jasno nowy wygląd
Idée fixe cz. 10
<
Idée fixe cz. 8
>

Idée fixe cz. 9

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 Ewa podeszła bliżej toczącej się rozmowy, motoryzacyjne tematy, „ile pali?”, tego typu. Po prostu sobie dyskutowali jakby nigdy nic. Sens słów nie bardzo do niej docierał, patrzyła tępo, skupiając uwagę na jednym szczególe – Bartek w lewej dłoni ściskał kluczyki jej wozu, bawił się nimi, obracał w kółko między palcami, gaworząc o wadach i zaletach opon wielosezonowych. Miała ochotę wydrzeć mu te pieprzone kluczyki, wsiąść i odjechać. Obecność Piotra zmuszała ją jednak do zachowania oficjalnego. Trwało to kilka minut, podczas których kobieta nie odezwała się ani razu. Potem między mężczyznami nastąpiła seria grzecznościowych pożegnań, Piotr uśmiechał się sympatycznie, „do widzenia”, „do widzenia”, bla, bla, bla. Zatrzasnęła drzwi mazdy, jej facet pojechał przodem. Odpaliła, zgasł, „kurwa” syknięte pod nosem, roztrzęsione nogi, Bartek, który na odgłos gasnącego silnika odwrócił się w drzwiach. Spojrzała na niego raz jeszcze, on na nią, po czym zniknął w środku. Spróbowała odpalić znowu, tym razem z powodzeniem, odjechała, przez całą drogę wciąż czując jego dotyk, zaciskając kolejne partie mięśni, przygryzając wargę, mocno, aż do krwi.

 Pod domem przesiadła się do Piotra i to było absolutnie najgorsze. Kompletnie nie miała już ochoty na to spotkanie.

 — Więc to jest ten „seksowny pan mechanik”, tak…? — zagadał, uśmiechając się serdecznie. Był w naprawdę niezłym humorze. — Nie wiem, czy seksowny, ale całkiem sympatyczny.

 Taa, bardzo sympatyczny, zakołatało jej w głowie. Sympatyczny, aż, kurwa, strach.

 — No taki… — bąknęła — jak to mechanik. Mówiłam, że to Teresa go tak podpisała — dodała dla przypomnienia, ale zupełnie bez przekonania. Konwersacja toczyła się jakby obok niej.

 — Ja nie wiem, czy przyjaźń z Teresą jest dla ciebie korzystna — stwierdził, nie odrywając wzroku od jezdni.

 I to ją otrzeźwiło, zastopowało wszelkie skutki uboczne spotkania z Bartkiem, mętlik w głowie, wszystko. Po prostu się wściekła.

 — Słucham?! Jak to, czy jest „korzystna”? — Przerzucała wzrok z Piotra na drogę i z powrotem. — To jest moja przyjaciółka, od lat, lubię ją, tak po prostu. Nie kalkuluję opłacalności tej relacji.

 — No ale sama zobacz. Wyraźnie rzuca się w oczy jej zły wpływ na ciebie. Co robicie razem? Pijecie, zachowujecie się jak nastolatki, wiesz… Trudno mi oceniać, ale przemyśl to.

 „Przemyśl to”. Wszyscy chcieli, żeby coś przemyślała. Miała dość.

 — Więc nie oceniaj. Odwieź mnie do domu — warknęła.

 Zdziwił się, ale nie zawrócił, jadąc nadal przed siebie, w stronę Krzesławic, w stronę swojego, artystycznego domku.

 — Piotr… — naciskała.

 — Byliśmy umówieni. Rzeźba, pamiętasz?

 — Chcę wrócić do domu.

 — Posłuchaj Ewa, najpierw sama proponujesz spotkanie, potem przekładasz je na jeszcze wcześniejszą godzinę, a teraz nagle, gdy wyraziłem jedynie swoje zdanie, nic ci nie narzucając — zaznaczył — mówiąc jedynie, jak wasza przyjaźń wygląda z boku, ty nagle chcesz zawracać. — Wciąż jechał przed siebie. Bała się go. Po raz kolejny miała to dziwne uczucie niepokoju w jego obecności. — Więc sama przyznasz, że jest to zachowanie trochę niestosowne. Nastawiłem się, że spędzimy miły dzień. Spędźmy go.

 — Chce wysiąść! — krzyknęła.

 Samochód wyhamował.

 — Wysiadaj.

 Spojrzała z niedowierzaniem. Stali na środku drogi, nie zjechał na pobocze, wokół żadnego przystanku, niczego. Wysiadła, nie wymienili już ani słowa, odjechał.

 

 *

 

 — Jezu… — wyszeptała Teresa, otwierając drzwi i widząc w nich zapłakaną przyjaciółkę. — Co ci się stało?

 — Przespacerowałam się kilka, ładnych kilometrów — wybąkała tamta, pociągając nosem.

 — Ojej… opowiadaj. Czemu nie jesteś w pracy? — Teresa gestem ręki zaprosiła gościa do środka, poszły do kuchni, najbardziej sprzyjającego plotom miejsca. Kobieta nastawiła wodę na kawę, przejętym wyrazem twarzy zachęcając przyjaciółkę do opowieści.

 — Wzięłam wolne, żeby spotkać się z Piotrem.

 — I co?

 — I pojechaliśmy do Bartka po samochód. — Ewa nie zdejmując płaszcza, klapnęła na krześle przy kuchennym stole. Połowa jej twarzy tonęła w rozpuszczonej maskarze.

 — Oj. No i co? Pobili się?

 — Nieee — odparła głosem, sugerującym mieszankę przeróżnych, sprzecznych emocji — pogadali sobie o samochodzikach — rzuciła zasmarkaną chusteczkę w stronę kosza — o oponkach — podniosła głos o pół tonu — o silniczkach, o różnościach.

 — No. To chyba dobrze — podsumowała przyjaciółka, wciąż nie rozumiejąc, co to ma wspólnego z obecnym wyglądem Ewy.

 — Pewno, że dobrze! Wszyscy byli dla wszystkich mili, Piotrek dla Bartka, Bartek dla Piotrka! — krzyczała na granicy histerii. — Obaj panowie dla mnie, Bartek, wsadzając mi rękę w majtki, a Piotr, martwiąc się o moje zachowanie i mówiąc, że nie powinnam się z tobą kumplować.

 — Co?!

 — Tak powiedział. Że masz na mnie zły wpływ, że zachowujemy się jak nastolatki i…

 — Ja pytam — kobieta weszła jej w słowo — co zrobił Bartek?!

 Ewa schowała twarz w dłoniach.

 

 Teresa podgrzała rosół, dosłownie zmuszając kumpelę, by zjadła choć trochę.

 — Słuchaj. — Usiadła naprzeciwko. Zapowiadał się dłuższy wywód. — Z boku to wygląda tak, jakby ciebie do tego Bartka po prostu ciągnęło. I to jak cholera. A jego do ciebie! — Ucieszyła się, zakładając, że to przecież dobra wiadomość. — No i tyle. I to jest to! W tę stronę powinnaś iść. Proste — podsumowała. — Piotrek da sobie radę. Zresztą, on mi na buca wygląda… Nie, żebym sugerowała się jego oceną mojej skromnej osoby — zawiesiła głos — chociaż tak, sugeruję się. Zna cię trzy tygodnie i już chce rewolucjonizować twoje życie. I albo milczy, albo jest osaczający. Kretyn! Olej go.

 — Oleję ich obu — stwierdziła Ewa — to nie może być tak, że Bartek będzie coś na mnie wymuszał. I to w taki sposób! — wrzasnęła. — Co on sobie myśli? Tak mnie potraktował… Wiesz, jak ja się poczułam?! Jak szmata!

 — Trzeba było mu przerwać... — wtrąciła ostrożnie Teresa — z tego, co zrozumiałam, zrobił to dość… powoli. Czemu go nie zatrzymałaś?

 Ewa milczała, zaciskając usta i uciekając wzrokiem.

 — No widzisz. Obie wiemy czemu. — Wstała, zanosząc do zlewu kubki po kawie i uśmiechając się znacząco. — Bo wcale nie chciałaś.

 

 *

 

 Ewa wróciła do domu pod wieczór. Miała wrażenie, że wizyta u przyjaciółki uratowała jej marny żywot. Wyrzuciła z siebie sporo, poradziła się co nieco i deczko sobie to wszystko poukładała. Z Piotrem koniec. Postanowione. Natomiast w kwestii Bartka kobieta nadal miała szereg wątpliwości. Bo to nie może być tak, że on ją zmusi do bycia z nim przez jakieś seksualne ataki, napaści erotyczne, o nie, nie, nie, nie!

 Co on sobie myśli?!

 Dupek!

 Na domiar złego Teresa twierdzi, baa, jest przekonana, że on się już pierwszy nie odezwie. Na stówę nie. Że ją zaszachował. Że będzie czekał na kontakt lub odpuści. Ewa nie miała natomiast pewności, że to nie jest zwykły kobieciarz i, co gorsze, czy nie miętosi na zapleczu co drugiej klientki.

 Wpadły więc na genialny pomysł i postanowiły sprawdzić powyższe. Tak się fantastycznie złożyło, że Teresa miała akurat olej do wymiany.

 To bardzo ważne, by regularnie wymieniać olej.

 Powinna to zrobić niezwłocznie.

 Najlepiej jutro.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

7382 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: romans

Liczba wejść: 43

Opis:

Dodano: 2019-12-16 12:54:10
Komentarze.
~sensol 1 r.
czemu takie krótkie te odcinki? połącz kilka w jeden. czytanie takimi małymi porcjami jest trochę męczące. był taki serial "czarne chmury" zawsze odcinek kończył się w najciekwaszym momencie. no ale jednak taki odcinek trwał godzinę całą. a tu?
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Może racja, zostało 4 odcinki, to moze połącze w dwa
Odpowiedz
No nie wiem, nie wiem czy łączyć, ale faktycznie, wręćz pożera się tekst. Cholera, coś źle zapamiętałem, że on jakiś wariat na drodze będzie i coś, ale może popieprzyłem opka albo części.
Nooo, zacne, zacne
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Poszłam za radą Sensola (a raczej za jego oburzeniem ) i połączyłam pozostałe cztery części w dwie. Fajno, że się pożera Co do wariata - nie no, tak było, po prostu ją wysadził. Dzięki za wizytację.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.