Rysunek życia — Baletnica Rysunek życia — Początek?

TW #23 — Rysunek życia — zanim ugnę kolano

 Postać: Niezdarny absztyfikant

 Zdarzenie: Wypuść mnie, proszę

 

  Gęsty dym unoszący się w knajpie gryzł w oczy. Piekł tak długo, aż zaczynały łzawić. To przynajmniej powtarzał sobie Anton, kiedy skrawkiem spranej bluzy ocierał policzki.

  Gorycz pozwala mocniej smakować słodycz. To jak z piwem, im ciemniejsze i bardziej gorzkie, tym słodszy posmak pozostawia na języku. Tak samo w życiu trzeba zaznać cierpienia, żeby wiedzieć, że kiedyś było się szczęśliwym. Przedtem, zanim serce rozpękło na miliardy odłamków, które nigdy nie przestaną krążyć w krwiobiegu.

 

 ***

 

  Wciąż pamiętał prąd, który przeszedł przez jego ciało, kiedy na zlocie absolwentów zobaczył Sandrę. Po wielogodzinnych namowach Andrzeja ubrał kwaśny uśmiech, wytarte dżinsy i najlepszą koszulę. Zobaczył ją od razu po przekroczeniu progu. Przyciągała uwagę. Nonszalancko oparta o ścianę wodziła wzrokiem po sali pełnej wystrojonych i wyperfumowanych ludzi, którzy udawali lepszych, niż byli w rzeczywistości.

  Ich spojrzenia skrzyżowały się i poczuł, jak uginają się pod nim kolana. Dziewczyna odepchnęła się od ściany, przerzuciła skórzaną ramoneskę przez oparcie fotela i pewnym krokiem podeszła do niego.

  — Kogo to widzę, czyżby Anton wychynął z ukrycia? — Śnieżnobiałe kiełki błysnęły w zawadiackim uśmiechu.

  W pierwszej chwili jej nie poznał, dopiero kiedy przekrzywiła głowę przyglądając mu się badawczo, zaskoczyły wszystkie trybiki. Grupowa mądrala, zawsze miała własne zdanie i wysoko podniesioną głowę. Grube szkła okularów zamieniła na wyrazisty makijaż, przeistaczając się z kujona w piękną kobietę.

  Ucałował dłoń wyciągniętą na powitanie, co wywołało iskierki radości w jej oczach.

  — Nie pamiętam, żebyś był taki szarmancki.

  — A ja nie pamiętam, żebyś była taka urocza.

  Wydawało mu się, że przez jej twarz przemknął cień smutku.

  — Zastanawiałam się, co się z tobą działo. Zniknąłeś z powierzchni ziemi.

  — Potrzebowałem zmienić otoczenie. Przez rok mieszkałem we Włoszech, wróciłem jakiś czas temu. Chyba na dobre.

  — Czyli jak przyjdzie złe, to znów uciekniesz? — Uśmiech powrócił, co przyjął z niekłamaną ulgą.

  — Myślę, że nie.

  Andrzej oddalił się niepostrzeżenie, niepotrzebny w formującej się naelektryzowanej bańce. Co jakiś czas zerkał tylko ciekawie, czy wciąż tańczą razem. Kiedy zmęczeni opuszczali salę, nie umknęło mu z jaką czułością Antek nakładał swój płaszcz na ramiona Sandry.

 

  Trzy randki wystarczyły, żeby Anton się zakochał. Dokładniej rzecz ujmując, żeby fakt ten zagnieździł się w jego świadomości.

  Pół dnia jeździli na łyżwach. Zmęczeni zahaczyli o budkę z gorącą czekoladą, po czym całą noc oglądali stare filmy sensacyjne. Pierwszemu pocałunkowi towarzyszyły mrówki w łóżku Sigourney Weaver.

 

  Dwa lata minęły i w końcu zobaczyli książkę z zakładką, kiedy ponownie, tym razem uważniej, oglądali ten film. Na stole dopalały się świece, wokół unosił się zapach herbacianych róż, które podarował jej z okazji kolejnej rocznicy.

  Był szczęśliwy.

 

  Jeden moment, pół tatuażu, zero niepewności.

 

 ***

 

  Dopił duszkiem piwo i z brzdękiem odstawił kufel na kontuar. Wziął głęboki oddech, z rękami w kieszeniach opuścił zadymioną knajpę. W dłoni ogrzewał malutkie pudełeczko, które było jedną z głównych przyczyn jego samopoczucia.

  Następnego dnia razem z Sandrą jechał samochodem w Góry Stołowe. Trzecia rocznica zbliżała się wielkimi krokami. Dwa dni – pierwszy w podróży, drugi na zaaklimatyzowanie się i rozładowanie emocji związanych z dojazdem.

 

  Jeden jedyny dzień. Ten dzień. Śniadanie zamówili do łóżka: naleśniki z serem i truskawkami, do tego słodka kawa z mlekiem i sok jabłkowy. Wczesne słońce spozierało spomiędzy rozsuniętych zasłon, walcząc z przemykającymi chmurami. Mieli szczęście, kiedy wygrzebali się spod pierzyny, powitało ich błękitne niebo i skrzący, puchaty śnieg.

  Oficjalny plan zakładał wspinaczkę na Szczeliniec, pamiątkowe zdjęcie i schabowy z frytkami ze schroniska na szczycie.

  Nieoficjalny rozpoczynał się zaraz po zrobieniu zdjęcia.

  — Spójrz, za rogiem jest spokojniejsze miejsce, moglibyśmy zrobić tam jeszcze jedno — zaproponował, wskazując odosobniony zakątek.

  Z uwagi na porę obiadową nie było zbyt tłoczno, mimo to Sandra z chęcią powędrowała za ukochanym, chłonąć niesamowite widoki. Mroźne powietrze szczypało w nos, śnieg skrzypiał pod butami, kiedy zapadali się w nienaruszone jeszcze warstwy. Stanęli tuż przy krawędzi i podziwiali pionowe zbocze, oddechy zamarzały w powietrzu.

  — Zrobię ci zdjęcie, żeby było widać jak jest stromo.

  — Tylko nie spadnij przy okazji. — Posłała mu buziaka.

  Aton włożył rękę do kieszeni, lecz zamiast telefonu wyjął pudełeczko, z którym nie rozstał się od momentu zakupu. Bez fajerwerków, lecz z ośnieżonymi butami, zmęczony i pełen nerwowego napięcia przyklęknął na jedno kolano. Słońce zagrało zielonymi refleksami, ożywiając szmaragd w kształcie kropli, osadzony w złotej obrączce.

  Sandra zamarła, łzy jak grochy zaczęły spływać po jej twarzy. Zanim zdążył coś powiedzieć wykrzyknęła „Tak” i rzuciła mu się na szyję.

  Klęczeli oboje, całowała go po całej twarzy, śmiała się i płakała na przemian. Kiedy się uspokoiła, ściągnęła rękawiczkę – pierścionek pasował jak ulał.

 

 ***

 

  Ten jeden raz chciał zignorować tatuaż. Z całego serca chciał jej wybaczyć, spędzić z nią resztę życia. Wystarczyłoby, gdyby przyznała się do zdrady. Poradziliby sobie z tym, ich miłość tylko by się wzmocniła. Ufali by sobie po kres dni.

  Nie miał wątpliwości co do romansu Sandry z nowym kolegą z działu. Opowiadała o nim w samych superlatywach, po czym nagle przestała go wspominać, stała się drażliwa. Spędzali wspólnie coraz mniej czasu. Zły nastrój tłumaczyła nadgodzinami i zmęczeniem od nadmiaru pracy. Zaczął coś podejrzewać, lecz nabrał pewności dopiero, kiedy postanowił odebrać ją z pracy. Spóźnił się, zobaczył tylko jak wsiada do czyjegoś samochodu. Na pobliskiej ławce położył kwiaty, które przyniósł. Czuł, że uszło z niego całe powietrze. Przyszłość odjechała z innym, nie potrafiła być szczera, nie potrafiła zaufać, że będzie walczył.

  Nie pamiętał jak wrócił do domu. Przekroczył próg, zatrzasnął drzwi i skierował się prosto do łazienki. Spojrzał w lustro dopiero, kiedy całe ubranie leżało na ziemi. Nie musiał długo szukać – był na piersi, tuż pod kotem zdobiącym lewy obojczyk. Zarys serca. Serce na rozszarpanym sercu.

 

 ***

 

  Drobne płatki śniegu zaczęły spływać z nieba, wirując wokół zakochanych.

  Podnieśli się, Anton złapał Sandrę w pasie i zaczął wirować. Śmiała się jak mała dziewczynka, kiedy zataczał trzy koła. Postawił ją na krawędzi, mocno trzymając za rękę i popchnął. Zaskoczona spojrzała w jadowicie zielone oczy. Opierała się stopami o skałę, jedyne, co chroniło ją przed upadkiem, to ręka Antona ściskająca jej dłoń. Pierścionek boleśnie wpijał się w dwa palce. Wiatr szumiał, z oddali dobiegł szelest śniegu osuwającego się z gałęzi. Antek przestał się uśmiechać.

  — Nie puść mnie, proszę — wyszeptała. Drżała.

  — Nie ufasz mi?

  — Oczywiście, że ufam. Tylko trochę mi zimno, chciałabym już być w schronisku.

  Nie uwierzył. Skłamała o jeden raz za dużo. Rozluźnił uścisk. Paznokcie rozszarpały skórę na zmarzniętej dłoni. Nie poczuł bólu, był zbyt mały i nieznaczący w porównaniu do bólu rozszarpanego serca.

 

  Od tamtej pory miejsce ich zaręczyn znaczy prosty, drewniany krzyż. Jeżeli ktoś jeszcze tam uklęknie, to tylko by położyć świeże kwiaty w pamięci tragicznych kochanków rozdzielonych przez los.

 

  Sprawdził miesiąc później. Serce wypełniło się mechanicznymi elementami: kołami zębatymi, tłokami, zaworami, nitami i śrubami. To w piersi już się nie zrośnie.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 3

Opis: Wstęp i wyjaśnienie postaci: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1673
Mam nadzieję, że da się czytać i bez niego.
Dodano: 2020-01-12 09:34:02
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Nie jeden - niejeden
Hmmm... narzeczony zabójca, niepewny mściciel niczego... Tekst wydaje się prosty ale nie jest. Nagle pojawia się kilka wymiarów, które dają do myślenia. I o tekście i o naturze ludzkiej i jeszcze o relacjach.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Witaj TW
JamCi, zabiłaś mi ćwieka. Potrzebuje ten jeden jako osobny wyraz i zamierzenie tak napisałam. Ale faktycznie wygląda jak błąd... Może coś jeszcze wymyślę.
Dzięki że dostrzegasz coś więcej. Podoba mi się określenie mściciel niczego
Odpowiedz
~jagodolas 6 m.
"Serce na rozszarpanym sercu" - podoba mi się bardzo.
"Gorycz pozwala mocniej smakować słodycz" - to też.
Dobry tekst, bardzo obrazowy. Jakbym był tam jakimś ukrytym obserwatorem. A w pewnym momencie zrobiłem się głodny (naleśniki z serem i truskawkami). Mimo goryczy historii czytało się z przyjemnością i lekko.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Dziękuje Jagodolasie
Byłam głodna pisząc, może to poczułeś
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
"ubrał kwaśny uśmiech, wytarte dżinsy i najlepszą koszulę." - wiem o co Ci chodzi, ale kiedyś też użyłęm zapisu "ubrać uśmeich" i grubo mnie zjebali, więc chyba lipa.

Ogólnie wybrnęła zacnie. Sam pomysł, co już pewnei wiesz, bardzo nietuzinkowy. Dobrze, że pomiędzy poprzednim tekstem, a tym zostawiłaś pewną niedopowiedzianą przestrzeń. Lepsze to, niż wpasowywanie na siłę. Z zestawu również wybrnęłaś dobrze. Przeczytałem z przyjemnością i zostaję przy zdaniu, że czuć tu lekko posmak Ketchuma.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Myślałam, że prędzej dostanę po głowie za ubranie koszuli. Skoro lipa, to pomyślę.
Słodzisz mi Ketchumem (przyjmuję )
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
"Bez fajerwerków, lecz z ośnierzonymi butami" - ośnieżonymi*

Nooo, pani, fajne. Podoba mi się nawet bardziej niż Początek. Wciągające. Komentarz krótki, bo dopiero się budzę do życia, ale jestem na tak.
Pozdrówki


Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Ojoj... Teraz mi wstyd, pędzę poprawić.
Dzięki wielkie
Odpowiedz
~Agnieszka 6 m.
Hej,
Ciekawy tekst, zastanawiający. Pomysł miałaś fajny i fajnie go rozpisałaś. Chwilami wkradło sie trochę za dużo patosu, ale... no... Całość wyszła dobrze
Pozdrawiam
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Dzięki Agu,
Fakt, jest patos. Chyba jak myślę Antkiem, to myślę patetycznie. Tak już widać będzie
Ale dobrze że mówisz.
Pozdrawiam też!
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
"Przyciągała wzrok. Nonszalancko oparta o ścianę wodziła wzrokiem po sali" - 2 x wzrok, trochę za blisko siebie;
"by położyć świeże kwiaty w pamięci tragicznych kochanków rozdzielonych przez los" - to "w pamięci" jakoś mi nie brzmi, może bardziej "ku pamięci"? No nie wiem, to już jak uważasz.
Bardzo mi się podoba ten pomysł i że do końca ciągle nie wiadomo, jaka jest geneza tego wszystkiego, punkt wyjściowy, przyczyna - jak zwał tak zwał. Klimat mi bardzo odpowiada, Anton coś w sobie ma, takie zakorzenione cierpienie, z którego nie może się wyrwać, jakby był skazany na wiecznie złamane serce. Może takie jego przekleństwo, taka natura, istota, taki los. To jest w ogóle świetna postać przede wszystkim dlatego, że budzi skrajne emocje - można go lubić i nie lubić równocześnie, potępiać go lub usprawiedliwiać wedle uznania. Lubię takie postacie.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Łoo, ale maraton sobie zrobiłaś. Miło mi
Faktycznie wzrok za blisko siebie.
Nad pamięcią pomyślę, ale sądzę że poprawię.
Nawet nie wiesz jak cieszy mnie twoje zdanie. Sama bardzo go lubię Swoją drogą bardzo dobrze go podsumowałaś.
Dzięki wielkie i też pozdrawiam
Odpowiedz
~Adelajda 6 m.
Z pewnością jest jakaś nostalgia, lekkość i tęsknota. Piszesz proste historie, które szarpią i udowadniasz, że potrafisz już nie pierwszy raz.
Tak szybciutko, podobało się
Pozdrówki
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Dziękuję, Adelajdo.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin