Wszyscy jesteśmy Sensolami ciężkie życie

TW#2 Rozentuzjazmowany

 Postać: Znudzony człowiek

 Zdarzenie: Alergia

 Horroł/ thriller

 

 

 Idę ciemnym chodnikiem pośród opuszczonych ulic. Mrok, podsycany awarią prądu, pochłania wszystko poza zasięgiem wyciągniętego ramienia. Nie mogę się zatrzymać ani biec. Nie mogę myśleć. Wymacałem w kieszeni odgryziony palec z pierścieniem, czuję krew wypływającą ze zranionej dłoni. Chusteczka do nosa nie sprawdza się jako opatrunek. Jedynym sukcesem jest nagłe rozejście się po ciele nowego życia. Pulsujące dziko serce. Pościg. Samotność, która wynika najpewniej z wyciszenia przed burzą. Będzie zabawa.

 Za plecami słyszę ciężko stawiane kroki i nerwowe głosy wzajemnego ponaglania.

 — Panowie, chcę mieć tego skurwysyna do swojej dyspozycji przed upływem północy! — Drze się facet, którego wkurwiłem najbardziej.

 Skręcam w lewo i ponownie tonę w głuchej ciemności. Przedzieram się przez czarną ścianę, gubiąc po drodze okruchy odwagi. Zaczynają mnie męczyć wątpliwości, czy warto zginąć, żeby poczuć ekscytację? Postanawiam, że dostarczę pierścień cholernemu Chińczykowi. W żyłach tej skośnookiej gnidy na pewno płynie żydowska krew. Tak bardzo skąpił informacji. No i wsadził mnie na minę. Nie wybuchła, ale złowrogo pika mi pod stopami. Kocham za to Chińczyka. Kroję mgłę, okrytą czarnym płaszczem, ostrym spojrzeniem. Odłupuję kolejne kawałki, walczę o każdy centymetr, bez rozkwaszenia nosa na latarni. Stawiam krok płochliwy, zaraz za nim nerwowy. Już mogę wymacać pierwsze stragany. Zaraz zakończę misję i znów będę wolnym nudziarzem. Na samą myśl o monotonii zwykłego życia, dostaję alergii. Tracę oddech, gardło ściska mordercza opuchlizna, jak po użądleniu pszczoły. Potrzebuję zastrzyku adrenaliny. Zaczynam gasnąć, upadam prosto w kałużę, mimo że od kilku dni nie padało. Cóż, to lepiąca rzeka krwi Chińczyka, jego córek, żony, bliskich i wszystkich, którzy mieszkali w tej przeklętej orientalnej dzielnicy. Znów staję na nogi, zakładam pierścień. Niech pozna nowego Pana. Rozsadzany nieokiełznaną mocą i kulą małego kalibru przeszywającą bok, znów uciekam. Nie oddam zdobyczy, odtrutki na chwile spokoju! Stawiam sobie za cel przetrwanie. Słyszę kolejny wystrzał, trupem pada facet, który przed chwilą mierzył do mnie. Jak szybko można zmienić się z myśliwego w zwierzynę, myślę, biegnąc przed siebie. Odbijam się od drewnianych stoisk, plączę w wiszących płachtach. Pędzę po zakrwawionych śliskich kamieniach. Na koniec potykam się o jeszcze ciepłe zwłoki. Wyciągam denatowi z ręki pistolet, który dopiero co zranił mnie.

 — Stój głupcze, pozwól sobie pomóc! — Słyszę obcy głos.

 — Czy ta pomoc wiąże się z zabicie mnie?

 — Chwilowo nie, ale pierścień nie może trafić do Zefira!

 — No dobra, co mi szkodzi. Jaki masz plaaa...

 Dostaję czymś twardym w łeb.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +berkas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 3

Opis:
Dodano: 2019-12-22 18:20:03
Komentarze.
~Angela 7 m.
No, jest klimatycznie, można się wczuć, ale ja bym chciała wiedzieć co dalej.
Odpowiedz
+berkas 7 m.
No na ten moment ja też , dej mnie czas, bo coś się we łbie kluje.
Odpowiedz
~Angela 7 m.
I bardzo dobrze, nie ponaglam, ale no ten tego, pisaj : )
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
!Szudracz 7 m.
Zagadkowe, nie wiem, chociaż chciałabym coś sensownego wydobyć.
Wyciągając kilka opisów, jest dobry materiał na wiersze.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
"wymacałem w kieszeni odgryziony palec z pierścieniem, czuję krew wypływającą z ranionej dłoni." - może: "ze zranionej?"

" Za plecami słyszę kroki ciężkich butów i nerwowe głosy wzajemnego ponaglania." - dziwne dość. Moż: Ciężko stawiane kroki czy cuś.

"— Stój głupcze, pozwól sobie pomóc! — Ryczy obcy głos. " - ryczy ktoś obco brzmiącym głosem albo: Słyszę obcy głos.

" Dostałem czymś twardym w łeb." - i tu, w myśl jednostajności narracyjnej, dałbym "Dostaję". Wszystko po to, żeby pozostać w teraźniejszym.

Ogólnie na pewno odrobiłeś zadanie z "próby" uchwycenia strachu poprzez zdynamizowanie zdań. Błedów większych też nie widać. Tyle że na takim wycinku można na to popatrzeć, przeczytać, zobaczyć jak się skończy, ale nie ma miejsca (moja jedynie opinia), by z kimś się zżyć lub też przeciwnie. Stosunek do wydarzeń pozostaje w sosie obojętnym, choć technika zwyżkuje.





Odpowiedz
+berkas 7 m.
@Szu dzięki za wizytę
@Canu poprawiłem błędy, dzięki za przeczytanie, co do długości to niestety utknąłem fabularnie. Jak wymyślę co dalej, to będę mógł pisać.
Odpowiedz
~Agnieszka 7 m.
Hej,
To opko jak opis snu brzmi
Pozdrowionka )
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Pierwszy akapit bardzo fajny, dobrze pociachałeś zdania, jest dynamika, tak czytam i wiesz co myślę, że jednak trzecioosobowa narracja by była lepsza chyba
Dalej też jest dynamicznie, łatwo mnie kupić dynamizując tekst Krótkie, fakt, to bardziej scena niż historia, ale zapis zwyżkuje, jest git, ćwiczenie czyni mistrza, niesamowicie wyrobił się Marok, próbując, pisząc, próbując, pisząc, dlatego - to jedyna słuszna droga. Jest progres zapisu, trzymam kciuki za tworzenie fabuły jeszcze
Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
Początek ciekawy i czuję się złapana na haczyk, ale co dalej.
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Bardzo fajna scena, zainteresowało mnie co będzie dalej.
Szkoda, że tak krótko, ale jest fanie i dynamicznie.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin