Sylwester Maroq cząsteczka 3

Maroq - cząsteczka 4

 Poprzednio

 http://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/1336.php

 

 Byłem prawie pewien, że to Maroq stoi za włamaniem. Z sobie wiadomych powodów zabrał też mojego kota. Musiałem poznać prawdę.

 Traf chciał, że na bazarku spotkałem Personatusa, a on sam zagaił w tym temacie.

 - Z tego, co mi wiadomo ten twój znajomy Maroq wyniósł się z okolicy razem z całą zgrają oszołomów. Pewnie pojechali w świat by pokazywać innym swoje prace.

 - Wiesz gdzie on mieszka? Drań ukradł mi kota.

 - Nie ma to jak silna więź pomiędzy czlowiekiem a zwierzęciem.

 - Nie o to chodzi. Chciałem go sprzedać na Allegro.

 Personatus wyjął z kieszeni notesik, zaczął przerzucać kolejne kartki, aż w końcu powiedział:

 - Myślę, że mogę ci pomóc. Zaprowadzę cię. Wejdziemy tam po cichutku.

 - Chcesz się włamać?

 - To takie dosadne określenie. Okradł mnie, tak samo jak ciebie, a do tego rozbił całe stowarzyszenie. Poza tym lubię zgłębiać tajemnice ludzkiego umysłu, a Maroq wydał mi się bardzo... nietypowy. Skoro na zewnątrz jest taki, co dopiero kryje jego mroczna dusza.

 - Eee... No dobra.

 W walce o rząd dusz i mojego kota udaliśmy się pod wskazany przez Personatusa adres. Dom leżał na uboczu, nad rzeczką, opodal krzeczka i wyglądał jeszcze gorzej niż moja kamienica. Drzwi były zamknięte na głucho.

 - To jak tam wejdziemy? - spytałem.

 - Juz mówiłem, po cichutku.

 Personatus podniósł z ziemi spory kamień i bezceremonialnie rozbił szybę w oknie. Po takim wstępie nie pozostawało nam nic innego jak wejść do środka. W zasadzie nie trzeba było się zbytnio rozczulać, bo gdy zacząłem się gramolić, całe okno wyleciało z futryną. Potem byliśmy już cicho.

 Wnętrze było totalnie zagracone, kawałki szkła wpasowały się idealnie do ogólnych wrażeń estetycznych. Ktoś wyjątkowo nie lubił sprzątać, ale za to był zapalonym malarzem. Pod ścianą ułożono stosik dzieł. Wszystkie przedstawiały tę samą postać o owalnej twarzy i pustych oczodołach i utrzymane były w mrocznych barwach.

  Żadnego kota jednak nie było. Zapewne złodziej zdążył mu już coś zrobić.

 Na stoliku zaś leżało kilka notesów. Wszystkie były zapełnione, ale nie pismem, a rysunkami. Na każdej stronie wyrysowano ołówkiem tę samą postać, co na obrazach.

 - Ja pierdzielę. Niezła schiza.

 Z jednego z notesów wypadło parę fotografii. Na ich widok stwierdziłem, że hardcore extreme porno to przy tym bajki Disneya. Miałem paskudne wrażenie, jakbym wpakował się w spore kłopoty.

 - Jesteś pewien, że to mieszkanie Maroqa? - zapytałem.

 - No... prawie pewien.

 - Na ile procent?

 - Eee... Dwadzieścia pięć?

 - Serio?

 - Zrobiłem dogłębny wywiad ze wszystkimi uczestnikami, ale gość na jednym spotkaniu mówił, że mieszka tutaj, na następnym w centrum, a na kolejnym rzekomo przyleciał z Londynu.

 - Swietnie. Przecież to zawodowy kłamca. Wymieniłby dowolny dom w okolicy. Każde dzieło Maroqa jest inne, widziałem wiele jego obrazów, a te tutaj przedstawiają ciągle jedną i tę samą postać. Mam wrażenie, że włamaliśmy sę nie tam gdzie trzeba.

 - Może to nie dom Maroqa, ale co z tego? Właściciel jest wystarczająco szurnięty by nawet nie zauważyć, że ktoś się włamał.

 Personatus schował do kieszeni jeden z notesów i kilka zdjęć.

 - Co robisz?

 - Po to tu przyszedłem. To ważne poszlaki do zrozumienia umysłu szaleńca.

 - A jak dla mnie kradzież i naruszenie prywatności.

 - Dobra, przestań gęgać. Zwijamy się.

 Wyszliśmy tym samym oknem, co weszliśmy. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że pod domem stała starsza kobieta, która na nasz widok szeroko otworzyła usta i zaczęła się trząść ze strachu.

 - Widziała nas. Musimy ją zabić - powiedział Personatus i wyjął z kieszeni nóż.

 - Chyba cię popierdoliło! - zakrzyknąłem. Kobieta natychmiast zaczęła uciekać jak gazela, unosząc w głowie nasze rysopisy.

 - Jasna pizda. I co teraz?

 - Powiemy glinom, że tylko przechodziliśmy. Myślisz, że uwierzą starej babie, a nie nam?

 - Tak myślę. Sorki, kolego. Jednak się nie zaprzyjaźnimy. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak zniknąć.

 - Jak sobie chcesz. Ja będę prowadził dalej normalne życie i nikt nawet nie zapuka do moich drzwi. Zobaczysz - powiedziałem z pewnością w głosie.

 Myliłem się.

 

 Część 5

 http://t3kstura.eu/index/Profiles/teksty/1490.php

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 3

Opis:
Dodano: 2019-12-14 15:32:40
Komentarze.
~marok 8 m.
Noo, gitesik, ale za tego kota i allegro. No jak dla mnie to lincz!!!!
Odpowiedz
+fanthomas 8 m.
Kota chyba się nie uda odnaleźć 🙂
Odpowiedz
+fanthomas 8 m.
Ktoś coś chcialby dodać? Bo zaraz zamykamy
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Jestem. Dłuższe, wciąż fajne, choć ociupinę pikuje.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Dom leżał na uboczu, nad rzeczką, opodal krzeczka i wyglądał jeszcze gorzej niż moja kamienica. - hahhahaha (ps. krzaczka*)
- Swietnie. Przecież to zawodowy kłamca. - Świetnie*
- Widziała nas. Musimy ją zabić pastisz bardzo git
Kobieta natychmiast zaczęła uciekać jak gazela, unosząc w głowie nasze rysopisy. - i to git
Końcówka dobra.

A wrzuciłeś sobie to do Krajewa wątku w celach marketingowych?
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin