jasno nowy wygląd
Pustostan
<
Pstryk
>

Kleopatra, ksiądz i budyń

 Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy stwierdzam, że spontaniczność moja spierdala przez pola i łąki, byle jak najdalej od mej osoby, niczym pierwszoklasista-wagarowicz, byle dalej od wrót technikum. Tekst ten powstaje więc na wielkim pędzie, w czasie rzeczywistym, bez czynnika utrudniającego cały proces, czyli myślenia. Tudzież ambicji, popychającej mnie do tworów coraz to bardziej skomplikowanych, emocjonalno-metaforyczno-popieprzonych, pozbawionych polotu, lekkości i chuj wie czego, przekleństw na przykład, na które gawiedź reaguje nader entuzjastycznie, bądź też oburza się ostentacyjnie. Różnie to bywa, akcja-reakcja, musi być jakieś życie na osiedlu.

 

 Punkt pierwszy i ostatni, czyli co mnie wkurza. Zawsze najlepiej właśnie o tym, najwyraźniej rysujące się obrazki to te negatywnie nacechowane odczucia, niestety, albo i stety, na dwoje babka wróżyła. Obecnie najbardziej, standardowo i niezmiennie wkurza mnie to, że jest zimno. Nienawidzę, kurwa, tego uczucia, tak było, jest i będzie, nie zmieni się to z biegiem czasu, a pogorszy jedynie, amen. Tej góry łachów na sobie nie cierpię, która sprawia, że czuję się jak źle poskładana matrioszka. Szaliki, czopy, rękawiczki, majciory, buciory, skarpeciory. Wyłażę przez drzwi na świat, jak ludek Michelin, bujając się i depcząc z lewej nogi na prawą, wte i wewte, a ręce odstają na boki od tych wszystkich swetrów i kurtki, i toczę się tak do roboty, jest mi zimno i się pocę jednocześnie, jak po wymieszaniu antybiotyku z wódką. Skóra od ogrzewania wysycha na wiór, więc balsamowanie mumii stało się codziennym rytuałem. Kleopatra kąpała się w mleku, zacnie. Przykład wziąć należałoby. Swoją drogą ciekawe jak wyglądałaby taka Kleopatra w aparacie ortodontycznym i rusztowaniu na całe podniebienie. Takim, który rani język i wargi do krwi, uniemożliwiając swobodne oddychanie, mówienie, jedzenie, robienie głupich min, spontaniczne uśmiechanie się, seks oralny i, kurwa, jeszcze zapewne inne rzeczy, żucie gumy orbit na przykład. I tera Kleopatra jedziesz z koksem! Niestety suka zapewne nie miała skomplikowanej wady zgryzu i samozaparcia na lepszy wygląd, dlatego jak jej poddani mleka udoili, to chlup w balijkę i namakała elegancko, kadzidła te sprawy, a nie mechaniczne ingerowanie w delikatny kobiecy organizm. A ty człowieku żyjesz w zimnym, syberyjskim kraju, gdzie ogrzewanie niszczy Ci skórę przez sześć miesięcy w roku. Albo i siedem. A potem dla otuchy przychodzi ksiądz po kolędzie...

 

 Do kogo przychodzi, to przychodzi. Jak kto drzwi otworzy i wpuści, i choinkę zaświeci nawet na tę okoliczność, to owszem. Nie należę do osób pałających spokojem nadmiernym, gdzie równowaga wewnętrzna idzie w parze z pokorą i ogólną stabilizacją emocjonalną, i w dupie to mam, byłam oszołomem, jestem i zapewne pozostanę, burza piaskowa moim żywiołem, amen po raz drugi. I jak mi taki klecha zajeżdża na dzielnię furą za jedną trzecią wartości mieszkania z zamiarem prawienia morałów, to słyszy (słyszał, dziesięć lat temu dokładnie) niestety, że Pan Jezus osiołkiem, a nie rumakiem podróżował i czy aby ksiądz przykładu złego nie daje?! Księdzu poziom podkurwienia wzrasta i mi poziom podkurwienia wzrasta równolegle i proporcjonalnie do zaistniałej sytuacji. A filozof wielki szmugluje twierdzenia o dążeniu do cierpienia, podczas gdy ty niezmiennie i nieustannie do zupełnie przeciwnego uczucia tj. szczęścia, dążysz od ćwierć wieku. I już wiesz, że dialog się nie uda. No strasznie mi przykro, żegnam, pozdrawiam ozięble z domieszką ironii, są inni, podatniejsi na sugestie, z obrusem wyprasowanym, świecą, woda święconą i czosnkiem, czy co tam się szykuje na tę wizytę zacną. Kopertę, o! Zapomniałabym o najważniejszym. Biedny ksiądz, pozbawiony możliwości płacenia podatków i alimentów, wykluczony poza nawias społecznych zobowiązań. Aż żal duszę ściska.

 

 No, wyczerpałam temat pobieżnie. Wkurza mnie jeszcze, że filmy na cda w piątkowe wieczory ściągają się w ślimaczym tempie, tydzień pracy ciągnie się jak poheroinowy detoks, a weekend mija szybko, niczym erotyczny sen. I teraz podsumowanie powyższego rzuciło światło na fakt, iż mieszkając w kraju tym jakże urokliwym, zagłębiem mentalności średniowiecznej będącym, a dodatkowo w regionie galicyjskim, złośliwość, zgryźliwość i ogólne ciskanie się na boki, włazi człekowi w krew niczym kontrast przy tomografii. Źle mi z powyższym, zwłaszcza w miesiącu szarugą i breją płynącym, i w związku z powyższym zrobiłam sobie budyń malinowy, który zaraz uroczyście zjem, ino muszę go mieszać intensywnie, bo kożuch z mleka rozbudza we mnie kolejne pokłady nieokiełznanego narzekania. Spontaniczność stoi pośrodku ugoru i się rozgląda zdezorientowana. Nie reaguje na cip-cip. Na zapach budyniu może się jednak skusi.

4727 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: inne

Liczba wejść: 38

Opis:

Dodano: 2019-07-30 08:33:00
Komentarze.
"Szaliki, czopy, rękawiczki, majciory, buciory, skarpeciory. " - słodkie. Taki bałwanek - ciuch

Czytałem już to, czytałem. Zrobiło robotę swoim pędem. Wtedy już czułeś, ześ chwat...ka
Niepo myliłem się.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
))
Pamiętam, że czytałaś. Pamiętam nawet komentarz.
Boże, ja wszystko gromadzę w tym łbie.
Dzięki piękne raz jeszcze zatem.


Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.