Pięćset mil do domu — część VII Madre de Deus

Liga TW - 01 — Heban — część 2

 Link do części I: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1806

 

 Canulas

 Postać: Detektyw trup

 Zdarzenie: Krwawy deszcz

 Efekt: Niech w tekście zaistnieje mityczne dla Ciebie miejsce

 

 

 Heban

 

 

 I

 Myśl o celu podróży wywołuje u mnie irytację. W głowie ten jarmarczny kurwidół jawi mi się niczym smok wawelski, tylko bez uszlachetniającego Krakowa wokół. Połowa mieszkań przepita albo zastawiona w Providencie. Rdzewiejące szyldy, opryskami nietrafionych inwestycji. Wszędzie krzaczaste pola, śmierdzące stawy i ten ciągły, pierdolony huk, lądujących co minuta samolotów. Chcesz zbudować altankę, komisja. Zasadzić drzewo, komisja. Rozjebać ścianę w kuchni, dwie komisje, pilnujące trzeciej. Klub piłkarski marny. Kładka nad jezdnią nie dość, że jedna w promieniu przynajmniej pięciu kilometrów, to jeszcze dziurawa, jak mosty w Indiana Jonesie. Nawet tramwaje lecą jedynie do Okęcia, bo gdyby nitka szła dalej, co drugi skład miałby dziury po widłach na kadłubie.

 — Kojarzysz najbliższy Disneyland?

 Jego zachrypnięty wokal wybija mnie z kiełkującej nienawiści.

 — Co?

 — Noo, Kurwiland, Heban. Plac zabaw dla starszych chłopców. Znasz?

 — Tele-cipy, to nie moja kołysanka — burczę, niechętnie pozwalając odejść slajdowym poczwarom. Nikną pokryte sadzą parapety okien. Bledną tramwaje stojące na pętli. Traci ostrość szyld "Agata-Meble". — Zresztą, podobno tamtejsze dupy to w większości torebki śniadaniowe z wodą w środku, więc jeśli chcesz mi zafundować premię, starczy hot-dog z budy albo zapiekanka z dodatkami.

 — Uhu. Czystość do ślubu, wiem. — Cerebro łyka następną pastylkę. Nie bardzo ma czym popić, więc odchyla głowę. Chlup, nie poszło. Poprawia z większym impetem, uderzając mocno o zagłówek. Wszystko to z kierownicą w dłoniach przy prędkości niemal stu dwudziestu na godzinę. Wystarczy jedna hopka, przydrożny kamień, skurcz w mięśniu ramiennym czy strzyknięcie w barku i opis tego zdarzenia będzie przewijany w pasku wiadomości. Wkurwia mnie bezcelowe narażanie życia. Tysiąc za wieczór, ok. Po pracy w Tesco przyjemna odmiana, ale takie gówno jest bez sensu.

 — Co ty mi próbujesz udowodnić — pytam, starając się nie zdradzić, jak bardzo obsrałem zbroję. — Chcesz pokazać, że poznałeś życie w mieście po kursach taksówek? Patrz na drogę, kurwa!

 Zamiast tego spogląda w moją stronę. Twarz nalana napuchniętą żółcią przypomina topielca wyłowionego przy pełni księżyca. Ciężar stopy przesuwa wskazówkę prędkościomierza ku niebezpiecznym rejonom stu czterdziestu. Po prawej ledwie zauważam przelatujący napis.

 "Gmina Raszyn – Wita".

 

 II

 Pięć minut później stajemy pod kikutem niebezpiecznie przechylonej latarni. Potarmoszony wiatrem albo co bardziej prawdopodobne, niezdemontowany po wypadku pałąk, kłania się ku jezdni tak bardzo, że oblatany w parkurze panczur mógłby po nim wbiec. Pięćdziesiąt metrów dalej ciemnia bram zaprasza w labirynt podwórek. Echo szczekającego psa rezonuje od zniszczonych ścian.

 — Teraz co? — pytam, próbując głębszym oddechem zniwelować stres. Kortyzol jednak wciąż przygrywa sercu. Gdy radioodtwarzacz kończy zżerać płytę, twarze nam oświetla łuna niebieskiego światła oraz wykaz tracklisty na panelu.

 Klik.

 — Kurwa, bez jaj. Będziemy słuchać rapu?

 — Hip-hopu — precyzuje Cerebro, choć dla mnie to różnica, jak pomiędzy mangą a anime. Oba powyższe trzymam szczelnie w zbiorze ometkowanym jako: "Wypierdalać z tym szajsiwem jak najdalej".

 — Ok. Pinionc is pinionc. Idę się wysikać.

 Chwytam za klamkę, lecz sekundę czekam, czy nie będzie chciał mnie zastopować. On jednak już wywija na smartfonie. Filuję lekko znad barku, sądząc, że być może daje komuś cynk. Dostrzegam kolorową planszę gierki. Kurwa mać. Gangsterzy naszych czasów przesyłają sobie życia w Candy Crush.

 Wychodzę.

 Na obdrapanym murze półmetrowe litery oznajmiają, że gdzie kucharek sześć, tam jebał cię pies. A następnie jakieś mniejsze ha-ha, że kto doczytał do końca, ten jest gapa. Obok kilka hip-hopowych otagowań. Trochę zawijasów, esów, floresów oraz coś o piłkarskiej potędze KS Raszyn. Na środku całkiem niegłupi rysunek brodacza rozkładającego ręce. W tle grzyb po wybuchu. Pod spodem napis. "Koło chuja mnie to lata i nie kończę świata".

 Patrzę na to wszystko, myśląc, że gdyby faktycznie na ten wypizdówek spadła bomba, straty materialne zamknęłyby się maksymalnie w czterech dychach. I to pod warunkiem, że w najbliższym kiosku mieliby dwie paczki papierosów.

 — Eee — słyszę kwik z samochodu. — Chowaj tego mlecznego kutasa i poczekaj, aż wyrośnie ten prawdziwy.

 Cerebro wciąż jest piekielnie radosny, co nie powinno dziwić, bo przestraszył mnie jak jasny chuj, ale już odczuwam irytację. Tysiak, tysiakiem, całkiem niezła kwota, lecz myślę, że gdybym chciał go okiełznać, stawiłby opór głównie grawitacyjny.

 — Zadzwoń do matki i spytaj, kto jest twoim ojcem, Cerb — rzucam, chowając ptaka. — A następnie patrz, jak się namyśla.

 Trochę ryzykuję taką gadką. W żargonie na to mawiamy "wahadłowe przesuwanie granic". Całość wymaga sporo taktu i od groma szczęścia. Jeden poślizg, nie do końca przemyślane zdanie i karambol.

 Zresztą znałem kiedyś jednego, niegroźnego niby delikwenta. Miał ksywę "Numerek", bo do normalnej gadki wciąż wplątywał liczby. I nie, że różne czy, jak to się dzisiaj mawia, randomowe, lecz ciągle te same. Tak jak tourette rzuca kurwiskami, tak u niego zawsze "sto szesnaście", "sto dwadzieścia trzy". Lekko pierdolnięty, ale tylko z gadki. Z gęby względny normalniak. Szwendał się blisko przy ogonie grupy i niefart chciał, że ktoś go kiedyś niechcący uraził. No w zasadzie nic nowego, bo gość był dziwny jak kciuki u stopy, więc często zbierał różne podśmiechujki i sam się z nich śmiał. Tyle że coś widocznie nie pykło i raz go żarty nie rozweseliły.

 Mnie już wtedy nie było na rejonie, ale ponoć Numerek zbił pionę jak zwykle. Chłopaki zastali, obsiadając skwerek. Nikt nie przeczuwał, że niebawem spadnie krwawy deszcz.

 Wrócił po godzinie i od frontu najazd. Amatorska biopsja cienkoigłowa prosto na łeb i szyję jakimś ostrym narzędziem podjebanym chwilę wcześniej z Castoramy. I nie, że jedynie typa, który mu sprawił przykrość. Wszystkich po równo. Do tej pory jeden chłopak ma twarz jak tatarskie siodło. Na końcu wyszło, że te liczby, co je tak bez umiaru powtarzał, to telefon do poradni dla osób w kryzysie emocjonalnym, więc się wszystko ładnie sklamrowało. Śmichy, śmichami, lecz w luźnej gadce naprawdę należy uważać.

 Musiałem nieźle odpłynąć we wspomnieniach, bo dopiero wibrujące dźwięki telefonu przywracają ostrość otoczeniu. Spoglądam na wyświetlacz.

 Odrzuć.

 Wracając do samochodu, widzę, że element gminny w najlepsze już pląsa w tańcu. Dwie siksy stoją przy opuszczonej do połowy szybie, a wychudzony zawadiaka podpiera pobliski mur.

 — Uszanowanie — rzucam, co nie wiedzieć czemu, wzbudza piskliwy rechot obu samic. Obcinam.

 Wyższa, nawet niegłupia. Gdzieś z metr siedemdziesiąt, choć mogą coś dodawać Air Maxy. Nóg pewnie najdłuższy zasięg w całej szkole. Srebrne miniatury hula-hop robią za kolczyki. Louis Vuitton na czapeczce z daszkiem. Nawet i do ukłucia, choć z bliska widać, że tapetą na japie mogłaby przykryć ludobójstwo Ormian. Za to druga królewna sporo niższa i żyłasto-blada. Trochę taki nowotwór w okularach. Z zaciętej gęby wygląda na sukę, która mogłaby wrzucić twoją świnkę morską do mikrofalówki, jeśli byś nie uwierzył w jej kolejną, udawaną ciążę.

 Obchodzę wolno furę, lukając na wszędobylskie zakamarki. Wiatr wywiewa śmieci ze szczerbatej wiaty, przy której być może kiedyś cumował autobus. Otwieram drzwi, lecz nie wsiadam. Coś w sercu, w płucach, w głowie, nie wiem sam. W każdym razie im więcej słyszę tego przesłodzonego pierdolenia, tym mocniej wgrywa mi się czujka. Cerebro nawet na mnie nie spogląda. Ja pierdzielę. Widziałem w życiu niejedno. Podczas walki z Guliwerem sędziemu na moich oczach twarz zmutowała w zwierzęcy pysk i po dziś dzień uważałem to za najbardziej pojebane działanie narkotyku, ale obserwowanie jak ludzka żółtaczka, typu C, flirtuje z kurewkami to naprawdę ponad moje siły. A że zwykłem przekłuwać myśli w czyn...

 — Dobra. Wypierdalać stąd!

 Chwila ciszy. Płynący z płyty wokal Gawlińskiego uświadamia wszystkich zgromadzonych, że kobiety piękne są jak okręt, co oznacza, że Robert na pewno nie cumował w tym zjebanym porcie. Koleżanki niechętnie wracają pod anielskie skrzydła opiekuna. Mamy sekundę dla siebie.

 — Słuchaj, Heban — zaczyna i już wiem, że zaraz nastanie akt kaznodziejskiego pierdzielenia. Eh. Trzeba płacić za złe czyny swe. Czy jak mawiała ma dawna znajoma: "Komu się rozlała kasza? Kto wypuścił Barabasza?", choć do dzisiaj nie wiem, co to znaczy.

 — Miały po szesnaście lat. Maksymalnie. Opamiętaj się. Jesteśmy tu w interesach. Do tego wyższej oko spierdzielało aż na plecy. Asymetryczny wykrój powiek. Mówi ci to coś? A niższa wyglądała, jakby jej dieta składała się głównie z heroiny i plemników. Naprawdę nie szanujesz swego ciała?

 Improwizuję, próbując uderzyć w jakieś pojednawcze samcze tony, byle tylko utkał w końcu pizdę, nim zaleje wóz powodzią moralizatorskich utyskiwań.

 Nic z tego.

 — No i chuj — rzuca. — To nie Nibylandia. Dzisiaj szesnastka to płodne suczysko, wiek szczytowej doskonałości u kobiety. Za dwa lata będzie miała przebieg jak Golf dwójka w gazie. Poza tym robimy to, czego chce większość, Heban. Demokracja. Nas jest dwóch. A ja jestem większy.

 — Taa, większość. Podobnie przy gwałcie zbiorowym.

 Kątem oka widzę, że chłop spod muru rusza w naszą stronę. Galiński śpiewnie oznajmia, że Monika była i ok, ale coś tam, coś tam.

 Coraz lepiej.

 — A tam gwałt — dąsa się Cerebro. — Takie ostre słowo. Wolę mówić: "kiedy pościg za buziakiem zaszedł za daleko".

 Wskazuję ręką na chudego alfonsinę. Pierwsze krople deszczu spadają na szyby.

 — Patrz.

 — O kurwa. Ktoś wyrzucił osiem i wydostał się w końcu z Jumanji.

 Gość faktycznie wygląda, jakby jego robotą było pytanie przechodniów, czy mają ogień, ale tacy właśnie są najgorsi. Im większy pet, tym zazwyczaj mniej ma do stracenia.

 Błysk.

 

 Link do części III: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2045

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 19

Opis:

Dodano: 2020-01-31 23:38:18
Komentarze.
Witamy kolejną część tekstu!
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Yuhu
Odpowiedz
~entropia 8 m.
Cały ten fragment pojechałeś ostro!!!:
— Kojarzysz najbliższy Disneyland?
"
Jego zachrypnięty wokal wybija mnie z kiełkującej nienawiści.

— Co?

— Noo, Kurwiland, Heban. Plac zabaw dla starszych chłopców. Znasz?

— Tele-cipy, to nie moja kołysanka — burczę, niechętnie pozwalając odejść slajdowym poczwarom. Nikną pokryte sadzą parapety okien. Bledną tramwaje stojące na pętli. Traci ostrość szyld "Agata-Meble". — Zresztą, podobno tamtejsze dupy to w większości torebki śniadaniowe z wodą w środku, więc jeśli chcesz mi zafundować premię, starczy hot-dog z budy albo zapiekanka z dodatkami....
starając się nie zdradzić, jak bardzo obsrałem zbroję"
Odpowiedz
~entropia 8 m.
Kurde ucięło mi się, więc tego jest więcej, rozkrecasz się coraz bardziej... Tak jak np nigdy nie czytałam nic o mafii ani nie oglądałam aż nagle w biegu poszłam do kina "jak zostałem gangsterem historia prawdziwa." I... Podobał mi się i... Widzę cię też w takich klimatach gangsterskich i mogłabym czytać
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Nooo, idzie jak idzie. Odkładam na bok inne czaso-zapychacze, więc jest moment, by posiedzieć. Widzisz, tutaj są 3 strony z kawałkiem, ale średnią na godzinę mam mizerną. Żeby to utkać, poszło z 11, więc średnia-produktywna mizerniutka.
🤠
Odpowiedz
~entropia 8 m.
To zależy od tekstu, rodzaju, i ile szpikujesz. Im więcej zastrzyków, tym więcej czasu tekst pochłania, to na to nie ma co patrzeć. Nigdy nie mierzyłam czasu! Ale cytując znajomego po fachu "ile to człowiek musi się natrudzić, by coś wyszło cudnie".
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
No ja się nie żalę. Kupuję i akceptuję taki rozkład sił. Tylko irytujące jest to, że widzisz dalej, ale nie możesz szybko tam dotrzeć 😉
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Ale dzienkson za podobanie. Kop do pracy.
Odpowiedz
~entropia 8 m.
Czasami tak mam, wtedy piszę po łebkach do celu (szkic) i poprawiam
Odpowiedz
~JamCi 8 m.
pół metrowe - półmetrowe
Pierwsze krople deszczu stadają na szyby. - spadają
Bardzo mi pasuje klimat. Nie zdarzeń tylko myśli, dialog wewnętrzny.



Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Poprawione, JamCi Motors. Cjolera, tyle razy przeglądałem, a jeszcze jakieś były, noo
Odpowiedz
~Adelajda 8 m.
Specyficzny klimat, prędkość i gdzieś mam te nieodparte wrażenie, że troszkę Ślepnąc od świateł ma gdzieś tam swój pierwiastek, ale mogę się grubo mylić, także. Lubię to z jaką lekkością i wirtuozerią prowadzisz to opowiadanie.

Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Oglądałem tylko serial, ale mam kilka książek Żulczyka. Jak skończę Pomroki, wezmę się za; zrób mi jakąś krzywdę. Dzienkson
Odpowiedz
~jagodolas 8 m.
Heh, aż mi się przypomniało, jak za szczeniaka zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy do miejsca gdzie stoją panie. Jak któraś podchodziła to ruszaliśmy z piskiem. No ciekawy tekst, fajnie jest oglądać Warszawę przefiltrowaną przez Twoje patrzenie. Zawsze byłem ciekaw stolicy, mimo że zle mi się kojarzy. Dialogowo mistrzostwo, w ogóle bardzo lubię w Twoich tekstach dialogi. Fajnie że będzie jeszcze trzecia.
Odpowiedz
~pkropka 8 m.
Byłam. Językowo stoisz wysoko, fabuła się rozkręca. Ciekawa jestem jaki kierunek obierze następna część.
"Myśl o celu podróży wywołuje u mnie irytację. W głowie ten jarmarczny kurwidół jawi mi się niczym smok wawelski," - jakbym miała się czepiać, to jest tu za dużo o "mi".
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Dziękuję pięknie Jagodolas. Kolejny motive-kick w moje tłuste, zależałe dupsko. Tak w zasadzie to teraz piszę taki Hebanowy odprysk, ale inna micro historia na pięć części już jest
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Helloł, miss pkropko. Noo, też mi nie grało moje/mi, ale zostawiłem, co nie znaczy, że jeszcze nie pogryzę trochę.
Dziękować
Odpowiedz
~Ogonisko 8 m.
"Nie bardzo ma czym popić, więc odchyla głowę.Chlup, nie poszło. Poprawia z większym impetem, uderzając mocno o zagłówek"

"Demokracja. Nas jest dwóch. A ja jestem większy" - uwielbiam.

Cały tekst, to zapiepszanie na pełnym gazie, po błotnistej, krętej, ciasnej górskiej drodze. Z prawej ściana, z lewej przepaść. Idąc z naprzeciwka nie ma sensu skakać na boki, trzeba walić prosto na maskę.
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Hmm, noo, nie bardzo wiem, czy wiem, ale podprogowo wyczuwam jakby... entuzjazm, więc mi to pasi. Kłaniam się.
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
"Rdzewiejące szyldy, opryskami nietrafionych inwestycji" - ten przecinek wydaje mi się zbędny (ale głowy nie dam)
"pierdolony huk, lądujących co minuta samolotów" - stąd też bym wywaliła przecinek, dodatkowo wydaje mi się, że co minutę*

" Jego zachrypnięty wokal wybija mnie z kiełkującej nienawiści" - to
Już nie pierwszy raz (w sensie w cz. I też się na tym łapałam, ale czekałam czy dalej się potwierdzi) mam deja vu z American Psycho, Oni tam jechali taksówką i w bardzo specyficzny sposób zemścili na czym świat stoi, tudzież komentowali z perspektywy własnego universum, tutaj jest coś (choć klimat zuuuupełnie inny), co mi tamte sceny przypomina.

Nikną pokryte sadzą parapety okien. Bledną tramwaje stojące na pętli. Traci ostrość szyld "Agata-Meble" - to
" — Co ty mi próbujesz udowodnić — pytam, starając się nie zdradzić, jak bardzo obsrałem zbroję"

Mam ochotę na film ze Stallone jak to czytam. Obojętnie jaki, byle ze Stallone. Nie wiem czemu. Po prostu.

"że oblatany w parkurze panczur mógłby po nim wbiec" - o dzizas, musiałam wygooglować, słownik miejski w zakładce

"Pięćdziesiąt metrów dalej ciemnia bram zaprasza w labirynt podwórek. Echo szczekającego psa rezonuje od zniszczonych ścian" -to i oczywiście kikuty latarni, piękne opisy, odpala Ci się podnoirowo, nawet tu czuć
"— Hip-hopu — precyzuje Cerebro, choć dla mnie to różnica, jak pomiędzy mangą a anime"- hahah, super porównanie
"Dostrzegam kolorową planszę gierki. Kurwa mać. Gangsterzy naszych czasów przesyłają sobie życia w Candy Crush" xd

Na obdrapanym murze półmetrowe litery oznajmiają, że gdzie kucharek sześć, tam jebał cię pies. A następnie jakieś mniejsze ha-ha, że kto doczytał do końca, ten jest gapa. Obok kilka hip-hopowych otagowań. Trochę zawijasów, esów, floresów oraz coś o piłkarskiej potędze KS Raszyn. Na środku całkiem niegłupi rysunek brodacza rozkładającego ręce. W tle grzyb po wybuchu. Pod spodem napis. "Koło chuja mnie to lata i nie kończę świata" - noooo, Panie, takie lubię

"Patrzę na to wszystko, myśląc, że gdyby faktycznie na ten wypizdówek spadła bomba, straty materialne zamknęłyby się maksymalnie w czterech dychach" xd
"Chowaj tego mlecznego kutasa i poczekaj, aż wyrośnie ten prawdziwy" hahahaha

"Jeden poślizg, nie do końca przemyślane zdanie i karambol.
Zresztą znałem kiedyś jednego, niegroźnego niby delikwenta" - 2 x jeden

"Amatorska biopsja cienkoigłowa prosto na łeb i szyję jakimś ostrym narzędziem podjebanym chwilę wcześniej z Castoramy" - to, złoto
"że tapetą na japie mogłaby przykryć ludobójstwo Ormian" hahahaha
"Za to druga królewna sporo niższa i żyłasto-blada. Trochę taki nowotwór w okularach. Z zaciętej gęby wygląda na sukę, która mogłaby wrzucić twoją świnkę morską do mikrofalówki, jeśli byś nie uwierzył w jej kolejną, udawaną ciążę" hahahhaaha (kurwa, skąd Ty to bierzesz te zwroty, ZŁOTO)
"Płynący z płyty wokal Gawlińskiego uświadamia wszystkich zgromadzonych, że kobiety piękne są jak okręt, co oznacza, że Robert na pewno nie cumował w tym zjebanym porcie" hahahaha

" — Miały po szesnaście lat. Maksymalnie. Opamiętaj się. Jesteśmy tu w interesach. Do tego wyższej oko spierdzielało aż na plecy. Asymetryczny wykrój powiek. Mówi ci to coś? A niższa wyglądała, jakby jej dieta składała się głównie z heroiny i plemników. Naprawdę nie szanujesz swego ciała?" - złoto, swoją drogą ciekawe ile takie białko by miało w fitatu xd hehehe Riteszka-heheszka

"Poza tym robimy to, czego chce większość, Heban. Demokracja. Nas jest dwóch. A ja jestem większy"- i to tyż fajne, lubię logiczne podejście do spraw
" — O kurwa. Ktoś wyrzucił osiem i wydostał się w końcu z Jumanji" hahahaha


Ok, bardzo mi się podoba klimat, kurde no, połączenie Stallone z Chłopaki nie płaczą, czyli klasyka, trochę Orbitowski, ale bardziej Canulardo (btw językowo jesteś od niego lepszy, nie wiem czy jesteś świadom, dużo lepszy, on po prostu ma większa produktywność pisarską, zapewne dlatego, że na cały etat, koło się zamyka) i to wszystko (to opko) na slajdzie z polskiego blokowiska w szary polski poranek. Dobrze manewrujesz czasami, jest teraźniejszy, przeszły, teraźniejszy, wszystko tam gdzie trzeba, pod kontrolą, gites. Uśmiałam się znów. Dużo mięcha. Bardzo relaksująca lektura. W me gusta, mesje. Bardzo w me gusta. Poziom po cz. I nie spadł. Bym nawet powiedziała, że rośnie.
Salute!


Odpowiedz
*Canulas 8 m.
Ja pierdzielę, nie bardzo nawet wiem jak się odkomentarzyć, poza tym, że spąsowiałem i aż mnie przenny watelek się z japy ukruszył. Przypały nareperuję, a za podobanie i impulsy pod działanie serdecznie dziękuję, bo nie ukrywam, że się zastanawiałem czy nie przetłukłem. No ale jak jest ha-ha, to ok, bo to pod ha-ha trochę uszykowane.

Odpowiedz
*Ritha 8 m.
Zajebiste Can, od czasów Pincet nic mi tak w gusta nie wjechało u Ciebie, te mięsne Córy (mięsny jeż, Ty go jesz, w tle Marok na cybernetycznym ukulele), Topy-Szopy, wszystko ok, miało smaczki też, ale to wjechało jak nóż w masło w moją odbiorczą absorpcję, hm, brędzę, trudex. Jest git.
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
pszenny* jak już xd
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
No już nie będe zmieniał Z dumą nosze niedostatki swe.
Cieszę się.
Odpowiedz
~jotka 8 m.
Czy to jest opowiadanie o tym boksie,(z innego portalu) czy coś nowego o podobnym tytule? :x
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
To uniwersum, ale teraz troszkę z innej strony.
Odpowiedz
Dobre, naprawdę dobre. Fajne opisy często mocne, ale dla mnie interesujące . Niektóre porównania zajebiście kosmiczne. Działa na wyobraźnie, świetny warsztat więc możesz się bawić tym gatunkiem bez najmniejszych przeszkód.
Odpowiedz
*Canulas 8 m.
SylviaWyka nie umiem za bardzo w epotikonki, więc: spłonąłem rumieńcem czy jak to się mógi: spiekłem raka od nad-pochwał.
Radym, że Ci się widzi.
Odpowiedz
~Okropny 6 m.
Ja tylko zostawiam ślad że byłem i przeczytałem już dwie części. Jestem chujowy w oznajmianie więc raduj oczy swe tym wspomnieniem napomknięciem i czekaj grzecznie z moralizatorstwem aż dojadę do końca... Choć naszło mnie, by rzec, że jakby ktoś miał wątpliwości czy tekst jest twój, to gotów jestem rzucić klapkiem przez salę weselną w wątpiącego, gdyż ten oto tekst jednego ma skrobacza i jest nim ów dżentelmen mieszkający na ulicy dużego, białego i wrednego ptaka na pięterku, leciwa, żółta skrzyneczka na listy.

No, to się wysiliłem na komentarz, spróbuję to dzisiaj szafnąć całe, mam nadzieję że chociaż jest to jakaś skończona całość. Jak zwykle cieszą porównania, jak i to, że nawet udało Ci się wcisnąć jakąś fabułę pomiędzy

Kilka dupsów raczej nie w kategorii "błąd", a "ja napisałbym inaczej", ale nie będę zanudzał ani siebie, ani Ciebie, ani tych zabłąkanych w te strony biedaków, którzy akurat oprą oczy o mój komentarz.

Pozdrawiam cieplutko
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Okropny hahahah, słodkie brzmienie liter Twych niczem łopocący sztandar, oznajmiający Amerykańskie bohaterstwo, pobrzmiewa mnie w sercu z racji, tak samych odwiedzin, co i wyborności wywlecenia myśli.
Skończone, jak skończone.
Fabuła - fakt - szczątkowa.
Odpowiedz
Dzisiaj zawędrowałam tutaj. Zupełnie inne klimaty, ale zapowiada się bardzo dobrze,
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
OmnesMoriuntur masz spore tempo czytania. Dziękuję za kolejny najazd
Odpowiedz
Canulas Chyba całkiem spore, a to tylko w wolnej chwili, hah. Dzięki również.
Odpowiedz
"Nawet i do ukłucia, choć z bliska widać, że tapetą na japie mogłaby przykryć ludobójstwo Ormian." <3

Tak zaznaczę tylko, że byłam, bo jestem nie w formie do komentowania. Ale wiedz, że się podoba, przynajmniej na razie
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Enchanteuse okej, dzięksończyk za dalsze próby poczynione
Odpowiedz
~nimfetka 6 m.
Kurde, ale mi się podoba. Teraz to już nie było tylko chicholenie w duszy, a parsknięcia na zewnątrz. I podczas tego czytania dopiero do mojego mózgu dotarła informacja, że ten cały Heban i Cerebro to nie jakiś ogrodnik i fanboy X-mena, a gangsterka pełną gębą. No i też musiałam drugi raz doczytać o co chodzi z tym, że nagle ten Disneyland zamienił się nagle w jakieś tele-cipy, że co, że jak, ale to tylko i wyłącznie wina kawy ze zbyt dużą ilością mleka (O kuurrrrwde, jestem podludziem? Czekaj, czekaj, ten tekst o tym, że ludzie niepijący czarnej kawy są podludźmi to w Twoim utworze było czy coś mi się pojebało? Bo szukałam przez bite 20 minut tej wzmianki o piciu kawy z mlekiem, żeby śmieszne nawiązanie zrobić i nie znalazłam.) y, no, ze zbyt dużą ilością mleka i chyba średnio zadziałała.
Ale przechodząc już tak do sedna to cholernie w pytę tekst i jak go nie dokończę tylko wrócę za 5 miechów znowu to może mnie pan moderator zablokować. Nie no, nie blokuj pan.
Dobra, tyle ode mnie. Jutro dwa kolejne będą czytane.
Odpowiedz
~nimfetka 6 m.
Ogrodnik, stolarz by bardziej pasowało do tego Hebana, ale żeś zabłysnęła.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
nimfetka jak juz padało, to w formie zarzutu, to jedynie obserwacji, tutaj to raczej żonglerka w słowie, kosztem zagrzebania pod nią akcji. Niestety (lub też stety) idzie w ten deseń i pewnie będzie.
Co do kawy, pijam, owszem, ale raczej gustuję w silniejszo-silniejszych. Eksperymentowałem z dodawaniem do kawy różnych takich, ale mleko to raczej nie do końca.
Czytaj wtedy, kiedy możesz i masz chęć.
Nic się nie działo i nie dzieje. Wiadomo, że tera różne rzeczy i tematy moga odwracać oko czy cuś.
Dzieknsox, Nimf.
Odpowiedz
!Szudracz 3 m.
W tej cząstce zdarzeń jeszcze się nie odkopałam. Do czego oni zmierzają? Wewnętrzny monolog szczególny.😁
Pójdę dalej.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Szudracz idź, choć zaznaczam, ze tu treść trochę ucieka, na korzyść (mam nadzieję, że to korzystne) żonglerki i treningu słowotwórczego.
Dziękować za wizytację, miss Szu
Odpowiedz
~Maurycy 3 m.
Tak, no to i jestem na początku drogi Hebanowej. Opowiadanie zaczyna się hak powinno, intryguje i wciąga. O tym, że zajebiście operujesz slangiem to już wiesz, wiec nie będę się powtarzał.
Nie będę łuskać perełek bo inni już nałowili ich znaczne ilości
Zajebisty tekst, tyle powiem.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
Maurycy - fajnie, żeś się cafnął aż do startu. Zawiłości chronologiczne wyjaśniłem we poprzednim komie.
Kłaniam się, nieśmiało co czystość pępola rozpytując
Odpowiedz
~Maurycy 3 m.
Canulas pępol odkażany regularnie 😂
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin