Sto lat dla Canularda!
jasno ciemno
Poszukiwany, poszukiwana część III W samo południe

Nad głowami bez zmian

  Koniec! Wykrzyczałem na głos, podrywając się z łóżka w sobotni poranek. Naprawię świat! Takie postanowienie noworoczne, oby tylko nie rzucać papierosów.

 Pobiegłem do łazienki. Wiadomo, na tronie przychodzą najlepsze pomysły. Nic. Pustka. Wybiegając z łazienki, nawet majtek nie ubrałem — cóż znaczy bowiem brak bielizny, wobec braków tego świata?!

  Pobiegłem do biurka. Usiadłem wygodnie w fotelu, oparłem palce na przyciskach klawiatury i z zapałem zacząłem wystukiwać pomysły. Tylko który wybrać, który będzie najlepszy? Który przyjdzie po linii najmniejszego oporu? Oraz co najważniejsze — który pomysł ludzie zrozumieją na tyle, że nie będzie potrzeby wybijać zbyt wielu, aby zdążyli zrozumieć, jak bardzo chce im pomóc? Klepałem w klawiaturę dobre dziesięć minut — kiedyś chciałem grać na perkusji. Poderwałem oczy na czarną, zimną matrycę monitora. Pomysł przyszedł sam. Palce zamarły.

 Ubiję dwa kamienie jednym ogniem. Już dawno miałem kupić peceta, a teraz skonstruuję własnego. Pomocnego i inteligentnego elektromyśliciela, cyberdziekana, który wymyśli co robić!

  Podstawowym problemem przy tworzeniu takiego prądo-mędrka, jest stworzenie ładnej obudowy — brzydkich nikt nie słucha. Nie może kojarzyć się z tymi chuchrami spod uniwersytetu. No i oczywiście, jak się dużo myśli, to człowiek głodnieje, więc trzeba dużo jeść — nie jak te chuchra po uniwersytecie. Skoro już wiedziałem, że komputer będzie bystry, to jeszcze musiałem wymyślić skąd mam wziąć energie na to jego filozofowanie.

  Dobrym zrządzeniem losu, kilka lat temu, ukończyłem technikum górnicze. Więc oczywistym wydało się, że najtańszym paliwem dla mega kalkulatora będzie węgiel. Po pracy dogadałem się ze sztygarem, że otrzymam na ten zbożny cel od kopalni, tyle węgla ile będę w stanie unieść. Zadowolony początkowymi sukcesami poszedłem na pocztę, aby o moim szlachetnym zamiarze dowiedział się świat nauki. Do wielu mądrych gazet, wysłałem wiele ekonomicznych listów.

  Upłynęło jedenaście miesięcy, kiedy zaczęły w gazetach ukazywać się pierwsze wzmianki o moim projekcie. Wszyscy piali z podziwu, nie mogąc uwierzyć, że powstaje komputer, który swą moc bierze z rozpadu atomów węgla. Paweł pokazał dyrekcji kopalni artykuł o mnie. Do tego momentu tylko wynosiłem węgiel z kopalni. Dyrektor niezmiernie się ucieszył i osobiście zapewnił, że dostarczy mi tyle węgla, ile będę potrzebował. Bardzo mnie to ucieszyło i odciążyło. Jednak nastroiło kilka problemów konstrukcyjnych. Po pierwsze zaistniała potrzeba dodania kolejnego podajnika węgla, dokupienie drugiej łopaty oraz zaplanowanie bardziej wydajnej aparatury odprowadzania ciepła z rdzenia. Dyrektor zapewnił, że podeśle kilku młodych, by zapewniali notoryczny dopływ paliwa do podzespołów. Łopaty otrzymałem w prezencie, od pobliskiego sklepu budowlanego. Komputer jeszcze nie wydalił żadnej mądrej myśli, a ludzie już zaczęli być dobrzy — pierwsze sukcesy!

  Skonstruowałem kolejne dwa pionowe odprowadzacze ciepła. Buchające pomysły, wydobywające się z trzewi komputera węglowego, migiem pokryły szarym nalotem najbliższą okolicę. Lampki obliczeniowe żarzyły się wściekłą czerwienią. Komputer chciał przemówić. Przez całe to roztargnienie i zainteresowanie moją osobą, zapomniałem zainstalować systemu porozumiewawczego pomiędzy mózgiem a cywilizacją człowieka. Siostrzenica pracująca w sklepie spożywczym, podarowała mi kilka kartonów z rolkami papieru oraz starą drukarkę do paragonów ze sklepu.

  Po zamontowaniu aparatury wyjściowej włączyłem mikrofon — pożyczony z pobliskiego domu kultury — i zadałem pierwsze z wielkich pytań. Na zewnątrz budynku zebrała się śmietanka naukowców, polityków, księży, ekologów oraz mrowie obywateli czekających na odpowiedź Samosprytu 3000 - tak nazwałem moje dzieło. Dla turystów przewidziane były bilety.

  Oparłem ręce na konsoli sterującej i przemówiłem do maszyny, przez mikrofon pożyczony z pobliskiego domu kultury.

 - Czy mnie słyszysz Samosprycie?

 Maszyna przez chwilę nie reagowała. Nagle wszystkie lampki przygasły, by za moment znowu eksplodować jaskrawymi barwami. Z kominów wyleciały czarne kłęby zbędnych procesów myślowych. Otwór drukujący zaczął powoli wypluwać odpowiedź Samosprytu. Trzeszczenie igły drukującej na chwilę zagłuszyło buchające, napęczniałe kotły.

 Papier przestał wysuwać się z otchłani komputera. Oderwałem kartkę i zacząłem czytać. Na paragonie widniała odpowiedź.

 

 04-01-2020 W451987

  PARAGON FISKALNY

 PYTANIE SZT. 1 7190 1.0*3.49 3.49C

 

 CZY MNIE SŁYSZYSZ SAMOSPRYCIE

 ..............................................

 WYKONAĆ ODPOWIEDŹ:

 

 WIĘCEJ WĘGLA

 ............................................

 RAZEM: 3.49

 ............................................

 SP.OP.B 3.49 PTU 8% 0.26

 SUMA PTU 0.26

 ..............................................

 SUMA: PLN 3.75

4893 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Ogonisko
Kategoria: inne

Liczba wejść: 24

Opis:

Dodano: 2020-01-04 12:09:05
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin