Kolejny surrealny tekst z kosza wygrzebany TW 23 - Bramkarz

Znalezione na śmietniku - ugotowany los

 BZZZZZ…

 

 - Scheisse. Gdzie jest mój Wartburg?

 

 - Przed chwilą tu stał. Ci goście z ONKFZ musieli go ukraść.

 

 - Skąd?

 

 - No, z ONKFZ. Źle to wymawiam?

 

 - W dupie mam jak to wymawiasz. Gdzie jest mój… Trudno, wrócę autobusem. A ty znajdź tych drani z ONKFZ. Czymkolwiek to jest.

 

 - Jasne, tak. A co zrobić z tym kucharzem, który ugotował twój los w zupie?

 

 - Możesz mu wsadzić w dupę lupę. Nie obchodzi mnie to.

 

 - Ale to był los na milion marek.

 

 - O, w takim razie przyprowadź go do mnie.

 

 - To znaczy gdzie? Bo to dość szeroka kategoria.

 

 - No, do tego… No, tam.

 

 - Aha, dobra. To tam każę mu iść.

 

 BZZZZZ…

 

 - Przepraszam, gdzie jest Stuler? – zapytał Frank młodego pomocnika kucharza.

 

 - A co, panie? Ni ma. Uciekł za żelazną kurtynę do żelaznej damy.

 

 - To znaczy?

 

 - No, w kiblu jest. Przepraszam, bo ludzie czekają.

 

 - Gdzie?

 

 - No, tam. O, widzi pan?

 

 - Nie. Zresztą, nieważne. Jak przyjdzie, to proszę powiedzieć, żeby poszedł do szefa GBCBT. On się z nim rozmówi jak wilk z przepiórką.

 

 - Przepiórkę podawaliśmy w zeszłym tygodniu.

 

 - To poproszę.

 

 - Ni ma. W zeszłym…

 

 - Aha.

 

 BZZZZ…

 

 - Poproszę przepiórkę, delikatnie naczosnkowaną.

 

 - Ni ma.

 

 - Co?

 

 - Przepiórka była w zeszłym tygodniu.

 

 - Ten drań mnie oszukał.

 

 Padły strzały, a pomocnik kucharza osunął się na ziemię.

 

 - Nie oszukał cię – powiedział głos. Mógł to być narrator albo sumienie Franka. – Po prostu nie możesz cofnąć się w czasie, robiąc tylko Bzzzz.

 

 - Naprawdę?

 

 - Tak.

 

 - No to teraz też nie mogę się cofnąć, żeby nie zastrzelić tamtego faceta?

 

 - Niestety nie. Trzeba odpowiadać za swoje czyny. I myśleć z wyprzedzeniem.

 

 BZZZZ…

 

 - Faktycznie nie działa. Dalej tu jestem, a on leży na ziemi.

 

 Głos milczał. Za to inny odezwał się zza szyby.

 

 - Jeść!

 

 Teraz ich dostrzegł. Ziemiste twarze, wykrzywione usta i podkrążone oczy wpatrzone we Franka.

 

 - Chcemy jeść! – wołali.

 

 Ruszyli do przodu, przeskoczyli barierkę i próbowali rozbić szybę. Frank rzucił się do ucieczki. Odgrodzili mu wyjście, więc pobiegł w kierunku toalet, gdzie wypróżniał się Stuler.

 

 - Otwieraj! – zawołał Frank, dudniąc pięściami o drzwi.

 

 - Zajęte! Aż do odwołania!

 

 - Stuler?

 

 - Tak. A co?

 

 - Ugotowałeś los mojego przełożonego w zupie. Coś ci to mówi?

 

 - Nie, ja… Nie macie dowodów.

 

 - Uwierz mi, nie potrzebujemy ich. Wyłaź i chodź ze mną.

 

 Frank poczuł ból w nodze. Jedna z tych bezosobowych istot go ugryzła, a reszta cały czas się zbliżała.

 

 - Stuler, draniu! Otwieraj! Oni chcą jeść.

 

 - Tak? Teraz mam ci pomagać? Negocjujmy.

 

 - Mów, czego chcesz.

 

 - Powiesz przełożonemu, że skoczyłem z mostu, a tak naprawdę załatwisz mi transport za granicę. Zniknę z radarów twego szefa.

 

 - Zgoda. Wyłaź!

 

 - Pamiętaj o warunkach.

 

 Stuler opuścił toaletę, uwalniając masę smrodliwego zapachu.

 

 - Co tak śmierdzi?

 

 - Pozbyłem się swoich grzechów. Chodźcie, ludzie. Dostaniecie to, czego pragniecie.

 

 Wszyscy ruszyli za Stulerem, a Frank zdał sobie sprawę, że on sam nigdy nie będzie miał takiego posłuchu wśród ludzi.

 

 BZZZZZ…

 

 - Co ty robisz? – Frank usłyszał głos. Tym razem należał on do jego przełożonego, Obera.

 

 - Ja?

 

 Frank zdał sobie sprawę, że leży na ziemi. Przenikliwe oczy przełożonego wpatrywały się w niego, sypiąc iskrami nienawiści.

 

 - Wstawaj.

 

 - Co się stało?

 

 - A skąd mogę wiedzieć? Coś zabuczało, przewróciłeś się i tyle.

 

 - Naprawdę? To znaczy, że się udało.

 

 - Co?

 

 - Potrafię przemieszczać się w czasie i przestrzeni.

 

 - Tak? Ja też. Kilkaset metrów w parę minut. Przestrzeń i czas.

 

 - Ale ja potrafię to robić niezależnie od siebie.

 

 - Powinieneś dostać Nobla z fizyki. Znalazłeś Stulera?

 

 - Tak.

 

 - I co? Przyjdzie?

 

 - Nie… Skoczył z mostu.

 

 - Kłamiesz! Przekupił cię, co?

 

 - Nie, naprawdę. Ja… Co pan robi?

 

 - Zdradziłeś mnie!

 

 Ober wyciągnął broń i wycelował we Franka z zamiarem oddania strzału.

 

 - Masz coś na swoją obronę?

 

 - Ja…

 

 BZZZZZ…

 

 - Kocham cię, wiesz? Chciałbym przeżyć z tobą resztę życia.

 

 - Też cię kocham. Długo zwlekałeś by mi o tym powiedzieć.

 

 - Niestety ktoś jest bardzo wkurzony obecną sytuacją. Nie możemy być razem.

 

 Nie, nie chcę tego mówić.

 

 Frank siedział na ławce w parku obok swojej ukochanej Grety. Znów było lato, a on czuł się młodszy.

 

 - Dlaczego? Nie mów tak – odparła zrozpaczona Greta. – To wszystko przez Obera? Wolisz jego ode mnie!

 

 - Przykro mi, ale służba wzywa.

 

 Nie chcę tego znów powtarzać. Dlaczego nie mogę powiedzieć czegoś innego?

 

 - Bo przeszłości nie da się zmienić – rzekł głos, a może Frank.

 

 BZZZZZ…

 

 - Scheisse. Gdzie mój Wartburg?

 

 BZZZZZ…

 

 - Masz mój los?

 

 Frank pogrzebał w kieszeni. Znalazł cenny kawałek papieru.

 

 - Jasne. Eee…

 

 Nie wiedział, co powiedzieć. Nie pamiętał przyszłości. Bez tej wiedzy nie mógł zmienić przeszłości.

 

 BZZZZZ…

 

 Białe ściany, skrępowane ręce, jęki ludzi.

 

 BZZZZZ…

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 3

Opis: Tekst napisany rok albo dwa lata temu. Staroć
Dodano: 2020-01-18 22:02:51
Komentarze.
@nuncjusz 6 m.
Stare ale jare. Wróć na te ścieżkę
Odpowiedz
~JamCi 6 m.
Nie wiedział, co powiedzieć. Nie pamiętał przyszłości. Bez tej wiedzy nie mógł zmienić przeszłości. - to najbardziej.
O to to. Trochę mi się kiełbasiło na początku, ale nabrało tempa i znaczenia potem. Dobre.
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
Ej, ale czemu to jest takie rozszczepione?
Odpowiedz
@nuncjusz 6 m.
to jest mocno surrealistyczne ma swój czar
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
"– Po prostu nie możesz cofnąć się w czasie, robiąc tylko Bzzzz.
- Naprawdę?
- Tak" xd

Absurdalnie porąbane, fanthomsowe, całkiem git!
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
No surrealistyczne, ale mię o wizualne aspekta się rozchodzi, un musi mniej enterów pomiędzy linijki wciepywać
Odpowiedz
@nuncjusz 6 m.
a to tak, pewnie przekopiowane skądś tam, gdzie jest doładowane enterami. Może se to edytować
Odpowiedz
+fanthomas 6 m.
A ja myślałem że lepiej tak jest czytać
Odpowiedz
+fanthomas 6 m.
No opowi tak rozszczepia
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Też mi się wdaje, że za dużo tych enterów, że takie rozwalone, ale mniejsza z tym, ma ten absurdalny flow, który fajnie niesie. Dobra to ścieżka, nieźle się nią spaceruje.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Coś mje świta, ale czy faktycznie?

" - O, w takim razie przyprowadź go do mnie.



- To znaczy gdzie? Bo to dość szeroka kategoria. " - to zacne
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin