Sto lat dla Jotki!
jasno ciemno
TW #4 Agonia gwiazdy przewodniej [Baśka epizod: 3] Bohaterska akcja

TW #3 Wiwisekcja kary

 Postać: Pies na baby

 Zdarzenie: Grill w lesie

 Efekt: Niech narratorem będzie dziecko

 

 

 Nie czuję strachu. Raczej ulgę. W końcu wiem, że uwolniłem się od przytłaczającej codzienności; zrzędliwego starego, który harował całe dnie w klinice na ciepłej posadce chirurga onkologicznego; marudzącej matki, do znudzenia troszczącej się o mój byt i przyszłość; budy, podobno ekskluzywnej a której nienawidziłem chyba nawet bardziej, niż moich starych; a nade wszystko długonogiej Rudej. Tak, to ona przede wszystkim zasłużyła na karę, za to, co mi zrobiła.

 Zamykam oczy.

 Robię krok i zstępuję z gzymsu.

 Wczuwam się w świst umykającego powietrza.

 Świat nabiera rozpędu.

 

 

 ***

 

 „Uciekam przed przeznaczeniem, przedzierając się przez kolczaste zarośla dzikiej róży. Porozdzierane ciało, rażone ostrymi klingami pięknego kwiatostanu, broczy krwią. Receptory skórne drżą, śląc kanałami nerwowymi impulsy do tkanki miękkiej mózgu. Ta jednak nie reaguje, skupiona na zadaniach priorytetowych – wstrzykiwaniu fontanny endorfin, dających kopa organizmowi walczącemu o przetrwanie…”

 

 — Mamo! — krzyknąłem i usiadłem, ciężko oddychając. Wyrwany z mrocznego snu, w panice usiłowałem odszukać ją wzrokiem. Choć blady żar dogasającego ogniska redukował smolistą ciemność, noc pokrywała otoczenie nieprzeniknionym kobiercem. Bardziej wyczułem, niż dostrzegłem jak leżący obok koc zafalował. Chwilę później, wysunęła się z niego i spojrzała na mnie zaniepokojona.

 Natychmiast do niej doskoczyłem.

 — Miałem zły sen — zakwiliłem, a ona przytuliła mnie tak mocno, że słyszałem nierównomierne bicie jej chorego serca.

 

  Dlaczego myślę o tym w takiej chwili? Pozostało mi kilka sekund życia a rozpamiętuję jakąś głupią, starą historię, z grilla w lesie.

  Nagłe uderzenie bocznego wiatru odrywa mnie od wspomnień. Otwieram oczy i zachłystuję się powietrzem.

 Serce kołacze. Rozbudzony instynktem samozachowawczym strach przybiera na sile. Dopada mnie niezidentyfikowane poczucie żalu, który rozlewa się w środku, drążąc kanaliki w całej świadomości.

 

 ***

 

 Poznałem ją na imprezie w akademiku. Ruda piękność z nogami do nieba.

 Wracam do tamtych chwil, i przez moment na powrót tonę w jej brązowych oczach. Trwa to ledwo mgnienie, bo całość się rozjeżdża gdy z zakamarków świadomości wypływają słowa ojca: „Ładna, ale nie będzie ci z nią dobrze. Ona co chwila jest z kimś innym. Byle pierwszy pies na baby ci ją odbije, synu.” Moja wściekłość zamanifestowana trzaskiem drzwiami nic nie zmieniła.

 — Choć, skoczymy połowić ryby. Trochę się rozerwiesz — nieudolną propozycją próbował okazać wsparcie. W końcu pojechał sam, pozostawiając potomka taplającego się w oceanie rozgoryczenia.

 Wsparcie!

 Mnie! Zdradzonemu i porzuconemu. — On! Nic nie rozumiejący stary zrzęda.

 

 Świst umykającego powietrza sprowadza mnie do tu i teraz.

 Ponownie zamykam oczy. Dziwne, jak wiele myśli przelatuje przez skołatany umysł w ciągu zaledwie kilku sekund. Są jak przebłyski starych klisz z wydrapanymi bliznami zadawnionych uczuć. Kiedy to się w końcu skończy?

 Gwałtowne doznanie nieubłaganego upływu czasu brutalnie przywraca mnie do rzeczywistości. Empiria zamanifestowana bolesnym ukłuciem w sercu. Fizycznym i namacalnym skurczem, wygenerowanym nagłym uświadomieniem sobie istnienia strachu.

 Strachu przed śmiercią.

 Unicestwieniem.

 Niebytem.

 

 Słyszę swój szybki oddech.

 Uchylam powieki.

 Nadal nie wyławiam poszczególnych osób z tłumu pode mną, ale irracjonalnie zaczynam się martwić, że ona jest wśród nich. Nie, nie Ruda, ona gówno mnie już obchodzi, chociaż to przecież przez nią… dla niej, to wszystko…

 Urwane myśli łkają na granicy świadomości, a ja w tej samej chwili zdaję sobie sprawę, że zdrada tej ździry nie ma już dla mnie znaczenia; że próba ukarania jej nic tu nie da; że jedynymi osobami, które może zranić mój czyn będą…

 — Mamo…

 

  W popłochu, widząc błyskawicznie zbliżający się chodnik, wygrzebuję z zapadającej się jaźni wspomnienie bicia jej serca, ciepły oddech, dotyk rąk muskających rozwichrzoną czuprynę. Pragnę, aby ten koszmar był tylko snem, jak wtedy, w lesie i żeby znów mnie przytuliła.

 

 Zaczynam panikować.

 Histerycznie wymachiwać rękami i nogami.

 — Nie chce umierać! — krzyczę, a ułamki sekund później macki strachu zaciskają się na szyi, uniemożliwiając oddychanie.

 Tłum gapiów faluje, a ja przeszukuję go przerażonym wzrokiem.

 Płytki chodnika są coraz bliżej. Rozróżniam je już dokładnie.

 — Mamo! — ponowny krzyk roztrzaskuje się o twarde podłoże i nim ostatecznie wpadam w otchłań nicości, jego odpryski powracają do mnie ze zwielokrotnionym echem, odbite od fasad potężnych wieżowców.

 

4644 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 39

Opis:

Dodano: 2020-02-23 20:59:10
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
Przejmujący obraz strachu. Czytałam z ciekawością. Pozdrowienia!
Odpowiedz
Cały pochyły tekst - cudowny. Mam niepokojąco smutny obraz w głowie. Naprawdę dopieszczony i przejmujący tekst.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
"Zamykam oczy. Wczuwam się w świst umykającego powietrza" - bardzo ładne wstawki
"— Miałem zły sen — zakwiliłem, a ona przytuliła mnie tak mocno, że słyszałem nierównomierne bicie jej schorowanego serca" - Jezu, poruszyłaś mnie

Wow, fantastyczny tekst, jestem pod wrażeniem. Językowo żonglujesz biegle i te migawki, niechciane wspomnienia, może byłyby chciane, gdyby nie nasączenie wyrzutami sumienia, świadomość, która przychodzi po czasie, świadomość tego, co naprawdę ważne, kurde, dużo, dużo tutaj jest. Bardzo mi się podobało.

Tytuł też dobry.
Odpowiedz
Czytając czułam narastającą panikę. Fizycznie mnie poruszyłaś.
"Wyrwany z mrocznego snu, w panice usiłowałem odszukać ją wzrokiem. Choć blady żar dogasającego ogniska redukował smolistą ciemność, noc pokrywała otoczenie nieprzeniknionym kobiercem. Bardziej wyczułem, niż dostrzegłem jak leżący obok koc zafalował. Chwilę później, wysunęła się z niego i spojrzała na mnie zaniepokojona. Natychmiast do niej doskoczyłem." - cudowny fragment
Odpowiedz
" Poznałem ją na imprezie w akademiku. Ruda piękność z nogami do nieba." - lubię

" — Choć, skoczymy połowić ryby. Trochę się rozerwiesz " - choć?

Za pierwszym razem kompletnie nie zrozumialem. No ale zakasałem wirtualny rękaw koszulki na ramiączkach, se myśląc: co do chuja, ty nieczuły gadzie. Nurkuj jeszcze raz. Czy muszę - sam się odzapytałem. Tak, dziadzie! - odparłem do siebie.

No i jestem.

Fakt, za pierwszym, musiałem iść jakimś zjebanym autopilotem, bo fragmenty emocjonalne spłynęły po mnie, jak mocz po korze drzewa. Za drugim już lekko jebło, ale niestety - jesteś ofiarą mojego maratonu.

Wczoraj mnie rozkurwił tekst Jamci.
Dziś jotki Zoe + kilka innych.
No i ja już, kurwa, nie mam z czego mieć tych emocji dla Ciebie. Jestem pusty w ryj, jak mój portfel. A nawet bardziej, bo w nim chodziaż plastikowe kółeczko uwalniające carfurowe wóźki drzemie.

Przepraszam, że stałaś się ofiarą mojego niedojebania, ale ktoś musiał. Idę teraz spać.
Ładny tekst, ale na świeższym łbie, byłby jeszcze ładniejszy.

ooo, tyle

(uczciwie)
Odpowiedz
O kurcze, tego się nie spodziewałam u Ciebie. Inne, bardzo... nawet tak ciut z Adelajdą mi się skojarzyło. Jestem wyprana i nie wiem czy wszystko skumałam, ale emocjonalnie chwyta. Ładnie nakreślone obrazy stanów wewnętrznych. I i... kurcze tak jakby na końcu coś strasznego się stało, lęk przerażenie i zagubienie - to wyczuwam. Tekst fala. Jednym słowem!
Odpowiedz
"Choć, skoczymy połowić ryby" - tak raczej "Chodź"
Coś w tym jest, coś prawdziwego i przygnębiającego. Bardzo ładne od strony językowej - widać, że dopracowane, przemyślane. I jest w tym skondensowana historia opadania stopniowo na dno własnego smutku, strachu, poczucia winy, z którego już właściwie nie można się podnieść. Mocno zarysowany obraz.
Odpowiedz
Głębia jestestwa. Aż do bólu i jeszcze dalej.
Odpowiedz
*berkas 1 r.
Ależ dobre ukazanie permanentnego strachu. Mam wrażenie, że on tu odebrał całe życie.
Odpowiedz
Skusiłam się ze względu na tytuł. Wiwisekcja dla mnie słówko życia.
Tekst świetny, fragment opisujący sen dla mnie bajka, ciary! Super! Momentami pięknie dopracowane.
Odpowiedz
Dobry wieczór,
Bardzo dziękuję wszystkim za ciekawe i pouczające komentarze.
Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.