Powidok Jedzie Jasio jedzie...

TW#3(23) Jaśmin

 Postać: zła kobieta.

 Zdarzenie: na najwyższym dachu.

 

 Gatunek: coś pomiędzy.

 

 

 Wiedziała. Wiedziała to na pewno, od zawsze, nie miała najmniejszej wątpliwości: była i jest zła. Gdyby była dobra, nie byłoby tak źle. Gdyby była dobra, Jabłoń by ją kochała. Mówiłaby do niej: słoneczko, skarbelku, koteczku, jak do Konwalii. A nie mówiła. Wniosek: na pewno jest zła i z jakiegoś sobie nieznanego powodu zasłużyła na to wszystko. Nie znała dobrych słów, tylko krzyk, ponaglanie, żeby zrobić szybciej i lepiej to, czego od niej oczekiwano. Zawsze coś innego. Przynieść coś, popilnować, posprzątać, zgrabić liście, pójść po wodę albo drewno. Urwać i przynieść kij z leszczyny, którym dostanie lanie za to, że nie była dość dobra. Nauczyła się szybko, że to jej wina. Nie walczyła, przyznawała się do wszystkiego, co zrobiła i czego nie zrobiła. Stara malutka. Przynosiła kij. Tak przecież trzeba, bo jest zła.

 

 Na początku próbowała sprawić, żeby Jabłoń ją dostrzegła. Wtedy było jeszcze gorzej, bo nie liczyło się, czy jest, czy nie, tylko to, co miała do zrobienia. To ją określało.

 Uznała, że musi być lepsza, musi się bardziej starać i wtedy będzie dobrze. Stanie się wystarczająco dobra, żeby móc być dobra. Dążyła do doskonałości, starała się bardziej i bardziej. Jednak im bardziej próbowała, tym gorzej, bo traciła siły, a cel był tak samo odległy. Coś jak studnia bez dna. Nieważne ile wysiłku włożyła, jak bardzo była dobra - nic się nie zmieniało. Nadal była zła.

 Umiała coraz więcej, uczyła się najlepiej, chociaż nie miała na to czasu, a poprzeczka się podnosiła wraz z kolejnym osiągnięciem, które nikogo nie cieszyło, którego nikt nie cenił.

 Bardzo szybko znalazła bibliotekę - i przepadła. Nikt nigdzie nie widział jej bez książki. To był jej świat, jej życie. Alternatywne życie, jedyne prawdziwe, jedyne, jakie miała, lekarstwo na ból, samotność, smutek i odrzucenie. Na najwyższym dachu najwyższej wieży zamku dostępnego tylko dla niej mieszkał jej świat, jej radość, pełnia.

 Myśleliście kiedyś, że książki mogą uratować komuś życie? Jej uratowały. Bo ile można wrzucać siebie do studni? Przez ile poprzeczek przeskakiwać bez efektu?

 Rosła jak roślina, której ciągle ktoś łamie gałęzie. Znała pustkę. Resztę poznawała z książek, dzięki temu wiedziała, że może być inaczej.

 

 Potem okazało się, że nie może być lepsza niż Jabłoń. A była. Stała się więc zagrożeniem, wrogiem, rywalką. Do czego? Kto to wie. Wtedy już słyszała, że jest zła, nie tylko myślała.

 Kiedy popełniała błędy, traktowała siebie bez litości, nie znała jej. Nie mogła popełniać błędów, nie ona, za dużo kosztowały. Uznała, że to jest najgorszy rodzaj zła, kiedy człowiek popełnia je nieświadomie, z niewiedzy czy braku umiejętności. Kiedy krzywdzi, choć nie chce. Myślała, że takie zło jest najgorsze więc i ona jest najgorsza. Kiedyś złe dziecko. Teraz zła kobieta. Kobieta? Tak naprawdę nie wiedziała kto to taki, bo sama się za nią nie uważała. Kiedy kogoś pokochała, sądziła, że nie zasługuje na niego tak, jak nie zasługuje na żadne dobro na świecie. Jak w piosence Stachury. Nie znała radości w miłości, tylko rozpacz ze zderzenia ideału ze swoją małością i nędzą. Bo na pewno go skrzywdzi, a nie chce. No bo co może zrobić zły człowiek? Tylko skrzywdzić, złamać.

 Dzień nie spotykał się z nocą. Żyła w dwóch światach. Książki były lepsze od tego, co w rzeczywistości. Zapętliła się w rytuałach, które miały jej dać choćby namiastkę spokoju a były źródłem kolejnego lęku, że się coś nie uda, że trzeba czemuś zapobiec.

 

 Straciła kolejne gałązki. Na najwyższym dostępnym dachu mogła się ukryć, tam był jej azyl, ocalenie. Wystarczył tylko krok. Nie musieli już jej łamać, sama to robiła, ale gdzieś tam w środku tliła się jakaś wola, czerpana z tego innego, papierowego świata.

 Złamano znowu, nic nie zostało poza jednym liściem, walczyła o życie.

 

 Wtedy znalazła jego. Małego, zwyczajnego. Ktoś kiedyś powiedział o nim: „nie szanuję go, bo on się boi bardziej ode mnie”. Nie miało to dla niej znaczenia.

 Przez wiele lat słuchał, rozmawiał z nią, wytrzymywał wszystko. Mówił mało. To było niewiarygodne dla niej. Jak to? Jakim cudem ktoś może z nią wytrzymać? Z nią??? Nie mogła tego pojąć, zaakceptować, wytłumaczyć. Chciała i nie chciała, uciekała i wracała. A on tam był.

 Mogła go zabić w sobie, umiała, przecież była zła. Jednak z jakiegoś powodu tego nie zrobiła. Uratowała go i przez to uratowała siebie. I połączyły się w niej dzień z nocą, dobro ze złem.

 Myślała, że dobrze będzie tylko wtedy, gdy zacznie wszystko od nowa, tymczasem połamane gałęzie trwały nadal, ale spomiędzy nich wyrosły nowe pędy. I w końcu rozkwitła.

 

 Jaka jest?

 Ani dobra, ani zła.

 I dobra i zła.

 Zwyczajna.

 

 

 

 

 

 

0%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~JamCi
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-01-11 17:14:29
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~Akwamen 6 m.
Mam wrażenie, że opko pisane było na "wdechu". Kótkie zdania traktujące o tym samym męczą. Drobne detale wydaje się, że wprowadzają w nową sytuację, ale jednak powracają do tego, co już było. Obraz stworzonej postaci jest tak "upchany", że utrudnia czytanie i momentami zrozumienie.
Zło, które miało być wyeksponowane, straciło na wartości pod koniec opka i w pewnym momencie stało się groteskowe. Przegadałaś, Autorko. Dużo nie znaczy lepiej.
I jeszcze jedna rzecz, zauważ jak dużo w tekście jest czasownika: było, była, być, niemalże w co drugim, trzecim zdaniu.
Sorry musiałem...

Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Spoko, dziękuję. Tak mi się zdawało, że niedobrze. Jak jedno poprawiłam, bo sama widziałam, to drugie wyszło. Dzięki. Uczę się ciągle i takie uwagi są dla mnie cenne.
Odpowiedz
~Akwamen 6 m.
Uff...
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Eeee... Konstruktywna krytyka to skarb.
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
" Urwać i przynieść kij z leszczyny, którym dostanie lanie za to, że nie była dość dobra. Nauczyła się szybko, że jest zła i w związku z tym wszystko to jej wina. Nie walczyła, przyznawała się do wszystkiego, za wszystko, co zrobiła i czego nie zrobiła, brała odpowiedzialność. Stara malutka. Przynosiła kij. Tak przecież trzeba, bo jest zła" - to

"Wtedy było jeszcze gorzej, bo nie było istotne, czy jest, czy nie, liczyło się tylko to, co miała do zrobienia. To ją określało" - i to

"Na najwyższym dachu najwyższej wieży zamku dostępnego tylko dla niej mieszkał jej świat. Jej radość. Pełnia" - i to

Kurwa.

Uuuu, inne jabłonie mi są znane. Przeciwne. Takie, które mówią, że jesteś najlepsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza (pomimo, że nie jestes, ale jabłon widzi jak tym motywuje i szczepi na resztę lat). Ze jesteś naj i jabłoń jest dumna. A wtedy Tobie się chce, rodzi się w Tobie ambicja, taka po prostu naturalna, normalna, ludzka ambicja do różnych spraw - słowem bardzo zajebisty start. Co się spierdoliło potem, to już inna bajka, ale beton pod fundamenty solidny. Ten tekst wyzwolił we mnie pewne dozy, hm, wdzięczności. I współczucia. Inny rodzaj demonów tu opisany, mniej mi znany, z boku patrzac - przerażający...

Zapis moze, jak wspomniał Akwa, tu i tam mozna by podrasować, ale tresc mnie przekonała. Zdaje sobie sprawe, ze przekonała mnie z pewnych powodów, hm, bo moze mam szczątkowy klucz, moze tresc jest hermetyczna i z boku trudno. No nie wiem, ale dla mnie to JamCi motors, tekst świetny. Dobrze zakodowany. Poruszający.


Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Ano bo to o smutnych dzieciach. Jedne spotkają takiego Jego, inne nie. Jest co robić. Taki dzieciak się musi napracować, żeby wyjść na ludzi.
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
To prawda
Odpowiedz
~jagodolas 6 m.
Smutne i bardzo trafne
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Dziękuję.
Odpowiedz
~DarkStone 6 m.
Przywołałaś mi obraz wielkich, smutnych oczu pewnego- nazwijmy go- Jaśka...dzięki wielkie za walnięcie w łeb...mam nadzieję, że właśnie temu konkretnemu Jaśkowi odrosły jeszcze większe i mocniejsze gałęzie. Dotykasz tym opowiadaniem gołych nerwów. O stronie technicznej się nie wypowiadam, bo za zielona jestem
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Dziękuję, no pisząc to tak to czułam, starałam się złagodzić i tak. Technicznie to wiem, że nie za dobrze.
Odpowiedz
~Pasja 6 m.
Wewnętrzna walka z samym sobą to najtrudniejszy eksperyment. Jak często zamykamy się w tej skorupie i nie potrafimy wyjść, nie potrafimy przeciwstawić się czemuś, komuś. Nie potrafimy poszukać w sobie dobra. Bo nikt do końca nie jest zły, nikt nie jest skazany na samotność. Każdy zasługuje na drugą szansę. Jednak każdy jest inny i nie każdy potrafi walczyć o siebie i powiedzieć dość. Brniemy ciągle w swojej ocenie nieakceptowania siebie. Pozdrawiam
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
No dziękuję. Jak ktoś od początku jest wychowany w takim przekonaniu, to święcie w to wierzy. Pozdrawiam :-)
Odpowiedz
~sensol 6 m.
też dużo o tym myślę. jaki jestem w środku. i tyle mam wątpliwości. więc ten tekst jak najbardziej dla mnie. bardzo na tak jestem
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Dziękuję. No właśnie. Szczególnie, jak chce się być dobrym człowiekiem a nie wie się jak to zrobić, albo nie umie się cenić tego, w jaki sposób się to próbuje zrobić.
Siedzę i poprawiam właśnie, żeby nie drapało tak bardzo po oczach. Może będzie ciut lepiej.
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
~Akwamen poprawiłam na tyle, na ile to możliwe bez pisania go od początku. Masz rację, nakaszaniłam potężnie. Tu w niektórych miejscach zostawiłam to "być" cztery razy koło siebie, ale w tym miejscu tak ma być.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
"była i jest zła. Gdyby była dobra, nie byłoby tak źle. Gdyby była dobra, Jabłoń by ją kochała. " - była, było, niemal przez cały tekst.

Miałem Ci pisać, że jak przeczyta Akwamen, to CIę za to był/byała rozstrzela, ale tylko lekko Cię palnął. Muszę i chcę być uczciwy. Treść, choć zacna, ginie pod gruzami bliźniaczo zapisanych zdań właśnie w oparciu o miała/była. Wcześniej tego nie widziałem, ale odkąd spoglądam pod tym kątem...
Tak więc sorry JamCi Motors, chcę być uczciwy. Nieco tym razem poniżej, jeśli idzie o techniczną warstwę.

Odpowiedz
~pkropka 6 m.
" Rosła jak roślina, której ciągle ktoś łamie gałęzie." - bardzo ładnie powiedziane. Można niechcący zabić roślinę, albo sprawić, ze będzie piękniejsza.
Ciekawy tekst. Traci na powtórzeniach, ale ogółem ma coś w sobie.
Nie jest źle
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Canu no wiem. Musiałabym go napisać od nowa. Ale te tam na początku są zamierzone. I tak masę wywaliłam. Zaćmienie umysłowe.
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Dziękuję pkropciu.
Odpowiedz
~Agnieszka 6 m.
Kurcze, no... no JamCi, sporo tu perełek u ciebie w tym tekscie. Takich mądrych zdań nad którymi człowiek przystaje, żeby sie zastanowić.
Bardzo ładne opowiadanie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Dziękuję. No myśl pewnie dobra, wykonanie gorzej.
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Z jednej strony też wydaje mi się, że momentami panuje jakiś przesyt, za dużo jakby tych emocji, za dużo zapętlania się w te emocje, powtarzania tych samych zdań w nieco inny sposób, pewnie dałoby się to jednak nieco ograniczyć. Niemniej - warstwa, która jakoś tam jest pod spodem wydała mi się poruszać sprawy bardzo uniwersalne, życiowe, z którymi mierzył, mierzy lub będzie się mierzył niejeden człowiek - brak pewności siebie, niskie poczucie własnej wartości, brak miłości, bliskości, zrozumienia - to wszystko jest pewnym etapem, nie każdy przechodzi go tak samo, nie każdy z niego wychodzi, niektórzy potrzebują przy tym pomocy, lustra w osobie drugiego człowieka, które pokaże im, że jednak są warci więcej niż sądzili. Pod tym względem, choć może to nie jest tekst zaskakujący czy odkrywczy, to bardzo prawdziwy i poruszający. Niby nie moja bajka w sumie, ale coś ma.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
~Adelajda 5 m.
Zastanowił mnie tytuł, może coś mi umknęło, bo zmęczona jestem. Ogólnie ciekawy obrazek - uciekanie od siebie, wgłąb siebie, uciekanie do książek, przed kimś, przed światem. Smutny, jednak z odrobinką nadziei.
Ładnie sklamrowane, pozdrówki.
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Dziękuję. Technicznie jeden z gorszych. Tematycznie - ważny.
Odpowiedz
~entropia 5 m.
Powinnam coś napisać... Napiszę tyle szarpnęło, znana mi bardzo historia, aż za bliska.
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
No, bliska dla wielu osób. Dla mnie ważne, że z jakimś rozumnym happy endem. Walecznie zdobytym. Są ludzie, którzy żyją i tacy, którzy walczą o życie. Tu jest tylko mały fragment ciemności tego człowieka.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin