Wstążka TW 2 Noc przebierańców cz. 1

TW 3 Noc przebierańców cz. 2

 

 Postać: Oficer tchórz

 Zdarzenie: Nagie nogi i gołe gały.

 Efekt: brak

 

 

  — Nie gap się tak na niego. — Harry szturchnął ją ramieniem.

  — Przecież się nie gapię — skłamała.

  Trwała lekcja fizyki. Z panem od fizyki. Z panem Tantim. Większość dziewczyn do niego wzdychała. Zamiast na zadaniach z tablicy, skupiały się na jego wysportowanym ciele, gęstych czarnych włosach i zapachu wody po goleniu, którym przesiąkła cała klasa.

  — Gapisz się, od dwudziestu pięciu minut się gapisz. — Spojrzał w jej oczy. Harry umiał ją wyczuć. Nie potrzebował widzieć jej łez, aby wiedzieć, że jest w rozpaczy.

  — Oj dobra, nie mogę się od niego oderwać. — Schowała twarz za zeszytem.

 

  — Myślałem, że już ci przeszło? — Wyszli po dzwonku z sali.

  — Ale co?

  — Obsesja na punkcie Tantiego.

  — To nie żadna obsesja!

  — A co?

  — Nic takiego.

  — Nie umiesz kłamać.

  — Ech — westchnęła, kiedy zrozumiała, że Harry tak łatwo nie odpuści.

  — Chodźmy stąd — Złapała go za rękę.

  — Dokąd mnie ciągniesz?

  — Idziemy jeść!

 

  Udali się do ulubionej knajpy. Przychodzili do niej od lat. Jedzenie było dobre, a ceny przystępne. Lokal zachwycał ładnym, choć skromnym wnętrzem. Właścicielem był pan Lionk, niewysoki, pyzaty, chińczyk, który dwadzieścia lat temu przyjechał do Stanów za pracą. Czepiał się różnych zajęć, pracował w wielu miejscach, aż w końcu zdecydował się rozkręcić własny biznes.

  Lokal dobrze prosperował, miał już stałych bywalców, w tym właśnie Sare i Harry’ego. Pan Lionk przepadał za tą dwójką. Pamiętał, jak jeszcze jako dzieci, przychodzili do niego na frytki. Ich kieszonkowe nie były zbyt wysokie, więc kupowali jedną porcję na spółkę. Wtedy pan Lionk, przygotowywał dwie porcję i serwował im je na jednym talerzu.

 

  — Cześć Lionk — powiedział Harry.

  — Cześć dzieciaki.

  — Hej, już nie takie dzieciaki! — rzucił chłopak.

  — Co racja to racja. Ile ty już masz wzrostu. — Popatrzył na niego.

  — To wielkolud! — wtrąciła Sara.

  — Ach, jak ten czas leci. Ja wciąż pamiętam, jak przejeżdżaliście tu na rowerach, takie dwa, małe rudzielce.

  — No, przebrani za piratów — dodał Harry.

  — Lionk, w ogóle to świetnie ci idzie. — Dziewczyna rozglądnęłam się po lokalu. Niemal każdy stolik był zajęty.

  — Staram się. — Uśmiechnął się. — Siadajcie. — Wskazał im miejsce przy oknie.

 

  — To jak to jest, z tobą i panem Tantim? — zapytał, odkręcając butelkę coca-coli.

  — Naprawdę chcesz wiedzieć? — Złapała za frytkę z jego talerza.

  — Ej — oburzył się.

  — No co? — Szybko włożyła ją do buzi.

  — A sałatka? Niedobra?

  — Bardzo dobra, chcesz trochę? — Przystawiła do ust Harry'ego nadziany na widelec liść sałaty.

  — Chcę. — Wziął kęs.

  — Widzisz, zamówiłbyś sobie czasem coś zdrowego. — Znów podkradła mu frytki.

  — No dobrze. — Wytarł ręce w serwetkę. Wracając do tematu. Dalej się w nim bujasz?

  — Mam z nim romans — powiedziała bez chwili zastanowienia.

  — Ekhhh.

  — W porządku! — krzyknęła, widząc jak jego twarz robi się czerwona.

  — Tak. — Wziął łyk coca coli — po prostu mnie zaskoczyłaś.

 

  Przez chwilę milczeli.

  — Ale wiesz, że to się nie uda?

  — Wiem. — Zsunęła się po krześle.

  — Hej, nie załamuj się.

  — Ale to chore! Co on we mnie widzi? No bo jak ja wyglądam? Jestem niska, mam małe cycki a od tych naszych frytek — wskazała na talerz — w chuj szerokie biodra. A no i nie umiem chodzić w szpilkach, a one z pewnością dodałby mi parę centymetrów. Ba! Nie umiem się nawet pomalować. Nie wiem, do czego służą te wszystkie, pozamykane w małych, plastikowych opakowaniach mazidła. I jeszcze ten kolor włosów. — Złapała za jeden kosmyk.

  — Co chcesz od swojego koloru włosów? — przerwał jej — myślałem, że go lubisz.

  — Lubiłam, ale to było kiedyś. Teraz już nie lubię!

  — Przestań.

  — Jestem paskudna! Wiesz, wyglądam jak ten krasnoludek, którym bawiłam się w dzieciństwie. Jestem taka mała, z przerażoną gębą. A on — ciągnęła dalej — on, jest najładniejszym facetem jakiego…

  — Hej! — wtrącił — on wcale nie jest taki ładny. Że niby jest umięśniony? Serio to was tak jara? — Roześmiał się.

  — Jara. Ale to nie chodzi tylko o to.

  — A ty nie jesteś paskudna — dodał.

  — Jestem!

  — Nie jesteś! — Rzucił w nią frytką.

  — Nie masz mi za złe, że mówię ci o moim romansie dopiero teraz? — zapytała po dłużej chwili.

  — Nie — skłamał.

  Tak jak on umiał rozpoznać jej kłamstwa, tak ona umiałam rozpoznać jego. Robił ten gest. Nieświadomie marszczył brwi.

 

  Zarówno Sara, jak i Harry mieli dużo nauki, zbliżał się koniec szkoły, musieli zdecydować co dalej. Studia? Jak tak to, jakie i gdzie? Czy może przerwa od nauki, może jakaś praca? Mimo sporej ilości obowiązków wciąż znajdowali też chwilę dla siebie. Popołudniami, rozkładali przed domem Sary piknikowy koc, leżeli, śmiali się, pili lemoniadę czy po prostu czytali wypożyczone od pana Dunkina książki.

  Dwa miesiące przed końcem szkoły Sara rozstała się z panem Tantim. Wrócił do żony. Dziewczyna poczuła się oszukana, choć nie była pewna czemu. Przecież od początku wiedziała, że to się nie uda. On był dorosłym ustatkowanym mężczyzną, a ona tylko zagubioną nastolatką. To, co ich łączyło nie było prawdziwe. Szybko wylądowali w łóżku. Ich związek opierał się jedynie na seksie. Po zajęciach spotykali się w hotelu. Nie był zbyt drogi, nie zależało im na luksusowym wnętrzu, wystarczyło, że mieli tam łóżko. Kochali się szybko i intensywnie. Potem każde wracało do swoich zajęć.

  Przez chwilę było z nią naprawdę źle. Czuła do niego żal. Ogromny żal, którego nie potrafiła się wyzbyć. Kipiała ze złości, kiedy widziała go u boku żony. Ta wybaczyła mu zdradę, chyba wszystko by mu wybaczyła, byli razem przez szesnaście lat. Zbyt długo, żeby rozstać się z powodu jakiegoś głupiego skoku w bok. Tym właśnie była dla niego Sara, odskocznią, czymś na chwilę.

  Nie mogła wytrzymać na jego lekcjach, dusiła się, chciała wykrzyczeć całemu światu, jakim jest dupkiem. Dziewczyny z klasy wciąż się do niego łasiły, a to jej nie pomagało. Jemu się to podobało. Lubił towarzystwo swoich uczennic. Sara nie była pierwszą, z którą miał romans. Znienawidziła go. Gdyby nie Harry pogrążyłaby się w tym, utopiła w tej jebanej żółci. Gdyby wtedy zabrakło Harry'ego nie poradziłaby sobie. Ale on był przy niej przez cały ten czas. Pomógł jej przez to przejść.

 

  — Hej, gotowa na film? — Wszedł do pokoju nastolatki. W środku panował mrok, mimo że był środek dnia. Dziewczyna zasłoniła okna żaluzjami. Irytowało ją światło.

  — Film?

  — No, film, film. Mam jeszcze popcorn i pianki. — Usiadł obok niej na łóżku.

  — Brzmi dobrze. — Chwyciła za paczkę pianek.

  — Znowu płakałaś?

  — Nie ja tylko… — Łzy napłynęły jej do oczu.

  — Już dobrze, płacz. — Przycisnął dziewczynę do piersi.

 

 

  To był deszczowy i mroźny wieczór. Ostre błyskawice przeszywały niebo. Dzieciaki pozbierały pozostawione na podwórkach zabawki, wszyscy schowali się na czas burzy do domów.

  Ktoś zadzwonił do drzwi.

  — Kto to? O tej porze? — zapytała Sara.

  — Nie wiem, pójdę zobaczyć.

  — Idę z tobą. — Chwyciła go za ramię.

  — Ej, wiecie co się stało! — krzyknął Roben. Miał na sobie oliwkowy płaszcz przeciwdeszczowy. W ręku trzymał latarkę.

  — Ej, zgaś to! — krzyknęła Sara, kiedy chłopak skierował światło latarki w ich stronę.

  — Co takiego, Roben? — westchnął Harry.

  — Zamordowali Tantiego! Sprzątaczka weszła do jego sali. Chciała umyć podłogę. Zapaliła światło i wtedy go zobaczyła. Siedział związany na krześle, miał poderżnięte gardło, było mnóstwo krwi — mówił z przejęciem chłopak, wciąż świecąc w ich stronę latarką.

  — Co?! — Wydawało jej się, że nie zrozumiała dobrze. Wiatr i obijające się o rynnę krople deszczu nie pozwalały się skupić.

  — Roben, wejdź do środka, opowiedz coś więcej — rzucił Harry.

  — Nie, nie. Mój ojciec prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Do was też przyjdzie. — Uśmiechnął się szeroko, po czym ruszył w stronę swojego domu.

  Harry popatrzył na Sarę. Zbladła. Chyba nie rozumiała, co właśnie się stało. Oczy miała szeroko otwarte, zwrócone w jego stronę.

 — Saro… — Chciał coś powiedzieć, ale sam nie wiedział jakich słów powinien był użyć.

 

 

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Mia123a
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-02-21 17:08:16
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Hejo
Odpowiedz
*Canulas 5 m.
Czołem, Rossmanowa dziewojo.

" — Przecież się nie gapię. — Skłamała. " - skłamała. (skłamała również jest formą dookreślającą wypowiedź, tylko w tym momencie nie dookreśla tonacji, jak np. szepnęła czy krzyknęła, po prostu ujawnia nam informacje o mówiącej. Niemniej zasada ta sama).

" — Co racja to racja. Ile ty już masz wzrostu — popatrzył na niego. " - a tu odwrotnie. Popatrzył to już czynność zupełnie niedookreślająca parametu mowy, więc. Po kropce z wielkiej. Natomiast ja ogólnie jestem zwolennikiem zapisywania takich wtrąceń od nowej linii. No chyba, że są jedynie przerywnikiem przd kontynuacją wypowiedzi.

"— Lionk, w ogóle to świetnie ci idzie. — dziewczyna rozglądnęłam się po lokalu. Niemal każdy stolik był zajęty. " - po kropce z wielkiej.

" — Nie. — Skłamał. " - chyba już wisz co.

A teraz to:

" Dwa miesiące przed końcem szkoły Sara rozstała się z panem Tantim. Wrócił do żony. Dziewczyna poczuła się oszukana, choć nie była pewna czemu. Przecież od początku wiedziała, że to się nie uda. On był dorosłym ustatkowanym mężczyzną, a ona tylko zagubioną nastolatką. To, co ich łączyło nie było prawdziwe. Szybko wylądowali w łóżku. Ich związek opierał się jedynie na seksie. Po zajęciach spotykali się w hotelu. Nie był zbyt drogi, nie zależało im na luksusowym wnętrzu, wystarczyło, że mieli tam łóżko. Kochali się szybko i intensywnie. Potem każde wracało do swoich zajęć.

Przez chwilę było z nią naprawdę źle. Czuła do niego żal. Ogromny żal, którego nie potrafiła się wyzbyć. Kipiała ze złości, kiedy widziała go u boku swojej żony. Ta wybaczyła mu zdradę, chyba wszystko by mu wybaczyła, byli razem przez szesnaście lat. Zbyt długo, żeby rozstać się z powodu jakiegoś głupiego skoku w bok. Tym właśnie była dla niego Sara, odskocznią, czymś na chwilę."


- to bardzo duży fragment, ale chciałem go wyciąć, dlatego, że nararcyjne pole jest tym elementem, w którym się najbardziej rozwinęłaś. Opisujesz to po prostu dobrze. I jest coś dla oka i jest również kontekst obserwacyjny. Sam teraz uczę się żonglerki pobocznosciami, bo o i ile dialogi już mi siadają, o tyle kuleje u mnie nararcja i opis. Dlatego zwracam na to szczególną uwagę.
Masz dobrze wyważoną w proporcjach narrację. Płynie nią fabuła. I widać, że pchasz ją opisowo.
Tak sie robi, piszac przeskokowo czy streszczając. Natomiast nie unikaj clue najważniejszych scen. W nich, chcąc nie chcąc, musisz się zatrzymać i zmierzyć z tematem. Do dynamiki polecam zdania równoważnikowe. Dużo krótkich. Sporo migawek i cięć.

Naprawdę - pomimo takiej z pozoru trywialnej historii - wyciągnęłaś sporo narracyjnie.
Teraz pracuj nad dialogami. Do samych wypowiedzi nic nie mam, ale wtrącenie narracyjne czasem są u Ciebie suche.

No ale i tak progres idzie.

Propsy.









Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Hejo, Canu Noo długi komentarz. Aby dobrze zrozumieć musiałam przeczytać trzy razy, a więc... co do tego "skłamała" to właśnie nie wiedziałam jak, dałam z dużej,  ale teraz mi wyjaśniłeś, to juz będę wiedziec, że z małej, popatrzył na niego, tak, tu też poprawie. Co do narracji, to fajnie że widzisz rozwój, a z  dialogami taa wiem, że nie nienajlepiej, będę nad nimi pracować. Ogólnie to nie miałam pomysłu na to opko ta część napisałam (w większości) zaraz po napisaniu pierwszej i średnio byłam z niej zadowolona (liczyłam na to, że jeszcze wpadnę na jakiś genialny pomysł, i wyjdzie trochę inaczej no ale nie wpadłam, a coś opublikować trza było) więc tym bardziej mi miło, że jednak nie wyszło najgorzej. No chyba tyle. Dziękuję pięknie
Odpowiedz
*Canulas 5 m.
Mia123a, do samych dialogów nic nie mam. Chodzi mi bardziej o pewną sztywność wynikła z powtarzalności. Umyśliłąś sobie jeden schemat i sie go trzymasz.
Np.

"— No, film, film. Mam jeszcze popcorn i pianki. — Usiadł obok niej na łóżku.

— Brzmi dobrze. — Chwyciła za paczkę pianek.

— Znowu płakałaś? — Zauważył rozmazany tusz na jej policzkach."

Wypowiedź, dookreślenie, wypowiedź, dookreślenie. Itd.

Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Canulas Hmmm. Faktycznie. Słabo to wygląda. O nie! Muszę to przemyśleć.
Odpowiedz
~pkropka 5 m.
Cześć Mia,

" Kipiała ze złości, kiedy widziała go u boku swojej żony. " - swojej możesz spokojnie wykasować. Tym bardziej, ze wskazuje, jakby była to żona Sary

Ogółem lubię twój styl, jest taki... melancholijny. Część spokojna, ale to chyba taka cisza przed burzą.
Z chęcią przeczytam kolejną część.
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Hejka, Pkropeczko
"swojej", tak, wykasuje No miło mi bardzo. Dziękuję ślicznie
Odpowiedz
~Adelajda 5 m.
"Ja wciąż pamiętam jak przejeżdżaliście tu na rowerach, takie dwa, małe rudzielce." - Ja wciąż pamiętam[,] jak przejeżdżaliście tu na rowerach, takie dwa, małe rudzielce.
"— No, przebrani za piratów — dodał Harry" - brak kropki na końcu
"— To jak to jest, z tobą i panem Tantim? — zapytał odkręcając butelkę coca-coli." - — To jak to jest, z tobą i panem Tantim? — zapytał[,] odkręcając butelkę coca-coli.
"— A ty nie jesteś paskudna — dodał" - brak kropki
"Tak jak on umiał rozpoznać jej kłamstwa tak ona umiałam rozpoznać jego." - Tak jak on umiał rozpoznać jej kłamstwa[,] tak ona umiałam rozpoznać jego.
"Sara nie była pierwszą z którą miał romans." - Sara nie była pierwszą[,] z którą miał romans.
"Chyba nie rozumiała co właśnie się stało." - Chyba nie rozumiała[,] co właśnie się stało.

Widać, że wciąż pracujesz nad swoim pisaniem, co bardzo trzeba docenić.
Jest dobrze.
Pozdrawiam.


Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Adelajdo, przecinki i kropki poprawione. Dziękuję pięknie za wizytacje i miłe słowa

Odpowiedz
*Ritha 5 m.
"Ich kieszonkowe nie były zbyt wysokie, więc kupowali jedną porcję na spółkę. Wtedy pan Lionk, przygotowywał dwie porcję i serwował im je na jednym talerzu" - urzekło mnie

Lubię Twoje teksty, Mia. Coś mają! Dialogi trochę pingpongowe, ale tekst mnie (nawet nie wiem kiedy) wciągnął. Jest git.
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Ritha, dzięki śliczne. Bardzo mi miło. Nad dialogami będę pracować. Pozdrówka!
Odpowiedz
~jagodolas 5 m.
Kurczę tak czytam treningowe teksty i sporo trupów jest. Sam uśmierciłem postać w swoim opku, także przyganiał kocioł...ale podobało mi się. Taki naturalny, szczery tekst. Aha i podoba mi się zdanie : "Trwała lekcja fizyki. Z panem od fizyki" - lubię. Generalnie wątekz zabójstwem trochę psuje, ale reszta jest ok.
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Jagodolas, fajno, że coś Ci się spodobało. Dziękuję pięknie za wizytacje
Odpowiedz
~Manta 5 m.
Wow, Mia. Bardzo podobała mi się poprzednia część. Druga też bardzo mi się podoba Lubię jak piszesz. Wciągające dialogi, rozpykują temat. Poznajemy historię i bohaterów.

Jedyny zgrzyt, który się u mnie pojawił to reakcja Harrego na romans Sary (Ekhhh). No, ale to może moje subiektywne odczucie? Może oczekiwałam, że jakoś inaczej zareaguje? Bardziej się oburzy? A może z racji na wiek nawet się obrazi? Nie wiem

"— Co chcesz od swojego koloru włosów? — przerwał jej — myślałem, że go lubisz ." Spacja przed kropką na końcu dania się wkradła.

"Tak jak on umiał rozpoznać jej kłamstwa, tak ona umiałam rozpoznać jego. Robił ten gest. Nieświadomie marszczył brwi." I właśnie o to chodzi. Trzy zdania, które tyle mówią i tyle pokazują! Super
A zakończenie cóż... czekam na część 3!
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
Manta, dziękuję ślicznie za świetny, motywujący komentarz. Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
+berkas 5 m.
" czytali wypożyczone od pana Dunkin książki." można chyba odmienić nazwisko- Dunkina, zazgrzytało mi to.
Poprzednia część mi się podobała, ale ta też jest super. Inna, sielanka się na koniec rozmyła.
pozdrowionka
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
berkas, no ja właśnie nie wiem jak to z tym nazwiskiem. Narazie zmieniłam, bo mi też to zgrzytało, ale sie jeszcze w tym temacie muszę zorientować. Dziękuję bardzo za podobanie. Pozdrowionka ślę również
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Chwilę mi zajęło zakymanie że to druga część do bajki. Odrębna część. Ze swoim charakterem. Fajnie że niby to samo a całkiem co innego. Perspektywa trochę naiwna, ale przecie bohaterką jest dziewczynka jeszcze. Ciekawie.
Odpowiedz
~Mia123a 5 m.
JamCi, dziękuję bardzo za wizytkę. Pozdrawiam
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin