jasno nowy wygląd
TW #05 – WYWIAD: Pretendent do tytułu Wielkiego Mistrza TW, czarny koń zawodów wszelakich, nero cavallo – Marok!
<
TW #04 – Wschodząca gwiazda opowiadań erotycznych na t3 – Sylvia Wyka! (WYWIAD)
>

Miasteczko (cz. III)

 Link do cz. II: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 — Było nas czworo. Ja, mój kumpel, jego dziewczyna i... moja. Wszyscy nie żyją. Zostałem tylko ja. Na początku trafiliśmy do takiej chronionej strefy. Bardziej getto. Zainicjowałem ucieczkę, najpierw się udało, potem się zesrało. Wcześniej, jak ten wirus tu dotarł, puszczali w obieg szczepionki, cuda na kiju. Trochę przeszarżowali, bo ludzie zaczęli od tego deko mutować, choć może bardziej… wariować. Pieczę nad wszystkim trzymała jakaś organizacja rządowa albo inna, która rządową imitowała. W pewnym momencie sam przestałem się orientować. Myślę, że oni też. Odmówiłem wakatu w tym gównie, więc nie chcieli mi dać spokoju. Najwięcej osób zmarło na powikłania po pseudoszczepionce i różnych jej szczepach. Reszta się po prostu wyzabijała. Tłoczenie ludzi w zamkniętych strefach powoduje, że szybko zaczyna brakować żarcia.

 Bardziej getto – Terry powtórzył w myślach.

 — Plusem było natomiast to, że nie wybiła nas sama choroba. W przeciwieństwie do reszty kraju. Mieszkasz tu od zawsze czy przywędrowałeś?

 — Wszyscy przywędrowaliśmy. Miasteczko było martwe.

 — Ktoś je odkaził?

 Mężczyzna wzruszył ramionami.

 — Jestem tu od miesiąca — odparł. — Nikt już nie choruje, pomimo że trupy zdobią niemalże każdy niezamieszkały budynek.

 — Urokliwe miejsce. Została ze mną taka dziewczyna. Po drodze musieliśmy coś jeść. Polowałem i żarliśmy tych zmutowanych. Ludzie… — zamyślił się. — Założyłem, że to ludzie, choć jeśli mam być szczery to sam nie wiem, co to było. Nie masz pojęcia, jak wyglądali. Po upieczeniu mięso smakowało jak drób. Kiedyś zjadłem też psa.

 — Tutaj nie będziesz głodny. Ci ludzie umarli długo przed tym, nim skończyły się zapasy. Obecna populacja miasteczka nie stanowi nawet pięciu procent pierwotnej, przynajmniej tak twierdzi Carter. Co jeszcze wiesz?

 — Dobra mieszanka pisakowego dziecia uzależnia i fajnie miota. Zdaje ci się, że masz super moce. Jak zapewne po większości dragów. Powiedz, gdzie jest kobieta? Niby fajnie, pięknie, ale nie mam pewności, że nie obracacie jej w sąsiednim namiocie. Różne rzeczy widziałem.

 — Zapewniam cię, że nie. To spokojne miejsce.

 — Spokojne miejsce… Takie wasze, małe elizjum? Fosę macie?

 Puścił uwagę mimo uszu.

 — Terrence, tak? Myślę, Terrence, że niestety wciąż jesteśmy w tej samej grze. Zmieniają się jedynie plansze.

 — Za bardzo komplikujesz.

 — Przymiotnik „skomplikowane” i rzeczownik „życie” od zawsze tworzą udany epitet. Nigdy nic nie było proste po tej stronie linii śmierci.

 — Zakładasz, że po drugiej jest łatwiej?

 — Niczego nie zakładam.

 Terry wstał. Pomimo początkowej rezerwy uścisnęli sobie dłoń.

 — Nie zaufałeś mi na początku. Co, Hughes?

 — Nadal nie ufam. Antagonizm nie zawsze ma wielkie kły. Czasem jedynie uśmiech i pewny uścisk dłoni.

 Smith uśmiechnął się pod nosem.

 — Młody jesteś, nieokrzesany. A twoje kły do czego, do obrony? Sprawiasz wrażenie faceta, który długo bronił się przed wszystkim i doszedł do punktu, w którym musisz obronić się już tylko przed samym sobą.

 Chłopak nie skomentował, mężczyzna opuścił więc namiot. Stojąca nieopodal Iga doskoczyła do niego niemalże od razu.

 — I co? — Na twarzy kobiety malowało się szczere zaciekawienie. — I co, i co?!

 — Nie wiem, co o tym myśleć.

 

 Dziś w nocy śniły mi się płonące kwiaty. Podcięte gardła róż. Sącząca się z nich posoka. Nie mogłem się otrząsnąć po tym śnie. Sieci komórkowe nie działają, nie mogę więc do niej zadzwonić, by wytłumić irracjonalny lęk. Boję się bać. Iga wciąż trzyma mnie na połowiczny dystans. Po co? Tłumaczę sobie, że może potrzebuje czasu, ale czy ktoś jeszcze ma ten czas? Może rzucono nam już tylko jego resztkę. Powinna każdej nocy spać obok mnie. Byłbym spokojniejszy. Jak ufać założeniom kobiet, skoro uznają intuicję za pewne źródło? Jutro mam pierwszą wartę w dzień. Myślę o pomorze i o tym, że są miejsca na Ziemi, gdzie zawsze było pusto. Kalahari. Mojave. Gobi. Arktyka. Wiele innych. Może gdzie indziej było nas po prostu za dużo? Chciałbym ją umieścić w swoich planach. Chciałbym by i ona – vice versa. Co można planować w tym świecie? Carter powiedział, że gdy ten chłopak je, trzęsą mu się ręce. Głód, jeden z synonimów cierpienia. Gdy idę ulicą, szklane oczy budynków łypią na mnie z każdej z okiennic. A w środku... Pokrowce kości. Powłoki dusz. Zatrzymany obieg krwi. Czy powinniśmy zacząć to wszystko sprzątać? Czy poczekać jeszcze trochę? Na co? Podobno nie śmierdzi, bo już się wysuszyli. Pytałem Cartera o dezynfekcję. Powiedział, że czymś pryskali. Iga ma w domu lśniące podłogi. Przyniosła dużo chemii z supermarketu. Powiedziała, że osiedliła pusty dom. Mieszkańcy stamtąd odeszli lub zmarli w innym miejscu. Jeśli wyruszyli w podróż to po co, to gdzie? Filozofia musiała zrodzić się właśnie w takiej ciszy. Właśnie w takiej pustce.

 Terry

 

 Godzinę po rozpoczęciu przez Terry'ego zmiany przybyła dziewczyna imieniem Kaylee. Zdobiła ją ciemna grzywka i nieufny wyraz twarzy. Wszyscy zdziwili się, że podróżowała sama. Wywołane tym faktem zaskoczenie skomentowała jedynie wzruszeniem ramion. Wypluła gumę i zapytała, w czym może pomóc. Carter odrzekł, że jest co robić, po czym proceduralnie skierował ją do niebieskiego namiotu. Mijając mężczyzn, zlustrowała Terry'ego od stóp do głów. Po raz kolejny pomyślał, że delikatność, jaką ma w sobie Iga, czyni ją wyjątkową. A może po prostu zupełnie zwariował. Potem przybyła kolejna grupka – Monica, Jason i Lilly. Ci z kolei wyglądali jak pogonione stado antylop. Zziajani, przestraszni, naprawdę biedni.

 — Coraz mniej ich przybywa z każdym dniem — stwierdził Davis, wodząc wzrokiem za ostatnią z dziewczyn. — Tamten gość szuka laski o imieniu Lilly. Może to ona?

 Terry tępo pokiwał głową.

 — Może... On tu przyszedł sam?

 — Sam. Półprzytomny. Zanim się zobaczą, chcę ją przepytać.

 — Okej. Przyjdziesz do klubu w piątek?

 — Klubu? Jakiego klubu?

 — Łąki.

 — Łąki... — powtórzył z nostalgią rozmówca.

 — Ożeń się z nią. Lekarza nie ma, ale ksiądz jest.

 Uśmiechnęli się.

 

 Link do cz. IV: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

6173 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 63

Opis:

Dodano: 2020-02-27 22:11:09
Komentarze.
O kurde-blaszka 😳
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Czo?
Odpowiedz
Jest trzecia Ciekawe, co ten Hughes nawywijał.
Odpowiedz
Dopiero zacząłem, a tutaj już cacuszko "[...] deko mutować [...]". Czytam dalej
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ogonisko xd
Odpowiedz
Na początek profesor Ogonisko - " Antagonizm nie zawsze ma wielki[e] kły" tutaj zgubiło się "e" i to tyle Czytając, trochę odstraszyła mnie ilość tekstu pisana kursywą. Myślę sobie, jak przez to przebrnę? I tak przebrnąłem przez kursywę jeszcze cztery razy. Doliczę do tego kolejne dwa czytania, w poszukiwaniu tego "e".
Tekst spoko, Hughes okazał się kozakiem - ze mną jak z chorągiewką. Po jego wyznaniu, że polował i zjadał zmutasów (hehe), doliczając do tego wypięcie się i ucieczkę od jakichś ustrukturyzowanych świrów, bardziej go polubiłem. Ale coś mi ten Terry śmierdzi. Przeczuwam, że gdy Hughes wyzdrowieje - i nie opuści przybytku niebiesko-namiotowców, by być jeszcze bardziej kozacki - to może dojść do konfliktu, o pewien prym w miasteczku. Młody leży, a ten mu z hasłem, że ząbki ma za ostre - buc. Zaciekawiła mnie Kaylee, to mój czarny koń.
Fajnego dreszczyku nadaje motyw z coraz mniejszą ilością napływających ludzi do miasteczka. To super, napędza to klimat osamotnienia, beznadziei, skali epidemii i wielkości dokonanej pandemii. Świat staje sie na powrót ogromny, nieosiągalny, takie "kreślimy mapy na nowo", brzmi to dość optymistycznie wiedząc, że osiedleńcy nie do końca poznali miasteczko i wszystkich jego zakamarków.
Fajne, fajne to opko Ritha.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ogonisko hahaha, bo widzisz Terry pewnie zareagował na niego tak jak Ty w poprzedniej części Bedę się starać, żeby ci ludzie nie byli czarni lub biali, tylko żeby byli "jacyś" - jak każdy z nas, raz lepszy, raz gorszy, no zobaczymy, tak czy siak - aż się chce to pisać dla tak zaangażowanych odbiorców. Dziękuję
Odpowiedz
Oo trzecia część <3 Przeczytam później
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
aniamarzycielka zapraszam
Odpowiedz
*marok 1 r.
Trzeba będzie się za to zabrać Ale od początku, bo nie pamiętam już
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
marok uuuu-ulotna pamięć 🙄
Odpowiedz
*marok 1 r.
Ritha niestety. Starość nie radość a młodość za droga
Odpowiedz
marok to tak, hughes może nie być bucem, ale Terry ma zadatki aby nim być. Kylee będzie spoko suczą, pewnie dzieci straciła, ale tego nie wiem.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Marok chyba mówił o sobie
Odpowiedz
"najpierw się udało, potem się zesrało" - złoto, tak w kontekście życia w ogólności
"Antagonizm nie zawsze ma wielki kły" - wielkie
"Lekarza nie ma, ale ksiądz jest" - fajna puenta z tego wyszła, trochę tak, że po co w sumie lekarz, teraz to selekcja naturalna, ale ksiądz się jeszcze czasem przydaje.
Miałam już dziś nie czytać, ale no, się człowiek czasem nie może pohamować i dobrze, lubię sobie tak być na bieżąco ze wszystkim.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
alfonsyna ja też lubię być na bieżąco, choć nie zawsze to się udaje Dziękuję pięknie za wizytę
Odpowiedz
Klimat zachowany i dalej jestem zaciekawiona historią Podobają mi się te wstawki o kwiatach. Czekam na kolejną część <3
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
aniamarzycielka fajno, dziękuję ślicznie
Odpowiedz
"- Dobra mieszanka pisakowego dziecia uzależnia i fajnie miota" - czyżby... czyżbym był pierwszy, który wie? Czytam dalej.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
: )))
Odpowiedz
"— Przymiotnik „skomplikowane” i rzeczownik „życie” od zawsze tworzą udany epitet. Nigdy nic nie było proste po tej stronie linii śmierci." - zajebiste. Dalszą część gadki też. Chyba lepiej (fajniej) charakterologicznie na razie niż w Cmyku. Lubię badanie sił.


" Jak ufać założeniom kobiet, skoro uznają intuicję za pewne źródło?" - i to git.
Caly fragment pochyłym yo majstersztyk myślowy.


Przechuj to opko będzie. Za rok wspomnisz moje słowa. Będzie Przechuj.



Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ź!
Odpowiedz
Ritha 23 wręcz. I nawet opos piąstki zwija w kulki. 🙃
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
🤩😊🙃🙂
Odpowiedz
Ej, ej czy to będzie scalenie dwóch światów

Hmmmmm... O jeżu!

:3

!!!

Całość cudowna, szczególnie pochyły tekst. "Dziś w nocy śniły mi się płonące kwiaty. Podcięte gardła róż."

O jeżu!
Odpowiedz
Adelajda, myślę, że to takie oplatanie dwóch uniwersów. W sensie jeden rdzeń - inny kąt spojrzenia. Tyle że jak jest naprawdę wie jedynie, miss auuutorka
Odpowiedz
Canulas no tak myślę, podobnie jak Ty, tylko Ty określiłeś to bardziej fachowo, ja po swojemu jak zawsze 🙂 Ale może ich ścieżki jakoś się przetną.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
: )))
No taki sequel Dziękuję, Adelajdo
Odpowiedz
Będę niebawem, tylko się odgrzebię. Widzę, że szykuje się fajna seria idziesz jak burza...
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
entropia odgrzebuj się na spokojnie, nie zniknie jak burza nie, ale toczę się
Odpowiedz
"Nikt już nie choruje, pomimo że trupy zdobią niemalże każdy niezamieszkały budynek.

— Urokliwe miejsce. Została ze mną taka dziewczyna. Po drodze musieliśmy coś jeść. Polowałem i żarliśmy tych zmutowanych" – dobre i to "niestety wciąż jesteśmy w tej samej grze. Zmieniają się jedynie plansze."Przymiotnik „skomplikowane” i rzeczownik „życie” od zawsze tworzą udany epitet. Nigdy nic nie było proste po tej stronie linii śmierci." - tak!

"Antagonizm nie zawsze ma wielkie kły. Czasem jedynie uśmiech i pewny uścisk dłoni." -
"

Odpowiedz
"Podcięte gardła róż. Sącząca się z nich posok" — poetycko i mrocznie.i tu "Gdy idę ulicą, szklane oczy budynków łypią na mnie z każdej z okiennic. A w środku... Pokrowce kości. Powłoki dusz. (...)Filozofia musiała zrodzić się właśnie w takiej ciszy. Właśnie w takiej pustce." — łapie za serducho

"Ożeń się z nią. Lekarza nie ma, ale ksiądz jest." — hahaha dobre!

Bardzo fajnie zaczyna się rozkręcać te opko, fajny pomysł z przewijaniem myśli, refleksji Terryego.
Zaczyna się robić "smakowicie"
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
entropia dziękuję pięknie Fajno, że znalazłaś cuś dla siebie
Odpowiedz
Hejo
Świetny dialog
Czyżbyś szykowała postapo romans? Na taki nawet się piszę.
Będę czekać na kolejne części.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
pkropka fajno, nie wiem co to wyjdzie, to żywa tkanka literkowa Dzięki, pokropson
Odpowiedz
Terry ma bardzo dobre przemyślenia, takie trochę czarno- białe. Bierzę pod uwagę, że szkoda czasu, nie wiadomo ile go zostało. Lubię jego rozmowy ze sobą. Nutka romansu jest świetna, daje nadzieję mimo, że w postapo, jest z reguły ciężko.
Odpowiedz
*Ritha 11 m.
SylviaWyka często wciskam wątki miłosne Dzięki piękne za wizyty
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.