Perłowe święta Okno na świat
Praca Wyróżniona

Łania

 Biegła, mimo braku tchu. Gałęzie łapały ją za sukienkę, włosy, twarz. Strużka krwi, płynąca z rozcięcia nad brwią, powoli zasychała nieprzyjemnie ściągając skórę.

 Biegła, mimo że nie wiedziała gdzie jest. Biegła przed siebie z sercem przepełnionym nadzieją. Tylko dlatego miała jeszcze siłę poruszać nogami. Przy każdym kroku stopy raniło jej igliwie, szyszki, korzenie. Nie patrzyła pod nogi, ból był nieistotny. Wbiła wzrok przed siebie i uciekała jak najdalej.

 

 Dwa dni stały się wiecznością. Dwa dni temu była beztroska, szczęśliwa. Jechała z ukochanym nad morze. Mieli spędzić cudowny tydzień w domku jego rodziców. Tydzień wygrzewania się na plaży, sączenia drinków i poznawania swoich ciał. To był ich pierwszy wspólny wyjazd i zamierzała sprawić, że zakocha się w niej do szaleństwa.

 Po drodze zatrzymali się na małej stacji benzynowej, położonej na uboczu. Wokół las, kilka domków widocznych w oddali, trzy dystrybutory i budka, w której uśmiechnięty starszy pan czytał gazetę. Zatankowali i chłopak poszedł skorzystać z toalety. Długo nie wracał, więc chciała sprawdzić co się dzieje. Ostatnie co zapamiętała, to głuche uderzenia szarpanych drzwi, zapach stokrotek i tępy ból w skroni.

 

 W pierwszej chwili myślała, że ma kaca. Rozsadzało jej głowę, język wysechł na wiór. Z trudem otworzyła oczy. Znajdowała się w starej, rozpadającej się szopie. Przez szpary w deskach przesączały się ciepłe promienie słońca, zewsząd dochodził śpiew ptaków. Poczuła, że znów osuwa się w nieświadomość, kiedy w drzwiach ujrzała cień.

 Powrót do świata bolał. Powoli odżywały jej wspomnienia, zaczęła zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Strach połaskotał ją w kark. Modliła się, żeby nie zobaczyć szopy, kiedy otworzy oczy. Chciała, żeby to był tylko zły sen. Wtedy usłyszała ptaki.

 Ból głowy zelżał, poczuła za to, że ma skrępowane ręce. Usłyszała, że krzyczy. Krzyczała ile sił w płucach, dopóki nie zdarła gardła. Potem szarpała więzy, aż znów zapadła w niebyt.

 

 Mogła się tylko domyślać, że nastał nowy dzień. Ptaki dalej świergotały, jednak światło stało się intensywniejsze. Z początku próbowała po cichu się uwolnić. Szybko straciła siły, była osłabiona, zmarznięta i głodna. Zaczęła więc krzyczeć. Tym razem nie był to dziki wrzask wściekłości. Wołała o pomoc, chociaż wiedziała, że nie nadejdzie. W końcu poddała się i zamilkła. Wtedy postać pojawiła się znowu. Był to niewysoki, lecz dobrze zbudowany mężczyzna ubrany w kombinezon maskujący. Byłem to ja.

 Nakarmiłem ją i nieznacznie poluzowałem więzy. Tak, żeby nie zorientowała się co robię. Niech myśli, że uwolniła się sama. Nie ma piękniejszego wyrazu twarzy, niż nadzieja następująca po rozpaczy. Kiedy skończyła jeść, pogłaskałem ją po głowie i odszedłem. Czekałem w stałym miejscu – zawsze biegną prosto przed siebie.

 

 Dwa dni temu jej świat był pełen radości. W dwa dni zmieniłem go w szarą beznadzieję, a w dwie minuty sprawiłem, że wybuchł paletą barw. Nadzieja, poczucie własnej siły i ulga. Cudowna mieszanka rozświetlająca jej twarz, kiedy biegnie w moim kierunku. Wyobrażam sobie wtedy, że nie może doczekać się spotkania ze mną. Przykładam lunetę do oka i czekam. Czasem mnie zauważają i zamierają, jak łania złapana w światło reflektorów. Żadna nie krzyczy, nie błaga o litość. Ta jednak mnie nie widziała. Padła na plecy chwilę po tym, jak lekko nacisnąłem spust. Podszedłem kilka dzielących nas kroków, nachyliłem się i pocałowałem ją w czoło. Dokładnie tam, gdzie chwilę temu pocałował ją pocisk.

 

 Dałem jej pluszowego misia, żeby nie była samotna, i zakopałem pod świerkiem. Niedaleko płynie rzeka, wciąż pamiętam jak szumiała, kiedy układałem ją do snu. To piękna okolica, myślę, że było jej tam miło.

 

 Kilka lat później dowiedziałem się, jak miała na imię. Izabela – pierwsza, którą odnaleźli. Co jakiś czas spotykam jej imię, kiedy media wygrzebują dawno zapomniane sprawy.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 3

Opis:
Dodano: 2019-12-19 22:46:06
Komentarze.
*Ritha 7 m.
Jeeeee!
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Szkoda, że nie ma ocen, chcę dać 5 gwiazdów *****

"Tym razem nie był to dziki wrzask wściekłości. Wołała o pomoc, chociaż wiedziała, że nie nadejdzie. W końcu poddała się i zamilkła. Wtedy postać pojawiła się znowu. Był to niewysoki, lecz dobrze zbudowany mężczyzna ubrany w kombinezon maskujący. Byłem to ja" - to jest boski moment

"Czekałem w stałym miejscu – zawsze biegną prosto przed siebie" - i to, sugerujące, że to nie przypadek, nie pierwszy raz, zdanie sugerujące fach

Czytałaś "Straconych" Ketchuma? Ciekawa jestem, czy by Ci się spodobało. Ten myśliwy tu, ta narracja, ja wiem, że miałaś teksty, które były lepiej przyjmowane przez gawiedź, ale ten ma coś, ma to coś, że w niego wsiąkam, ta narracja, Jezu, zafiksował mnie ten tekst, mam takich kilka u Cana, pierdolca dostałam na punkcie Nie ma słońca, u Nmp były tez takie teksty, ale u niej za szybko znikały, i ta Łania Twoja, coś ma ten tekst, że w połowie czuję się, że mogłoby być mój, mogłabym go ja napisać, bo go czuję, rzadko mam aż tak. Dziękuję, że wrzuciłaś <3


Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Zamiast gwiazdów dałaś mi wielki uśmiech. To chyba lepsze
Nie czytałam. Ketchuma próbuję czytać Królestwo spokoju, ale jakoś ciągle o nim zapominam, a jak mi się przypomina to nie mam ochoty. Jakoś tak wychodzi że się mijamy, bo ogółem to co przeczytałam do tej pory podobało mi się bardzo.

Szczerze mówiąc, ciężko mi ocenić co się dobrze przyjmuje, a co nie. Chyba za mało zwracam na to uwagę, sentyment mam do tych, które ze mną rezonują. Łanię trzymam blisko serca, to pierwszy tekst, który dojrzewał zanim wzięłam się za pisanie. I szczerze polubiłam głównego. No i DD cudny tytuł mi wynalazł, sama nie wymyśliłabym lepszego.
Czuję o co ci chodzi, też mam kilka tekstów do których wracam. Raz przeszukałam pół internetu, żeby sobie odświeżyć tekst Canu, który zdążył usunąć z opowi (skubany i tam wykasował). Do twoich hotdogów też chętnie wracałam.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ketchum w ch... Kutchum na 100proc. Ej, raz, że znajome. Czytałem !!! Dwa, że szkoda, że nie ma metki TW, byłoby może pdo anto. Pociachane śniczniasto.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Ketchum, nie? Dlatego tak mi siadlo. Trza to wmontowac w jaki zestaw, albo co. Nie masz jakichs zaleglych pasujacych, pkropka?
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Noo, ja starocie lekko podpinam, więc nie łamie to regulamina
Odpowiedz
~alfonsyna 7 m.
Czytałam już na opowi kiedyś, pamiętam, ale prawdopodobnie wówczas nie zostawiłam komentarza, to może teraz się pokuszę.
To, co już wskazała Ritha - ten punkt zwrotny, gdzie znienacka wychodzi na jaw tożsamość narratora - to jest taki moment kulminacyjny, taki porządny strzał między oczy. To swoją drogą ciekawa perspektywa, takie płynne przejście z punktu widzenia ofiary w punkt widzenia łowcy - to, co dla niej jest największym dramatem życia, dla niego jest tylko jednym z wielu "zwyczajnych" wydarzeń, tak trochę dzień jak co dzień. Osobiście nie wczułam się może jakoś bardzo w tego bohatera, czuję, że mimo wszystko trochę za mało go poznałam, dziewczynę zresztą również, ale też nie o to tu zdaje się chodziło. Główna oś opiera się na tym, że nawet ktoś, kto tak po prostu świadomie wybiera tego typu "rozrywki" jako element swojego wolnego czasu, tak właściwie, poza tym wszystkim, niczym nie różni się od innych ludzi, nie nosi na czole żadnego znamienia, które mówi, że ma się do czynienia z psychopatą, a i on sam nie czuje się w żaden sposób winny. Być może mijamy podobnych ludzi gdzieś na ulicy, nawet o tym nie wiedząc - i właśnie to jest to "coś", co przyprawia o dreszcze.
No i może faktycznie trochę Ketchuma w tym czuć. Pozdrawiam.
Odpowiedz
~JamCi 7 m.
Oj. Dobre. Przez chwilę brakowało mi głębi przeżywania, ale takie jest lepsze. To znaczy gorsze. Straszniej. Ot zwykły dzień. Zwykły człowiek. Nie wiesz gdzie. Nie wiesz kiedy. Może tuż obok.
Boję.
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Canu, ano czytałeś
Nie mam zaległych i myślę, że nie warto podpinać. Szczególnie teraz Może coś nowego uda mi się skrobnąć na poziomie (choć na razie nie mogę się wpasować w horror)
Alfonsyna, dzięki za wizytę i zostawienie śladu Coś w tym jest, że nie dałam ich poznać, ale chodziło właśnie o takich zwykłych, niczym nie wyróżniających się ludzi.
JamCi, nie bój. Będzie dobrze <3

Cieplutkie pozdrowienia dla wszystkich
Odpowiedz
!sensol 7 m.
pamiętam. mocne. ciary chodzą po plecach
Odpowiedz
~Mia123a 7 m.
Łania <3
Pamiętam jak bardzo mi się to opowiadanie podobało. Teraz przeczytałam jeszcze raz, no i kurcze, Pkropeczko, sztosik! To napewno jedeno z moich ulubionych u Ciebie. Super, że tutaj wrzuciłaś
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Dzięki Sensol. Widzę, że odbiór się nie zmienił
Mia, cieszę się że je lubisz <3
Odpowiedz
~Pasja 7 m.
Już kiedyś czytałam. Ciekawie malujesz dwa światy. Kroisz na wewnętrzy i zewnętrzny. Walka o przetrwanie wciąż trwa w bezustannym biegu i nie ma zakończenia. Świadomość nie dobiega do mety, pozostaje gdzieś, ale zawsze obok. Czas jakby stanął w miejscu, dopóki moje ja nie umrze.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~lowca1811 7 m.
Pomyślałem i miałem rację,
wtopić się w opowieść przesiąkniętym scenerią bezcenne,
cóż mi pozostaje,
jak nie nagrodzić słowem,
którego na szali wyrocznia docenia,
w pokłonie....
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Witaj Pasjo, miło cię widzieć
Bardzo lubię twoje przemyślenia. Sięgasz do esencji wyciągasz z niej co subtelniejsze nuty.
Łowco, bardzo dziękuję za wizytę i ciepłe słowa. <3
Odpowiedz
~Angela 7 m.
Bardzo przyjemnie przeczytać to opowiadanie ponownie. Jest naprawdę bardzo dobre.
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Miło mi, Angelo
Odpowiedz
-Nachszon 7 m.
Z jednej strony nie podeszło mi, zdarza się.
Z drugiej strony, spodobało mi się sprytne, inteligentne, płynne przejście od narracji w trzeciej osobie do narracji w pierwszej osobie:
"Był to niewysoki, lecz dobrze zbudowany mężczyzna ubrany w kombinezon maskujący. Byłem to ja".
Z trzeciej strony rozwinęła się we mnie paleta emocji: lęk (gdy ucieka, gdy złapana), nadzieja (gdy ją karmi, głaszcze), beznadzieja (gdy trup).
Z czwartej strony przeczytałem jednym tchem.
Jest ok
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Nachszon, przyznam że jestem zdezorientowana. W sumie to nie wiem co ci nie podeszło, ale czasem tak jest. Gust to gust
Dzięki za wizytę
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin