Fabryczne kaczki TW #1 — Rysunek życia — mruczanka

TW#2 — Kupka nieszczęścia

 Postać: Mały, biedny, Tuft*

 (*Tuft jest to mała, mityczna, chochlikopodobna postać, która powstaje z połączenia kłaków po psie zalegających dywanie i brudu z pępka. Całość podczas zamiatania od iskier nabiera samoświadomości. Tuft jest mały. Podobno się żywi kurzem z parapetu i podróżuje przez torrenty)

 Zdarzenie: Złote zęby vs recykling

 Efekt: Zaakcentuj w tekście dzień tygodnia. Np: lany poniedziałek, tłusty czwartek, niedziela palmowa. Jak wolisz.

 

  Leżała na wznak, dywan powoli odciskał wzór na plecach i rozłożonych ramionach. Długo patrzyła w pustkę, unikając lepkich macek smutku, lecz w końcu zmęczenie zwyciężyło i obróciła się na bok. Zauważyła zalegające pod szafkami kulki z sierści Lady. Wilczycy nie było z nimi od pół roku, widać odkurzacz nigdy nie dotarł w tamte zakamarki. Od dłuższego czasu rzadko docierał w jakiekolwiek.

  Poczuła, jak łzy płyną po skroni i skapują w skołtunione, przetłuszczone włosy. Po ciemnym mieszkaniu rozszedł się jęk, który po chwili przeszedł w gwałtowny szloch.

  Rejestrowała wilgoć i dźwięki, lecz były poza nią. Niezależne.

 

  Ponoć do życia powołuje iskra. Może, gdyby dała radę wstać, wznieciłaby iskrę zdolną ożywić Lady? Miałaby miniaturowego pieska, który by ją kochał niezależnie od tego, kim potrafi być. Nie musiałaby zasłużyć.

  Ewentualnie zakończyłaby wszystko. Do tego też wystarczy iskra.

  Rozważała wymianę plomb na złote, wtedy przynajmniej coś by po sobie zostawiła. Choć jej część miałaby wartość.

 

  Zegar wskazywał piętnastą dwadzieścia trzy. Środa, dzień loda – bez wesołości przypomniała sobie żartobliwe określenie. Półtorej godziny do jego powrotu, półtorej godziny na zebranie sił. Nie może wiedzieć, on, ani nikt inny. Zjedzą obiad, z worka flaków zmieni się w worek na spermę i pójdą wcześnie spać. Przetrwa.

  Musi tylko przezwyciężyć niemoc, przykleić uśmiech.

 

  Skupiła się na powrocie. Najpierw poczuła ciężar prawej ręki. Bezwładność nie pozwalała jeszcze na poruszenie nią, ale wiedziała, że w końcu drgnie palec, zaciśnie pięść, a później powróci władza w kończynie. Ten sam proces trzeba powtórzyć z lewą ręką. Jak już obie będą działać, przyjdzie pora na nogi. W tym czasie ponownie zamknie umysł za pancernymi drzwiami.

  Była zbyt skupiona na poruszeniu kciukiem, nie usłyszała szczęku przekręcanego klucza. Dotarło do niej dopiero beztroskie „cześć” rzucone po zamknięciu drzwi. Panika przekroczyła próg świadomości, umysł roztrzaskał szklaną barierę. Jedyną, którą zdążyła nałożyć.

  Poczuła ciepło na policzku, czuły szept próbował przebić się przez ból. Nie rozumiała słów, mimo to powoli otulała ich cisza.

 

  Zarejestrowała chłód, który muskał jej nagą skórę. Po chwili woda zaczęła rozgrzewać zesztywniałe ciało.

  Chłopak dokładnie ją wykąpał. Otuloną ręcznikiem zaniósł do łóżka, gdzie długo rozczesywał ciemne włosy. Spokojne ruchy szczotki i mruczana kołysanka, chwila warta zatrzymania.

 

  Szczelnie otulił ją kołdrą. Poczuła ciepło jego ciała, kiedy schował ją przed światem. Znaczenie szeptanych słów powoli dotarło do umysłu.

  — Wszystko będzie dobrze — powtarzał.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 10

Opis:
Dodano: 2020-02-02 21:57:37
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Witam
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Bardzo ładny tekst. Delikatny i taki... no, bo ja wiem, spodziewałem się mocniejszych brzmień, a Ty jednak postawiłaś na szept. W zasadzie niemal w ciszy snujesz swoje krótkie opowiadanie. Amputowałaś wszystkie tanie odwracacze uwagi, pokroju heheszków, za to napisałaś bardzo harmonijnie. Taaa, to dobre słowo.


"Bezwładność nie pozwalała jeszcze na poruszenie nią, ale wiedziała, że w końcu drgnie palec, zaciśnie pięść, a w końcu powróci władza w kończynie." - tu coś to 2x w końcu zwraca uwagę. A jeszcze dalej, ale już nie będę przerzucał, 2x ciało.

W każdym razie bardzo subtelny tekst.
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
"jedyną(,) którą zdążyła nałożyć" - a tak jakoś się doczepię do braku przecinka;
"Zarejestrowała chłód, który muskał jej nagie ciało. Po chwili woda zaczęła rozgrzewać zesztywniałe ciało" - tu masz za dużo tego ciała, więc brzmi to mało zgrabnie, trzeba trochę przeorganizować;
Klimatycznie bardzo na plus, subtelne, ale bardzo sugestywne opisy, które dobrze oddają kryjące się tu emocje. Trochę jednak odczułam jakiś niedosyt, jakby urwało się przed jakąś puentą, w pół słowa, bez wyraźniejszego domknięcia. Być może taki był zamysł, nie wiem, w każdym razie tak to odebrałam. I wcale nie chodzi mi tu o to, by było jakieś wielkie "bum", bo to by zaburzyło ten subtelny obrazek, bardziej o klamrę domykającą. No nic, może za bardzo kombinuję - wykreowany przez Ciebie obraz wyszedł smutny, ale prawdziwy. Bardzo wyraźnie widać w nim tę granicę między życiem a wegetacją - kiedy nic już tak naprawdę szczęścia nie daje, ale oddychać trzeba.
Pozdrowienia.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Dzięki Canu, harmonijnie brzmi dobrze. Przyjmuję.
Nie zauważyłam 2x "w końcu". Poprawię!

Alfonsyno, faktycznie przecinka brak. Dodam. Ciało widziałam, ale leży, aż wymyślę co z nim dalej począć.
Cieszy mnie Twój odbiór i tak, specjalnie jest bez puenty. Wydaje mi się, że w rzeczywistości taki stan jej nie ma. Nawet jak wiesz, że kiedyś minie i kiedyś nie będzie źle, wymaga to wiele pracy, która nigdy się nie kończy. Depresja ma głębokie korzenie, które przypominają o sobie w nieprzewidywalnych momentach i nie dają się wyplewić do końca.
Dziękuję
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
Lubię Twoje opowiadania. Zostają w pamięci. Pamiętam Spod łóżka zniknął potwór, jakbym czytała go wczoraj. Pamiętam Łanię, oczywiście. Pamiętam Trzy drzewa. I myślę, ze jeszcze wiele zapamiętam. Tutaj mamy miniaturkę, ale jakże pięknie utkaną. Jest w niej coś, hm, brakuje mi określenia. Bezwładność. Nie wiem, ale coś ma.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Ritha Dziękuję
Twoje słowa wiele dla mnie znaczą.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
pkropcińska, ja rozumiem, że Divinity wkręca, ale... czemu nie ma Cię w TW?
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Canulas bo zapomniałam się zgłosić. Miałam to zrobić jak zajrzałam wprowadzić poprawki xp
Dziękuję za przypomnienie.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Haaaa🤠
Odpowiedz
~Adelajda 6 m.
"Wiczycy nie było" - wilczycy?

Bardzo spokojne, wyciszające opowiadanie. Podoba mi się tytuł, całość również. Jednak trochę mam problem z rozkodowaniem końcówki, ale to tak bardziej moje rozmyślania, bo jakby nie patrzeć zakończenie można powiedzieć otwarte.

Subtelnie.

Pozdrawiam.

Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Adelajda wilczycy w sensie samiczy wilczura
Dziękuję Adelajdo
Odpowiedz
~Adelajda 6 m.
No tak, ale w tekście masz "Wiczycy" bez L.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Adelajda Faktycznie... dzięki
Odpowiedz
!sensol 6 m.
"Rozważała wymianę plomb na złote, wtedy przynajmniej coś by po sobie zostawiła. Choć jej część miałaby wartość." cudne zdanie. szkoda, że nie moje

bardzo dobre. smutne mocno. i prawie do końca jasne. to samo powiem, co Adelajda - końcówka trochę mnie wytrąciła. chociaż, po Twoim komentarzu chyba już wszystko kumam.




Odpowiedz
~pkropka 6 m.
sensol Możemy się nim podzielić
Dziękuję sensolu
Odpowiedz
^Halmar 6 m.
Do końca nie jestem pewna, czy bohaterka cierpi na depresję, czy jest martwa. Ale to właśnie ta tajemniczość dodaje dodatkowych smaczków tej magicznej narracji. Przebija z niej smutek, ból i rezygnacja, choć ostatnia scena daje odrobinę nadziei. Mimo że mam nieodparte wrażenie, iż w słowach chłopaka zabrzmiał sarkazm.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Halmar podoba mi się twoja interpretacja
Dziękuję
Odpowiedz
~Agnieszka 6 m.
Hej,
Przez chwilę myślałam, ze ona jest więziona przez jakiegoś psychopatę. W sumie sie nie pomyliłam, bo uwięziła ja choroba.
Smutne i takie... w twoim stylu to opowiadanie. Miękko napisane. Rzeczowe i jednocześnie delikatne.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~pkropka 5 m.
Agnieszka Poszłaś w ciekawym kierunku.
Dziękuję AGu
Odpowiedz
+berkas 5 m.
Spoko tekst, smutłem trochę. Ubieranie na siłę maski, żeby wyglądało, że jest ok.
Odpowiedz
~pkropka 5 m.
berkas Dzięki berkasiński.
Odpowiedz
~entropia 5 m.
Kropeczko no mnie wgięło, czytałam i czytałam i koniec i rybka. Czytam o czymś, o czym nie wiem o czym czytam i czuję bum, że to jest o czymś strasznym. Poprowadzone tak lekko, delikatnie i pojawił mi się obraz kobiety sparaliżowanej, niedołężnej. Jest tu pewien sposób zdezorientacji, ale chyba po przemyśleniu na plus, takie zaskoczenie kim ta kobieta była, na ci cierpiała, więc wśród tej delikatnej narracji jest uderzenie, które porusza.
Odpowiedz
~pkropka 5 m.
entropia, dziękuję za inny kąt patrzenia. Jak tak pomyślę, to faktycznie ciut hermetycznie to napisałam. Ale z drugiej strony cieszę się, że nie wiesz o czym to było
Odpowiedz
~entropia 5 m.
pkropka Obraz pojawił się sam, jakieś chorej niedołężnej kobiety częściowo spraliżowanej. Teraz przeczytałam, że chodziło o depresję, i tak teraz faktycznie świetny obraz depresji. Myślę, że tekst wielointerpretacyjny. Ale ma taką siłę tego uczcia spraliżowania ukrytą w obrazach delikatnie przedstawionych.
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Hmmm... Pokazujesz, jak można delikatnymi, subtelnymi słowami opisać coś, co wcale delikatne i subtelne nie jest. Ogrom cierpienia, bezsilności, poczucia bezwartościowości i uprzedmiotowienia. Lęku.
I w zakończeniu - urealnienie. Świat "wewnątrz" i świat "na zewnątrz". Całkiem inne światy.
Tak mało oszczędnych słów a tak dużo treści.
Nie zawiodłam się. Przepraszam, że tak późno.

Odpowiedz
~pkropka 5 m.
JamCi Dziękuję
Nic się nie stało, że późno. Lepiej późno, niż wcale
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin