Pięćset mil do domu — część XIV Pięćset mil do domu — część XIII

Holocaust świata baśni

 

 Link do B.Noir 07: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1997

 

 <Na wstępie zaznaczę, że wszystkie błędy zawarte w tym tekście prędko nie zostaną poprawione, więc darujta sobie perfekcyjną panią domu próbującą zabić domestosem pana kleksa i po prostu czytajta>.

 

 

 TW #03

 POSTAĆ: Męski szowinista. — lekko (he-he) zboczyłem, gdyż męski szowinista nienawidzi jedynie kobiet, więc w mojej ocenie jest to nienawiść niepełna, chora, upośledzona i kaleka. Nie mogłem się na takie obostrzenia zgodzić.

 ZDARZENIE: Metempsychoza

 GATUNEK: Nieśmiałe brykanie po wzburzonych wodach neosurrealizmu, lekko noirowate, miejscami autopsyjne, uchwycone w próbie zapisu pisma przynajmniej ćwierćautomatycznego i z całą pewnością POKURWIONE. Po prostu bełkot.

 

 

 Brudne Noir 8/23

  — Holocaust świata baśni —

 

 

 Fstęb

 — Nigdy nie było początku. Nie było końca łańcucha. Zarówno psa, jak i budę wykluczyli już Pogromcy Mitów. W moim półświecie stnieje(i) dynie(je) g(cią). Metempsychoza martwoty i bezsensowności. Kulista reinkarnacja wyludnienia przechodzącego w pustkę.

 Ale nie będzie o tym, choć też będzie o niczym. Powinienem cię/was/nikogo/ich ostrzec, że tekst nie dość, że będzie o zerze absolutnym sensowności, to jeszcze będzie w zasadzie do niczego. Taaa – wymuskane, nie? Cztery razy "będzie" obok siebie. Szklany purysta-telefon w końcu nie przebiegł torów, roztrzaskując wypracowaną obudowę o filuterne ogonki nazbyt długich liter. Nalej za to i wypij. Upierdol się na bogato albo poleć fioletówką dżentelmena i wyj do płaskiej pełni osiedlowego księżyca, krzycząc, że jebać wilkołaka prosto w kły.

 Umarł już Ketchum. Pewnie w przyszłym roku umrze King. Sapkowski pije. A ja jeszcze do tego wyprzedałem Thorgale za pół darmo. —

 

 

 World is change, ja have changed i w ogóle chuj.

 W dawnych czasach tego samego dnia lubiłem biegać z grzechami na patyku. Pamiętam noce, gdzie gwiazdy ledwie mrugały, tliły się warkoczami smug, wyglądając jak źle zdeptane pety, a ja-on hasał-em z tymi grzechami na patyku. Na badylku takim. Zawsze wolno, niespiesznie. Grzechy lubiły spadać. Spróbuj. Przypiecz kiełbaskę nad ogniem. Usłysz swój własny syk.

 Potem któregoś dnia nastało lato i tak się jakoś złożyło, że próbował-em kogoś ciach-ciach nożyczkami. Nie (udało się). Później to samo lato i... – niestety drogi czytaczu, nie wiem o tobie wiele, więc kilka zdarzeń muszę zamienić w szum ... ... ... Grzechy, grzechy, grzechy. Pan tu podpisze – powie nikt do nikogo po niczyjej śmierci.

 A więc ja-on. Przegrany, dalej walczący. Rdza na pulchnej twarzy, bo obietnice tuczą. Usta bezustannie rozsznurowane, radośnie plujące mimo stania pod wiatr. Ignorancja. (s)Bezsen. Trzy na dziesięć w niewysłanym sprytnie multilotku. Czasami bazyliszek patrzący w przypływach furii na własne palce, tylko po to, by mieć czym rzucać w niewyjące psy. Rezydent planety dom, w którym popękanymi ścianami płynie żółta flegma wiosennego deszczu. Gruby Superbohater – Kapitan cukrzyca, popylający w arbuzowym hełmie i pelerynie z ubitej ciabatty.

 Ludzie wszystko biorą zbyt dosłownie. Głupieją, wykrzywiają mordy do telefonów, fotografując dekoracje zwierzęcego mordu. Wariują na wiosnę, wierząc w zabobony. Dziczeją. Jak wsadzisz takiemu do gęby pieniążek, możesz go pogłaskać. Holocaust świata baśni. Przerażone Marzanny nie wychodzą z domów.

 W perpetuum nowomodnego Draculi hipsterski fit-wampir kołkiem szarpie rękaw, bo mu casus nieśmiertelności odebrał nadzieję na cerę z solarium i w akcie rozpaczy będzie lada moment spijał krew bez cukru z własnego nadgarstka. Ale jeszcze nie.

 Wpierw jego cierpienie zasubskrybuj.

 Daj 666 płonących widełek w górę, a Szatan nagra dla ciebie Q&A.

 Jego przeciwnik, jego Batmani Joker, od miesięcy wozi się po dzielni starym, zaoranym Daewoo Tico, robiąc dla bojówki Providenta. Recepturką upiął włosy w kok i "Pan tu podpisze" – mawia. Tak więc uważaj. Możesz zostać zbawiony wbrew własnej woli i na nieatrakcyjnych odsetkach od wniebopójścia.

 Moja metem-psychoza. Mój wyższy level absolutnie niczego. Gest i dwie rzutne lewe ręce do kompletu, żeby łatwiej przepierdolić kawał życia.

 Jutro poniedziałek, promocja na crocsy w Lidlu. Emerytowani Hoplici uderzą falangą. Kałamarnice bałtyckie znów popłyną przez handlowe centra. Osiem macek, bo Huawei, bo Samsung, bo Iphone. Bo L&My lighty oraz cola zero do kompletu. Gold graal-jan Karynian complete.

  Quebo poszedł najdalej i na jesieni wyda płytę z bojownikami z Isis, którym pranki uciekają spod kontroli. Ucięte głowy całe w pasach błota. Szmaragdowe oczy seksualnych niewolnic mordowanych w Baghus przypominają smutne piłki do grania w siatkówkę.

 Jezu, daj mi usiąść za sterami Słońca, a spalę wszystko w pizdu. I te rury, zjazdy strome. Wszystko. Zostanie jedynie zorza skąpana w czerwieni i księżycowe studnie, spłukujące z nieba popiół roztrzaskanych o szaleństwo gwiazd. Gwiazdozbiór sensu dla krzyżówkowego hasła. Odchodzenie – dziewięć liter – trzecia i ósma – i.

 A potem od nowa. Ręce na biodra i jazda. Klik-klik, morda w telefonie najprawdziwszym amen przed ułożeniem głowy-kuli do nieporadnego snu.

 Pierdolone wszystko.

 Nieporadni płaskoziemcy, próbujący zanieść swe ofiary na krawędzie ziemi.

 Pierdolone wszystko.

  Wędrujemy w sprzeczności wyboru, przy czym dzisiaj uśniemy. YouTube zagłusza wyciek galopu myśli, nim ten przerodzi się w wycie. Netflix w syropie. Popić. Zahibernować. HBO Go, sto sześć, koma osiem. Wystartuj rakietą w sen i się nie obudź.

 Pierdol wszystko i śnij. Uśnij. Wolno już nie oddychać.

 Niech pierdolą się w banku, niech leci na mordę Bitcoin, niech nie wyjdziemy z grupy kolejny raz. Niech wojsko otworzy ogień do szturmujących banki frankowiczów.

 Urośnij we własnych oczach. Umrzyj, kurwa, syty. Nakarmiony sobą i tym wszystkim. Oszalej. Świat. Społeczeństwo. Pimp my madness. Przyjdź do nas. Odpicujemy twój obłęd.

 Ta gra trwa już zbyt długo. Łuszczy się farba z laufrów, odpadają baszty przechylonych wież, umierają okulałe konie. W pustej sali oszalały król trzyma na kolanach umarłą królową. Splecione palce łączą strugi plastikowej krwi. Jedynie otumanione pionki, kamienne aniołki z wyschniętej fontanny, stoją nieporadnie lub niewolniczo idą po polu do przodu.

 Mam nadzieję, że w końcu przyjdzie i ona. Od jej lodowego kroku eksplodują chodnikowe płyty. Pomarzlina. Zjełczała niedoskonałość o oczach przypominających ptasie gniazda pełne umarłych od rozdęcia piskląt.

 Jeśli tak, to... noli me tangere, proszę.

 Świat ciągle się zmienia, mutuje w nieskończoności jętki jednodniówki, ale u własnych wrót zawsze pozostaje taki sam. Tak, zgadza się, zdanie bełkot za nami. Będzie tutaj jeszcze takich kilka. Wyłącz, odetnij odbiornik teraz. Oszalej. Wolno ci. Podłóż pod siebie ogień i spłoń, patrząc na czterdziestą pierwszą stronę książki. Czeremcha na kolanach i wiara w to, że nie wrócisz w zapętleniu, jak jedynka na zielonej ikonce w Spotify. Zabierz ze sobą usychający świat baśni.

 To już koniec.

 Niech zapłakane miotły zamiotą trupy swych własnych czarownic.

 Przepraszam wszystkich za demontaż ciszy. Już bezpiecznie. Koniec. Możecie wracać do złudzeń.

 

 

 — Baba Jaga zagubiona, bo w gastro-depresji objadła parapet i nie bardzo ma już z czego skoczyć. Kopciuszek wpierdala naiwniakom piłkę, kiedy ci suną wolno przez parkiet Deichmanna albo inne osiedlowe CCC, mówiąc, że trzecia para pantofli za pięćdziesiąt procent. Tylko teraz. Tylko w tym momencie. Dziś piątek, więc Jaś znów pewnie złamie sądowy zakaz kontaktu z Małgosią o kilkaset długości kinola Pinokia. —

 

 

 Link do B.Noir 09: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2320

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 24

Opis:

Dodano: 2020-02-29 14:48:12
Komentarze.
~alka666 7 m.
Ciekawe spostrzeżenia z oglądu otoczenia.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alka666 noo, taki pęd z określonego pułapu postrzegania. - nie z dziś -
Odpowiedz
~alka666 7 m.
Canulas Podoba mi się, wciągnęło. Chyba czasami tu wrócę.
Odpowiedz
~JamCi 7 m.
Kocham odkąd czytałam. Trochę temu. Uwielbiam.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
JamCi, fajnoooo
Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
Ach, pamiętam
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Adelajda, jak Ach, to chyba gitesso
Odpowiedz
~Ogonisko 7 m.
"Gruby Superbohater – Kapitan cukrzyca, popylający w arbuzowym hełmie i pelerynie z ubitej ciabatty." albo Emerytowani Hoplici uderzą falangą" - twój zmysł obserwacji otoczenia, jest niesamowity. Podoba mi się twój cynizm, który najprawdopodobniej zrodził się nie samoistnie, ale właśnie za sprawą otoczenia. Przez badania i obserwację, narodzony z logiki, która dzisiaj stanowi wyłącznie suchą frazę, w ustach kabareciarzy - zabawiających gawiedź pijaną babą i chłopem z reklamówką, bo "dzisiaj piąteczek, piątunio i 0.7 na łeb dzisiaj to logiczne".
Cały tekst wchodzi do łba, do tego to mordercze zakończenie: "Dziś piątek, więc Jaś znów pewnie złamie sądowy zakaz kontaktu z Małgosią o kilkaset długości kinola Pinokia".- chyba każdemu z nas tutaj dostało się po mordzie.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
No taki miałem rzygogenny moment. Pieśń że środka to moja zasługa, ale też byłem po pierwszych zapoznaniach z tekstami Floriana i na pewno też gdzieś jego zajebiste słowotwórstwo we mnie oddziaływało.
Dziękuję za szerszą refleksję, mesje Ogonisko.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Uuu, złoto, będę
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha - byńć

Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Byńćiam
Odpowiedz
Ale sobie tekst wybrałam w noc niedziałkową! Jakby sam poniedziałek nie wystarczył, żeby parszywieć w nastroju.
Ciężko mi się czytało, ale przestać nie mogłam. Dołująco-wciągająco-drylujące toto. Całość, na poziomie zdania i poszczególnych (nowo)słów. Jak napiszę, że mi się podobało, to nie do końca prawdą będzie. To bardziej uczucie, kiedy wylezie spod łóżka mega pająk z nogami grubymi, że aż tupie, a człowiek, trzęsąc się z obrzydzeniostrachu oderwać oka od niego nie może...

Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Tjereszkowa, hmm, raz, że odniesienie do pająka bardzo... ekhm, obrazowe, a dwa, że ogólnie zaskoczenie z wizyty, gdyż, umówmy się, raczej Twoja wizyta nie jest u mnie codziennością.
Ten teksto-pęd raczej nie wyczerpuje formy, w jakiej sięporuszam. Prędzej jest odbrzeżowym odpryskiem, więc jesli to Twe pierwsze odwiedziny, to raczej... a zresztą. Muszę się chyba dobudzić najsampierw.
Dziękuję za odwiedziny i za włochate kopytka pająka.
Odpowiedz
Canulas, pierwsze w noir. Znaczy dawno temu coś chyba czytałam na opowi, ale nie pamiętam czym komentowała.
A, no i ten mój koment pająkowy, to wiesz, wyrazem podziwu był.
Bo jak teraz czytam swój wpis, to chyba raczej to nieoczywiste .
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Tjereszkowa, jak patrzę na ten... tekst to mi go trudno zaklasyfikować, ale do noir chyba najbliżej.
Nie no, el kąplęmęt widoczny, fsjny, niestandardowy.
Je git, czego dowodem piniższy hieroglif uzupełniający
👍
Odpowiedz
Owy hieroglif uspokoił mię i wyciszył.
Odpowiedz
~jagodolas 7 m.
Znam, czytałem i podoba.mi sje. Pewnje pisane jednym rzygiem, takie mam.skojarzenia
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
jagodolas , no 40min na wydalenie, może 1h z literówkami, ale tak - na raz
Odpowiedz
~jagodolas 7 m.
"Cztery razy "będzie"" obok siebie" - czytam tera Lema. W krótkim fragmencjebyło nagromadzenie trzech czy czterech "się". Niekórzy tam pierdolo zasady
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
jagodolas, też to widzę w ksiazkach. WIelcy łamią zakazy świadomie. Ja jestem malutki, to chociaż będę się trzymał tego, co najbliżej
Odpowiedz
~jagodolas 7 m.
Canulas imho osiągnąleś już poziom, że mogłbyś łamać wszystkie zasady, ale to.tylko imho
Odpowiedz
~alfonsyna 7 m.
W sumie tym razem chyba mniej dla mnie, choć tytuł mi się ogromnie podoba i cała ta główna myśl, która się z tym łączy. Miałam nawet nic nie gadać, ale znalazłam takie jedno zdanie bardzo dla mnie: "Jezu, daj mi usiąść za sterami Słońca, a spalę wszystko w pizdu". I od tego momentu już chyba mocniej się nawet zaangażowałam, końcówka też wg mnie świetna.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alfonsyna, o-o. No to takie.. hmmm, powiedzmy, coś. Wyszło jak wyszło. Nie żałuję, choć świadomym, że dziwaczne.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
We wstępie kazałeś nie zwracać uwagi na błędy, ale patrz:
POSTAĆ: Męski szowinista. — lekko (po co ta kropka tam?)
Zwłaszcza że w zdarzeniu nie ma kropki: ZDARZENIE: Metempsychoza
No sama nie wiem!
Btw, w końcu tu dotarłam Odruch Canularda przed wypiciem trzeciej kawy. Cały czas chciałam, ale wiedząc, że mocno miota, nie wiedziałam czy mam odpowiednio podatny grunt na zostanie sponiewieraną tym pędem (a raczej czy się za bardzo nie skumuluje z moim).

"W dawnych czasach tego samego dnia lubiłem biegać z grzechami na patyku. Pamiętam noce, gdzie gwiazdy ledwie mrugały, tliły się warkoczami smug, wyglądając jak źle zdeptane pety, a ja-on hasał-em z tymi grzechami na patyku. Na badylku takim. Zawsze wolno, niespiesznie. Grzechy lubiły spadać. Spróbuj. Przypiecz kiełbaskę nad ogniem. Usłysz swój własny syk" - oczywiście TO!

Wiesz, że tytuł tego tekstu to jest najlepszy tytuł jaki był kiedykolwiek na którymkolwiek portalu ever.
Holokaust świata baśni.
Dżizas krajst!

"Później to samo lato i... – niestety drogi czytaczu, nie wiem o tobie wiele, więc kilka zdarzeń muszę zamienić w szum ... ... ... Grzechy, grzechy, grzechy. Pan tu podpisze – powie nikt do nikogo po niczyjej śmierci" - TO!

ok, to będzie ciachany komentarz
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Trzy na dziesięć w niewysłanym sprytnie multilotku. - to
Czasami bazyliszek patrzący w przypływach furii na własne palce, tylko po to, by mieć czym rzucać w niewyjące psy. - to
Rezydent planety dom, w którym popękanymi ścianami płynie żółta flegma wiosennego deszczu. - to!
Gruby Superbohater – Kapitan cukrzyca, popylający w arbuzowym hełmie i pelerynie z ubitej ciabatty. - i to

Wariują na wiosnę, wierząc w zabobony. - zara Cię tu odczynię, Canulardo, to bedziesz widzioł

W perpetuum nowomodnego Draculi hipsterski fit-wampir kołkiem szarpie rękaw, bo mu casus nieśmiertelności odebrał nadzieję na cerę z solarium i w akcie rozpaczy będzie lada moment spijał krew bez cukru z własnego nadgarstka. Ale jeszcze nie. - ja pierdolę

Wpierw jego cierpienie zasubskrybuj. - i TO!

hmmm, przerzucam cały tekst zdaje się, to może i głupie, hm, nie wiem, może i tak

Daj 666 płonących widełek w górę, a Szatan nagra dla ciebie Q&A. - i to

Moja metem-psychoza. Mój wyższy level absolutnie niczego. Gest i dwie rzutne lewe ręce do kompletu, żeby łatwiej przepierdolić kawał życia. - to

ciach
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Jezu, daj mi usiąść za sterami Słońca, a spalę wszystko w pizdu. - to

Wiesz dlaczego aż tak lubię ten tekst? Bo to jest żywa, najprawdziwsza tkanka. To tak jakbyś się przyglądał płytce. I przyglądał i przyglądał i nagle odkrył, że ta płytka się rusza. Zbliżył twarz a płytkę pokrywa zgraja żywych organizmów. Zbliżył jeszcze bardziej i dostrzegł, że żadnej płytki nie ma. Jest za to żywy mikro świat. Tak jest tu, brak wymuskania (a wymuskanie też ubóstwiam) robi tu robotę.

Zostanie jedynie zorza skąpana w czerwieni i księżycowe studnie, spłukujące z nieba popiół roztrzaskanych o szaleństwo gwiazd. - to!
Gwiazdozbiór sensu dla krzyżówkowego hasła. Odchodzenie – dziewięć liter – trzecia i ósma – i. - i to

Pierdolone wszystko.
Nieporadni płaskoziemcy, próbujący zanieść swe ofiary na krawędzie ziemi.
Pierdolone wszystko. - i to też, jest moc

Niech pierdolą się w banku, niech leci na mordę Bitcoin, niech nie wyjdziemy z grupy kolejny raz. Niech wojsko otworzy ogień do szturmujących banki frankowiczów.
Urośnij we własnych oczach. Umrzyj, kurwa, syty. Nakarmiony sobą i tym wszystkim. Oszalej. Świat. Społeczeństwo. Pimp my madness. Przyjdź do nas. Odpicujemy twój obłęd. - 23 x Ź
ciach!
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Świat ciągle się zmienia, mutuje w nieskończoności jętki jednodniówki, ale u własnych wrót zawsze pozostaje taki sam. Tak, zgadza się, zdanie bełkot za nami. Będzie tutaj jeszcze takich kilka. Wyłącz, odetnij odbiornik teraz. Oszalej. Wolno ci. Podłóż pod siebie ogień i spłoń, patrząc na czterdziestą pierwszą stronę książki. Czeremcha na kolanach i wiara w to, że nie wrócisz w zapętleniu, jak jedynka na zielonej ikonce w Spotify. Zabierz ze sobą usychający świat baśni. - to!

Niech zapłakane miotły zamiotą trupy swych własnych czarownic. - i to
Przepraszam wszystkich za demontaż ciszy. Już bezpiecznie. Koniec. Możecie wracać do złudzeń. - i to
Baba Jaga zagubiona, bo w gastro-depresji objadła parapet i nie bardzo ma już z czego skoczyć. - i to
Dziś piątek, więc Jaś znów pewnie złamie sądowy zakaz kontaktu z Małgosią o kilkaset długości kinola Pinokia. - i to

Nie mam pytań. CU-DO-WNE!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha, ej no, ale jak ja mam odpisać na, ekhm, taki koment? Czy wystarczy no coment? Eeee, kurde blaszka. Se tak czytam, to Twój koment ma pęd i flow adekwatny do tekstu. Ciekawe zawiązanie. No ale fakt, tutaj było na raz i na chama. Mam nadzieję coś w podobie kiedyś jeszcze machnąć.
Podziękowania za sporo pędu.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
🤠
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin