nachszon wybacz, głupia ( bo złośliwa w odbiorze)pierwsza myśl nasunęła się sama. Powinnam w nią rzucić poduszką, ale przez tekst Rithy i Twoją interpretację nie mogę zasnąć, nie ma co zwalać. Pojawiło się tu u ciebie takie magiczne słowo „uporządkowanie ja".
Odpowiedz
Tak wskazówka – droga do domu, droga do Ja.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Jezu, co tu sie dzieje... :o
Odpiszę Wam, ludzie, hm, kiedyś. Jutro może, czy coś.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Móze tak na szybko.
@Adelajdo, tamten tekst usunęłam, bo boksowalam sie pod nim ze Smurfem, koniec koncow stwierdziłam, ze nie bedę sie wpierdalac ze swoja pseudopoetycka proza w konkurs wierszy. Dzięki za wiarę, ale pssst, za bardzo mla hajpujecie Dziekuje za miłe slowa. Moze to nie byl poczatwk tamtegk opa, akd te zdania na bank tam wysteouja.
@Angela, @JamCi - dziękuję <3
@sensol, tak, jesteś zuch
@Canulardo... niepokojąco dużo ze mnie czytasz, biegle po rithońsku, hih, zamydlanie Ketchumem, no wieta co! True Canulardective
@Nachszon i @Entropia, Wam odpisze jutro, bo to jest jakieś szaleństwo Nachszon chrumka... xddd
@Jotka, bedzie dobrze, przez 3 miesiace nie napisalam nic, wracam, wiec to i dla Ciebie dobry prognostyk


Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Nie no, nie wytrzymam do jutra, choc jednym okiem spie, czytam te Wasze komentarze i cieszy mi sie mordka, ze taka duskusja się nawiazała, Nachsz bardzo bogata intepretacja, w duzym stopniu zbieżna z moja, ktora nota bene mialam przedstawic, ale hm, ale stwierdziłam, ze gdybym chciala, by ta historia zostala napisana w bardziej czytelny sposób, to tak by zostala napisana.
Zestaw moj jest konstrastem pomiedzy czymś - tak jak napisala Entropia - gorzkim, czyli przeklete rodzenstwo, moglam pojsc w jakies mordy i zlo, ale uderzyl mnie motyw czegos zakazanego, dlatego w milosc, zdarzenie - bitwa na poduszki - kojarzy sie z beztroską. Krótką, chwilową, momemtem, podczas ktorego udają, ze ona w ogole istnieje, ze nie jest poza okregiem, w ktory zostali wpisani.
Czytal jej Ulissesa, udawala, ze rozumie, bo chciala mu dorownywac.Byc moze on rowniez udawal, bo chcial jej imponowac. Koło się zamyka. Byc moze musieli sobie cos udowadniac, bo zbyt wiele okolicznosci krzyczalo o dowody.
Ulisses nie bez powodu - strumien swiadomosci uzyty tam, ktory jest dosc trudna sztuką, czy to wina Joyca, ze nie rozumie sie Joyca, byc moze po czesci tak, a byc moze przeszarzowal i kazdy boi sie tak stwierdzic, by nie wyjsc na glupszego, tak jak trudno wyznac rzeczy, ktore sa gleboko, reszta interpretacji Twojej Nachsz sie zgadza a propos Ulissesa.
"Syjamskie rodzeństwo połączone w najbardziej naturalny sposób. Tak, właśnie w ten. Znowu, tylko na chwilę. Potem wychodził(...)" - to jest o seksie przeca ;D
Musze spac, sorka za brak polskich znakow i dziekuje ze tak wspanialy odbior Motywujace.
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
Tekst jak zwykle za mądry dla mnie, pewnie musiałbym z kilkanaście razy przeczytać, by pojąć wszystko. Mimo to widać kawał dobrej roboty i po pierwszym przeczytaniu mam szczątkowe pojęcie, więc nie jest źle i mogę postawić komentarz. Wprawdzie nie będzie zbyt merytoryczny, ale co tam. Byłem, przeczytałem, mózgu nie spaliłem.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Super, Krajew, że zajrzałeś i zostawiłeś ślad
Odpowiedz
Po przemyśleniu, to jest ten przykład tekstów, co jednak trzeba patrzeć przez pryzmat autora Can dał tu dużą podpowiedź, i ten Ketchup którego nie czytałam ale znam klimaty. powinien już jasno nakierować. przyznam się szczerze, że interpretacja Nachszona u mnie wygrała z tym co autor miał na myśli, plus użycie Ulissesa jako wskazówki,drogi do domu, a nie mądrowania się, bardziej mi pasuje niż związek kazirodczy. Co nie zmienia faktu, że mały kawałek, świetny i dał popalić
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
))
Wiesz, nie do konca wiem, co chce pokazac piszac, czasem to jest jak macanie czegoś w ciemnej szafce, kiedy nie ma prądu i szukasz latarki, niby kształty znajome i mniej więcej eiesz co gdzie masz, ale no, czasem samemu mozna sie zdziwić
Odpowiedz
Tak szczególnie jak wszyscy macają i widzą co innego i jeszcze pasuje do tego co ty macasz. Kurde zawsze się bałam tych pudełek )) fajne trafne porównanie
Odpowiedz
*Ritha 1 r.

Odpowiedz
Przeklęci, skazani na siebie. Tracą to rozszczepieniem jaźni. W nas nie tylko my sami. W nas dziecko, krytyk i jeszcze innych teorii partja. Bądź tu sobą.
Odpowiedz
I pisz wiersze.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Fajnie patrzysz na rekst, Szu. Dziękuję za wizytę
Odpowiedz
Widzę tu dwie płaszczyzny, jedna wierzchnia o zatracaniu się w miłości, która nie powinna istnieć. Która niszczy, zamiast rozwijać i powoli zabija.
Druga płaszczyzna jest stopniem na który zeszłaś już raz i na który teraz nieśmiało wracasz. Stopniem tuż przed tym, gdzie odkrywa się swoje prawdziwe ja. To brzydkie i odpychające, którego nikt nie chce w sobie oglądać. Które trzeba albo zaakceptować i pokochać, albo oddać się całkowicie rezygnacji.
Kłaniam się nisko. Potrafisz namieszać w głowie.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Zeszłam raz, kiedy? Ciekawam, który tekst Ci się skojarzył.
Może i potrafię, najbardziej w swojej własnej. Pisanie sporo kosztuje. Albo jest po prostu rekompensatą
Dziękuję za wizytę
Odpowiedz
Skojarzyło mi się z tym co czytałam u ciebie, jak cofałam się w czasie na opowi. Z żadnym konkretnym, ale około pustostanów.
Teraz już nie odnajdę
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Okejo, czaję
Odpowiedz
Witaj,
Hm... no taka ty i nie ty. Trochę jak pustostan, ino bez ciebie.
Nie umiem sie wgryść. W pustostan wnikałam naturalnie, tutaj no... jakby "za płytkie wody", albo "zbyt mętne", bo nie umiem.
No, tyle.
Pozdrawiam
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Hejo, bo tak sobie myślę, że nie można się non stop odsłaniać. Zrobiłam to raz, cyklem Pustostan i więcej odkrywania kart nie planuję
Fajnie, że zajrzałaś Agu i dzięki za szczerą opinię.
Pozdrówki
Odpowiedz
*Manta 1 r.
Jest w tym tekście coś intrygującego. I mam nie dosyt, bo zbyt krótki i bez zakończenia
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Oooo, Manta, dzięki za wizytę To prawda, zakończenie jest dość, ekhm, otwarte, no tyle z siebie wycisnęłam
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin