Wszystkiego dobrego, dziewczyny!
jasno ciemno
TW #02 Pierwszy człowiek na Marsie
<
Grafika do [Baśka epizod: 3] "Bohaterska akcja"
>

TW #01 Zagrożony gatunek

 Postać: Roman wiertarkoręczny

 Zdarzenie: Ostry zakręt

 Efekt: W tym obostrzeniu wyobraź sobie, że jesteś zwierzęciem zagrożonym wyginięciem i opisz swoje życie

 

 

 Głód wyprowadził mnie daleko, poza terytorium, w którym stale bytuje. Smagana silnymi porywami, łapałam je pod skrzydła i kołowałam nad przestrzenią rozdartą między ścianami lasu. Mocny wiatr tarmosił i odchylał na wszystkie strony źdźbła traw, wśród których starałam się dostrzec ruch potencjalnej zdobyczy. Nie było to łatwe. Nabrzmiałe chmury, opinające cały nieboskłon, odcinały dopływ promieni słonecznych. Polanę spowijał więc rzewliwy półmrok. Umęczona, przysiadłam w końcu na grubej gałęzi wyniosłego starodrzewa, stróżującego na jej skraju. Szum wiatru, przesmykującego wśród rozgałęzionego drzewostanu oraz szelest roślinności, działał wyciszająco. Skulona, przeczesywałam wzrokiem mierzwiący się roślinny dywan.

  Zaatakowała znienacka. Spadła na mnie z wściekłą furią. Rozjuszona, natychmiast poderwałam się do lotu. Kotłowałyśmy się zapamiętale. Ona – walcząca o swoje terytorium, ja – o możliwość kłusowania. Była bezlitosna. Ja również. Minęło kilka chwil, nim kolejne uderzenie sprowadziło mnie jednak na ziemię. Błyskawicznie zanurkowała za mną. Poderwałam się więc i zrobiłam ostry zakręt, chcąc skontrować. Przewidziała to jednak i dźgnęła mnie celnie ostrymi szponami. Skrzydło przeszył dokuczliwy ból. Upadłam z potwornym hukiem. Pomimo prób, nie zdołałam się już wzbić, a jedynie podskakiwałam. Z przerażeniem dostrzegłam zwisające bezwładnie skrzydło. Rozdzierający ból to ostatnie, co czułam, zanim zadała ogłuszający cios.

 

 Śpiewne dźwięki i nawoływania wybiły mnie z mglistej nicości. Otworzyłam oczy i zlustrowałam otoczenie. Znajdowałam się w klatce, w ciemnym pomieszczeniu. A w jednym z kątów siedział on – drapieżnik, z którym nie miałam żadnych szans. „To siedziba człowieka!” – natychmiast oprzytomniałam. Histerycznie zatrzepotałam skrzydłami, usiłując poderwać się do lotu i… zobaczyłam, że jedno z nich jest unieruchomione. „Ma mnie! Jestem w potrzasku! – zaskrzeczałam jękliwie.

 Ruch i odgłos gwizdania sprawiły, że na moment oprzytomniałam. Spojrzałam w kierunku ich źródła. Człowiek wstał – teraz wydał mi się jeszcze bardziej drapieżny i groźny. Wpatrywał się w mój trzepot. „Zapewne chce mnie zabić i zjeść! – krzyknęłam, wciąż jednak walcząc i szamotając się bezsilnie. W tym czasie on podszedł wolno i pochylił się nad klatką. Wyciągnął rękę i podrzucił coś do legowiska. Zapachniało smakowicie…

 

 Zadziwiał mnie. Byłam pełna złości na swoją niemoc. Jednocześnie, z upływem czasu, nabierałam do tego człowieka dziwnego respektu. Jego życie w pewien sposób przypominało moje. Znikał na całe dnie, a kiedy się pojawiał, przynosił świeżo upolowany pokarm. Widziałam jak zdziera skórę i obrabia sarnę; jak skubie i patroszy przepiórkę; jak obrabia i piecze królika.

  Spał czujnie. Nie na tyle jednak, aby usłyszeć kroki skradające się po drewnianych stopniach. Dopiero zgrzyt masywnych wrót wejściowych wybudził go ze snu. Intruz wtargnął nagle i niespodziewanie. Wstrząśnięta, obserwowałam jak walczą.

 – Nie chcemy tu myśliwych! – krzyk atakującego rozdzierał ciemność pomieszczenia. – Uwięziłeś sokoła*, draniu! – rzucił, widząc mnie w klatce.

 – Roman, wycofaj się, póki czas! – ostrzegał głośno napastnika.

 Obrzucali się wszystkim, co wpadło im w ręce – krzesłem, łopatą, wiertarką…

 W końcu intruz się wycofał. Ranny i pokonany odchodził utykając.

 Stojąc w otwartych drzwiach, odprowadził go wściekłym wzrokiem. Gdy przeniósł go na mnie, poczułam, że to koniec.

 Zatrzepotałam skrzydłami. „Nie poddam się łatwo!” – zakwiliłam wściekle.

 Podszedł, podniósł rękę i… pogłaskał mnie po głowie.

 

 Zrozumiałam, że nie był zły. Walczył. Walczył jak ja. O siebie. Prawo do polowań. Do życia zgodnego z własnymi przekonaniami. Własnym instynktem.

 Miał duszę myśliwego. Drapieżnika.

 Był złakniony swobody i wolności.

 Jak ja.

 

 Pewnego dnia wyciągnął mnie z klatki i odwinął opatrunek. Ostrożnie rozprostował skrzydło. Niemal natychmiast się poderwałam. Raz i drugi. Wyrwana z uścisku, na nowo poczułam zapach wolności. Wzbiłam się wysoko, w powietrze i dałam ponieść wietrznej fali. Upojona bezkresem, wiedziona instynktem, podążyłam ku odległej dolinie rzecznej i znajomym skałom.

 

 Od tamtej pory powracałam i towarzyszyłam mu w wyprawach.

  Również w tej ostatniej… gdy ranny po kolejnej walce z intruzem, wykrwawił się w ostępach leśnych.

 

 ***

 

 Czasem zapuszczam się ku wielkim ludzkim siedziskom, gdzie wyniosłe budynki połączone nitkami dróg, wyrastają znad wybetonowanych pól. Szybuję wpatrzona w ludzi i wypatruję kogoś podobnego do niego.

 Bezskutecznie.

 Wracam więc nad zrujnowaną już chatę mojego przyjaciela i wspominam nasze spotkania. Dziś sądzę, iż zaliczał się on do zagrożonego gatunku – człowieka absolutnie wolnego.

 

 

 

 Przypisy:

 * Sokół wędrowny – gatunek średniego ptaka drapieżnego z rodziny sokołowatych. W Polsce objęty ochroną gatunkową ścisłą [za: wikipedia.org].

 

5046 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 47

Opis:

Dodano: 2020-01-26 00:02:36
Komentarze.
Podoba mi się to jak wykorzytałaś efekt. Człowiek chyba jako jedna z niewielu istot potrafi nawiązać nić porozumienia z innym gatunkiem. Pozornie prosta historia, ale z głębokim przekazem, który gdzieś złapał mnie i zachwycił.
Pozdrówki.
Odpowiedz
@Adelajda dzięki, żeś zajrzała i skomentowała. Pozdrawiam
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
Z przecinków jestem pół-debil, ale już w pierwszym zdaniu wydaje mi się, że: " Głód wyprowadził mnie daleko, poza terytorium, w którym stale bytuje." - pierwszy niepotrzebny. Do tego.: bytuję".

Dalej już gites, choć trudnosłowie obrałaś. No ale sowiste novum, uniwersum pozabaśkowe. Traktuję ten tekst nieco osobiście, bo chcąc nie chcąc bardzo zbieżny jest z sesją RPG, którą kiedyś prowadiłem. A zapamiętałem to wszystko dlatego, że swoją "graczkę' długo na światy WQarhammera namawiałem. Stworzyła postać i na początku zabili jej sokoła. Obraziła się i już nie zagrała. Życie

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Helloł

"Minęło kilka chwil, nim kolejne uderzenie sprowadziło mnie jednak na ziemię. Błyskawicznie zanurkowała za mną. Poderwałam się więc i zrobiłam ostry zakręt, chcąc skontrować. Przewidziała to jednak i dźgnęła mnie celnie ostrymi szponami. Skrzydło przeszył dokuczliwy ból. Upadłam z potwornym hukiem. Pomimo prób, nie zdołałam się już wzbić, a jedynie podskakiwałam" - tu mi się dubluje jednak/jednak/jedynie

" – Roman, wycofaj się, póki czas! – ostrzegał głośno napastnika.
Obrzucali się wszystkim, co wpadło im w ręce – krzesłem, łopatą, wiertarką…" xd

"W końcu intruz się wycofał. Ranny i pokonany odchodził[,] utykając"

"Dziś sądzę, iż zaliczał się on do zagrożonego gatunku – człowieka absolutnie wolnego" - piękna, łapiąca za serducho (jak i całe opowiadanie) puenta
Solidnie wykorzystałaś efekt, w zasadzie na jego kanwie to to powstało zdaje się. No i w innej niż zazwyczaj tematyce, gites, dobrze czasem coś innego.
Pozdrówki

Odpowiedz
~JamCi 1 r.
Pogłaskałaś mnie tymi słowami po duszy. Dziękuję.
Piękny, subtelny, prosty, ale nie prostacki. Z czymś mi się kojarzy dobrym, uczciwym. Lubię filmy albo słowa, które mi coś dają. Tu tak jest.
Odpowiedz
~JamCi 1 r.
Teraz dopiero zobaczyłam, że wszystko określa efekt. Super.
Odpowiedz
Uwięziony sokół, dla jego dobra, relacja człowiek-ptak i wypuszczenie na wolność, walka o wolność , i poszukiwanie znajomego dobra wśród innych ludzi. Wolność, człowieczeństwo pod ochroną... Tekst w pewien sposób wzrusza, wywołuje refleksję i nostalgię. Super Agnieszka!
Odpowiedz
Ja tu widzę potencjał na coś dłuższego.
Fajne.
Odpowiedz
*Manta 1 r.
Fajnie, że nie poszłaś utartym schematem i nie przedstawiłaś myśliwego, jako zło najgorsze, mordercę ludzi i zwierząt cała historia mnie wzruszyła
Odpowiedz
*berkas 1 r.
Będę miał tę historię z tyłu głowy, jak znowu zobaczę szybującego drapieżnika. Może on też będzie szukał rzadkiego człowieka? Super wykorzystanie efektu.
Odpowiedz
!Halmar 1 r.
Taaak! Efekt wykorzystany na 100 proc. Bezbłędna narracja. Myślę, że jako dziecko, kiedy pasjami czytałam historie opowiadane z perspektywy zwierząt, zakochałabym się w tym tekście.
Ale z pewnością nie doceniłabym morału.
Piękna historia.
Odpowiedz
Cudowne opowiadanie. Smutne, przesycone melancholią i piękne.
Zakończenie mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie.
Odpowiedz
Bardzo, bardzo wam dziękuję za świetne, merytoryczne komentarze )
I że tu zajrzeliście i przeczytała ie i wogóle )
Dzięki ogromne wszystkim i każdemu z osobna
Pozdrowionka ))
Odpowiedz
Oryginalne opowiadanie, nie potępiasz myśliwego jako czarny charakter. Pokazujesz jego dobre strony, pragnienie wolności i niezwykłą dobroć w traktowaniu sokoła. Podobają mi się rozważania ptaka, który nie potępia w czambuł polującego na zwierzęta. Bardziej godny pogardy jest intruz, który krzywdzi w imię wyznawanych zasad. Gratuluję opowiadania!
Odpowiedz
BozenaJoanna WItaj Dziękuję, że tu podleciałaś. Mam nadzieję, ze sie jakoś odnajdziesz na t3
Pozdrowionka
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.