jasno nowy wygląd
Idée fixe cz. 7
<
Idée fixe cz. 5
>

Idée fixe cz. 6

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 „Dziękuję. Dolicz, proszę, koszty amortyzatorów do rachunku. Pozdrawiam”.

 Wpatrywała się przez chwilę w skonstruowaną wiadomość. Nie. Nie będzie go o nic prosić. Bezczelny typ powymieniał części, pomimo że wyraźnie powiedziała, żeby nie ruszał. Co on sobie myśli? Typ rządziciela, takiego, co to stawia przed faktem dokonanym. O co to, to nie.

 „Dziękuję. Nie trzeba było. Dolicz do rachunku. Pozdrawiam”.

 Nie no… Trochę zbyt obcesowo. W sumie miło z jego strony, przecież to też bezpieczeństwo jazdy. Może się o nią martwi? Nie! Nie będzie dorabiać do tego historii, pomyślała. I nie będzie kombinować.

 „Hej. Jaki jest koszt tych amortyzatorów?”

 Poszło. Ha! Genialnie. Zapytała o konkrety. Zrobiła tak – jakby to Piotr powiedział – jak dorośli ludzie.

 I nie zamknęła sobie drogi do dalszej konwersacji – z kolei ta, usilnie tłamszona myśl, tłukła się gdzieś z tyłu głowy. Ewa świadomie ją odrzucała. Wcale nie ma takiej myśli. Takowa myśl absolutnie nie istnieje.

 „A co? Szukasz adekwatnej cenowo kawy? W rynku jest dość drogo ;) O 18?”

 Pieprzony, cwany, irytujący dupek!, pomyślała z rosnącym bananem na twarzy. Co on sobie wyobraża, że ustawi spotkanie i ona się, ooo, dostosuje? Co to, to nie! Swoją drogą dość wyszczekany jak na zwykłego mechanika.

 Kątem oka wychwyciła swoje odbicie w czerni ekranu wyłączonego telewizora. To, co dostrzegła, przestraszyło ją nie na żarty. Była to twarz uradowana. Jest niedziela, a facet, który „się w niej zakochuje” na pewno chciałby spędzić ten dzień we dwoje.

 Albo i nie. Może dziś też ma nastrój pod samotnię?

 I wtedy plan idealny strzelił ją w pysk! Zrobi tak – zapyta Piotra, co porabia i czy chce się widzieć, bo jak nie, to ona potowarzyszy Iwonie, żeby się jakoś wdrożyła w nowe miejsce. I jeśli on stwierdzi, że w porządku, wówczas Ewa zrobi dokładnie tak, jak powiedziała. Weźmie siostrę i pokaże jej miasto.

 Zahaczając o rynek.

 W okolicach osiemnastej.

 Toż to przecież jeden z najpiękniejszych rynków w Europie. Iwona koniecznie musi go zobaczyć w pierwsze kolejności.

 Pierwsza faza planu powiodła się bezbłędnie. Piotr uznał, że to dobry pomysł, a oni spotkają się w poniedziałek. Mało tego, zaproponował coś, co ją lekko wybiło. Powiedział, że jeśli będzie miała ochotę, to zabierze ją jutro do Krzesławic i byłoby mu szalenie miło, gdyby mogła zostać inspiracją kolejnej rzeźby. Tak to ujął. Nie zapytał, czy będzie mu pozować, tylko jakoś tak zagmatwanie. Spoko, odparła. Boże, czuła się jak idiotka. Chyba była za głupia dla niego.

 Tak czy siak, Bartek otrzymał wiadomość następującej treści:

 „Moja siostra przyjechała wczoraj. Chcę jej pokazać miasto. Możemy wypić z Tobą kawę o 18.00. Oczywiście, ja stawiam ;p”.

 Boże. Po co ten jęzor z przymrużonym okiem? Przepadło, poszło. Przecież to jest spoufalanie. A miało być z dystansem. Cholera! Nie panowała nad samą sobą, a to już jest przykra sprawa.

 W każdym razie miała przyzwoitkę, niezobowiązujące spotkanie i obwącha sobie teren raz jeszcze. Na neutralnym gruncie. A za amortyzatory i tak zapłaci!

 „Dla mnie bomba. Zadzwonię w okolicach szóstej. Pozdro”.

 Hm… „Dla mnie bomba”? Nie, jednak to zwykły szczyl jakich pełno. Pff. Bomba dla niego. Ucieszył się, że będą we dwie. No ładne kwiatki, znaczy – kobieciarz. Do osiemnastej zostało siedem godzin. Wystarczająco, by się ogarnąć i między czasie skoczyć do Teresy.

 

 *

 

 Teresa, jak co niedzielę, wyglądała jak królowa życia. W turkusowej sukience zaserwowała rosół, na który dzieciaki czekały z wypiekami na twarzy. Jak za komuny, pomyślała Ewa.

 — Karmisz je czasem? — zażartowała.

 — Mirek twierdzi, że robię lepszy rosół niż moja teściowa. — Puściła oczko. — Choć zabronił powtarzać to przy mamusi. Po co ma być kobiecinie przykro.

 — A jak tam on? Nadal posuwa telawiwianki?

 Przyjaciółka spoważniała.

 — To nie jest śmieszne — stwierdziła stanowczo, na co Ewie zrobiło się trochę głupio. Być może to faktycznie nie jest temat do żartów. — Jesteśmy razem osiem lat. To by mnie zabiło.

 — Ciebie i twojej energii nie jest w stanie zabić nawet wąglik, kobieto. No ale co, przecież powiedział, że przyjeżdża.

 Przez moment w ciszy stukały łyżkami. Rosół był istotnie wyborny.

 — No przyjeżdża. I zaproponował, żebyśmy pojechali w góry. Wszyscy razem, z dzieciakami, z tobą

 — Ze mną?

 — No, z tobą i z twoim… chłopakiem — dodała, poinformowana wcześniej przez kumpelę o każdym szczególe wieczoru w Piotrem. — Powiedział „rzućmy wszystko, jedźmy w Bieszczady”. To jest podejrzane. Wróci z podróży, by jechać w kolejną? Mirek zawsze był domatorem, coś mi tu śmierdzi.

 Ewa poradziła przyjaciółce, by zbytnio nie zamartwiała się na wyrost i przeszły do omawiania tematu kawy z mechanikiem. Teresa powiedziała, że jakby zabrała w góry jego, to nawet lepiej, bo gdyby na serpentynach zepsuł się wóz, czy coś… Śmiały się do rozpuku, spędzając miłe przedpołudnie i tym razem, o dziwo, nie robiąc żadnych głupot. Ewa potrzebowała właśnie takiego oderwania myśli. Zbyt dużo ostatnio analizowała.

 

 *

 

 Iwona miała skrzętnie, aczkolwiek chaotycznie, sporządzony plan zwiedzania – Brama Floriańska, Barbakan, Wawel, Ogród Botaniczny, spacer najstarszą z ulic – Kanoniczną, z której notabene ów Wawel widać. A dwunastu Apostołów pod Kościołem Piotra i Pawła? Grzechem byłoby nie rzucić okiem. Starsza siostra zgodziła się na wszystkie sugestie, jednak warunek był jeden – nocą. Kraków nocą był esencją magii.

 I romantyzmu.

 Za kwadrans szósta, gdy krążyły po urokliwych uliczkach starego miasta, zadzwonił on. Kilka luźno wymienionych zdań, stricte informacyjnych, że spotkają się dokładnie tu i tu. Ewa, gdy tylko rozłączyła rozmowę, poczuła, że oblał ją pot. I że jest cała roztrzęsiona.

 Musiała się ogarnąć. To tylko głupi mechanik!

 Pyskaty, ale nic poza tym.

 No może jeszcze punktualny, co okazało się kilka minut później.

 I uśmiechnięty.

 Rozmowny.

 A przede wszystkim, w przeciwieństwie do Piotra (i w przeciwieństwie do niej), wyluzowany.

 — Cmentarz żydowski zwiedźcie — zasugerował — może spotkacie dybuka. — Uniósł znacząco brwi, popijając piwo. Już drugie, po wcześniejszej kawie. Rozmowa o dziwo nawet się kleiła. To był świetny pomysł, by poszły we dwie.

 — Co to dybuk? — zaciekawiła się Iwona.

 — Taki duch — Nachylił się nad stolikiem, robiąc coś na kształt przerażającej miny — co w ciebie wchodzi.

 Ewa roześmiała się na głos.

 — Nie w ten sposób wchodzi — stwierdził, karcąc kobietę spojrzeniem.

 — Eeej! — oburzyła się rozbawiona. — Wiem, że nie w „ten” sposób. Normalnie, jak duch w człowieka.

 — Normalnie? — włączyła się Iwona. — Duch w człowieka jak włazi, to jest normalne?

 Teraz śmiali się już wszyscy.

 — Ciekawi mnie — ciągnęła młodszą siostra — jak sukiennice wyglądały kilkaset lat temu.

 — Tak samo, tylko mniejszy badziew sprzedawali — stwierdził, znów wywołując uśmiech na twarzach dziewczyn. — Słuchajcie, może pójdziemy na karaoke? — zaproponował.

 — Jasne! — Iwona zaklaskała w dłonie.

 Ewa przełknęła ślinę. Pomyślała o Piotrze. O zarośniętym domku na obrzeżach miasta. O byciu inspiracją dla tworzenia rzeźby. O Mirku, który jeśli zdradza Teresę, to jest to złe. O wszystkich popieprzonych relacjach wokół niej. I o sobie, w centrum takich relacji.

 — Jeśli nie chcesz — zaczął ostrożnie, wpatrując się w sam środek oczu dziewczyny, przenikając przez nie dużo głębiej, w zakamarki umysłu, do których dawno nikt nie zaglądał — to i tak są dwa głosy do jednego. Nie masz wyjścia. — Uniósł piwo w geście toastu. Iwona zrobiła to samo. — No. Postanowione.

 Nie patrzył tak na Iwonę. Patrzył tak tylko na nią. Dałaby sobie obie ręce urżnąć.

 No chyba, że zwariowała.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

7857 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: romans

Liczba wejść: 44

Opis:

Dodano: 2019-12-12 09:05:45
Komentarze.
~sensol 1 r.
dobrze drażnisz się z czytelnikiem
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Hihi
Odpowiedz
Jak wchodzę przez Twój link odnoszący, znaczy z 7 części do 6, to nie mogę skomentować. Musze z głownej. Sprawdź. A tak, to co by więcej. Się płynie, no, się płynie.
Bomba tekst.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Hm, no weszła przez ten link i wszystko działa. Może chwilowo coś.
Fajno, że się płynie
Odpowiedz
Nie, nie. Ja coś pojebalem
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Aaa, ok
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.